ZDROWY APETYT? – subiektywna recenzja książki

Książka „Zdrowy Apetyt” to wywiad dziennikarki Doroty Frontczak z dietetyczką Anną Jelonek. Podtytuł brzmi „przewodnik po żywieniu od niemowlaka do nastolatka”. Książka jest elementem kampanii edukacyjnej „Jak działa zdrowy człowiek” prowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia. Czy warto ją przeczytać? 

Zanim sięgnęłam po książkę usłyszałam wywiad z Anną Jelonek w audycji radiowej. Wywiad dotyczył głównie żywienia niemowląt i małych dzieci. Niestety to co mówiła dietetyczka wskazywało na to, że wiedzę o karmieniu niemowląt ma raczej nieaktualną.. Więc do książki podeszłam nastawiona sceptycznie ale i tak chciałam wiedzieć co jeszcze w niej siedzi.

Rozdział o niemowlakach niestety potwierdził moje obawy. Mity o diecie mamy karmiącej, gluten po 4 miesiącu, ograniczanie karmień z piersi dla niemowlaka żeby „nie wyrobić złych nawyków”. Wprowadzanie nowości do diety niemowlaka zamiast mleka a nie jako posiłek uzupełniający, surowe owoce dopiero po roku. Kolki po produktach z błonnikiem zjadanych przez mamę, BLW stosować u dwulatka a nie niemowlaka.
Zakreśliłam ołówkiem zdania z którymi się nie zgadzam, które nie są poparte aktualną wiedzą na temat żywienia niemowląt, czy żywienia mamy karmiącej. Nie wiem czy nie powinnam jednak czerwonym długopisem..?

Kilka cytatów, które podkreśliłam ze zdziwienia…:

„Dieta matki karmiącej powinna być lekkostrawna i wysokobiałkowa, oparta na potrawach gotowanych, duszonych bez tłuszczu lub pieczonych w folii”

Dieta lekkostrawna to taka gdzie prawie nie ma błonnika, surowych warzyw i owoców, żadnych produktów pełnoziarnistych. Nie ma potrzeby żeby matka karmiąca się tak odżywiała. Uważam że jest to dla niej wręcz szkodliwe bo nie utrudnia pokrycie jej zapotrzebowania na składniki odżywcze. Mama karmiąca piersią powinna odżywiać się normalnie.

„Karmienie częściej niż te 8-10 razy na dobę nie jest dobrym pomysłem. Ryzykujemy wtedy, że dziecko będzie miało zbyt dużo tkanki tłuszczowej.”

Bie wiem skąd taka teoria. Karmienie piersią wspiera właściwy rozwój. Nie ma mowy o przekarmieniu dziecka mlekiem mamy. Na dodatek wiadomo, że jest czynnikiem obniżającym ryzyko pojawienia się nadwagi i otyłości.

„Poza tym, jeśli maluch nauczy się, że na każde napięcie wewnętrzne, zmęczenie, dyskomfort mama łagodzi jedzeniem, to w przyszłości będzie ten schemat radzenia sobie ze stresem powielał”

A przecież karmienie według potrzeb dziecka sprzyja właściwemu rozwojowi mechanizmu regulacji apetytu i sytości!

„Rzeczywiście, kolki u dzieci występują rzadziej, jeśli zmniejszymy spożycie węglowodanów z dużą ilością błonnika, jak na przykład warzywa strączkowe.”

Niestety w książce nie podano źródła tej informacji. No i ja nadal nie wiem jak błonnik z jelit matki miałby wpłynąć na jelita dziecka.

Dalej jest trochę lepiej ale znalazłam niestety jeszcze kilka kwiatków merytorycznych.

Książka jest napisana przystępnym językiem. Widać że Anna Jelonek ma doświadczenie w pracy ze starszymi dziećmi, młodzieżą i ich rodzinami. Podkreśla, że zdrowe żywienie dziecka to praca zespołowa, że nie da się odchudzać dziecka bez wsparcia pozostałych członków rodziny i zmiany nawyków żywieniowych. Bardzo podoba mi się podejście do „niejadków” bliskie mojemu – zaufać dziecku i w żadnym wypadku nie zmuszać do jedzenia. Fajne są przepisy, ładne zdjęcia, proste receptury. Ciekawe podejście do kwestii słodyczy, chociaż wydaje mi się że z tym tematem zdecydowanie łatwiej mierzyć się teoretycznie niż już mając dzieci w domu 🙂

Z kwiatków jeszcze. Niewłaściwie podana kaloryczność diety przedszkolaka i na dodatek przy odchudzaniu wskazówka żeby obniżyć kaloryczność diety o 500 kcal. W tej sytuacji autorka radzi dietę 800 kcal a dla dziecka w wieku przedszkolnym to moim zdaniem zdecydowanie za mało. W dalszych rozdziałach jeszcze kilka odniesień do żywienia niemowląt i małych dzieci (1-3 lata) z których wnioskuję, że tu naprawdę brakuje dietetyczce wiedzy.

Znalazłam w książce też informacje o tym, że u małych dzieci można wykonywać testy na nietolerancję pokarmową pobierając materiał genetyczny z błony śluzowej w buzi.Wydaje mi się być na razie jeszcze mocno niepewną i niepotwierdzoną metodą diagnostyczną. Ale przyznaję że na testach alergicznych nie znam sie bardzo dobrze.

Podsumowując:

Nie mogę powiedzieć, że to książka dla każdego. Są w niej merytoryczne błędy i jeśli czyta ją osoba która nie ma wiedzy na ten temat to błędów nie wyłapie. I niestety zostanie wprowadzona w błąd. Przepisy są fajne, rozdział o nastolatkach, rozmowa o słodyczach i fragmenty  bardzo ciekawe. Ale całość? Nie mogę Wam powiedzieć, że to przewodnik po żywieniu od niemowlaka do nastolatka jak sugeruje podtytuł.

Pani Anno, zapraszamy do kontaktu z Fundacją! Podpowiemy gdzie znaleźć aktualną wiedzę na temat żywienia mam karmiących, niemowląt i małych dzieci !

wszystkie cytaty pochodzą z książki” „Zdrowy Apetyt” Anny Jelonek i Doroty Frontczak. Wyd Agora, Warszawa 2015

Przeczytaj też

5 komentarzy

  1. Oj, szkoda, bo ludzie mają wielkie zaufanie do książek, bo skoro drukowane tzn, że sprawdzone, napisane przez autorytet. Najszybciej sięgną po nią ciocie, babcie i teściowe, a weź im później przetłumacz, że się mylą…

  2. A czy jest na rynku jakąś książka o diecie niemowląt godna polecenia? Nie chodzi mi o przepisy, a bardziej właśnie o merytoryczną wiedzę. Może myć naukowa.

    1. No właśnie z tym jest trudno… ja się opieram raczej na publikacjach naukowych. Z książek na pewno warta uwagi jest „Moje dziecko nie chce jeść” Gonzaleza wcale nie tylko o niejadkach ale właśnie o tym jak jedzą małe dzieci i skąd biorą się zalecenia żywieniowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *