taki mały problem z zupą i BLW..

Zupa i BLW to teoretycznie trudny temat.

Wiele pytań dotyczących BLW powtarza się niemal codziennie i wiele pojawiających się wątpliwości jest dla mnie zupełnie zrozumiałych (co podać, czy można TO, kiedy zacząć, czy jak trochę siedzi to już można czy jeszcze nie, itd )..

Ale, zdarzają się też pytania które mnie zaskakują, a jednocześnie są impulsem do tego żeby napisać coś na blogu 😉 .Takim impulsem było pytanie:

Jak podać zupę dziecku BLW?

Zanim napiszę jak moim zdaniem można to zrobić, to jeszcze muszę coś napisać w ramach wyjaśnienia.. Baby led weaning (BLW) to „metoda” rozszerzania diety niemowlęcia. Dosłownie „weaning” oznacza odstawienie od piersi, chociaż w praktyce można stosować blw niezależnie od tego jakim mlekiem dziecko jest karmione. Chodzi o to, żeby pozwolić dziecku decydować o tym jak i ile zjada. Czy to nie jest to, co niedawno pojawiło się w zaleceniach dotyczących żywienia niemowląt? Nie chodzi więc TYLKO o to, żeby dziecko jadło własnoręcznie, chociaż oczywiście jest to bardzo ważny element blw.

zupa a blw

Chodzi o to, żeby uważnie przyjrzeć się swojemu dziecku i zastanowić się, na ile jest ono gotowe do samodzielnego jedzenia (co jest już w stanie samo zjeść, jak sobie radzi z samodzielnym jedzeniem, jakie produkty mu smakują a jakie mniej), o to, żeby odpowiadać na jego potrzeby i zachowanie przy jedzeniu. Nie namawiać do jedzenia na siłę, nie zmuszać, nie stać nad głową i nie poganiać, nie oszukiwać …

Dla mnie blw to przede wszystkim umożliwienie dziecku samodzielnego odkrywania jedzenia, smaków ale też faktur, konsystencji i kształtowanie zdrowego podejścia do jedzenia i dobrych nawyków żywieniowych. Niemowlę, które ma możliwość korzystać ze swojego mechanizmu głodu i sytości ma szansę na to, że ten mechanizm pozostanie niezaburzony w późniejszym życiu. Nawyki żywieniowe naprawdę kształtują się w pierwszych trzech latach życia. Przedszkolaka dużo trudniej nauczyć jedzenia warzyw, czy innych zdrowych produktów, jeżeli nie poznał ich w pierwszym czy drugim roku życia.

zobacz też TUTAJ 

zupa i BLW

No ale wracając do tematu. Stosowanie BLW nie oznacza że rodzic ma ZAKAZ karmienia dziecka albo ZAKAZ podawania jedzenia w formie przetartej czy rozdrobnionej!

Jeżeli dziecko chce być nakarmione, albo zgadza się na wspólne karmienie (trochę sam a trochę od rodzica z łyżeczki), to dlaczego nie? Spotkałam się z takim zarzutem, że „według wyznawców blw dziecko może zjeść tylko tyle ile sobie samo umie podać i nie można mu pomóc jeżeli sobie nie radzi”, przecież to nieprawda..poza tym blw to nie religia, nie ma tu wyznawców.

Dzieci są różne i rodzice są różni. Jeżeli rodzice czują się bezpiecznie i mają zaufanie do kompetencji dziecka, dziecko jest zdrowe, to moim zdaniem można spokojnie pozwolić mu na stopniowe zwiększanie ilości zjadanych produktów. Zgodnie z tym jak sobie ono radzi i ile potrafi samodzielnie zjeść. A jeżeli rodzice nie czują się pewnie z pełnym pozostawieniem kwestii rozszerzania diety w rękach dziecka a jednocześnie chcą korzystać z dobrodziejstwa BLW to myślę że można pójść na kompromis. Połączenie karmienia łyżeczką i pozwolenie na próby samodzielnego jedzenia to zresztą polecane w rozszerzaniu diety postępowanie. Jest to znacznie lepsze niż karmienie niemowlęcia przez pół roku czy dłużej tylko przecierami i papkami.

zobacz też TUTAJ I TUTAJ

Kończąc wpis: zupa przy BLW? Jak ją podać?

Można na kilka sposobów :

  • można podać oddzielnie gęste (początkującym maluchom na blat, bardziej wprawionym na talerzyku lub w miseczce) i oddzielnie płynne (np w kubeczku albo miseczce do picia lub podawać łyżeczką)
  • gęstą zupę (np krem) można podać do wypicia z kubeczka lub razem z innym produktem nadającym się do maczania (kawałek chleba, paski warzyw korzeniowych)
  • można podać zupę po prostu w misce i do tego dać dziecku łyżkę, może uda mu się trochę zjeść. Przy pierwszych próbach pewnie niedużo ale z czasem naprawdę maluchy radzą sobie coraz lepiej. Można usiąść obok dziecka z drugą łyżką (a w zanadrzu mieć też trzecią i czwartą) i pomiędzy jego próbami samodzielnego zjadania podawać mu zupę łyżeczką. UWAGA! Prawdopodobnie dziecko będzie chciało wymieniać się z Wami łyżeczką albo będzie zabierać tą, którą mu podajecie. Stąd przydatne mogą się okazać kolejne w zanadrzu.
  • i wreszcie: TAK! możecie PO PROSTU nakarmić swoje dziecko zupą, jeżeli ono się na to zgadza. Nie odwraca głowy, nie krzyczy na Was, nie wyrywa łyżeczki. Nie robicie z tej zupy samolociku i nie ganiacie z nią po całym domu lub placu zabaw (itd.). Nakarmienie dziecka nie jest zabronione i nie spowoduje że „wypadniecie z kręgu wyznawców BLW”. Po prostu nie róbcie tego codziennie 😉

Przeczytaj też

21 komentarzy

  1. o rany, wreszcie inny normalny głos w sprawie BLW 😉 (sama takim staram się mówić i pisać na swoim blogu, ale dotychczas spotykałam raczej „fanatycznych wyznawców”..) ileż razy to ja tłumaczyłam, że łyżeczka to nie jest diabeł wcielony!! dzięki wielkie za rozsądek, potrzebny jest on w dzisiejszym zwariowanym świecie 🙂

  2. Dokładnie, nareszcie ktoś z rozsądnym podejściem, można przecież nakarmić łyżeczka, kiedy dziecko chętnie je ze smakiem i domaga się więcej. Natomiast następnym razem dać coś do rączki.

  3. o jacie dzięki za ten wpis. Moi synowie uwielbiają zupę, budyń jaglany i inne cuda płynnej konsystencji i ciągle są głodni- są naprawdę zadowoleni kiedy ich karmię łyżeczką i krzyczą o jeszcze, a potem gadają przeżuwając mniam mniam.. a jak się nasycą dogryzają np chrupkę ryżową rączką.. a ja się martwiłam że po pierwszym dziecku jedzącym prawie wyłącznie rękami, bliźniaki nie są już blw…

  4. Popieram, bardzo rozsądne podejście! Niektórzy rodzice niestety wpadają w jakieś sekciarskie klimaty i strach się do tej łyżeczki (lub o zgrozo papki) przyznać 😉 Czasem kiedy podaję córce łyżeczkę do ręki, ona próbuje chwycić ją od razu paszczą (karm mnie, mamo!) 🙂

  5. Super! Moj synek niestety jak nawet wlozy raczke do czegos plynnego to nawet nie sprobuje, a lyczeczkami sie dzielimy i troszke on i troche ja mu podaje, ma 9 miesiesiecy, moze za jakis czas sam bedzie machal lyzeczka 😉 dziekuje za artykul!

  6. A mi się karmienie łyżeczką nie podoba… po pierwsze córka jadła sama do 12msc (nigdy nie była karmiona bo nie było takiej potrzeby) – potem jak wróciłam do pracy, do babcia uparcie zaczęła gotować jej zupy i ją nimi karmić (córka oczywiście otwierała buzię i jadła)… a konsekwencje? mam czasami 2 latkę która siada na krześle ręce za plecy i „nakarm mnie”, nie że nie umie, nie że za trudna konsystencja – babcia nauczyła ją że wcale nie musi się starać, a dla mnie takie jedzenie jest koszmarem – rodzinne posiłki gdzie wszyscy siadamy i jemy się skończyły bo ją trzeba karmić

    1. Ja dlatego jestem fanką blw, bo wierzę że dzieci mogą sobie świetnie radzić z jedzeniem samodzielnym. A ten wpis powstał dlatego, że miałam wrażenie że czasami obawa przed „złamaniem zasad blw” jest silniejsza niż zdrowy rozsądek. BLW to nie jest absolutny zakaz stosowania łyżeczki.. po prostu 🙂
      Myślę, że jeżeli karmienie jest stosowane rzadko i nie zaburza procesu samodzielnej nauki jedzenia tylko pojawia się jako element nauki i środek na drodze do tego, żeby dziecko w rezultacie nauczyło się jeść samodzielnie, to nie spowoduje, że dziecko przestanie jeść własnoręcznie..

  7. bardzo racjonalny i pomocny artykuł, korzystamy czasem z łyżeczki-zawsze jakieś kawąłki jedzenia leżą na blacie a w międzyczasie podaję np. kaszke dziecku, buzie otwiera chętnie i często przechwytuje łyżke i sam się karmi…łyżka jest sporadycznie i nie uważam tego za nic złego

    1. Ania, fajnie że to napisałaś. Generalnie się zgadzam, łyżeczka to nic złego 😉 ale jeżeli stosujemy blw to zakładamy, że dziecko będzie się karmić samo. Nie chodzi tylko o to, żeby dosłownie jadło własnymi rękami, ale też żeby regulowało ilość przyjmowanego jedzenia, proporcje produktów stałych vs mleko. Obawiam się czy w sytuacji, którą opisujesz nie zmienia się już jednak trochę ten podział ról kierujących posiłkiem. O ile w przypadku zupy, chodzi bardziej o to, żeby dziecko ją zjadało zanim nauczy się samo operować łyżką, o tyle w sytuacji, kiedy dziecko ma COŚ na blacie a oprócz tego rodzic karmi je łyżką (również w sytuacji gdy maluch chętnie otwiera buzię) to już moim zdaniem przestaje być karmienie regulowane przez dziecko… szczególnie jeżeli wygląda to tak regularnie 🙂

  8. Uwielbiam zupy i chcę by córa też je lubiła i jadła. Podając jej zupę karmię ją łyżeczką bo zupy właśnie tak się je:) Podobnie jest z kaszą rano. Wszystkie inne rzeczy czyli owoce i warzywa je samodzielnie. Nie dajmy się zwariować…

  9. Jednym z wielu elementów, które cenię (na razie tylko czytając) w blw jest zaufanie do dziecka, a także spokój, który wydaje się promienieć w słowach tych, którzy stosują tę metodę i o niej opowiadają. Zapewne ufając dziecku i podążając za nim można być spokojnym, że dziecko wie najlepiej. Przypomina mi to podążanie za przy karmieniu piersią 🙂 Dziękuję za cenne wskazówki i jest mi coraz bliżej do zastosowania metody z już-prawie-siedzącym synkiem:)

  10. super, tylko jak długo można czekać, jeśli 7,5 m-czne dziecko nie chce jeść-ani samo,ani łyżeczką, a z uwagi na niedobory żelaza pediatra kazał od 6m-ca wprowadzać codziennie zupki mięsno-warzywne?jestem zrozpaczona,bo nie chcę zmuszać dziecka do jedzenia…a może jest jakiś sposób na zachęcenie go? BLW b.mi się podoba,ale boję się, że to nie dla nas(zanim mały zacznie jeść mogą minąć m-ce, co potwierdzają dotychczasowe próby…). Czy „wciskanie” dziecku łyżeczki w tych okolicznościach jest naprawdę takie złe? czy lepiej suplementować żelazo do czasu aż zacznie „ładnie” jeść”?(no ale skutki uboczne suplementacji też nie są fajne…). z góry dziękuję za pomoc.

    1. Zapytałam o to Carlosa Gonzaleza (autora książki „Moje dziecko nie chce jeść”, którą bardzo polecam 😉 ), co w sytuacji gdy dziecko bardzo długo nie chce jeść nic albo prawie nic oprócz mleka. Powiedział mi, że tak może być, że jeśli dziecko jest zdrowe i rośnie, przybiera na wadze, to poza ewentualną kontrolą poziomu żelaza i ewentualną suplementacją nic by z tym nie robił. Oczywiście dobrze jest stwarzać okazje do tego, żeby dziecko mogło próbować stałych pokarmów i proponować codziennie stałe posiłki.
      Niezależnie od tego czy rozszerzanie diety jest według BLW czy tradycyjnie, i tak o ilości zjadanego stałego pokarmu ma decydować samo dziecko. Więc jeśli decyduje, że nie jest gotowe na próbowanie, to pewnie ma ku temu jakiś powód. Może jeszcze nie jest gotowe, tak fizycznie, np nie siedzi stabilnie z podparciem, co może wskazywać na brak gotowości do jedzenia stałych produktów i że jego organizm potrzebuje jeszcze czasu.
      Czasami więcej czasu potrzebują dzieci, które urodziły się przedwcześnie, albo takie, które trochę wolniej niż „średnia” się rozwijają motorycznie..
      Trudno powiedzieć czy w Waszym przypadku jest to niepokojące.. Można skonsultować się z terapeutą integracji sensorycznej, fizjoterapeutą niemowlęcym, albo logopedą żeby sprawdzić i ewentualnie wspomóc malucha.
      Ale może być też tak, że dziecko potrzebuje więcej czasu niż maksymalnie „26 tygodni” na to żeby mieć gotowość na rozszerzanie diety..
      Właściwie jestem ciekawa co na taką sytuację poradzili by eksperci wydający rekomendacje dotyczące rozszerzania diety. Zmuszanie do zjedzenia chociaż jednej łyżeczki mięska wydają mi się być zupełnie bez sensu, bo tworzą bardzo dużo presji i stresu wokół rozszerzania diety i dla Ciebie i dla dziecka, a jednym z celów tego procesu powinna być nauka i poznawanie smaków i konsystencji. Dziecko zmuszane do jedzenia zawsze w końcu reaguje odmową i tym bardziej nie będzie chciało próbować.

  11. Bardzo dziękuję za odpowiedź:). Czytam właśnie tę książkę i skłaniam się raczej do suplementacji żelaza niż do zmuszania synka do jedzenia…Synek urodził się o czasie, jest bardzo rozwinięty motorycznie (od dawna raczkuje, od jakiegoś czasu wstaje), ale faktycznie nie siedzi jeszcze stabilnie, a jedzeniem w zasadzie nie interesuje się nawet jeśli dostaje do rączki, siedząc na moich kolanach…

    1. Opiszę początki swojego syna – bo może komuś się przyda. Po skończeniu 6 miesięcy oczywiście jeszcze nie siedział, ale bardzo interesował się jedzeniem – kolorami, łapaniem ale niekoniecznie z moich kolan. A zatem wyglądało to tak: leży sobie bądź jest w pozycji raczka(tak chyba to się nazywa – jest na kolankach i podpiera się rękami a tułów w górze) na stole kiedy my jemy (na szczęście stół jest sporych rozmiarów) i z chęcią bierze do rączki, rozgniata i ssie. Dostaje duże kawałki: ćwiartka jabłka, ziemniaka, kalafior, pół marchewki, brokuły duże muszle makaronu i co tam jeszcze sami jemy. Czasami uda my się oderwać zbyt duży kawałek, więc wypluwa bądź odkrztusza – w tej pozycji szybko wypada na stół. Ma przy tym świetną zabawę a my towarzystwo przy stole…później kąpiel obowiązkowa ;P.

  12. Widze normalne i nie fanatyczne podejscie do BLW wiec zapytam bo mniw to nurtuje ostatnio – BLW powinno sie wprowadzac po 6mcu. Do blw dziecko powinno siedziec. A co jesli dziecko nie siedzi samodzielnie? Jestem przeciwna sadzaniu i chce poczekac az syn usiadzie sam no ale to moze byc w 6 jak i w 9 miesiacu. Zwlaszcza ze jest wczesniakiem z 33/34tc. Jak narazie rozwija sie idealnie pod wzgledem wieku urodzeniowego (a nie korygowanego!) No ale siadanie to juz wyzsza szkola jazdy 🙂 czy w takim wypadku jak nie siedzi to mamy zaczac od warzyw zmiksowanych? Czy mozna posadzic w lezaczku i podniesc mu poziom wyzej? Jak to w ogole ogarnac 🙂

  13. Zaczęłam rozszerzać dietę synkowi około 5 mies. życia. pozwalałam mu dotykać jedzenia, wkładać do buźki papki, rozduszone warzywa, brał do rączki ugotowane warzywa, poznawał ich kształty, konsystencję…Nigdy nie zmuszałam go do jedzenia, jadł tyle ile chciał. 3 razy zaksztusił się jedzeniem podanym w formie „całkowitej” nieprzetartej, niezmiksowanej, ponieważ… próbowałam „nowoczesnych” metod i rad z internetu ZA SZYBKO – podawaj warzywa w całości, nie duś, nie rób papek – dziecko szybciej zacznie gryźć, ba! szybciej wyjdą mu ząbki…prawie skończyło się w szpitalu…Synek dziś ma 2,5 roku, sam je łyżeczką, je warzywa – choć długo jadł przecierane zupki, na talerzyku wybiera sobie jarzynki, które lubi…nie mamy najmniejszego problemu, choć jego jadłospis wyklucza niektóre produkty ze względu na alergię. Długo jadł tak, że wszystko dookoła było brudne, piesek zjadał z podłogi resztki obiadku 🙂 deserów czy śniadań. Natomiast z mojego doświadczenia wynika fakt, że należy obserwować własne dziecko i nie iść ślepo za poradnikami. Fajnie, jak dziecko szybko zajada się brokułem czy kalafiorem trzymając go w rączce – ale nie każde dziecko jest na to gotowe w wieku 6 miesięcy nie mając ząbków…Dziękuję za artykuł! Pozdrawiam wszystkie mamy i polecam zdrowy rozsądek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *