BLW i bliźniaki? – rozmowa z Kasią Sitarską

Jestem przekonana że niemal wszystkie dzieci mogą korzystać z samodzielnego rozszerzania diety. Piszę to w oparciu o moje prywatne doświadczenia ale też o doświadczenie mojej pracy z rodzicami na warsztatach i indywidualnych konsultacjach. Wiem, że czasami trudno uwierzyć że dziecko NAPRAWDĘ może kierować swoim karmieniem i rozszerzaniem diety. I dlatego dzisiaj chcę Wam przedstawić Kasię Sitarską, mamę Kuby i Amelii. Poprosiłam ją żeby opowiedziała o tym jak w praktyce działa połączenie: BLW i bliźniaki?

Kasia mówi, że jest zwolenniczką podążania za naturą, szczególnie w podejściu do dzieci.

Przeszła trudną drogę, aby móc karmić swoją parkę wyłącznie piersią, a teraz ogromną przyjemność sprawia jej wspieranie innych mam w posobnej sytuacji. Prowadzi blog na temat karmienia piersią bliźniaków, możesz go śledzić na FB tutaj -> „Bliźniaki na piersi” , założyła i administruje grupę wsparcia na FB dla mam bliźniaków.
Od dawna interesuje się dietetyką i zdrowym odżywianiem, stara się wykorzystywać zebraną wiedzę w codziennym kucharzeniu dla całej  rodziny. Zadałam Kasi kilka pytań, zobaczcie co mi powiedziała.

Dlaczego zdecydowałaś się stosować BLW?

O BLW usłyszałam jeszcze długo przed zajściem w ciąże w telewizji śniadaniowej. Od razu wiedziałam, że kiedy przyjdzie na świat moje dziecko, to właśnie w taki sposób będę rozszerzać mu dietę. Wtedy nie wiedziałam, że w moim przypadku rozszerzanie diety będzie podwójne 🙂 Jest kilka powodów dla których  wybrałam BLW: Przede wszystkim uwielbiam karmienie naturalne i uważam, że KP i BLW pasują do siebie jak puzzle – idealnie się uzupełniają, bazując na tym samym, podstawowym założeniu – to dziecko kieruje karmieniem.
W BLW lubię poczucie zaufania dzieciom, poszanowania ich wyborów, codzienne odkrywanie ich zaradności, obserwację zręczności i radości jaką dają im posiłki. Ogromną wartością dla nas jest również możliwość wspólnego jedzenia posiłków. Jestem przekonana, że dzięki temu będą miały zdrowy stosunek do jedzenia w przyszłości.

Możesz przeczytać więcej na blogu Kasi W POŚCIE – Dlaczego wybraliśmy BLW i co łączy BLW z karmieniem piersią?

Skąd wiedziałaś że już pora na nowe posiłki? Czym się kierowałaś?

Kiedy maluchy skończyły 6 miesięcy zaczęłam obserwować ich reakcję na nasze posiłki. W pewnym momencie ok 6,5 m-ca zauważyłam, że kiedy jemy wpatrują się w nas i w nasze posiłki jak zaczarowane. Kiedy wzięliśmy je na kolana zaczęły wyciągać rączki i zgarniać z talerza nasze jedzenie. Zastanawiałam się, czy już mogę rozszerzać dietę, ponieważ same jeszcze nie siadały, ale posadzone na naszych kolanach siedziały stabilnie , dlatego zdecydowaliśmy, że już czas zacząć próby samodzielnego jedzenia.

Co podawałaś dzieciom w początkowym etapie rozszerzania diety?

W pierwszej kolejności zaproponowałam warzywa z pary (marchewka, pietruszka, brokuł, batat). Używamy parowaru już od kilku lat, więc nie było to dla mnie nowością. Po prostu one dostawały warzywa a my do tego jakieś dodatkowe mięso. Po około dwóch tygodniach testowania i próbowania różnych warzyw (np. kalafior, cukinia, kabaczek, fasolka szparagowa, seler) przyszedł czas na mięsko tj. królik, kaczka, indyk, kurczak podawane w różnych formach, najczęściej  kotlecików mielonych albo zwykłych pasków.

BLW bliźniaków stół

Przez pierwsze kilka tygodniu wszystkie pokarmy były zgniatane przez małe rączki. Ale byłam zadowolona, bo i tak część trafiała do buziek, co było dla mnie zaskoczeniem. Dzieciaki szybko spostrzegły, że kiedy zgniatają jedzenie w łapkach, to trudniej im je było zjeść i zaczęły bardziej kontrolować to, w jaki sposób chwytają i trzymają różne produkty. Ten czas był im potrzebny na wypracowanie dobrej koordynacji i sprawnego trafiania do buziek.  Nie mówię, że po tym okresie zaczęły pięknie, wszystko jeść. Były dni, że od razu się niecierpliwiły, albo na zmianę jedno chciało a drugie nie. Przy początkach BLW trzeba cały czas pamiętać o długoterminowym celu – samodzielnym jedzeniu w niedalekiej przyszłości. Dzięki temu marudzenie, czasami niechęć do jedzenia i codzienny bałagan nie są takie straszne.

Przez pierwsze tygodnie jadły jeden posiłek uzupełniający oprócz mleka i był to obiad. Potem dołączyłam jeszcze śniadania albo kolacje jako drugi. Obecnie jedzą dwa lub trzy dodatkowe posiłki – zależy od dnia, nastrojów i aktywności poza domem.

Jak przygotowujesz jedzenie dla swoich dzieci? Są to oddzielne posiłki czy posiłki z „rodzinnego stołu”?

Od początku starałam się, abyśmy jedli wspólnie te same posiłki. A jeśli robiłam dla nas coś, czego nie chciałam podać dzieciom, to dla nich robiłam odpowiednik w zmodyfikowanej wersji – i tak jest do dziś.

Wszelkie płynne posiłki tj. gotowane kaszki, zupki, koktajle, soki naturalne czy wodę podaje w kubeczku. Dzięki temu dzieciaki mają okazję do częstej nauki picia z niego. Na razie to jest jeszcze etap nauki, więc podtrzymuję delikatnie kubeczki do picia zupek, koktajli. Ćwiczą sami na wodzie (łatwiej nam sprzątnąć kiedy zaleją się samą wodą). Robię również zupy kremy na gęsto i podaje ze słupkami chleba czy z makaronem. Staram się, aby kremy miały wyraźny zarówno smak jak i kolor, dlatego łącze warzywa kolorami np. brokuł, seler naciowy, groszek  – jako krem zielony, batat, dynia, marchewka – jako pomarańczowy, kalafior, korzeń pietruszki seler, cukinia – jako biały.

Przyprawiam różnorodnie i też w zależności od pogody – np. na chłodniejsze dni curry, imbir, czerwona papryka. Staram się podawać w ciągu dnia różne struktury, gęstości i różne kolory posiłków. Do kaszek wykorzystuje zamiennie kasze np. jaglaną, jęczmienną, amarantus, komosę ryżową, orkiszową, mannę, kukurydzianą albo płatki i dodaje warzywa lub owoce w zależności od posiłku, często dodaje również olej lniany czy awokado. Podaje w różnych formach tj. na rzadko do picia, na gęsto (np. owsianka z owocami) i w formie kulek czy kostek.

W ostatnim czasie oprócz parowania wykorzystuję również smażenie i pieczenie. Smażę np. jajecznicę, placuszki, a zapiekam mięso, warzywa czy jak na zdjęciu poniżej a’la omlety – płatki z suszonymi owocami zblendowane z jajkiem. Kiedy dla nas robię kanapki one dostają te same składniki, tylko podane w inny sposób np. chleb w słupki, jajko na twardo, pomidor, szczypiorek czy kostki chleba z twarożkiem. Bardzo chętnie jedzą makarony np. kokardki, spaghetti, cannelloni z mięsem i różnymi warzywami np. szpinakiem, buraczkami czy pomidorami. Ryby przygotowuje najczęściej w formie kotlecików albo jako farsz do makaronu muszle/cannelloni – nie mam zaufania do wyfiletowanych płatów.

piją bliźniaki

babeczki
nadziane

ryba

Widzę, że największą frajdę mają z posiłku, w którym mogą się „taplać”, maczają rączki np. w serku i oblizują paluszki w nieskończoność. To bardzo fajny widok, uśmiechnięte buziaki, ubrudzone wszędzie włącznie z oczami i uszami. Ciekawe jest to, że każde ma inną technikę jedzenia – syn uwielbia rozkładać na części pierwsze wszystko co mu podamy, rozrywa, ogląda z każdej strony i potem je po kawałku. A blat córki jest zazwyczaj bardziej czysty, bierze w jedną rączkę i przekłada do drugiej i tak w kółko – uwielbia tak robić.

Czy BLW nie wydawało Ci się przy bliźniakach niewskazane?

Kiedy położyłam przed nimi pierwsze warzywa i zobaczyłam jak świetnie sobie radzą wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę. Z dnia na dzień zaskakiwały mnie swoimi postępami. Po około 2 tygodniach od startu pewnego dnia musiałam nakarmić ich łyżeczką – zaciśnięte usta mojego syna upewniły mnie w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą i jestem przekonana, że jeśli karmiłabym go łyżeczką zjadłby dużo mniej a mnie kosztowałoby to masę stresu.

BLW przy bliźniakach jeszcze bardziej zyskuje na wartości. Myślę, że nakarmienie nawet jednego dziecka łyżeczką jest czasochłonne, a tym bardziej nakarmienie dwójki! Nie chciałam dopuścić do sytuacji, w której posiłek zabiera nam potrójnie dużo czasu –  żadna mama, tym bardziej bliźniacza nie może nim szastać. Idealnie jest jeśli wszyscy możemy jeść w tym samym czasie. Dlatego nawet trudne początki tj. bałagan, zgniatanie w rączkach, wyrzucanie jedzenia na podłogę traktuję jako pracę na przyszłość. Wiem, że kiedyś nastąpi dzień, w którym po zjedzonym wspólnie posiłku nie będzie już potrzeby sprzątania.
BLW to świetna metoda dla bliźniąt również dlatego, że dwójka bardzo chętnie się od siebie uczy – obserwują się nawzajem i próbują naśladować. Dzięki temu, eliminujemy w jeszcze większym stopniu zagrożenie, że wyrośnie nam niejadek.

DSC_2091

Jak wyglądały początki a jak wygląda ich jedzenie teraz (proporcje mleko i inne posiłki, co jadają, jak często)?

W pierwszych tygodniach kiedy maluchy zapoznawały się z nowościami w dalszym ciągu w 100% ich potrzeby żywieniowe zaspakajała pierś. Obecnie mając 10 miesięcy jedzą dwa lub trzy posiłki uzupełniające i do woli pierś, co stanowi około 70 – 80%. Zdarza się jeszcze dosyć często, że zjadają trochę i więcej nie chcą, a za chwilę chcą pierś, a drugiego dnia przerwy od cycusia są kilkugodzinne. Pierwszy raz tak na pewno wiedziałam, że ich brzuszki się nasyciły stałymi posiłkami po skończeniu 8 miesięcy.

Jakich wskazówek udzieliłabyś innym mamom, szczególnie bliźniaków?

Dla mam bliźniąt BLW na samym początku może stanowić wyzwanie. Kiedy dzieci jeszcze same nie siadają a widać wyraźnie, że już są gotowe na rozszerzanie diety, trzeba ich trzymać na kolanach, więc kiedy mama jest sama w ciągu dnia jest to ciężkie do wykonana.  Ja przez pierwsze tygodnie czekałam z obiadem na powrót męża z pracy, tak, abyśmy mogli wspólnie zasiąść do posiłku. Kiedy bliźniacza mamusia jest sama całą dobę (np. wyjazdowa praca męża) może zastosować formę pośrednią tj. powoli wprowadzać nowe smaki raz dziennie pojedynczo z każdym dzieckiem. Po przejściu na krzesełka sprawa jest już dużo łatwiejsza.

Większość osób, z którymi rozmawiam o BLW pyta mnie czy nie boję się, że dzieci się zakrztuszą? Odpowiadam, że się nie boję, bo widziałam ich krztuszenie już dużo razy. Radzą sobie świetnie za każdym razem i wracają do jedzenia jak gdyby nigdy nic. To jest naturalny etap w nauce samodzielnego jedzenia, muszą wiedzieć, że jeśli napchają sobie do buziek za dużo, będą w taki właśnie sposób reagować. Tak to stworzyła natura. Warto przed rozpoczęciem przeczytać o różnicach pomiędzy krztuszeniem a dławieniem.

Nie warto zniechęcać się w początkowej fazie, kiedy dzieci nie chcą próbować, zgniatają lub wyrzucają wszystko na podłogę – to również jest naturalne, w taki sposób się uczą.

Warto przygotować siebie i domowników na bałagan – podwójny bałagan:)

Pierwsze razy były przerażające dla mojego męża, który nie lubi zarówno bałaganu jak i marnowania jedzenia. Po jakimś czasie przywykł, a i bałagan nie był już taki jak na samym początku.

Warto również odwiedzić sklep lub stoisko ze zdrową żywnością i kupić różne rodzaje kasz, płatków, suszonych owoców, pestek, olejów tak, aby móc różnorodnie i szybko przyrządzać posiłki. Często gotując zupy wekuje do słoików i mam na kilka dni, tak samo z mrożeniem. Kiedy mamy bardziej absorbujący dzień wyciągam zamrożone zapasy. Dostaje również sporo zamrożonych gotowych posiłków od mamy, co nie ukrywam bardzo często nas ratuje. Ps. Nie wiem, jakiego magicznego składnika używa bliźniacza babcia, ale dzieciaki zawsze zajadają się jej przysmakami. Dostajemy np. mini gołąbki, mini kotelty mielone czy rybne.

Z akcesoriów, które mi pomagały to na pewno nóż karbowany do krojenia w słupki warzyw i owoców – idealnie się sprawdził na początku, kiedy dużo rzeczy wyślizgiwało im się z rączek. W ostatnim naszym odkryciem jest obrus turystyczny i wodoodporny. Szybko i sprawnie idzie nam sprzątanie, od kiedy podkładamy go pod krzesełka.

Podsumowując, dla mnie z BLW  tak jak z karmieniem piersią – początki bywają trudne, wymagają cierpliwości i zrozumienia, że małe istotki muszą się wszystkiego nauczyć.

Pierwsze trzy tygodnie po porodzie moje bliźniaki uczyły się ssać – to była ciężka walka o laktację i o to, żeby się udało przejść wyłącznie na pierś. Obecnie po 10 miesiącach karmienia mogę śmiało powiedzieć, że to najpiękniejsza przygoda mojego życia. Z BLW jest podobnie – satysfakcja i radość moich dzieci rekompensuje codzienne sprzątanie i inne mankamenty nauki samodzielnego jedzenia 🙂

Polecam każdej mamie, nie tylko pódwójnej!

pożarły

Wszystkie zdjęcia należą do Katarzyny Sitarskiej – www.blizniakinapiersi.pl

o BLW na moim blogu możesz przeczytać też :

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *