jadłospis

No comments

  1. Witam,

    Przeczytałam streszczenie z zainteresowaniem. Czekam na jego pogłębienie.

    W artykuł wkradł się błąd: zamiast nukleodyty powinno być nukleotydy.

    Pozdrawiam,
    Paulina

  2. A ja mam wątpliwość. Jak się ma zalecenie mówiące o tym, żeby rozszerzać dietę między 17 a 26 tygodniem do tego, żeby dążyć do karmienia piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia. Moje dziecko dziś kończy 26 tydzień i nie zaczęłam jeszcze rozszerzania diety, bo ostanowiłam karmić je tylko piersią do ukończenia 6 miesiąca, który to czas przypada na za tydzień (ur. 2 lutego, czyli 6 miesięcy kończy 2 sierpnia).
    Druga wątpliwość: jak się ma zasada BLW, że dziecko powinno siedzieć, żeby dostać pokarm do ręki, do tego, że mało które dziecko siedzi w 6 miesiacu życia. Np. moje dziecko wykazuje większość oznak gotowości do przyjmowania stałych pokarmów oprócz tego siedzenia, bo dopiero zaczyna siedzieć z podparciem, jak ja je podtrzymuję na kolanach to jest w porządku, ale posadzone nawet z podparciem leci jeszcze do przodu lub na boki.

    Nie mam kogo zapytać za bardzo, dlatego tutaj 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za świetny blog 🙂

    1. Policzyłam tygodnie i wychodzi mi że 26 tygodni od 2 lutego mija 3 sierpnia 🙂 może jakiś mały błąd w obliczeniu się wkradł? 26 tygodni to właśnie jest 6 pełnych miesięcy i moim zdaniem bardzo dobrze jak przez ten czas dziecko jest karmione tylko mlekiem, chociaż warto pamiętać że to jest zalecenie, schemat, dopasowany do średniej. A dzieci są różne, niektóre są gotowe zaczynać jedzenie innych produktów wcześniej, a niektóre później..
      Jeśli chodzi o blw, cała zabawa polega na tym że dziecko nie powinno tego pokarmu dostać do ręki tylko samo po niego sięgnąć! 😉 No i faktycznie powinno być na tyle siedzące, żeby górny odcinek przewodu pokarmowego był stabilny. Można spróbować pierwsze podejścia zrobić na kolanach rodzica a jak siedzenie będzie stabilniejsze to przesiąść malucha do krzesełka. Te pierwsze tygodnie to jest i tak więcej poznawania i zabawy niż faktycznie jedzenie.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam!

  3. witaj, a czy w którymś ze swoich wpisów poruszałaś już temat: tabelka żywienia, czyli co i ile posiłków w danym miesiącu? będę wdzięczna za info, z synem startujemy właśnie z BLW, dopiero pierwszy tydzień 🙂 ale chciałabym wiedzieć, jak go poprowadzić, kiedy „powinien” już jadać a to drugie śniadanko, obiadek, podwieczorek etc

      1. Czyli nie trzeba wpadać w panikę jeśli dziecko na siatce WHO się mieści ale jest poza tą z IMID?:) P.S. kocham tego bloga!

  4. Właśnie.. mi lekarka po 2 tygodniach po urodzeniu kategorycznie kazała dokarmiać mlekiem modyfikowanym, bo dziecko nie przybiera na wadze, bo za długo je( wisiał na cycu po 45 minut) bo za często.. a że na wizycie byli też członkowie rodziny to byłam katowana poradą lekarki i tak po 2 miesiącach praktycznie straciłam laktację. Nigdy wiecej nie poslucham takiej porady przy drugim dziecku..

    1. Aga,
      przykro mi 🙁 niestety takie „porady” są na porządku dziennym, słyszę takie relacje jak Twoja zdecydowanie za często…
      Trzymam mocno kciuki, żeby karmienie drugiego dziecka poszło tak, jak powinno, żeby nikt Wam nie przeszkodził 🙂

  5. o rany, wreszcie inny normalny głos w sprawie BLW 😉 (sama takim staram się mówić i pisać na swoim blogu, ale dotychczas spotykałam raczej „fanatycznych wyznawców”..) ileż razy to ja tłumaczyłam, że łyżeczka to nie jest diabeł wcielony!! dzięki wielkie za rozsądek, potrzebny jest on w dzisiejszym zwariowanym świecie 🙂

  6. Dokładnie, nareszcie ktoś z rozsądnym podejściem, można przecież nakarmić łyżeczka, kiedy dziecko chętnie je ze smakiem i domaga się więcej. Natomiast następnym razem dać coś do rączki.

  7. o jacie dzięki za ten wpis. Moi synowie uwielbiają zupę, budyń jaglany i inne cuda płynnej konsystencji i ciągle są głodni- są naprawdę zadowoleni kiedy ich karmię łyżeczką i krzyczą o jeszcze, a potem gadają przeżuwając mniam mniam.. a jak się nasycą dogryzają np chrupkę ryżową rączką.. a ja się martwiłam że po pierwszym dziecku jedzącym prawie wyłącznie rękami, bliźniaki nie są już blw…

  8. O tak! Ja robię jeszcze z szyneczką i sałatą, można dać co się chce, a jak się podgrzeje np. w mikrofali to wychodzi super ciepła przekąska. Na przyjęcia leprze jak kanapki. Z żółtym serem lepsze od tosta. No i ja jeszcze tortille pełnoziarniste kupuje, to już w ogóle wypas.

  9. Mi też położna środowiskowa zostawiła listę zakazanych produktów, bo wzdymają, alergizują itd. Moja Mama i babcia to się za głowę złapały, jak zobaczyły jak kombinuję przy rodzinnym obiedzie. Przy kolejnym dziecku zdecydowanie sobie odpuszczę, przy zachowaniu zdrowego rozsądku naturalnie.

  10. W mojej lodówce nigdy nie było jogurtu naturalnego. W ogóle żadnego jogurtu – nie cierpię. Ale moje dziecię pokochało go od pierwszej łyżeczki i czasem muszę go przed nim chować niemal jak słodycze 🙂 Nie pozwala sobie do jogurtu nic dodać – żadnych owoców, rodzynek, nic. Ze trzy razy dziennie prowadzi mnie albo swojego tatę do lodówki i żąda jogurtu 🙂

  11. Moj prawie 2 letni synek uwielbia naturalny zott – prostu z lodowki najlepiej, bo taki kąpany w cieplej wodzie ( jak to babcia radzi) nie jest tak smaczny .
    Jeden danonek-1lyzeczka cukru , szook..kiedys dostawal bo BABUŚ kupila ale teraz KONIEC 🙂

  12. Ęh kobieto. Nie rozumiesz że jeśli takiego małolata nie przyzwyczaisz od razu do cukru i soli to potem będzie coraz gorzej. Będzie marnym konsumentem i cała nasza gospodarka – świat jaki znasz – upadnie. Swoim bezmyślnym zachowaniem przyczyniasz się do apokalipsy! :]
    A tak na serio to mnie zastanawia. Dostaje niewybredne reprymendy od praktycznie wszystkich z rodziny i znajomych że prowadząc „dom bez chemii” szkodzę dzieciom „bo dzieci muszą się przyzwyczaić do chemii, potem trafią do przedszkola czy pracy i będą miały problemy ze skórą i płucami”, zostałam skrytykowana przez znajomą że moje (wtedy) półtora roczne dziecko nie wie co to czekolada „bo jej 4miesięczne już ją lizało – pójdzie moja do przedszkola i będą się z niej śmiali” a nikt jakoś nie podaje swoim dzieciom alkoholu, papierosów – przecież to obciach upić się jednym piwem czy krztusić pierwszym dymkiem.

  13. Popieram, bardzo rozsądne podejście! Niektórzy rodzice niestety wpadają w jakieś sekciarskie klimaty i strach się do tej łyżeczki (lub o zgrozo papki) przyznać 😉 Czasem kiedy podaję córce łyżeczkę do ręki, ona próbuje chwycić ją od razu paszczą (karm mnie, mamo!) 🙂

  14. Super! Moj synek niestety jak nawet wlozy raczke do czegos plynnego to nawet nie sprobuje, a lyczeczkami sie dzielimy i troszke on i troche ja mu podaje, ma 9 miesiesiecy, moze za jakis czas sam bedzie machal lyzeczka 😉 dziekuje za artykul!

  15. Mi tez pediatra kazala podawać mm po 2 tygodniu zycia córki bo rzekomo nie mam mleka. Wyszłam ze łzami w oczach z gabinetu ale jej nie posłuchałam. Karmie juz 2 lata:)

  16. Szkoda tylko, że większość mam tego nie przeczyta 🙁 Zauważyłam, że te którym taka wiedza byłaby najbardziej potrzebna nie czytają nic poza babyonline i słuchają ślepo swoim mam i babć. Bo tak łatwiej. Tekst świetny!

  17. Wiele bym dała żeby przeczytały to te wszystkie osoby, które tak nie rozumieją dlaczego ja dalej karmie moje 2 letnie dziecko. Skończę jak córka w końcu przestanie lubić jej cycusie 😉

  18. szkoda, że tego nie przeczytałam zanim urodził się pierworodny 🙁 w szpitalu tak nastraszyli z tym, że waga spada i koniecznie dokarmiać mm bo nie wypiszemy do domu!!

  19. może to pomoże jakiejś mamie. Jestem mamą wcześniaczki (26tydz.)Walczyłam o mleko, bo stres skutecznie utrudniał laktację. Pół roku z laktatorem i przystawianiem.Mojemu otoczeniu udało się mnie wpędzić w myślenie, że moje mleko to za mało.Próbowaliśmy różnych mlek..na szczęście córcia postanowiła to wszystko skutecznie wypluwać.Udało mi się skontaktować z osobą, która pomogła przygotować „dokarmianie” w postaci jaglanki gotowanej na wodzie.Okazuje się, że można bez mleka sztucznego zdrowo uzupełnić dietę. Po dwóch miesiącach stosowania wyniki badań pozwoliły odstawić żelazo i mieszankę fosforanową. Udało się nam też wrócić do piersi. Życzę Wam uporu Mamy:)

    1. Na pewno dużo szukałaś i walczyłaś o to, żeby dotrzeć do informacji.. Nie jestem przekonana do zastępowania mm jaglanką, ale nie znam dokładnie Waszej sytuacji, więc nie chcę w to wnikać i oceniać, z tego co piszesz był to wynik poszukiwań najlepszej drogi dla Twojego dziecka.
      Bardzo Ci gratuluję determinacji i uporu, mam wrażenie, że to jest często najbardziej przydatna cecha mam 😉

  20. dziękuje bardzo za ten tekst i siatki who! właśnie byłam z moim roczniakiem na bilansie i okazało się , że z 50 centyla spadła na 25… Co nie jest prawdą! Według siatek who cały czas jesteśmy na 50:) Wspaniały tekst każda matka powinna go dostać w szpitalu po urodzeniu dziecka:)

  21. A dla mnie karmienie piersią było udręką i jedyną rzeczą która sprawiała ogrom bólu i frustracji. Każda minuta była jak droga przez piekło gdzie nie ma mleka a tylko krew i ból. Karmienie sztucznym mlekiem było jedynym wybawieniem i pozwoliło mi cieszyć się macierzynstwem i maluszkiem. Mimo że wszędzie dookoła byli tylko ludzie którzy nie potrafili zaakceptować mojej decyzji trzymałam się bez żadnego wsparcia. Teraz wiem że drugi raz zrobilabym to samo. Lepsza Kochająca i spokojna matka niż kłębek bólu i żalu

    1. Przykro mi, że karmienie piersią kojarzy Ci się tylko z bólem i żalem, ale jestem w stanie sobie to wyobrazić, bo mam też za sobą doświadczenie naprawdę trudnego początku karmienia piersią. Tym bardziej uważam, że wsparcie laktacyjne powinno być sprawowane tak, żeby nie pozwolić na pojawienie się takiej sytuacji, w której mama cierpi tak bardzo, że woli przestać karmić swoje dziecko..powinnaś mieć wsparcie lekarza, położnej, lub innego specjalisty (najlepiej w tej sytuacji doradczyni lub konsultantki laktacyjnej), który skutecznie zdiagnozował by powód Twojego bólu w czasie karmienia.. Musiało się dziać coś złego, bo nie powinno tak być :/

  22. U mnie było identycznie, karmienie to była droga przez mękę. Po dwóch miesiącach katorgi, bólu i łez przeszłam na mm i to pozwoliło mi cieszyć się macierzyństwem. W decyzji tej wspierał mnie jedynie mój maż, który widział przez co przechodzę. Inni wywoływali we mnie tylko poczucie winy, ze jestem zła matką i przekładam dobra swoje nad dziecka. Z perspektywy czasu wiem, że podjęłam słuszną decyzję i jej nie żałuję.

  23. Trzymam kciuki za życie bez cukru – w moim wypadku słabym punktem są suszone daktyle. Mogłabym je jeść i jeść… Ponieważ dołączyłam się do wyzwania, postanowiłam ograniczyć ich liczbę i jeść coraz mniej. Jako przegryzkę bardzo polecam migdały i orzechy nerkowca 🙂

  24. Wydaje mi się, że mleko matki nie posiada w składzie bakterii nawet tych fizjologicznych, bo niby skąd jeśli powstaje ze składników krwi? jest jałowe. Chyba miała Pani na myśli bakterie z powierzchni ciała matki, które podczas ssania przechodzą na dziecko? Pozdrawiam

  25. Podjelam wyzwanie wyeliminowania cukru! 🙂

    Moje trzecie dziecko (za kilka dni skonczy 6 m-cy) jest wylacznie na piersi. Wrocilam do wagi sprzed ciazy w ok. 1,5 miesiaca po porodzie. Nie byl to jakis straszny wyczyn, bo w ciazy przytylam jakies 7-8 kg, a przed ciaza wazylam 63kg przy 164 wzrostu… Motylem nie bylam. Moim problemem przy KAZDYM dziecku jest wilczy apetyt podczas karmienia piersia. Sto razy wiekszy niz w ciazy. Jem, jem i nie czuje sytosci czy przejedzenia… Za to czesto czuje glod. Przy starszej dwojce dzieci tlumaczylam sie tym, ze poza tym, ze karmilam wylacznie piersia do ukonczonego 6-tego miesiaca, to jeszcze odciagalam mleko, bo do pracy wrocilam po 3,5 i 4,5 miesiacu po porodzie. Obecnie jestem jeszcze na macierzynskim i mimo tego, ze poczatkowo wrocilam do wagi sprzed ciazy to rosnacy apetyt i brak ograniczen sprawily, ze zaczelam tyc. Mam obecnie 4 kg na plusie!!! Tyle, ile w polowie ostatniej ciazy! Od kilku dni wyeliminowalam slodycze i jestem caly czas glodna! Nie mam juz pomyslu co jesc, by uniknac oslabienia. Czy ten stan moze byc spowodowany „wychodzeniem z cukrowego uzaleznienia”?

    Moje dzieci nie sa alergikami wiec zadnej diety przy kp nie musialam nigdy stosowac.

    Dodam, ze pod koniec kazdej z moich trzech ciaz wazylam mniej wiecej tyle samo (po ok. 70kg) tyjac: 15kg za pierwszym razem, i po 7-8 kg w obu kolejnych, waga wyjsciowa byla jednak rozna… W zadnej z ciaz sie nie ograniczalam, co wiecej w pierwszej ciazy nie ciagnelo mnie w ogole do slodyczy, pochlanialam glownie owoce, a przytylam najwiecej … W dwoch kolejnych ciazach lody i czekolada to byla zachcianka nr 1 a mimo tego nie tylam jakos duzo wiecej. Za pierwszym razem pociazowe kg stracilam dopiero okolo roku po porodzie.Za drugim juz w dwa tygodnie po porodzie, ale potem waga lekko skoczyla w gore. Ostatecznie schudlam, jak skoczylam karmic. Karmilam starsze dziecko 14 m-cy a srednie 17. Moze nadwaga podczas kp to taka moja uroda? Za pierwszym razem bardzo sie ograniczalam, jezdzilam rowerem, duzo chodzilam, a i tak waga stala w miejscu, ale jak zaczelam chudznac to zeszlo w dol prawie 10kg i wazylam mniej niz przed zajsciem w ciaze… Nie mam pomyslu co robic oprocz odstawienia slodyczy i spacerow, zeby schudznac. Dodam, ze nie jem potraw tlustych, ani smazonych, chipsow, coli. Jedynymi duzymi grzechami byly slodycze (domowe ciasta, ciastka i czekolada)… Cwiczyc jest mi trudno, glownie spaceruje, bo na spacerach dziecko przynajmniej spi, a w domu roznie bywa. Poza tym przy trojce dzieci jest masa rzeczy do zrobienia w domu i cwiczenia pozostaja tylko w planach….

    Nie wiem czy to ma jakis wplyw, ale dzieci mam z tych duzych, rosna na moim mleku jak na drozdzach. Srednie dziecko dlugo bylo poza siatka centylowa, a od drugiego roku zycia, caly czas jest na 97 centylu. Trzecie dziecko wagowo jest w 90 centylu, a wzrostem w 97. Nie wiem czy to ma jakis wplyw na moj wilczy apetyt… Przy najstarszym (75 centyl) mialam problemy ze zgubieniem wagi, ale nie tylam karmiac. Za to o wiele bardziej sie ograniczalam i mialam wiecej ruchu…

    Jestem sfrustrowana i licze na to, ze wyeliminowanie cukru jakos pomoze… Nie licze na spektakularne efekty, ale nie chce juz przybierac na wadze!!!!

    1. Mamo trzech urwisów 🙂 Dzielna jesteś! Bo to częste, że przy karmieniu piersią, szczególnie w pierwszych miesiącach apetyt jest większy niż zwykle.. Cukier spożywany regularnie powoduje zmiany w regulacji apetytu, karmienie piersią, ze względu na zmiany hormonalne też może tak działać. Ja też karmiąc piersią raczej trzymałam pociążowe kilogramy niż chudłam.. a koleżanki opowiadały mi o swoich ginących w oczach kilogramach „wyciąganych” przez karmienie piersią 😉 dopiero po 9-10 miesiącach zaczynałam bardziej chudnąć,jakby organizm odpuszczał sobie pilnowanie zapasów tkanki tłuszczowej na czas karmienia czując, że karmień jest nieco mniej..

      Pamiętaj, że karmiąc piersią potrzebujesz więcej kalorii, więc apetyt może być większy. Ograniczenie cukru w tej postaci przetworzonej na pewno nie zaszkodzi. trzymam kciuki i chętnie poczytam jak Ci idzie rezygnacja z cukru na dłuższą metę 🙂

      pozdrowienia!

  26. Z informacji, ktore zawsze slyszalam, wiem, ze mleko krowie i produkty mleczne powinno sie wprowadzac dopiero po 1 rz, czy jestem tu w bledzie?
    Moj synek ma dopiero 6 m-cy, ale czesto czytajac przepisy BLW dla poczatkujacych, widze, ze w przepisach sa dodatki twarogu, jogurtow itd.
    Bede wdzieczna za wyprowadzenie mnie z bledu, jezeli w takowym sie znajduje:)
    Prosze jeszcze o informacje, od kiedy mozna dziecku podawac mleko kokosowe, migdalowe, sojowe??? Bo jest tyle sprzecznych informacji, ze juz sama nie wiem w co wierzyc:(
    Z gory slicznie dziekuje!!!

    1. Zgodnie z moją wiedzą (w oparciu o aktualne zalecenia polskie ale też np Amerykańskiej Akademii Pediatrii czy WHO), produkty mleczne (np jogurt naturalny, ser biały, itp) można podawać po 6 miesiącu życia dziecka, czyli po rozpoczęciu rozszerzania diety. Jeżeli chodzi o mleko krowie w czystej postaci, to w pierwszym roku życia dziecka można je stosować do celów kulinarnych (jako dodatek), ale nie powinno być podawane zamiast mleka mamy (lub modyfikowanego jeżeli dziecko nie jest karmione naturalnie). Po pierwszym roku życia można stosować mleko krowie w ilości najwyżej 500 ml dziennie.
      Proszę zajrzeć też TUTAJ
      Jeżeli chodzi o mleka roślinne, to trudno znaleźć na ten temat informacje w zaleceniach, ale z mojego doświadczenia wynika, że powinniśmy traktować je podobnie jak krowie, jeżeli chodzi o podawanie niemowlętom. Czyli używać do celów kulinarnych, ale nie zastępować nimi mleka mamy (lub modyfikowanego) do końca pierwszego roku życia.
      Ostrożnie z mlekiem kokosowym, bo jest bardzo tłuste i może być trudno trawione przez maluchy, dawałabym je raczej pod koniec pierwszego roku życia i na początku w małych ilościach.
      pozdrawiam i dziękuję za komentarz 🙂

  27. Jestem zrozpaczona. Moje dziecko ma kolki, skończyło już 3 miesiące, w dalej ma bolesne wzdęcia i płacz przez pół dnia, wszyscy wmawiali mi, że to przez jedzenie, więc rezygnowałam z produktów mlecznych, chleba, surowych warzyw i owoców, aż zaczęłam być głodna, a malutka dalej płakała. Zaczęłam jeść wszystko, ale córeczka dalej ma bolesne wzdęcia, a ja mam wyrzuty sumienia, bo wydaje mi się, że to może przez ciemne pieczywo albo rzodkiewkę, którą zjadłam na śniadanie… Nie wiem, co robić…

    1. Ika,
      Wyobrażam sobie, bo nawet mając świadomość, wiedząc że dieta ma nieznaczny wpływ na mleko też zdarzało mi sie mieć wątpliwości co do zachowania moich chłopaków.
      Czy jest jakiś produkt, który Twoim zdaniem ma związek z nasileniem objawów? Czy byliście u pediatry? alergologa?
      Czy maluszek miał robione usg brzucha?

      1. Pediatra twierdzi, że to wina nierozwiniętego w pełni układu pokarmowego i przepisał jakieś kropelki na kolkę, ale nic nie pomaga. Teraz jest tak, że jeden tydzień jest super, bez płaczu, drugi jest przepłakany albo pól dnia jest ok, a wieczorem jest już masakra. Już nawet nie chodzi o nas, ale o to, że maleństwo się męczy. Jest płacz, a potem słyszę wzdęcia. Nie jestem w stanie odkryć od czego to, w tym tygodniu wydawało mi się, że może od razowego chleba na zakwasie albo od sera białego, ale przestałam to jeść i dalej problem jest. A jeść muszę, bo chodzę głodna i zaraz zacznie brakować mi podstawowych składników. W najgorszych chwilach chciałam zrezygnować z karmienia, bo wydawało mi się, że to moja wina, wina mojego pokarmu…

      2. Zastanawia mnie dlaczego twierdzisz ,że córeczka ma bolesne wzdęcia? Bo płacze? Bo reklamy mówią ,ze jak dziecko placze i podkurcza nóżki to ma kolkę? Tzw. kolka często nie ma nic wspólnego z bólem brzuszka. Raczej jest to problem emocjonalny. Dziecko potrzebuje stworzenia warunków podobnych do tych w macicy, ciasno, szum, kołysanie itp. Oczywiscie pediatrzy zawsze zwalą winę na brzuszek, bo tak się nauczyli na studiach. Nie uczono o teorii dra Karpa!

    2. A czy podano dziecku w szpitalu witaminę K? Często to właśnie ta syntetyczna witamina jest powodem kolek u dzieci. Dostaje syntetyczną witaminę D? One bardzo obciążają nerki i wątrobę maluszka…

    1. oj tak! U nas bardzo działała metoda dr Karpa. Ze względu na ból kręgosłupa młodszego synka nosiłam w chuście dużo mniej niż starszego, ale owijanie, szumy i skokokołysanie ratowały mi zdrowie psychiczne 😉

  28. Szkoda, że na szkole rodzenie wciskają takie głupoty, że można jeść tylko wodę z chlebem. Nie rozumiem jak ktoś kto ma przyszłym mamom pomóc, to tylko szkodzi.

  29. A ja mam pytanie:
    Ta teoria opiera sie na jakiś badaniach/publikacjach czy tylko sie tak Pani wydaje?
    W innych artykułach o karmieniu jest napisane,ze np warzywa wzdymajace zawierają rożne wzdymajace substancje, które przenikają do krwi a następnie do mleka, np jakiś rodzaj cukrów i są na to jakieś badania, wiec wyglada to dość wiarygodnie.

    1. Pani Magdo,
      Piszę na podstawie wiedzy, którą zbieram z rzetelnych źródeł, nie piszę o moich przemyśleniach na temat, tylko o tym, co znajduję w literaturze i badaniach, oraz co zgadza się z aktualną wiedzą naukową. Mam też codzienny kontakt z karmiącymi matkami, bazuję więc również na tym, co obserwuję i słyszę od nich.
      Szukałam dosyć długo informacji na temat „wzdymających” składników pokarmu, które były by w stanie przeniknąć do mleka, ale nie znalazłam takich informacji w publikacjach naukowych ani w opiniach specjalistów zajmujących się laktacją.
      Jeżeli ma Pani dostęp do artykułów źródłowych, w których potwierdzone jest występowanie takich substancji, to chętnie je przeczytam. Ja bardzo chętnie uzupełniam i aktualizuję swoją wiedzę.
      Pozdrawiam

      1. Pani Małgorzato,
        Czy można wiedzieć z jakich źródeł Pani korzysta? Czy może Pani udostępnić publikacje, w których znalazła Pani informacje o nieprzenikaniu wymienionych przez Panią produktów spożywczych do mleka?

  30. Dzień dobry, proszę bardzo o namiar na wpis o tym co podawać zamiast mleka z piersi po 1 roku życia, jeśli dziecko nie będzie mogło być karmione piersią, a nie chce się podawać mleka modyfikowanego… był poruszany taki temat? Dziękuję za odpowiedz;)

  31. Witam, proszę o link do wpisu co podawać zamiast mleka z piersi, po roku? Wykluczając mleko modyfikowane. Czy jest gdzieś taka informacja na blogu? Baaardzo dziekuje:) Pozdrawiam i popieram:)

  32. jejku, z tym paleniem to mnie zaskoczyłaś! a te różne tam syfy nie przechodzą do krwi (i do mleka), nikotyna na przykład?
    znaczy, nie uznałam karmienia i palenia za idealne połączenie, ale gdybym mogła zapalić chociaż raz w miesiącu to by znacząco podniosło moją jakość życia.
    więc się zastanawiam, bo wydawało mi się, że to straszne zło.

    1. Ja absolutnie nie zachęcam do palenia, najlepiej nie palić 🙂 , ale fakt jest taki, że według opinii Polskich Ekspertów ( link ) lepsze dla dziecka jest karmienie piersią nawet przez mamę, która od czasu do czasu wypala papierosa, niż narażenie na substancje z dymu papierosowego i zakończenie karmienia piersią. Najwięcej szkodliwych substancji znajduje się w dymie tytoniowym, a więc zasada dla wszystkich rodziców (palących i niepalących) jest taka, żeby chronić dzieci przed dymem! Nie palić w domu, nawet na balkonie. A jeżeli mama karmiąca pali papierosy, to powinna to robić po nakarmieniu dziecka, i NIGDY w jego obecności.

  33. W szpitalu jadłam jogurty, serki i pomidory, a po powrocie do domu wszystko 🙂 kapusta, truskawki, orzechy, kakao czy cytrusy. I nic 😉 moje dziecię ma 4 miesiące i ani razu nie mieliśmy żadnego brzuszkowego problemu czy kolki, nie dawałam żadnych espumisanów itd 🙂

    1. W Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkam, dodaje sie do tego: palic tylko na zewnatrz, zakladac do palenia przeznaczona wylacznie do tego celu odziez wierzchnia (jakis plaszcz, sweter etc.), ktora nalezy zdejmowac przed kontaktem z dzieckiem, po paleniu umyc rece i twarz. To samo zaleca sie innym osobom opiekujacym sie dzieckiem. Coraz wiecej mowi sie o szkodliwosci ‚third-hand smoking’ (nie wiem, czy jest juz polski termin), czyli tego, co osadza sie na skorze, wlosach i ubraniu palacza. Sama nigdy nie palilam 🙂

  34. W większości jogurtów naturalnych wśród składników występuje mleko w proszku lub białka mleka, czy mogą one być niebezpieczne, np. powodować alergie? Należy się ich bać? Raz spotkałam się z opinią lekarza, że niektórzy po prostu nie mogą jeść surowego mleka a jogurty, kefiry czy ser są już przetworzone i bezpieczne dla osób z nietolerancją.

    1. Anna, alergie może powodować białko mleka krowiego, a to znajduje się również w jogurtach. Mleko w proszku jest dodawane do jogurtów głównie w celach zgęszczających, trochę też niweluje kwaśny smak i jogurt jest łagodniejszy (polscy konsumenci lubią słodkie i łagodne i kremowe jogurty 😉 )
      ALE to że coś może uczulać nie oznacza, że trzeba tego unikać (wyjątkiem są dzieci ze stwierdzoną alergią albo z rodzin alergicznych – wtedy rozszerzanie diety może odbywać się bardziej ostrożnie). A w przypadku zdrowego dziecka, bez alergii na białko mleka krowiego można podawać jogurt naturalny, najlepiej z prostym składem, ale myślę że nawet z mlekiem w proszku nie powinien zaszkodzić. Byle nie słodki owocowy albo serki „dla dzieci” kształtujące gust „polskiego konsumenta” od wczesnych lat życia 😉

  35. Zgadzam się całkowicie! Kiedy przeczytałam w zaleceniach, że 6-scio miesięczne dziecko powinno jest 5 posilkow dziennie, byłam w szoku. Mój 5 miesieczny syn dalej je z piersi co 2 h, chyba ze śpi. 🙂

      1. Moje dziecko ma 3 m-ce od ponad miesiąca nie je w nocy (przerwa w jedzeniu od 22h do 7h) na dobę je 7 razy. Jest wyłącznie na piersi i ma 1,5kg nadbagażu.

  36. Ale mnie denerwują te wszystkie rekomendacje i patronaże prestiżowych instytucji. Dla pieniędzy wszystko będą firmować. Trzeba mieć swój rozum i czytać skład.

  37. A mi się karmienie łyżeczką nie podoba… po pierwsze córka jadła sama do 12msc (nigdy nie była karmiona bo nie było takiej potrzeby) – potem jak wróciłam do pracy, do babcia uparcie zaczęła gotować jej zupy i ją nimi karmić (córka oczywiście otwierała buzię i jadła)… a konsekwencje? mam czasami 2 latkę która siada na krześle ręce za plecy i „nakarm mnie”, nie że nie umie, nie że za trudna konsystencja – babcia nauczyła ją że wcale nie musi się starać, a dla mnie takie jedzenie jest koszmarem – rodzinne posiłki gdzie wszyscy siadamy i jemy się skończyły bo ją trzeba karmić

    1. Ja dlatego jestem fanką blw, bo wierzę że dzieci mogą sobie świetnie radzić z jedzeniem samodzielnym. A ten wpis powstał dlatego, że miałam wrażenie że czasami obawa przed „złamaniem zasad blw” jest silniejsza niż zdrowy rozsądek. BLW to nie jest absolutny zakaz stosowania łyżeczki.. po prostu 🙂
      Myślę, że jeżeli karmienie jest stosowane rzadko i nie zaburza procesu samodzielnej nauki jedzenia tylko pojawia się jako element nauki i środek na drodze do tego, żeby dziecko w rezultacie nauczyło się jeść samodzielnie, to nie spowoduje, że dziecko przestanie jeść własnoręcznie..

  38. bardzo racjonalny i pomocny artykuł, korzystamy czasem z łyżeczki-zawsze jakieś kawąłki jedzenia leżą na blacie a w międzyczasie podaję np. kaszke dziecku, buzie otwiera chętnie i często przechwytuje łyżke i sam się karmi…łyżka jest sporadycznie i nie uważam tego za nic złego

    1. Ania, fajnie że to napisałaś. Generalnie się zgadzam, łyżeczka to nic złego 😉 ale jeżeli stosujemy blw to zakładamy, że dziecko będzie się karmić samo. Nie chodzi tylko o to, żeby dosłownie jadło własnymi rękami, ale też żeby regulowało ilość przyjmowanego jedzenia, proporcje produktów stałych vs mleko. Obawiam się czy w sytuacji, którą opisujesz nie zmienia się już jednak trochę ten podział ról kierujących posiłkiem. O ile w przypadku zupy, chodzi bardziej o to, żeby dziecko ją zjadało zanim nauczy się samo operować łyżką, o tyle w sytuacji, kiedy dziecko ma COŚ na blacie a oprócz tego rodzic karmi je łyżką (również w sytuacji gdy maluch chętnie otwiera buzię) to już moim zdaniem przestaje być karmienie regulowane przez dziecko… szczególnie jeżeli wygląda to tak regularnie 🙂

  39. Uwielbiam zupy i chcę by córa też je lubiła i jadła. Podając jej zupę karmię ją łyżeczką bo zupy właśnie tak się je:) Podobnie jest z kaszą rano. Wszystkie inne rzeczy czyli owoce i warzywa je samodzielnie. Nie dajmy się zwariować…

  40. A ja chciałabym tylko dopytać się co z kofeiną. Tzn z tego co czytałam zaleca się ograniczenie kofeiny do 200 mg. Czy naprawdę przenika ona do mleka? Przed ciążą piłam dużo yerby mate, teraz (mam 5miesięczną córeczkę, którą karmię piersią) chciałabym wrócić do tego. Codziennie piję 1 zieloną i 1 czerwoną herbatę (tylko liściaste, żadne torebki). Czy to nie będzie za wiele jak dodam jeszcze yerbe matę?

    1. Zalecenia mówią o dawce do 300mg kofeiny dziennie. Ale z kofeiną sprawa jest akurat zależna od tolerancji dziecka, bo ona przenika do mleka. A dzieci mają różną na nią tolerancję, jedne są niespokojne po wypiciu przez mamę dwóch kaw dziennie a inne nie zauważają nawet czterech.
      Myślę że na pytanie „czy mogę dodać jeszcze…” odpowiedź poznasz dopiero po spróbowaniu 😉

  41. Przy starszaku bałam się zakrztuszenia i jakiś czas przecierałam i blendowałam. Teraz szybko zaczęłam podawać kawałki i grudki. Nawet mannę potrafię z grudkami zrobić 😛

  42. Po prostu trzeba dzieciom pozwolić się nauczyć. Moja córka swój trzeci obiad (warzywa) zwymiotowała – bo to „odkrztuszanie”, „krztuszenie” to najczęściej objaw odruchu wymiotnego, który rzeczywiście na początku jest blisko z przodu jamy ustnej, a z czasem przesuwa się ku tyłowi i zostaje do końca życia jako obronny ważny odruch. Podawanie pokarmów o stałej konsystencji jest rewelacyjnym treningiem tego przesuwania się odruchu. Problem widzę częściej w lęku rodziców niż w braku gotowości dzieci 😉
    Warto też świadomie dobierać rodzaj jedzenia. I tak jak przy papkach królują na początku tarte/blendowane jabłka, tak przy BLW bym się z nimi wstrzymała. Dotarłam do badań (mała grupa, ale zawsze coś), gdzie się okazało, że przyczyną zakrztuszeń wymagających interwencji rodzica było podanie jabłek. Jabłka są twarde i odrywają się w dość dużych kawałkach. Jeśli już, to polecam pozwolić dziecku samemu zeskrobywać dziąsłami/zębami (siekaczami) miąższ z całego jabłka. 🙂

  43. znakomity i bardzo pomocny wpis! dlaczego ja tu predzej nie trafilam, choc karmie syna metoda blw to zawsze jakos tak z obawa do tego podchodzilam… dzis synek ma juz 15 miesiecy sam się najada nie musze biegac za nim z lyzeczka i wpychac mu jedzenia czy robic „samolociki”. teraz moja siostra staje przed tak trudnym wyborem metody karmienia, namawiam ja na blw ale ona strasznie sie boi….rozumiem jej lek, tez taki mialam. ale zaraz przesylam jej link do tej strony niech czyta i sie przekonuje co do slusznosci blw:)

  44. „Niemowlęta karmione naturalnie powinny dostawać mleko na żądanie, co najmniej 8-12 razy na dobę! A co widzimy w schemacie? 7 posiłków w pierwszym miesiącu życia, 6 posiłków pomiędzy 2 a 4 miesiącem i 5 w kolejnych… To jest niebezpieczne. Gdyby niemowlę w pierwszych miesiącach życia było karmione 6 czy 7 razy na dobę, to groziłoby mu odwodnienie a matce szybko zanikła by laktacja, bo utrzymanie jej na odpowiednim poziomie dla zaspokojenia potrzeb dziecka wymaga karmienia na żądanie, a to zwykle jest dużo częściej niż 7 razy na dobę. ”

    Przede wszystkim, schemat dotyczy niemowląt, a nie noworodków. Wiadomo, że w pierwszych dniach życia dziecko nie wypije na raz całej „setki” (zresztą – z początku nawet nie ma aż tyle mleka w piersiach mamy). Dla noworodków są zalecenia, że powinny być karmione minimum 8 razy na dobę i nie rzadziej, niż co 3h. Jeśli po kilku tygodniach dziecko zrezygnuje z jednego z posiłków, to nie jest to przecież nic niebezpiecznego. Tym bardziej, że po tym czasie produkcja mleka jest już znacznie większa. Jeśli dziecko przybiera na wadze prawidłowo i pediatra nie dostrzega żadnych nieprawidłowości, to wszystko jest w porządku.

    I to nie do końca jest prawda, że do utrzymania laktacji konieczne jest karmienie minimum 8 razy na dobę przez cały czas. 1-2 posiłki mniej, ale za to znacznie większe, dają tyle samo, albo i nawet więcej, mleka w ciągu doby. U każdej kobiety laktacja wygląda inaczej. U niektórych na pewno konieczne są częste karmienia, ale niektóre mają mleko nawet na długo po zupełnym odstawieniu dziecka od piersi.
    Więc proszę nie siać paniki wśród młodych mam, które karmią piersią 😉

    „Na żądanie”, to również nie jest żadna konkretna liczba z arbitralnie ustalonego przedziału „od – do”. Czasem, kilkumiesięczne niemowlę chce tylko 6 posiłków na dobę, a czasem to samo dziecko domaga się ich znacznie więcej. Tak samo jak nie rośnie ono równomiernie, tylko skokami, tak samo też może chcieć jeść przez pewien czas mniej, a przez pewien czas więcej. Dorośli ludzie również miewają różny apetyt w różne dni.

    Nie da się dziecka „wsadzić” w tabelkę i pilnować, żeby absolutnie z niej nie wylazło. Schemat żywienia niemowląt, jak sama nazwa wskazuje, są to pewne wytyczne, zgodnie z którymi dobrze jest postępować. Jeśli dziecko je mniej lub rzadziej niż jest to zalecane, albo wręcz przeciwnie – je znacznie więcej i dużo częściej, to wtedy jest to powód do zmartwień.

    1. Huleczka, dzięki za komentarz.

      Zgadzam się z Tobą, że karmienie „na żądanie” może rzeczywiście oznaczać różne liczby i częstotliwość karmień i że jak niemowlę po kilku tygodniach rezygnuje z dwóch czy trzech to nie oznacza to zagrożenia dla laktacji, jeżeli wszystkie inne wskaźniki są w porządku, kupa, siku, przybieranie na wadze, dobre przystawienie do piersi.. ALe..Schemat jest również dla noworodków, dotyczy dzieci w pierwszym i drugim miesiącu życia i wyraźnie jest tam napisane, że orientacyjna liczba posiłków w tych miesiącach to 7 a potem 6. Znam argument o tym że to „orientacyjna liczba”, nawet rozmawiałam na ten temat z Profesor Szajewską współautorką tych zaleceń i ona też bardzo podkreślała tą orientacyjność… Tylko że dla mnie, jeżeli noworodek powinien jeść CO NAJMNIEJ 8 razy na dobę w tym chociaż raz w nocy (a takie zalecenie usłyszysz od każdego specjalisty zajmującego się laktacją) to dlaczego zamiast napisać w tym miejscu przeznaczonym na „orientacyjną” liczbę posiłków właśnie tych zalecanych przy karmieniu naturalnym 8-12 posiłków? Skoro wiadomo że noworodek nie zjada 100ml na raz to po co pisać w schemacie że zjada około 110 a potem 120-140? To jest schemat orientacyjny dla karmienia mlekiem modyfikowanym a nie dla karmienia naturalnego.

      Ja wiem że schemat jest „orientacyjny” ale jest narzędziem na którym opierają się lekarze i inni specjaliści opisując zalecenia i podając je rodzicom a rzadko wspominają o tym że jest cały artykuł i opis tych zaleceń. Codziennie słyszę o tym że „schemat mówi że rozszerzamy dietę po 4 miesiącu”. Autorzy opracowania też tego nie mówią wprost, wręcz w opracowaniu wyraźnie napisane że pół roku tylko piersią dla całej populacji.. Ale schemat jest tak zrobiony, że jak nie przeczyta się małego druczku i zaleceń z artykułu to po prostu wprowadza w błąd.. to jest moja opinia oczywiście.
      I uważam, że jeżeli w zaleceniach PTGHiŻD napisano, że „celem do którego należy dążyć jest wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy i kontynuowanie tak długo jak chce tego matka i dziecko” to schemat powinien ten cel wspierać a nie wprowadzać wątpliwości.

      Piszesz że karmienie mniej niż osiem razy nie powoduje zaniku laktacji i że mamy mają mleko długo po zakończeniu karmienia piersią. Tak, ja się zgadzam. Tylko że pod warunkiem, że ta laktacja miała szansę w pierwszych kilku tygodniach być kierowana przez potrzeby dziecka i było ono karmione naprawdę według potrzeb. Sześć czy siedem razy na dobę to jest za mało dla noworodka.. Jeżeli w pierwszych trzech tygodniach dziecko ma ograniczaną liczbę karmień to laktacja nie ma szansy „zaprogramować się” według potrzeb dziecka.. Bardzo polecam książkę „Po prostu piersią”.

      Piszesz że dla noworodków są inne zalecenia..problem polega na tym że ANI SŁOWA nie ma o tych zaleceniach w tym dokumencie i w schemacie! Nawet nie ma informacji że karmienie piersią powinno odbywać się na żądanie..

      Patrzę na to co jest w tych zaleceniach jeszcze z jednej perspektywy.. według danych GUS za 2014 rok prawie wszystkie matki karmią piersią w czasie pobytu w szpitalu, ale po 6 tygodniach już tylko połowa. Oczywiście nie ma danych na temat powodów zakończenia karmienia, kto by to badał, ale widać wyraźnie że coś jest nie tak z polskim systemem wsparcia karmienia piersią..obawiam się że słynny „schematyczny” rozkład posiłków w pierwszym miesiącu życia moze mieć jakieś znaczenie tutaj…

  45. Jak dobrze wreszcie poczytać coś na prawdę pomocnego a nie trząść portkami i mieć wyrzuty sumienia że jak zjem zupę grochową to mi dziecko eksploduje. I mam pytanie jak to jest z owocami sezonowymi i alergiami bo dużo słyszałam ‚nie jedz truskawek bo go uczulisz’

  46. Jednak dalej nie rozumiem (pomijając już fakt, że dzisiaj przy okazji szczepień kazali mi w przychodni rozszerzać dietę 4,5-miesięczniakowi „bo nowy schemat tak zaleca”). Dwa z tych zaleceń wydają mi się praktycznie sprzeczne: (1) wyłączne KP do końca 6 miesiąca i (2) rozpoczęcie wprowadzania produktów uzupełniających między 17 a 26 tygodniem. 26 tygodni czyli mniej więcej 6 miesięcy? Czyli jednak nie wyłącznie piersią?? Rozumiałam poprzednie zalecenia: 6 miesięcy wyłącznego KP i okienko glutenowe między 4 a 7 miesiącem, ale traktowane jako kontakt z alergenem, a nie jedzenie. Te zalecenia nie wiem jak zastosować w praktyce – zwłaszcza że skądinąd staram się nie sadzać niesiedzącego, a starszy siedział późno – na pewno nie przed 26 tygodniem. ??

    1. Magda.. no ja też miałam, a raczej ciągle mam takie wątpliwości i nawet w związku z nimi napisałam maila do prof. Szajewskiej, której adres mailowy jest podany jako „do kontaktu” przy zaleceniach. Pani Profesor powiedziała mi, że jeżeli ktoś mówi że „schemat zaleca” to znaczy że nie umie czytać ze zrozumieniem. Bo schemat to tylko ogólnikowe przedstawienie zaleceń, które bardziej wyczerpująco opisują wytyczne. Każdy kto zajmuje się doradzaniem w kwestii rozszerzania diety powinien te zalecenia przeczytać nieco bardziej niż zerkając na schemat..
      Dla mnie też zalecenie „wyłącznego kp przez pół roku” i „wprowadzanie pomiędzy 17 a 26 tygodniem” się wykluczają, ale opierając się na wytycznych również Amerykańskiej Akademii Pediatrii oraz WHO (ale też np brytyjskie zalecenia, Australijskie, Irlandzkie ) mogę powiedzieć że najbardziej uparte w kwestii tych 4-6 miesięcy (zamiast sześciu) jest Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci a w naszych zaleceniach to właśnie polski oddział jest autorem (PTGHiŻD). Większość badań naukowych mówi o okresie „około” sześć miesięcy jako moment na rozpoczęcie rozszerzania diety. No i dla mnie bardziej istotna wydaje się faktyczna gotowość dziecka niż to czy ma 5,5 miesięcy czy 6,5.. Pani Profesor powiedziała mi na to pytanie że „nikt nie broni poczekać do końca 6 miesiąca”.
      A gluten to kolejny temat, bo mimo że w polskich rekomendacjach nadal istnieje informacja o „ekspozycji”, to jest potwierdzenie w dużych badaniach (zresztą znowu jedną z zutorek jest Prof. Szajewska), że ekspozycja na gluten nie chroni przed celiakią i nie ma potrzeby jej stosowania.. zalecenia mają być więc zmienione kiedyśtamwkrótce..

  47. Świetne! Niezwykłe ułatwienie dla rodziców.
    Rodzice mają przewodnik, co można, co nie można, a specjaliści dostają informację, że prowadzone są badania na świecie, więc może to nie takie widzimisię szalonych rodziców.
    A wracając do kwestii zakrztuszeń – cieszę się, że na liście niepolecanych produktów są wszystkie drobne typu kukurydza. Potwierdza to moje rozmyślania logopedyczno-rodzicielskie, że taką drobnicę łatwo zaaspirować. Tymczasem bardzo dużo rodziców myśli, że takie małe, to nie trzeba gryźć (czyt. żuć), to się nie zakrztusi. Trzeba uświadamiać błąd takiego myślenia!

    1. Dla mnie super ciekawe jest to, że jak już dziecko nabiera wprawy w samodzielnym jedzeniu i umie chwycić w dwa paluszki mały kawałek (albo groszek czy ziarenko kukurydzy) to zwykle oznacza, że poradzi sobie też ze zjedzeniem właśnie takiej drobnicy a więc umie już żuć i połknąć te małe kawałeczki 🙂

  48. Byłam w ciąży gdy pierwszy raz zobaczyłam 9-o miesięcznego chrześniaka mojego męża zajadającego warzywa w całości. byłam przerażona, mój mąż zachwycony. Nie miałam wyjścia 😉 i musiałam wczytać się w temat BLW. Poczytałam trochę na ten temat i byłam zachwycona bardziej niż mój mąż. Z dużymi obawami (mimo wszystko) zastosowaliśmy metodę BLW w żywieniu naszego synka i absolutnie tego nie żałuję. Mój syn ma dziś 16 miesięcy. W ciągu tych 10 miesięcy gdy rozpoczął przygodę z BLW, krztusił się kilka razy, w tym z 3 razy tak że serce do gardła mi poskoczyło. Ale podejrzewam, że dzieci karmione łyżeczką i papką statystycznie tak samo często się krztuszą – sama byłam czasami świadkiem u znajomych dzieci. dziś w sumie zakrztuszenia mu się nie zdarzają. Poza tym jedzenie z naszym synkiem to duża przyjemność, i radość z obserwowania jakie robi postępy 🙂 Muszę przyznać, że miałam obawy co do tego czy dobrze jest odżywiony. Zrobiłam więc po prostu podstawowe badanie krwi mojego synka, które mnie uspokoiły i już o tym nie myślę 🙂 Polecam metodę BLW 🙂

  49. Wszyscy wokół mnie robią okrągłe oczy gdy próbuję wytłumaczyć im tą całą sytuację z krztuszeniem. Dobrze że mnie od wariatek nie wyzywają 😉 Mój syn też przy jabłku się krztusił, dopóki nie zaczęłam dawać mu całego okrągłego owocu, tak że sam sobie zeskrobywał miąższ 🙂 tak jak pisze Magda powyżej. W sumie zaliczyliśmy kilka zakrztuszeń, w tym z 3 takie że mi serce w gardle stawało, ale zawsze synek dawał sobie radę sam, i miał przy tym większy spokój niż ja. Dziś ma 16 miesięcy i zakrztuszenia prawie się nie zdarzają 🙂

  50. A czy była mowa o tym co robić po zakończeniu karmienia piersią? Czy wprowadzać inne mleko? Mój synek ma 16 miesięcy, z dwa tygodnie temu ostatni raz go karmiłam. Nie daję mu nic innego do picia oprócz wody. Wprowadziłam jedynie mleko migdałowe jako dodatek do owsianki/jaglanki.

  51. A co z kakao? W ciąży piłam codziennie kubek mleka z kakao aby uzupełnić organizm w wapń i magnez. Na szkole rodzenia mówili, żeby kategorycznie nie jeść kakao, bo hamuje laktacje. Czy to prawda? Słyszała Pani coś na ten temat? Brakuje mi magnezu w diecie (skurcze stóp) a kakao go stosunkowo dużo zawiera.

    1. że kakao może hamować laktację słyszę po raz pierwszy 🙂 sprawdzam ale nie wydaje mi się żeby to była prawda…chyba że jakieś ogromne ilości? Wiem że często obawa wiąże się z potencjalną alergennością ale jak pisałam, powodem żeby rezygnować z alergenów są dopiero objawy alergii

    2. Bzdura! Też taką rade dostalam od pediatry :-/ Ale ,że mam inne zdanie zjadłam jedną truskawkę- zero reakcji, za kilka dni zjadłam kilka – znów bez reakcji. Więc cały sezon cieszyłam się pysznymi i zdrowymi owocami 🙂

  52. Bardzo proszę o wyjaśnienie – jak pogodzić stwierdzenia znalezione w tekście: 1) „Dieta nie ma wpływu na to ILE w Twoim mleku znajduje się białka, tłuszczu czy węglowodanów (a więc nie ma też znaczenia dla zawartości cukru mlecznego -laktozy, dieta eliminacyjna jest więc bezsensem w przypadku nietolerancji laktozy!).” oraz „Nawet jeżeli MUSISZ stosować dietę eliminacyjną, bo np. dziecko ma objawy alergii na jakiś produkt spożywczy (…)”. Z jednej strony mowa o tym, że nietolerancja laktozy (u dziecka?) jest niezależna od tego co matka je, a z drugiej przy alergii (tak, rozumiem, że jest to bardziej zdecydowana reakcja układu odpornościowego od nietolerancji) matka musi wyeliminować dany produkt (np. mleko?). To przechodzi czy nie przechodzi do krwi? I jeszcze uwaga – wskazanie „można pić kawę” w tekście w którym wskazuje się że praktycznie nic nie przenika do mleka może być mylące. Sama w komentarzu wskazuje Pani, że kawa przenika – stąd są zalecane ograniczenia lub badanie jak reaguje dziecko. Gubię się w tej „diecie”/”nie-diecie” i będę wdzięczna za pomoc!

    1. Dorota, już wyjaśniam.
      Laktoza to cukier mleczny który jest w mleku obecny zawsze, niezależnie od tego czy matka go je czy nie. Bo ILOŚĆ makroskładników czyli białek-cukrów (węglowodanów) -tłuszczu jest niezależna od diety matki. Laktoza jest w kobiecym mleku zawsze więc unikanie produktów mlecznych nie ma sensu przy nietolerancji laktozy..
      Alergia na białka mleka krowiego to co innego, bo jest reakcją układu odpornościowego na białko właśnie. Białka mleka krowiego są obecne w krwi matki i dostają się do jej mleka i w sytuacji gdy u dziecka karmionego piersią jest stwierdzona alergia lub nietolerancja białek mleka krowiego wtedy konieczne jest wyeliminowanie produktów mlecznych z diety matki.

    2. a kawa. Kawa zawiera kofeinę, która działa pobudzająco zarówno na matkę jak i na dziecko. Kofeina jest obecna również w herbacie, kakao a więc i czekoladzie, ale też w napojach typu cola. Dzieci mogą różnie reagować na obecność kofeiny w diecie mamy, ona dostaje się do mleka, może się też kumulować w organizmie dziecka (im młodsze dziecko tym dłużej trwa metabolizowanie jej) ALE to nie oznacza że karmienie piersią oznacza CAŁKOWITY zakaz picia kawy zawsze. Bo to zależy od ilości wypijanej kofeiny a przede wszystkim od tego jaką tolerancję ma dziecko! Niektóre dzieci znoszą dobrze 3 kubki kawy dziennie (oczywiście wypijane przez mamę) a inne bardzo źle znoszą jeden. No i może się to zmienić z czasem.
      Przeczytałam na wszelki wypadek wpis raz jeszcze, nie wydaje mi się żebym napisała że „nic nie przenika do mleka”. 🙂

  53. Jeśli najbardziej uparte w kwestii tych 4-6 miesięcy (zamiast sześciu) jest Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci, a w zaleceniach dla naszych dzieci to właśnie polski oddział jest autorem (PTGHiŻD), to może chodzi o kasę? Gdyby zostały zmienione polskie zalecenia poprzez dostosowanie ich do standardów WHO, to pewnie musiałyby zniknąć z półek sklepowych wszystkie słoiczki, biszkopciki, jogurciki i inne takie produkty SPECJALNIE dla dzieci, które mają opis od 4 mż. 😉

    1. Cóż… można łatwo sprawdzić jakie powiązania z producentami żywności dla niemowląt mają autorzy polskich rekomendacji wpisując ich nazwiska w wyszukiwarkę internetową..
      Jeśli chodzi o sprzedaż produktów „po 4 miesiącu” to reguluje je ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia i rozporządzenie Ministra Zdrowia i według prawa produkty uzupełniające dietę (właśnie kaszki, słoiczki itp..) mogą być sprzedawane dla dzieci NIE MŁODSZYCH niż ukończone 4 miesiące życia. Można sprzedawać, więc się to robi. Nie dlatego, że dzieciom te specjały są niezbędne, tylko dlatego że jest taka możliwość niestety..

  54. Dokładnie tak! U nas lukier z cukru pudru i soku z pomarańczy zabarwiony na czerwono, naturalnym barwnikiem z buraka. Polewa z dobrej jakości gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej.
    Zrobiłam też lukier ze zdrowszego cukru kokosowego. Wyszedł o barwie toffi i smaku „lekko przypalonego karmelu” – próbę uważam za udaną 🙂
    Wesołych Świąt życzę!

  55. Świetne podsumowanie. U mnie w domu wszystko robi się tradycyjnie, „po domowemu” więc chemii się nie boję. Ciekawi mnie jeszcze sprawa maku -słyszałam, że lepiej nie podawać dziecku poniżej drugiego roku życia. U mnie tradycyjnie robi się kluski z makiem i oczywiście makowiec 🙂 Kapustę mój Synek podjada odkąd skończył rok i uwielbia w każdym daniu- bigos, kwaśnica, surówka i dobrze ją trawi. Na pewno nie dam dziecku grzybów i kompotu z suszonych owoców. Smacznej Wigilii i dobrych Świąt 🙂

    1. Według mojej wiedzy mak który tradycyjnie spożywamy, czyli ten niebieski może być jedzony przez dzieci. Myślę, że kawałek domowego makowca czy kluski z makiem będą w porządku 🙂

      Pozdrawiam i przesyłam najlepsze świąteczne życzenia !

  56. Witam, a jak wpływa na laktację ilość spożywanej wody? Chciałbym prosić o wyjaśnienie mechanizmu wpływu wody ma ilość pokarmu. czy to kiedy względem karmienia woda jest wypita ma znaczenie (wpływ np.na ilość pokarmu podczas danego kamienia)? Pozdrawiam

    1. Eliza,
      Według mojej wiedzy ilość wypijanej wody nie ma wpływu na ilość pokarmu, a już na pewno nie na ilość pokarmu w czasie danego karmienia.
      Na ilość pokarmu ma wpływ przede wszystkim popyt, a więc to jak często i ile wypija dziecko (lub jeśli mleko jest odciągane to ile odciągnęłyśmy).

  57. Pamiętam, że karmienie stało się dla mnie traumą. Moje dziecko miało dość często kolki i w pewnym momencie miałam wrażenie, że jadam już tylko ryż i marchewkę. Mieszkałam z mamą, ktora od początku powtarzała mi: żadnej surowizny, tj. surowych warzyw, cytrusów, ostrych przypraw, broń Boże wędzonych ryb, bo podobno kiedyś jakaś jej znajoma straciła dziecko, bo mu to zaszkodziło, nic ciężkostrawnego… czyli ogólnie biszkopty, herbatniki, drób i gotowane mamałygi prawie bez smaku. I ciągłe poczucie winy i wyrzuty, że coś robię nie tak. A apetyt miałam niemożliwy, chodziłam zła i przybita.
    Niestety prócz wzdęć u dziecka pojawiły się zaparcia, czasem nawet po 7 dni. I znów nerwy i jakieś pomysły na lewatywy domowej roboty. A potem okazało się, że ten cholerny ryż i marchewki są zwyczajnie zapierające i może to było powodem połowy kłopotów.
    O tym, że dziecko ma plamy na buzi, bo to od mleka i nabiału też wiele razy słyszałam. Więc też mi pediatra i tego odradzała.
    Teraz jestem w końcówce drugiej ciąży, mam wywalone na połowę tych głupich rad, mieszkamy sami i zamierzam wszystkie te pomysły między bajki włożyć. Tak samo jak karmienie piersią nie jest najpiękniejszą w życiu sprawą (bolące plecy, cycki, wiecznie dobierający się do mnie dzieciak, nawet w środku nocy), tak samo nie spowodowało, ze mój syn jest okazem zdrowia, o czym przekonują na każdym głupim portalu. Poszedł do przedszkola i choruje jak każdy inny dzieciak w jego wieku, a nawet częściej, choć wisiał na cycu 15 mcy. Uznaję, że jest inteligentny, ale to raczej nie zasługa mleka (o czym też mozna przeczytać), a czasu który z nim spędzamy na zabawie, czytaniu i nauce.
    Polecam mamom zdrowy rozsądek i kierowanie się intuicją.

  58. Oprócz tego, co napisałaś, ja dodałabym, że każdą matkę Bozia obdarowała rozumem. Przecież każda z nas widzi swoje dziecko, Jak krzyczy z głodu to mam odliczyć do siedmiu i smoczka dać? Pierwsze dwa miesiące życia mojego szkraba to siedzenie na cycu prawie non stop. I owszem, promocja karmienia ok, ale mamy swój rozum do jasnej cholery! Przecież przez lata miliardów urodzeń normy, zasady i zalecenia ulegały zmianom. Szkoda, że kobiety nie uświadamiają sobie, że to jak odżywiają się podczas starania się o dziecko (i mężczyźni również), a potem w ciąży wpływa w znacznym stopniu na to czy dziecko będzie alergikiem czy nie (plus geny i środowisko). Powinnyśmy się edukować w każdym możliwym aspekcie. Bo to nasze dzieci, a nie cudze.

  59. Witam Pani Małgorzato! Bardzo miło mi Panią poznać 🙂 Jestem koleżanką „po fachu”-pracuję jako dietetyk i obecnie jestem świeżo upieczoną mamą 5-tygodniowej córeczki Wiktorii 🙂 Bardzo ucieszył mnie Pani artykuł. Jestem dokładnie Takiego samego zdania jak Pani! Moja wiedza naukowa nie pozwala „wcisnąć” do mojej głowy różnych dziwnych teorii dotyczących diety matki karmiącej i jej wpływu na kolki u ich dzieci. Podobnie jak Pani kończyłam Wydział Nauk o Żywności, specjalizacja Żywienie Człowieka Zdrowego i Chorego na UP we Wrocławiu. Moje podejście do tematu opieram tak jak Pani, na wiedzy zdobytej podczas studiów i doświadczeniu zawodowemu. Pani argumentacja jest bardzo trafna i poparta wiedzą na temat procesów biochemicznych zachodzących w organizmie ludzkim. Ja również borykam się od ok 3 tygodni w problemami wzdęć i epizodami kolek u mojej córeczki. Oczywiście, jako w pełni świadoma problemu i stojąca „przy swoim” zdaniu mama-dietetyk stosuję zdrową, urozmaicona i zbilansowaną dietę. Jednak od samego początku, już w czasie pobytu w szpitalu zostałam bombardowana informacjami na temat mojej diety, jako matki karmiącej…słyszałam od niejednej położnej, że dieta ma być lekkostrawna, pozbawiona POTENCJALNYCH alergenów, a co za tym idzie jałowa, źle zbilansowana i zaparciogenna…oczywiście nic sobie z tego nie robiłam, gdyż moje poglądy na tę sprawę są z goła odmienne…ale praktycznie wszyscy na około, począwszy od mamy, teściowej a kończąc na pediatrze (jesteśmy po wczorajszej pierwszej wizycie patronażowej i oczywiście usłyszeliśmy to samo…)szerzą nieprawdziwe tezy na ten temat. A tak z innej strony, to czy NATURA by była taka „GŁUPIA” i doprowadzała do takich absurdów, że żeby dziecku nie szkodzić, to trzeba szkodzić sobie????? Przecież to by było nielogiczne… Z optymistycznych rzeczy, to w szkole rodzenia do której uczęszczaliśmy z mężem położna prowadząca kurs była „naszego” zdania 🙂 W takich jak „MY” nadzieja, że świadomość i podejście do tematu w końcu się zmienią! Musimy promować zdrową dietę matek karmiących i obalać panujące obecnie MITY! Jeśli jest Pani zainteresowana propagowaniem tej wiedzy na szerszą skalę, to jestem bardzo chętna do podjęcia współpracy w tym zakresie 🙂 Oto mój mail: info@przystanzdrowia.pl. Liczę na zainteresowanie moją propozycją z Pani strony:) Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za ten artykuł 🙂

    1. Pani Paulino,
      Dziękuję za ten komentarz 🙂 Ciągle się staram pokazywać że to co mówię to nie kwestia „opinii” czy „widzimisię” ale wiedzy opartej o dowody naukowe i logikę 😉
      Odzywam się !
      Pozdrawiam

      1. Ja również świeżo po porodzie (no, już 7 tygodni) słyszałam od koleżanek, mamy, babć, położnych… te same „bajki”. Na szczęście raz trafiłam na artykuł obalający te tezy i na lekarza w szpitalu, który przekazywał wiedzę aktualną, tak jak Panie. Zaufałam mojej intuicji, inaczej niż po pierwszym porodzie 10 lat temu. Chodziłam głodna i w depresji, również z powodu złej diety. Nigdy więcej. Natura z pewnością nie każe głodzić matek. Szczęśliwa, najedzona Mama to szczęśliwe dziecko.Dziękuję.

  60. Zloszcze się strasznie ze trzeba poddać w wątpliwość swój stan psychiczny i swoją „rozum” bo ” pani doktUr tak powiedziała… Ja rozumiem ze matki nie mają czasu wertowac materiałów naukowych,i posilkuja się a-dobrymi radami mamy/cioci/koleżanki, b-sluchaja zaleceń pani DoktUr, c-innych mam „specjalistek” bo wychowaly 2dzieci z interentowych forow, że traktują Blw jako „modę” i „cudowanie” bo ich mamy robiły inaczej a one się nie znają…ale chyba serio trzeba spędzić 5lat studiów;) przed ciążą żeby mieć blade pojęcie o laktacji, karmieniu piersia, żywienia dzieci ( nie łączyć tych pojęć, bo każde z osobna należy wnikliwie przestudiowac) bo na nikogo nie można liczyc?!? Po cholerę Ci lekarze poloznicy, te siostry „pozalsieboze” położne, pediatrzy? Po co oni są? To że dziecko ma katar czy mało waży to sama potrafię zauważyć, pisać tez potrafię a lekarz i tak augmentin na wszystko zapisuje-taka sarkastyczna konkluzja.
    Co ci „specjaliści” robią żeby się doksztalcac? Przecież medycyna to nie historia ze raz się nauczysz i z głowy(choć to okropnie mało trafne porównanie, sory historycy;). ale takie są fakty, jeśli się nie trafi na położna w szpitalu która jest certyfikowanym specjalista laktacyjnym to Ci będą kazala masować piersi, opitoli ze sutkow nie „wyciagalas”, a po scisnieciu brodawki stwierdzi ze przecież masz pokarm i proszę karmić bez pomocy jak należy to robić poprawnie żeby się na zapaleniu piersi nie skończyło(w moim przypadku 3lekarzy,5poloznych,48h na ostrym dyrzuze z 40goraczki, i uznali ze może nerki mam chore) , i każe dopajac dziecko i cuda wianki, pediatra mi zalecala dokarmianie mm(zamiast zachęcić do kp lub konsultacje z poradnia laktacyjna), z uporem maniaka trzymała się wersji ze dziecko mam grube bo siatka tak mówi,i jest ok i to nic zastanawiajacego ze przybrała 40g w 2 tyg a do tej pory przybierala 350/tydz i wogole nie chciała jeść,a gdy kazała startować z normalnym jedzeniem na początku 4mz i na moje pyt dlaczego/czyje zalecenia z wypiekqmi na twarzy wręczyła mi ulotkę od producenta mm/kaszek…no ręce opadają. No i sekundę się zastanawiałam czy ja jestem głupia czy ona czytać nie potrafi bo nawet na tej ulotce było napisane jak byk”celem do którego należy dążyć jest wyłączne kp”, a gdy poprosiłam o opinie nt napięcia mięśniowego bo inny lekarz coś mruknął pod nosem ze warto to sprawdzić to z fochem na odwal się młoda matko wypisala skierowanie do ortopedy,a finalnie dziecko juz 2ture na rehabilitację chodzi….i pewnie wiele mam ma podobnie. Wiec młode mamy apeluje o poszerzanie wiedzy( nie dr Google) same lub od właściwych osób. nie bójmy się zadawać pytać,drazyc, i chcieć zrozumieć potrzeb naszych dzieci, mimo że nie jeden lekarz odpowie cyt ze nie bedzie nas uczył diagnostyki;). Dziś wiem ze można znalesc osoby które mają otwarte umysły i wiedze, wystarczy wysilić się i poszukać.Osobiście jak słyszę taka mamę „bo się nie znam” to mam ochotę rzucić w nią mokra pielucha;), bo czy tu nie chodzi o przyszłość naszych dzieci?
    Mama córki karmiącej wyłącznie mlekiem z piersi(nie piersia bo się „samoodstawila ” w 3m-cu) przez pierwsze 6m-cy i startujaca z Blw;)
    Z przyjemnością dopisuje Pani do mojej „listy”!

    1. Zgadzam się z Pani opinią. Każda matka ma swój rozum. Ja czterdziestoletnia kobieta karmione byłam na noc mlekiem z krupczatka ? a pojona woda z dodatkiem glukozą. Ktoś pomyśli MASAKRA. I zgadzam się. Od dziecka w ogóle nie choruje, rzadko bywam zasmarczona i ogólnie wszystko ze mną ok. To nie znaczy, że popieram taki sposób karmienia dzieci. Niech każda matka obserwuje swoje dziecko, czyta sensowne zalecenia i nie krytykuje innych.

  61. Jednym z wielu elementów, które cenię (na razie tylko czytając) w blw jest zaufanie do dziecka, a także spokój, który wydaje się promienieć w słowach tych, którzy stosują tę metodę i o niej opowiadają. Zapewne ufając dziecku i podążając za nim można być spokojnym, że dziecko wie najlepiej. Przypomina mi to podążanie za przy karmieniu piersią 🙂 Dziękuję za cenne wskazówki i jest mi coraz bliżej do zastosowania metody z już-prawie-siedzącym synkiem:)

  62. Urodziłam synka będąc na drugim roku studiów – dietetyki oczywiście. Przez pierwszy tydzień jadłam papki gotowane z mięsem bez soli, cytrusów wgle, na kawę pozwolilam sobie jak mały mial 8 miesięcy – generalnie trzymałam się tych „zdrowych” zasad powtarzanych na uczelni i przez położną. Byłam już u skraju załamania jak wychodząc ze szpitala z anemią (hgb 8,7) trzymałam się wyrzucania wszelkich odżywczych substancji – dla dobra dziecka a jakże – a mały przez 3 tygodnie w nocy wył i noszenie i wszelkie cuda nie pomagały.
    Za kilka miesięcy urodze córkę i nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa że trafiłam na Twój blog!:) co prawda walczę znów z anemią – dieta, jak na dietetyka przystało, ale i tabletki.
    Zastanawia mnie jednak pewna rzecz, którą zauważyłam jak karmilam synka – jeśli skomponowalam posiłek dobrze pod względem aminokwasów (tak mi się wydawało wtedy, tzn ziemniaki, mięso i fasolka szparagowa) wtedy mały był dłużej syty i spał 6h w nocy, a jak nie trzymałam aż tak zbilansowanej diety spał średnio 2-3h. Skoro dieta nie ma wpływu na jakość pokarmu to nie ma możliwości zeby w jakiś sposób manewrować kalorycznoscią pokarmu?
    Ciężko jest mi to ogarnąć, zwłaszcza że skończyłam zwykła wyższa szkołę zawodową, która odbiega poziomem od prawdziwegp uniwersytetu 🙁

    1. Iza, dziękuję za komentarz i dobre słowa!
      Cieszę się zawsze jak mogę pomóc i uchronić jakąś mamę przed niepotrzebną dietą „mamy karmiącej” 😉

      Jeśli chodzi o makroskładniki mleka mamy, to ich ilość nie jest w żaden sposób regulowana przez dietę. Na proporcje makroskładników wpływają inne czynniki np: wiek dziecka, pora dnia, częstotliwość ssania, moment karmienia itd. ale dieta nie ma na to wpływu. Jedynie przy silnym i długotrwałym niedożywieniu zaobserwowano obniżenie ilości białka w mleku matek, ale to była nieduża wartość. W przypadku makroskładników dieta ma wpływ na jakość tłuszczów a więc profil kwasów tłuszczowych, ale nie na ilość tłuszczu w mleku mamy.

  63. ja się tylko zaśmiałam z tych wytycznych, 6 posiłków u 4-miesięcznego syna, to chyba wytyczne do obiadu, a nie na cały dzień 😛

    też mam dość niedokształconych ze służby zdrowia, którzy myślą, że studiowali coś zakończonego i są zwolnieni z reagowania na najnowsze badania i doświadczenia…

    niestety, trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania, kształcić się samemu i kierować się intuicją, bo dbanie o dziecko jest tak naturalne jak oddychanie, inaczej by nas tu nie było 🙂

    1. Popłakałam się czytając ten artykuł. Krótko karmiłam piersia… Nie dałam rady, piekielnie bolało, dziecko miało niedowagę a ja się po prostu poddałam.. teraz minął rok, a ja ciągle beczę kiedy myślę o karmieniu piersią. Zazdroszczę tym kobietom które karmiły i karmią, bo wszędzie wylewa się wiadro pomyj na matki karmiace MM. Brakowało mi tej otuchy. Pozdrawiam!

      1. Catharinea, dziękuję Ci za Twój komentarz. to jest tekst który napisałam dwa lata temu a nadal jest aktualny..cieszę się że znalazłaś chociaż trochę otuchy :* Trzymam kciuki za Ciebie !

  64. Amen
    Ale na takie świadome wsparcie w publicznej służbie zdrowia przyjdzie nam poczekać całe pokoleniemoim zdaniem, bo zarówno terro-laktatorki zluzuja, a wiekowe „masuj mocno pierś zła matko” położne przejdą na emertyture.nadzeieja ze nowe pokolenie położnych z dzisiejszą wiedzą ale i taka właśnie postawa nie wypala się zbyt szybko.mam nadzieje ze moja 6m-czna córka nie będzie miała takuch kłopotów, a sobie życzę żebym mogła ja wesprzeć lub chociaż żebym wiedziała gdzie takiego wsparcia szukać, co dziś wydaje się najbardziej kłopotliwe.

  65. Małgosiu – bardzo dobry wpis. Wiem, jakiej sytuacji dotyczy. Byłam jej świadkiem. Mam nadzieję, że Twoje słowa dotrą do Twojej „koleżanki po fachu” i mam nadzieję, że się chwilę zastanowi. Zastanawiałam się wiele razy czytając jej wpisy czy mogłabym współpracować z taką specjalistką – ja nie mogłabym, wiedza może i duża na różne tematy, wielu dziewczynom już pomogła, też cały czas uczy się „swojego fachu”, tylko…. no podejście nie takie. Niektóre kobiety może i potrzebują „kubła zimnej wody na głowę”, ale chyba nie aż takiego.
    Pozdrawiam serdecznie, robisz Małgosiu dobrą robotę!

  66. Nie wiem, pod wpływem jakiego zdarzenia powstał wpis, ale przychodzi mi na myśl jeden cytat w ramach komentarza: „Za każdym razem, kiedy kogoś oceniam, odkrywam jakąś nieuleczoną cząstkę siebie.”

    Uściski, Małgosiu.

  67. Małgosiu,
    Z wielką uwagą i biciem serca przeczytałam Twój tekst i tak sobie myślę, że osoby wspierające powinny przede wszystkim pamiętać o tym, co to właściwie znaczy „wspierać”, a może czym na pewno wspieranie nie jest. Nie jest ocenianiem ani podejmowaniem decyzji za kogoś, bo nam akurat tak się wydaje. To nie MY jesteśmy ważni w tym momencie. Naszym zadaniem jest udostępnienie możliwości wyboru, dostarczenie informacji za i przeciw, a potem ewentualna pomoc w wytrwaniu przy tej decyzji, bądź jej zmianie. Chylę czoła i serdecznie pozdrawiam <3

  68. Dlaczego w szpitalach (wiem, nie wdzystkich) tak rani się kobiety po porodzie…zadaję sobie to pytanie od 11 miesięcy codziennie…

  69. Karmiłam mojego synka 15 miesięcy. Nie był to dla mnie łatwy czas. Dużo stresu i nerwów mnie to kosztowało, a spokój odzyskałam dopiero gdy mój synek zaczął jeść inne pokarmy. Jedynie dzięki mojej dużej determinacji, i przekonaniu że jest to dobre dla mojego dziecka udało mi się wytrwać te kilkanaście miesięcy. Mam też świadomość że gdyby nie takie osoby jak Pani moje nastawienie mogło by być inne, a moja przygoda z karmieniem piersią o wiele krótsza ponieważ nastawienie społeczeństwa (również rodziny!) było nie do końca przychylne mojemu nastawieniu do karmienia piersią. Sama staram się aprobować postawę koleżanek które piersią karmić nie chciały. Nie komentowałam po prostu tego. Usłyszałam już jednak od jednej z nich (jest w ciąży): ” Wiesz, chciała bym tym razem dłużej karmić piersią”. Myślę, że dobry, spokojny przykład i rzeczowe argumenty są najważniejsze w tej dyskusji, i zmianie obrazu matek karmiących na pozytywny 🙂 Pozdrawiam, i życzę spokoju choć wiem że czasami się nie da być spokojnym 🙂

  70. A według mnie (mamy butelkowej) tego typu teksty zawsze, ale to zawsze brzmią fałszywie, żeby nie wiem, jak dyplomatycznym językiem były napisane. Prawda jest taka, że syty (matka kp) głodnego (matki mm) nomen omen nie zrozumie nigdy. Takie teksty ciągle służą okazaniu litości mamom mm i są kolejną okazją do poklepania się po pleckach przez mamy kp, jakie to one są super i jak to im się świetnie udałokp.

    1. Być może masz rację, ale i tak chciałam napisać o tym jak widzę wsparcie i o tym jak bardzo trudna to sprawa. Wiesz, podobnie mogę powiedzieć że nie zrozumie mnie żadna mama która nie urodziła przez cesarkę, albo żadna, która nie ma syna.. Nie da się przeżyć wszystkiego a i tak można wspierać wiele różnych osób. Nie chcę wartościować i porównywać karmienia mlekiem odciąganym z karmieniem piersią albo karmienia butelką z karmieniem mieszanym.. itd. Na to jak odbierzesz to co napisałam nie mam wpływu, zresztą nie wszystko da się wyjaśnić na piśmie czy nawet w rozmowie, ale staram się pisać tak, żeby oddać maksymalnie to, co myślę o wspieraniu kobiet. Nie tylko w karmieniu, ale też w innych obszarach.

  71. Bardzo chciałam karmić piersią i bardzo się obawiałam tego, o czym Małgosiu piszesz: braku wsparcia. Dlatego w ciąży dużo rozmawiałam z mężem na temat karmienia, przekazywałam mu całą wiedzę, jaką mi się udało w temacie przyswoić i przede wszystkim, dzięki Ci, o kobieca intuicjo, opowiedziałam mu o swoich oczekiwaniach. Podkreślałam, że ma być moim wsparciem laktacyjnym i ma mi nie mówić nic o butelce. To było najlepsze, co mogłam zrobić. Kiedy urodziła się nasza córeczka, nie dałam rady przystawić jej sama do piersi, chociaż znałam naprawdę całą teorię. Naprawdę całą. Położne w znanym z promocji karmienia naturalnego szpitalu nie były mi w stanie za wiele pomóc. Dodatkowo miałam takie cyrki hormonalne, że historia: skurcz macicy, kołatanie serca, zawroty głowy, mroczki przed oczami. Potem było jeszcze „lepiej”, bo przyszedł nawał. Nawałnica raczej. Piersi mi chciały eksplodować, ściągałam sobie mleko tylko do odczucia ulgi, żeby nie spowodować większej nadprodukcji. Wszędzie piszą, że do uczucia ulgi odciąga się 5-10ml. Może. Ja ściągałam 50ml i wtedy było znośnie. A, nie, w zasadzie nie było znośnie, bo te kołatania serca, bla, bla, bla i rozpieranie kanalików napływającym mlekiem, które bolało bardziej, niż skurcze porodowe. Do tego oczywiście poorane brodawki, ale to był pikuś w porównaniu z rozpieraniem kanalików. Jadłam paracetamol, wyłam i karmiłam. Gdy dziecko miało 5 dni doszłam do momentu „pierdolę, nie dam rady”. Mąż widział, jak się strasznie męczę. Pomogła wizyta położnej laktacyjnej. Pokazała mi, jak mam przystawiać. I nie była to pozycja pokazywana na jakimkolwiek filmiku, blogu, znana mi z książek, tylko zupełnie inaczej. W każdym razie: dałam radę. Wyłam jeszcze 3 dni, a potem już było dobrze, hormony się uspokoiły.
    Po kilku miesiącach mąż mi powiedział, że jak na mnie patrzył, to było mu mnie tak bardzo szkoda, że już miał mi powiedzieć, żebym dała spokój, będziemy karmić butelką. Ale pamiętał, co mu mówiłam i się powstrzymał. Poszukał profesjonalistek, zadzwonił do kilku położnych, aż w końcu za kilka godzin uzyskałam pomoc. To było kilka bardzo długich godzin, dodam.
    Gdyby nie wsparcie męża, gdyby nie to, że jeszcze w ciąży rozmawialiśmy o tym, jak bardzo chcę karmić, gdyby nie to, że się ugryzł w język i nie powiedział nic o butelce, to bym nie karmiła.
    Wszystkim bym życzyła takiego wsparcia, jakie dostałam od męża. Zrobił dokładnie to, czego oczekiwałam, dokładnie to, co było trzeba.

    1. mam podobne doświadczenia, moim najlepszym wsparciem laktacyjnym jest mój mąż, który nigdy nie zaproponował butelki, a zawsze fizycznie i emocjonalnie troszczył się o mnie i o synka, zebyśmy tylko mogłi w spokoju się karmić…

    2. Jestem mamą mm, która nie dała rady i nie miała wsparcia by zostać mamą kp. Przeczytałam ten tekst dwukrotnie i absolutnie nie zgodzę się, żeby w którymkolwiek zdaniu był to tekst poklepujące super mamy mm. Długo mi zajęło (jakieś sześć lat) żeby pogodzić się z niemożliwością wykarmienia piersią. Dlaczego tak długo, bo dopiero po sześciu latach od narodzin dziecka zaczęłam czytać Twój blog Małgosiu i miałam zaszczyt być na Twoim szkoleniu. Dziś oczekuje narodzin drugiego dziecka – pełna nadziei, że tym razem sobie poradzę. A jeśli nie, jeśli znowu będę mamą mm, to już wiem, że moje dziecko oprócz pełnego brzuszka, potrzebuje mojej bezwarunkowej miłości i spokoju. Z całego serca – a w zasadzie z dwóch serduszek – dziękuję za te słowa. Słowa pełne szacunku, empatii i zrozumienia. Pozdrawiam Asia

  72. A ja nie do końca się z Tobą zgodzę. Wiem, o którym poście piszesz… chciałabym napisać tylko z własnego doświadczenia (osobistego i doulowego)… często widzę takie treści typu ” oczywiście mleko mamy najważniejsze, ale karmienie mm tez jest spoko i nie miej wyrzutów sumienia, dziecko na pewno będzie szczęśliwe” itd itp. Zwykle są to reklamy mleka modyfikowanego, czasem jawne, czasem zawoalowane. Myślę, że należy pisać wprost. Albo inaczej, ciesze się, że są miejsca, gdzie prawda pisana jest wprost, czasami tak, ze aż boli.

    Często też w moim doulowym doświadczeniu pojawiają się ciężarne, które mają „lekkie” podejście do KP, na zasadzie będzie co będzie, najwyżej dostanie butelke, raz czy dwa razy mu nie zaszkodzi. Jeszcze żadna z tych pań nie pokarmiła dłużej niż 3 miesiące. A te, które idą w zaparte, że butelki nie podadzą – karmią, a miały pod górkę, tak jak większość z nas (ja też miałam problemy… i to nie małe).

    Może pomyślisz o mnie źle, ale tak, uważam, że matki, które nie karmią piersią z własnej decyzji(bo wygoda, bo imprezki, bo cycki są dla kochanków) powinny mieć wyrzuty sumienia i poczucie winy. A matki, które nie mogły naprawdę karmić, bardzo dobrze wiedzą czym jest mm i raczej prawda o tym preparacie ich nie boli.

    1. Marta, trudno mi jest odpisać, bo widzę że zupełnie nie rozumiesz tego co napisałam i jednak nie powstrzymujesz się od oceniania. Ja nie mówię, że to bez znaczenia czy dziecko jest karmione mieszanką czy piersią. Ja wiem jaka jest rola żywienia w programowaniu metabolizmu, jaki ma wpływ na rozwój mowy, czy regulację apetytu. Podobnie wiem jaki wpływ na zdrowie człowieka ma sposób w jaki się urodził, i na zdrowie matki też ma wpływ sposób w jaki rodziła i w jaki karmiła dziecko lub dzieci. To jest wiedza którą można znaleźć, oczywiście że nie w reklamach jedzenia dla dzieci. Mnie też to złości, że rodzenie i żywienie dzieci to jest taki wielki rynek i że koncerny działają w sposób nieetyczny co wielu rodziców nakłania…

      1. ..do podejmowania decyzji które z punktu widzenia wiedzy naukowej nie są najlepsze dla zdrowia dziecka. Ja nie mówię że decyzje które my jako rodzice podejmujemy są nieważne, bo ważne jest tylko żeby „mam była szczęśliwa to i dziecko będzie” bo to po prostu nie jest prawda w moim przekonaniu.
        Ten wpis, który komentujesz jest o czymś innym. O tym jaka jest rola osób, które chcą się profesjonalnie zajmować WSPIERANIEM kobiet.
        Początkowo nie chciałam publikować Twojego komentarza bo uważam że to co napisałaś nie powinno wypłynąć z ust (albo klawiatury) żadnej douli. Nawet niezrzeszonej w Stowarzyszeniu, które określa standardy postępowania.
        Możesz myśleć co chcesz, ale jeśli nie umiesz powstrzymać się od oceniania decyzji kobiety z którą pracujesz to jej po prostu nie pomożesz, a raczej będziesz kolejnym „kamyczkiem” do koszyka z wyrzutami sumienia. A rola douli jest taka, żeby ten koszyczek odciążać raczej.. niezależnie od tego jakie decyzje podejmuje matka z którą pracujesz.

        1. Nie wiem jak można napisać, że kobieta JAKAKOLWIEK POWINNA mieć wyrzuty sumienia… jak trzeba bardzo gardzić drugim człowiekiem, żeby tak mu życzyć, zakładać złą wolę i tak oceniać…

      2. Marta, jestem szczerze zadziwiona Twoimi słowami, które padają z ust osoby, która nazywa siebie doulą. „Matki powinny mieć wyrzuty sumienia i poczucie winy”???? Doula wspiera KAŻDĄ decyzję kobiety i NIE OSĄDZA jej. Takie jest założenie tej profesji. Kto Ci dał prawo osądzać drugą osobę i jej wybory i decyzje? Nie wiesz, co za nimi stoi. Być może niezbyt dokładnie przeczytałaś wpis Agi Stein, który podesłałam do przeczytania.
        Jedna strona to wspieranie matek, informowanie, a druga to np. walka z producentami mm podającymi kłamstwa. Ale nie można walczyć o prawdę siejąc nienawiść i żywiąc pogardę do innych matek! Nie ma we mnie zgody na takie działanie! Przykre, że jest to Twoim udziałem 🙁

        1. Małgosiu (M.Borecka) no widzisz. Piszesz, że zawsze musimy jako doule wspierać każdą decyzję kobiety itd.
          Ja sie z tym nie mogę całkowicie zgodzić. A co jeśli w naszym odczuciu, bardzo silnym odczuciu(!), decyzja matki jest zła? Co jeśli np. mama zdecyduje, że 10 dniowy noworodek musi się wypłakiwać i ona nie będzie go brała na ręce, bo tak przeczytała w książce X. Mam powiedzieć „super, widzę, że robisz to dla dobra swojego dziecka”? Już kiedyś chciałam o to zapytać.

          (Zapewne odpowiesz mi, że powinnam ją poinformować, zachęcić, empatycznie wyjaśnić… Ale jeśli ta mama idzie w zaparte, to ja nie będę potrafiła przejść nad tym obojętnie.)

          Może jestem radykalna, ale dla mnie karmienie lub niekarmienie piersią nie jest żadną decyzją. I nie, nie będę wspierać w CELOWYM niekarmieniu piersią. Mówić tej utartej formułki „nieważne jak karmisz, na pewno jesteś super mamusią”.

          Dobrze, że jest wiele doul, różnych doul. Dla różnych kobiet – takich, które chcą być głaskane po głowie i takich, które chcą konkretnego, ukierunkowanego wsparcia.

          p.s. nie, nie powiem żadnej mamie – miej wyrzuty sumienia, jesteś beznadziejna, bo karmisz butelką. Raczej po prostu nie porusze tematu, lub poruszony obejdę tak, zeby nie powiedzieć tego beznadziejnego „tak, jesteś super mamusią, nieważne, ze dajesz mm”.

      3. ja zapytuje co dobrego wynika dla dziecka, dla matki i dla wszechswiata z tego ze matki o których uwazam ze powinny miec wyrzuty sumienia beda je miały. czy te wyrzuty poprawiaja w jakikolwiek sposób sytuacje ich, ich dzieci albo kogokolwiek czy tylko daja nam mile poczucie „sprawiedliwosci”?

        1. Ma Pani w 100% racje. Wolałabym doule z taką postawą niz szanującą kazdy moj wybor, a zwłaszcza taki ktory krzywdził by moje dziecko. Wiele matek przzedwcześnie poddających się jest masę i potykają się juz po 3 dniach bolących brodawek. Mają szalenie mało zaparcia nawet jesli otrzymują wsparcie, wiec rozzgrzeszają się i podają mm. I dzielę się tą informacją poprzez osobiste doswiadczenie aktywnej uczestniczki forum dla mam, na ktorym tylko 1/5 z 30 kobiet karmi naturalnie. Pozostałe poddały się bardzo szybko plotąc frazesy o braku mleka, jego chudości i nie najadaniu się dzieci.

  73. Małgoś, podobnie widzę potrzebę mądrego wspierania, popartego wiedzą merytoryczną dwuczęściową (tak o laktacji, jak i o udzielaniu mądrego wsparcia).
    Widzę też, że moje podejście się z czasem bardzo zmieniło… „Nigdy nie znamy całej historii.”
    Co do wzbudzania wyrzutów sumienia u kobiet, to uważam, że i tak mamy ich zawsze dużo – z różnych powodów – i nie jest to droga do zrozumienia zagadnienia czy zmiany postawy.
    Trzymam kciuki za zmiany systemowe i zmianę postawy wobec kp i wsparcia!

  74. Mi bardzo pomógł mąż, z którym rozmawiałam będąc w ciąży, że marzę o tym żeby karmić piersią. Urodziłam wcześniaczke przez cc. Oczywiście w szpitalu na oddziale noworodkowym podano córce sztuczne mleko. Nikt mnie nie zapytał czy ściągnę pokarm, czy w ogóle chcę aby córka była karmiona sztucznie. Pomijam fakt, że nie tak wyobrażałam sobie poród co mnie do teraz mierzi ale najwyraźniej tak miało być. To mój mąż wyciągnął do mnie pomocną dłoń organizując mi pomoc położnej i jednocześnie doradczyni laktacyjnej. Już na roomingu próbowała uruchomić mi laktacje. Później kilka razy odwiedziła nas w domu. Na swojej drodze spotkałam również położną, bardzo młodą mamę, która zaproponowała mi kangurowanie mojej córki. Zarówno położna jak i moja wówczas dwudobowa córka podjęły pierwszą próbę karmienia piersią. Dzięki tym czterem osobom zawdzięczam to, że za chwilę kiedy córcia się zbudzi znów będziemy się karmily. Niestety na oddziale położniczy nie mogłam liczyć na nikogo i współczuję innym kobietom, które będą miały problemy z karmieniem i nie dostaną żadnego wsparcia…

  75. Czytam Pani wpis na stone i łza cieknie mi po policzku… Jestem mamą od dwuch miesięcy. Niestety z racji bezpieczeństwa dziecka rodziłam cc. Pokarm dostałam w 4 dniu po porodzie. Curcia duża, prawie 4 kilo bez paru gramów. I oczywiście co w szpitalu …butelka… Nie zapomnę jak zaraz po spionizowaniu mnie po zabiegu dostałam dziecko z załączona do niego butelką. .. Ani pół słowa o tym czy bym nie chciała karmić piersią. ..czy może pomóc pokazać jak przystawiać. ..Eh.. Potem moje prośby o pomoc na oddziale…Niby polecony mi nasadki na brodawki, że może będzie lepiej… a tu nic. Potem walka w domu za kazdym razem pierś,potem butelka bo mało pokarmu, krzyki i płacz małej. Aż w koncu laktator poszedł w ruch… Teraz tracę pokarm bo za mało stymulacji brodawek. Mała wybrała butelkę… Ehh.. a miało być tak naturalnie, zdrowo dla dziecka. Bardzo żałuję, że u nas w Polsce jest tak słabo z ta opieką laktacyjne. Żałuję, że nie miałam szczęścia trafić na ludzi , którzy by mi pomogli 🙁 Tak jest mi przykro że mi się nie udało 🙁

  76. Cześć, czytam Cię pierwszy raz ale jestem pod wielkim wrażeniem. Poruszyłaś ważny temat. Sama mam 2 synków, których długo karmiłam piersia, młodszego 2,5 roku. Ale miałam po prostu szczęście że przy pierwszym synku załapaliśmy o co chodzi i oboje to pokochalismy:). Natomiast to na co sie napatrzyłam na porodowce…a i historie, ktore wciąż słyszę od matek jest bardzo smutne. Pomimo ogromnego nacisku na karmienie piersią, kobiety otrzymują niestety terror zamiast wsparcia. Tak jakby najlepszym sposobem nauki KP było wzbudzanie w wykonczonych porodem matkach poczucia winy, że za mało sie starają i nie chcą tego co najlepsze dla swojego dziecka…

  77. A ja caly czas zastanawiam sie nad tymi kaszami w schemacie napisanw zeby podawac w malycv ilosciach nie wczesniej jak w 5 a nie pozniej jak w 6. Ale doete zoszrzerzamy po 6 miesiac….czy to jest zgodne?

  78. Chciałabym tylko się upewnić;) mój synek kończy 6 miesięcy 25lutego, ale 26 tygodni skończy 23 lutego! (Widocznie te miesiące od kiedy jest na świecie akurat w większości są z tych dłuższych 31dniowych). Czy to będzie miało duże znaczenie czy 23 czy 25 lutego podam mu marchewkę?

  79. Oj, szkoda, bo ludzie mają wielkie zaufanie do książek, bo skoro drukowane tzn, że sprawdzone, napisane przez autorytet. Najszybciej sięgną po nią ciocie, babcie i teściowe, a weź im później przetłumacz, że się mylą…

  80. Jestem tu po raz pierwszy, ale bardzo mi się spodobał ten artykuł. Przede wszystkim dlatego, że naprawdę stara się Pani nie oceniać, a to ważne. Ja na swojej drodze nie spotkałam się bezpośrednio z osobą oceniającą mój wybór dotyczący karmienia, ale chyba miałam po prostu szczęście..
    Moja córka ma równo pół roku. Karmię ją mlekiem w proszku, pierś ssała tylko przez pierwszy tydzień, może parę dni dłużej, ale i tak od początku było to karmienie mieszane. Nie byłam gotowa na dziecko, nie byłam gotowa na takie zmiany w moim życiu. Nie nastawiałam się ani na karmienie naturalne ani sztuczne, nie nastawiałam się na nic. Rzeczywistość przerosła mnie na tyle, że nie poradziłam sobie. I nie było tak, że nie mogłam karmić, ja nie chciałam karmić! Było to dla mnie za dużo, za dużo na moją psychikę, nie umiałam, a może trochę nie chciałam całkowicie oddać się dziecku- ale czy każdy musi chcieć? Oczywiście, że zdrowie mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze, ale nie karmienie go piersią nie oznacza, że będzie chory, nie oznacza, że go nie kocham, nie jest jednoznaczne z tym, że chcę dla niego źle! Nie podoba mi się tak ogromne „pro-piersiowe” nastawienie, bo każdy powinien mieć możliwość wyboru i to takiego, na który każdego stać i na który może sobie pozwolić psychicznie. Nic za wszelką cenę, nigdy.

  81. Czytam ten artykuł i prawie łzy kapią, jestem świeżo upieczona mama 3 dziecka i kolejny raz wyglada na to ze nie uda mi sie karmić w 100% piersiach. Baaaardzo bym chciała, ale chyba jestem jednym z nielicznych przypadków ze sie to kolejny raz nie uda. Mimo częstego przystawiania dziecka, pobudzania laktatorem, szybkiego porodu, dziecka urodzonego w terminie… Dziecko ciagle głodne, butelka poszła w ruch….nawału nigdy nie miałam, moze po prostu matka natura nie stworzyła mnie do karmienia piersią? Miałam juz z tego powodu kilka razy baby blues, ale pozostaje to chyba tylko zaakceptować:(

  82. Dziękuję za ten post. Czuję się jakby powstał dla mnie. Wydawało mi się, że po 4 latach karmienia starszej nic mnie nie wzruszy. Młodszy słabo przybieral. Wizyta u doradczyni. Waznej, utytułowanej. Jedna, druga, kolejna. I kolejne „diagnozy”-oceny jak paciorki wieszanie na mnie. I zalecenia coraz bardziej rozwalajace życie całej rodziny. Na koniec z braku efektów przerzucenie całej odpowiedzialności na mnie i wsadzenie w tramwaj do szpitala. W końcu z dna wygrzebala mnie moja położna, dając wsparcie i plik telefonów do specjalistów z ludzką twarzą. Wychodzenie z depresji i dokarmiania zajęły cztery miesiące. Więź ze starszą będę odbudować jeszcze długo. A wszystko dlatego, że znam mnóstwo wspaniałych doradczyn i nie wzięłam pod uwagę, że w tym zawodzie może latami działać osoba, której tylko wydaje się, że wie co to empatia.

  83. Jestem dwa miesiące po porodzie. W szpitalu nasłuchałam się różnych rzeczy. Tylko dwie położne znalazły czas (mam na myśli przysiedzenie z nami, rozmowę i praktyczne wskazówki) i pokazały, jak karmić, dobraly pozycje itp. Koleżanka obok, pierworódka, dzielnie walczyła o każdą kroplę, niestety dziecko odmawialo współpracy. Zadzwonił w środku nocy po polozna, przyszla. Zaczely przystawiać. Bez efektu. Diagnoza położnej: „Pani to ani mleka, ani cycka porządnego, a maly jakiś niekumaty! ” poszla. Bylam w szoku. Mnie jakos Szlo, to moje drugie dziecko. A obok, u dzielnej koleżanki, łzy, gorycz, cicha histeria, żal. Wierzcie mi, gdybym nie słyszała na własne uszy, nie uwierzylabym! Niestety -personel medyczny jest różny. Brak solidnego wsparcia. Nie można generalizowac, ale ogromna większość, szczególnie pediatrów, nie ma pojecia o laktacji. Dlatego kazda oddolna inicjatywa jest dobra. Jest jeszcze Internet, ale ciężko znalezc dobre strony, czasem informacje sie wykluczają. Dlatego potrzeba wsparcia kogoś z krwi i kości. A do Was dziewczyny mam pytanie. Bezpośrednio po karmieniu końcówka sutka jest taka bialawa, jakby miała lekki nalot. Znalazłam w jednej książce, ze to nie jest ok, w drugiej, ze to normalne. Po krótkim czasie znika i skora jest znów rozowa. Co to oznacza?

  84. Trafiłam tu przypadkowo. Bardzo ciekawy blog, cenne teksty. Widzę, że sporo tutaj doradczyń i doul. Ja karmię piersią trzeci miesiąc, to moje kolejne dziecko. To mój świadomy wybór. Niestety nie jest to dla mnie przyjemność. Kumulujące się niewyspanie, wiszenie przy piersi, uspokajanie piersią jest dla mnie bardzo męczące i mam dość. Położną mam wspaniałą, wsparcie również, technika przystawiania (podobno) prawidłowa, a i tak szarpiemy się przy piersi. Przeszkadza mi to, że chodzę w piżamie do południa, że jest mi niewygodnie (próbowałam juz chyba wszystkich pozycji, jakie wymyślono, położna pomagała i póki była, było ok) że nie mam kiedy zjeść posiłków, umyć się spokojnie, że nie mam kiedy zająć się starszym dzieckiem, że ono mnie prosi, abym się pobawiła, a ja karmię, karmię, karmię i staram się robić wszystko, żeby nie wzbudzać w starszym dziecku poczucia, że młodsze zabiera mu mamę. Ale dzieci nie są głupie. Przy karmieniu piersią trzymają mnie tylko twarde fakty: Zdrowie malucha, odporność, komórki macierzyste itp. Słyszałam od wielu kobiet, że to wygodne, że z butlą więcej ambarasu. Uważam, ze nie. Z butlą łatwiej. Może łatwiej piersią podczas wyjścia z domu. Dla mnie to męczące. Wyznaczam sobie krótkoterminowe cele: Karmić do Gwiazdki, do Nowego Roku, do ferii, do końca ferii. I już wariuję. Co nakarmię i odłożę, to się obudzi. Nie każda mama kocha karmienie piersią. Jestem jego absolutną zwolenniczką, teorię przystawiania znam na pamięć, a praktyka najwidoczniej leży, bo chyba byloby mi wygodnie, jakbym robila wszystko dobrze? Nie wiem. Plan minimum to pól roku. Plan maksimum, to powrót do pracy i zostawienie karmień chociaż wieczorem. Czy mam wyrzuty sumienia? Oczywiście! Ganię się za to, że tak naturalna rzecz, a mi przeszkadza, męczy, nie daje satysfakcji. To jakbym źle czuła się z oddychaniem. Tak to widzę. Dlatego czytam, chłonę wiedzę, oglądam zdjęcia mam karmiących, zeby się mobilizować. Ale jest ciężko. Zazdroszczę tym mamom, które czują karmienie piersią. Do mnie to ciągła walka. Ze sobą i z moim kochanym dzieciątkiem. To bardzo boli. Więc nie oceniajcie, zostawcie ocenę dla siebie, bo tak jak już tu napisano- nie znacie całej historii, motywów. Każdej mamie karmiącej i sobie życzę, aby odkryła piękno karmienia piersią.

  85. Mi też gadała mama, teściowa, ciotki itp, że te kolki i brzydkie kupki u mojego dziecka to moja wina, ja juz niemal na wodzie żyłam bo tak się nasluchałam, ale w koncu przyszla polozna srodowiskowa i dzieki niej ja nadal karmie piersia, odzywiam sie normalnie, zdrowo ale nie unikam tego wszystkiego co niby szkodzi dziecku typu brokuly np, za to , to onapodpowiedziala mi ze prawdopodobnie maluch ma nietolerancje laktozy i faktycznie po wizycie u pediatry i zrobieniu badania jej slowa potwierdzily sie, i jak pisalam dalej karmie, ale musze przed kazdym karmieniem podac dziecku kropelki kolaktaza, skonczyly sie kolki i inne dolegliwosci.

  86. Karmię pierwsze dziecko prawie 20 miesięcy.Do mojego hobby czyli jeździectwa wróciłam jak miał niecałe trzy. Najpierw zostawiałam tacie odciągnięte mleko, później Hrabia odmówił picia z butelki, akceptował tylko oryginalne opakowanie. Tak więc robiliśmy wszystko razem, kino, zajęcia fitness itp. Do sędziowania zawodów jeździeckich wróciłam jak miał 10 miesięcy. Dzięki wsparciu i dobrym chęciom taty, który bawił i lulał Hrabiego podczas mojej pracy oraz moim współpracownikom, którzy zastępowali mnie jak młody zgłodniał. Do pracy zawodowej wróciłam jak miał 14 miesięcy. Na pół etatu, ale czasem nie było mnie cały dzień i Hrabia jadł dorosłe jedzonko, a jak tylko pojawiałam się w drzwiach to słodko prosił o ‚cycy’ i nadrabiał brak mleka i mamy. Co ciekawe, nasze mamy karmiły nas obydwoje po około roku, ale obie były mocno zdziwione, że będę pracować i karmić. Zainspirowała mnie koleżanka, która wróciła do pracy i powiedziała, że po prostu karmi jak jest z synkiem. Postanowiłam zrobić to samo i udało się. Oczywiście tak można zrobić przy dziecku około roku, ale dla chcącego nie ma przeszkód. PS Zaznaczam, że Hrabia jest ssakiem bezwzględnym i absolutnym. Mleko musi być wyłącznie z cycy, kotlety też popija mlekiem, nigdy nie wziął do ust sztucznego. Pozdrowienia dla wszystkich mam kp, szczególnie tych pracujących. Karmcie, tak po prostu..

    1. Witam wszystkie Panie ! Mój synek przyszedł na świat miesiąc po obronie pracy licencjackiej. Przez całą ciążę wspólnie chodziliśmy na wykłady ,ćwiczenia i egzaminy.Koleżanki nie raz żartowaly że mam łatwiej bo mały podpowiada mi gdy czegoś nie wiem..:P gdy synek pojawił się na świecie bardzo chciałam karmić piersią ale również kontynuować studia na poziomie magisterskim. DLA CHCACEGO NIC TRUDNEGO. Wyposażyłam się w dobry elektryczny laktator ,turystyczny czajnik elektryczny , lodówko-torbę, dużżży kubek oraz ogromne ilości torebek do mrożenia pokarmu.Pamiętajcie ! To zestaw niezbędny by zacząć/kontynuować studia i karmić 😉 Tak więc z tym zestawem ruszyłam na uczelnię.W przerwie siadałam sobie w ostatnim rzędzie i za zgodą moich przewspaniałych koleżanek odpalałam maszynę, ściągałam mleko, pakowałam, układałam w lodówce, wszystko zwieńczałam dokładnym umyciem sprzętu i wyparzeniem części (po to był potrzebny czajnik i kubek). I tak do kolejnej przerwy. Nie powiem że było lekko. Gdy zaczynałam synek miał dopiero dwa miesiące. Z czasem nie musiałam już dokonywać całego rytułału co przerwę.Laktacja ustabilizowała się na tyle że robię to teraz zazwyczaj tylko raz lub dwa razy każdego dnia weekendowego zjazdu.Teraz synek ma już pół roku, ja skończyłam pierwszy semestr. Wiem że nic nie jest w stanie przeszkodzić mi w karmieniu piersią. I że mogę spełniać swoje plany i marzenia w zgodzie z laktacją. Pozdrowienia dla wszystkich !

    2. Ale trafiłam:) Moja Kalina ma 3 miesiące i dziś pierwszy raz została beze mnie na 9 godzin. Jutro czeka ją powtórka z dziś. Mama się uczy! Jestem fizjoterapeutą- to zawód wymagający nieustannego kształcenia. Jeśli się nie uczysz- cofasz się, a to rzutuje na pacjentów. Tym razem kurs z rehabilitacji sportowej. Do pierwszego pacjenta wrociłam po miesiącu. Zaraz później do jogi bo byłam obolała od pozycji do kramienia. Po 2 miesiącach wrociłam do prowadzenia fitnessu. 2 h w tygodniu- dobre i dla mnie. A dziś ten kurs i odciąganie ręczne w kibelku:/ Kala była dzielna. Mama tęskskniła:)Ale byłam spokojna bo miałam wsparcie męża,teściów. Jutro pomaga moja dzielna mama ,która wczoraj pochowała męża- mojego tatę. Życie toczy się dalej, pokolenia wymieniają. Dzieci to najwyższa wartość, a mleko mamy rządzi. Nie ma nic lepszego!

  87. Karmie piersią dopiero lub aż 11 miesięcy. Realizuje się jako mama ale nie zamknięta w domu i kuchni ale aktywnie uczestnicząca w życiu 🙂 w miedzy czasie zrobiłam kurs szycia na maszynie, nie musiałam dziecka zostawiać w domu, zabrałam go ze sobą :)weekendowo jestem instruktorem i moi chłopcy zostają sami. mamy super czasy ze mnóstwo miejsc jest przystosowanych do mam z dziećmi. Co tydzień chodzę do kina na film a przed sensem zawsze są mini warsztaty dla mam. Większość kin ma opcje „mama w kinie” jest przewijak, zabawki, przyciszony dźwięk. Realizuje się i ciesze z życia z dzieckiem u boku a jak mam potrzebę wieczorem wyskoczyć do knajpki z przyjaciółkami to mąż zostaje z synkiem i tez sobie radzą 🙂

  88. Wróciłam do pracy, gdy Ig, Jego Królewska Mość, miał 4,5 miesiąca. Początkowo odciągałam rano, gdy spał (wiadomo, że z tatusiem spi się dłużej… ) i pędziłam do pracy. Każde „okienko” – ssaku przybywał w rydwanie i jadł. Zamrażarka pekała w szwach. Rozważalismy nabycie przemysłowej 😉 Po pracy pedziłam z przepełnionym biustonoszem i cieknącymi wkładkami i/lub pojemnikiem napełnionym po brzegi. Rósł, poznawał, eksplorował, a karmienia zrobiły się dwa. poranne i wieczorne. Wtedy to juz w ogóle jest bajka 😉 Polecam. warto. Można. Jest super! Najwazniejsze to chcieć, nie bać sić i CYC DO PRZODU!

    1. Do Matka Igowa: kiedy mniej więcej zaczęłaś karmić tylko 2 razy w ciągu dnia? W którym miesiącu? Niedługo wracam do pracy ma 3 popołudnia i wszelkie informacje są dla mnie na wagę złota

  89. Zanim jeszcze zaszłam w ciążę z pierwszym dzieckiem to zaczęłam studia magisterskie w Łodzi, a mieszkam w UK. Zjazdy były tylko 2-3 na semestr, a reszta online. Zaszłam w ciążę i oposcilam tylko 2 zjazdy pod koniec ciąży. Wtedy zbierałam materiały do pracy, ale za wiele nie pisałam. W czerwcu urodziłam, karmiłam, a od lipca zabrałam się za konkretne pisanie…mąż w pracy, babcie daleko w Polsce. Pisałam jak tylko mała spała, oczywiście miała dni kiedy chciała być na cycu cały dzień lub spać na mnie więc wtedy nie mogłam za wiele zrobić. Były też problemy z nawałem mleka, zablokowanymi kanalikami. Udało się napisać pracę do końca sierpnia. Wtedy też pojechaliśmy z mężem, 2 miesięcznym dzieckiem i znajomymi na długi weekend do Walii. 5 godzin w samochodzie, karmienie na postoju, pod koniec już była niespokojna, ale dotarliśmy, a ja mogłam trochę zmienić otoczenie, pospacerować nad morzem itp. Kocham podróże, wycieczki, góry, morze i zawsze byłam aktywna, karmienie i w ogóle małe dzieci oczywiście trochę ograniczają moja aktywność bo na razie nie wejdę na Mont Blanc tak jak marzę, ale nie oznacza to, że całkowicie zrezygnuje ze wszystkiego. Z dziećmi i karmiąc też można! Jak córka miała 4 miesiące polecielismy do Polski, przylot późno w nocy, karmienie kilka razy, rano obrona, mąż za drzwiami z małą i udało się 🙂 Potem kolejna podróż
    ..6 godzin do teściów. Od tego czasu byliśmy z dzieckiem już kilka razy w Polsce, raz w Grecji, kilka razy na wypadach w Lake District, Walii i w wielu lokalnych miejscach. Karmienie w samolocie, w pociągu, w samochodzie i generalnie w podróży nie zawsze jest łatwe, ale nam się udało przez 2 lata karmić, obronić pracę magisterską i być aktywnym. Teraz jest drugi dzidziuś, też na piersi i juz się jeden wyjazd udał 🙂 Dodam jeszcze, że przed urodzeniem drugiego dziecka pracowałam z domu jako tłumacz, oczywiście na tyle ile opieka nad dzieckiem mi pozwalała 🙂

  90. Jestem znowu mamą karmiącą od 7 miesięcy 🙂 i bardzo dobrze mi z tym 🙂 Nie wyobrażam sobie aby było inaczej. Kocham mojego synka i chce mu dać to co dla niego najlepsze. No i po prostu lubimy to ! Moja pierwsza przygoda z karmieniem zaczęła się 3,5 roku temu, gdy na świat przyszedł pierwszy syn. Już w ciąży postanowiłam, że choćby nie wiem co nas spotkało, będę karmić naturalnie jak najdłużej. Początki nie były łatwe, miałam nawet chwile zalamania i zwątpienia. Nie miałam wsparcia laktacyjnego ze strony personelu w szpitalu, a potem w rodzinie. Wszyscy doradzali, aby podać butelkę, bo dziecko płacze i na pewno jest głodne. Jedyną osobą, która pomogła nam to przetrwać był mój mąż. Nie poddałam się presji, karmiłam cały czas, a przyczyną płaczu jak się okazało później były kolki. Pawełek rósł, a karmienie było dla nas cudownym rytuałem. Gdy skończył 15 miesięcy dostałam propozycję nowej pracy. Wymagało to wielkiego zaangażowania, wysiłku i zorganizowania. Praca w sprzedaży na kierowniczym stanowisku więc całe dnie spędzone poza domem. Na początku w przerwach w pracy ściągałam pokarm. Po kilku tygodniach już nie musiałam, bo naszymi porami karmienia były poranki oraz wieczory. I tak nasza mleczna przygoda trwała 26 miesięcy. Gdy urodził się drugi syn karmienie piersią było sprawą oczywistą 🙂 Po 3 miesiącach wróciłam zaocznie na ostatni rok studiów. Wymaga to dużego zorganizowania ponieważ dojeżdżam 70km na uczelnię. W przerwach ściągam pokarm elektrycznym laktatorem. Niestety musze to robić w toalecie bo uczelnia nie udostepnia miejsca dla mam karmiących. Podczas mojej nieobecności Kuba dostaje odciągniete mleko z butelki. Udaje mi się wyjść oprócz uczelni na zakupy, spotkanie czy zajecia zumby kilka razy w tygodniu. W tym czasie wieczorami Kuba zostaje z tatą. Chce karmić syna tak długo jak bedzie tego potrzebował. Jestem szczęśliwa i dumna z tego, że jestem mamą karmiącą 🙂

  91. Karmię moja cycoholiczkę już 18 miesięcy. Pracuję od 4 miesięcy, wszyscy mocno się dziwili, że jeszcze karmie, i nie zamierzam przestać. Kiedy tylko ktoś dowiedział się, że wracam do pracy pytał : „A co z karmieniem? Wprowadzisz mieszankę? Będziesz odciągać? itp”. Ze stoickim spokojem powtarzałam, że przecież nie zostawiam niemowlaka, tylko prawie dorosłą pannę, która w czasie mojej pracy zje śniadanie, obiad i podwieczorek, a pierś bez ograniczeń dostanie po moim powrocie. Zdziwienie i niedowierzanie, że wytrwam były wyraźnie widoczne na twarzach innych. Na przekór wszystkim udaje nam się karmić mimo mojej 11 godzinnej nieobecności 🙂 i wcale nie zamierzamy przestać 🙂 Piersi też nie ucierpiały, mleko nie zniknęło, jak sugerowały co mądrzejsi. Także ogłaszam wszem i wobec, że wszystko się da 🙂 trzeba tylko chcieć.

  92. Brrr zimno. Kolorowe liście z drzew spadają, jest tak uroczo. Tak sentymentalnie. Mam ciszę ,spokój i małe serduszko bijące głośno. Lezy obok mnie i wpatruje się na wpół otwartymi oczętami. Niebieskie jak błękit nieba . Nagleprzebiega mnie dreszcz. Brrr zimno. Ale to nie powód żeby nie wyjśc na spacer. Ba! Wręcz przeciwnie,to powód żeby wyjść! Więc ubieramy się ciepło,cebulka to mojej córci drugie imię. A ja,no własnie tu pojawia się odwieczny problem. Od kiedy karmię piersią podwójny odwieczny problem. Bo jak ubrac się zarazem ciepło, schludnie,wyjściowo a na dodatek z możliwością nakarmienia dziecka. Moje ukochane golfy przezimują w szafie. Po krótkiej walce z wózkiem wychodzimy. Od razu w moje nozdrza wpada świeże powietrze,rozchodzi się po płucach. Słońce chowające się za rude liście przyjemnie otula świat. Jest cudownie. Idziemy pobliskim laskiem. Szum liści,śpiew ptaków i wybioje kołysza do snu moje maleństwo. Nagle córka zaczyna płakać. Głośny krzyk rozlega się na okolicę ,echem niesie po lesie. Zwierzęta uciekają w popłochu,a ja w duszy myślę,nie tylko nie TO!Tylko nie bądź głodna,nie teraz ,nie 2 kilometry od domu.W nadziei sprawdzam pieluszkę…sucho…przytulam i nic. No dobra. Ścielę matę na ściółce,uschłe liście szeleszcza pod tyłkiem.Rozsiadam się wygodnie. Przytulam córcię. Rozchylam płaszcz, bluzę, wyjmuję moją”naturalną butelkę”…brrr zimno,ale tylko przez chwilkę. Po chwili czuję jak ciepłe mleczko leci wprost do dzióbka mojej ptaszynki.W pierś robi mi się ciepło. Podnosze oczy i widze jak drzewa tańczą. Ptaki znów wyśpiewuja swoje arie,jakby na cześc tego cudu,który właśnie odbywa się na moich kolanach.Czuje się tak zjenoczona z Matka Natura jak nigdy wcześniej! Czuje się częścia tej planety.Mrówki idą w rządku jakby kierowała nimi niewidzialna ręka,a ja karmię piersią bo tak chciała natura.Tak mnie stworzyła. Tysiące myśli przebiegają przez głowę. A najpiękniejsza z nich to ta,że nasze mamy neandertaldzkie i praprzodkowie ludzkości robili to samo co ja. Może nawet w tym samym miejscu siedziała jakaś praprapra-kobieta i karmiła ludzkośc życiodajnym płynem! Córcia zasypia. Widze jak jest jej dobrze. Nie umie mówić,chodzić,nawet uśmiechac się a wydusić mleko z mojej piersi umie jak zawodowiec. To nie przypadek to naturalny pierwotny instynkt. Wiedziała nawet lepiej ode mnie że trzeba opróźnić pierś. No tak to nie przypadek-to idealne zjednoczenie ,mnie,dziecka i świata. Natura znów wygrała! Triumf sił przyrody nad ludzkością! A teraz niech moja mała zwyciężczyni śpi smaczni ,bo czeka nas powolny spacer do jaskini…oj do domku.

  93. Moja przygoda z karmieniem nie trwa długo. Jestem mamą 7 tygodniowej córeczki, prowadzę własną firmę i wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nawet przez chwilę nie byłam na urlopie. Nawet dzień po porodzie odbierałam telefony z pracy 😀 Plusem własnej firmy jest to, że nie muszę być w niej obecna non stop, dużo pracy wykonuję zdalnie z domu więc gdy tylko Jagódka zasypia zasiadam do komputera (tak jak teraz). Najgorsze pierwsze 3 tygodnie na szczęście już za nami – karmienie nie było takie piękne jak pokazują w TV ale na szczęście dzięki wsparciu męża (który nawet mnie karmił, zrobił więcej śniadań przez te 3 tygodnie niż przez 6 lat związku :P) i teściowej dałam radę. Teraz z pomocą przychodzi nam laktator i chętnie wychodzę z domu bez obaw, że dziecko umrze z głodu. Pamiętam, jak po 4 tygodniach od porodu pierwszy raz sama wsiadłam do samochodu i pojechałam do pracy… śpiewałam całą drogę ulubione piosenki i miałam tak doskonały humor, że aż przez moment dopadły mnie wyrzuty sumienia 😀 Teraz min. 2-3 razy w tygodniu na kilka godzin wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi, odwiedzamy się również razem z dzidziusiem – nie muszę martwić się o podgrzewanie mleka, zawsze mogę wyjąć cyca i nakarmić maleńką bez problemu 🙂 Uważam, że wręcz wskazane jest wychodzenie z gniazdka młodym mamom, róbcie coś dla siebie! Kilka dni temu moja córa po moim powrocie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się od ucha do ucha – wspaniałe uczucie, polecam!

  94. Jestem mamą 2 latka i 2,5 miesięczniaka. Pierwszego syna karmiłam nie całe 6 tygodni gdyż straciłam pokarm. Obecnie karmie i bardzo się z tego cieszę jestem na ostatnim roku studiów zaocznych na uczelnie dojeżdżam 100 km w weekendy do tego dorabiam śpiewając na weselach. W ciągu tych 2,5 miesiąca byłam kilka razy na uczelni, dwa razy na weselu i karmie dalej jednak podczas mojej nieobecności oprócz odciągniętego mleka mały dostaje butelkę. Jednak nie uważam tego za coś złego. Nadal karmie i mam nadzieję, że będę karmić jak najdłużej gdyż początki były bardzo trudne i zapalenie piersi w 6 tygodniu i bóle brzuszka maluszka, który nie chciał ssać piersi i ciągle krzyczał odwracając głowę od piersi ale jak do tej pory udało się utrzymać karmienie to myślę, że teraz będzie coraz łatwiej.
    Pozdrawiamy

  95. Troszkę późno już ,ale warto,bo może kogoś zainspiruję:)
    Od początku kiedy byłam w ciąży nie brałam pod uwagę innej opcji niż karmienie piersią mimo,że niewiele na ten temat wiedziałam. W 9 miesiącu pojawiło się ogłoszenie,że szukają w naszym mieście lidera, który podejmie się zorganizowania tutaj po raz pierwszy projektu Szlachetna Paczka…i pomyślałam sobie,że to chyba najlepszy dla mnie czas:) Mała Tola urodziła się chwilę za wcześnie..więc planowane szkolenia musiałam odbyć z Małą na świecie..:) Szkolenie trwało 2 dni, przyjechała moja Mama siedziała w pokoju gospodarczym z Lady:) a ja doskakiwałam:) miała wtedy 4tygodnie. Ciągle słyszałam po co Ci to teraz?… Ale się nie poddałyśmy, wszędzie biegałam z Tolą w chuście, do urzędów,szkół, kościołów..Przy większych szkoleniach i eventach pomagał mąż ,mama (przyjeżdżała mimo 160km) i przyjaciele. Nigdy nie odciągałam, ale tak kombinowałam,żeby się dało! Udało się, pomogliśmy 19 rodzinom! Tola skończyła wtedy pół roczku,więc do tego czasu była wyłacznie na cycu.
    Teraz Tola ma 8 miesięcy, łatwiej coś „załatwić”, ale też zaczęłam odciągać pokarm, który narazie dodajemy do śniadań i kolacji, bo młodzież „gardzi” moim mlekiem z butli. Niedługo nadejdzie czas poszukiwania pracy,ale wiem,że poradzimy sobie. Jest coraz większa, pić się nauczymy do tego czasu, a ranki i wieczory rezerwuje dla córci <3
    I tak szczerze to po prostu nigdy się nad tym nie rozczulałam co i jak robić,żeby karmić wyłącznie piersią, zawsze dostosowywałam życie pod karmienie nie odwrotnie. Nam się udało <3

  96. Ojej, ale EXTRA, ze ktoś chce posłuchać o moim karmieniu piersią! Jestem pierwszą, z moich przyjaciółek, która ma dziecko, i nigdy nie mogę się nikomu wygadać, bo żadna nie chce słuchać:)
    Śmieszne, bo przygotowując się na przyjście na świat mojego Synka pomyślałam o wszystkim, tylko nie o tym, jak go będę karmić. Serio! Kupiłam łóżeczko, bujaczek, ciuszki, pieluchy, wszystkie kosmetyki i inne pierdoły, ale też butelki, podgrzewacz do butelek, wkładki laktacyjne, biustonosz do karmienia (!) i laktator. Nie mam pojęcia co ja sobie o tym karmieniu myślałam, przysięgam. Po prostu kupiłam wszystko, co wyczytałam na forach i w poradnikach, że trzeba do niemowlaka mieć. A też pogadać z kimś doświadczonym nie miałam jak, bo od roku mieszkałam w Anglii i tu miałam rodzić, tylko męża miałam przy sobie, ale gdzie tam on o jakimś karmieniu myślał:) Na szczęście w szpitalu, w którym rodziłam położne i pielęgniarki były przecudowne, no anioły po prostu, a przy tym nastawione tylko i wyłącznie na karmienie naturalne, nikt mi żadnego mleka nie proponował. Zaraz jak mi pacnęli Małego na brzuch, to poleżał tak z pół godziny i nigdy nie zapomnę, w jakim byłam SZOKU jak on zaczął tego cycka ssać:):) Co do kamienia – jestem straszną szczęściarą, bo po prostu nie miałam z tym najmniejszego problemu – najmniejszego! Żadnego płakania przy karmieniu na początku, żadnego strasznego nawału, żadnego braku pokarmu wieczorem, nic z tych rzeczy. Nie czytałam żadnych forów, nie piłam żadnych herbatek, nie przestrzegałam żadnych diet- po prostu karmiłam. To jest dla mnie takie niesamowite uczucie! Najlepsze na świecie, naprawdę! Jedyne, czego się boję, to tej myśli, że kiedyś trzeba będzie przestać. Pamiętam te pierwsze miesiące wyłącznego karmienia i taką straszną dumę, że jestem w stanie wykarmić własne dziecko i że jestem z nim tak blisko wtedy. Karmię wszędzie, nic się nie cykałam i nie cykam:-) Przy znajomych, w centrum handlowym, w parku, w autobusie, wszędzie, gdzie tylko Mały się domagał. On ma póki co 9 miesięcy. Od miesiąca wróciłam do pracy, ale nie jest to żadnym problemem, bo tutaj w UK przysługują w ciągu dnia aż 3 przerwy na karmienie. Mieszkam 15 minut pieszo od biura, a przyjechała do nas na jakiś czas moja mama, jako, że jest na emeryturze i przynosi mi go dwa razy dziennie do biura:) Także bajka, mówię Wam! Kocham tego Małego Szkraba bardziej niż kogokolwiek na Świecie i kocham te chwile, jak przytula się do mnie i zasypia na tym moim cycu, no kocham!:)

  97. Zbliża się roczek mojej córeczki. To był najpiękniejszy rok w moim życiu i chyba najintensywniejszy. Trafił mi się gatunek cycoholicus bezbutelkowo-bezsmoczkowy 😉 ale to nie oznacza, że zamknęłam się w czterech ścianach z biustem na wierzchu tylko po to, by karmić. Byliśmy całą rodziną w SPA, chodziliśmy po zamku, opalaliśmy się nad morzem, zwiedzaliśmy zamek w Wieliczce. Robiłyśmy kilometry po warszawskich parkach, a ja wypiłam mnóstwo kaw w towarzystwie wspaniałych chustomam. Zimą przeniosłyśmy się do sal zabaw, kawiarni, zwiedziłyśmy Muzeum Narodowe, chodzimy na seanse mam z dziećmi. Czy czuję się uwiązana do dziecka? Nie, uwielbiam pokazywać jej świat! Przy wsparciu partnera jestem szczęśliwą, wypoczętą mamą, która ma czas także dla siebie, umawia się z koleżankami, chodzi na zakupy, podczas gdy tata z córką spędzają czas razem. Tak jak karmienie, tak i ograniczenia tkwią wyłącznie w naszej głowie. Pamiętajcie o tym mamy!

  98. O dzicku zaczęłam marzyć rok po slubie – pierworodny urodził sie tuż przed nasza trzecia rocznica ślubu. Skończyłam wtedy drugi rok studiów. Kolejny rok zaczęłam z moim ssakiem u piersi; to było spore wyzwanie, dojeżdżałam do Wrocławia – 250 km. Do dzis wspominam te wspólne weekendy z karmieniem na przerwach! Odkąd pamietam, zawsze wszystko robiłam na ostatnia chwile. Pierwszy Syn nauczył mnie planowania i dobrej organizacji – od kiedy urodziłam, wszystko zawsze było oddane w pierwszym terminie. Wiedziałam juz, ze nie jestem „panią swego czasu”, i ze wszelkie niespodziewane wydarzenia dzieją sie wtedy, kiedy spieszę sie najbardziej. Drugiego synka urodziłam na ostatnim roku studiów; obrona, opieka nad dwojgiem dzieci, do tego doszła budowa domu… Dałam rade! Wszystko z dzieciątkiem u piersi ? Trzeciego cycosza urodziłam w lipcu, 5 miesięcy przed 30 urodzinami. Koleżanka uszyła mi czapkę z haftem: „Matka Polka”. Noszę ją z wielką dumą ? Macierzyństwo przeplata się z wielką pasją, jaką jest wiejskie życie – ekologiczna uprawa warzyw, domowe przetwory, chleb pieczony na zakwasie… Sielsko, anielsko. Życie mlekiem i miodem płynące!

  99. Witam, niezmiernie się cieszę, że trafiłam na Pani bloga. Zgadzam się, że ilość podanych posiłków w schemacie karmienia nastręcza najwięcej trudności. Mam niewiele ponad półrocznego synka. Ok. trzy tygodnie temu rozpoczęliśmy przygodę z rozszerzaniem diety. Mamy już za sobą warzywa, owoce i kaszki (manna i kleik ryżowy).
    Najwięcej problemu mam właśnie z ilością posiłków. Syn jest karmiony piersią i zawsze mieliśmy 8 karmień w ciągu doby (z małymi wyjątkami). Czy teraz, ma dostać zamiast piersi porcję kaszki lub warzyw (pomijam tu sytuację karmienia piersią na żądanie dziecka)? Nadmienię również, że puki co nie dostaje nic do picia po za moim mlekiem, żadnych soków, herbat, wody. Czy w dalszym ciągu powinnam zachowywać 8 karmień w ciągu doby, aby utrzymać laktację? Jeśli tak, to kiedy nadejdzie moment, aby ograniczyć liczbę karmień?
    Zauważyłam, że od kiedy porcje nowych posiłków się zwiększyły (od tego tygodnia są to już: kaszka, warzywa, owoce) liczba karmień piersią w ciągu doby waha się od 6-8. Jednocześnie nie zauważyłam, aby żądał piersi, ponad to co dostaje (wiadomo, że wyjątki się zdarzają).
    Podczas podawania nowych produktów staram się go bardzo obserwować, żeby dostawał pokarm tak długo jak jest nim zainteresowany, tj. gdy zaczyna grymasić to kończę karmienie, nie dostaje na siłę.
    Pozdrawiamy

    1. I ja się cieszę że Pani tu trafiła 🙂
      Jeśli mowa o zastępowaniu posiłków mlecznych stałymi, ważne jest żeby pamiętać, że posiłki stałe powinny stanowić uzupełnienie, raczej niż zamianę mleka na stałe produkty.
      Dobrze było by więc mimo wprowadzania stałych posiłków proponować dziecku nadal podobną ilość mleka jak do tej pory. Oczywiście, maluch z czasem może zjadać stałe posiłki coraz chętniej i mniej się zgłaszać do piersi, ale jeżeli nie ma innych powodów (np wyjście do pracy itp.) to można w ogóle nie zamieniać mleka na stałe posiłki tylko wprowadzać je dodatkowo.

  100. Jeszcze raz witam 🙂
    Mam ponad półrocznego synka. Domyślam się, że w miarę rozszerzania diety liczba karmień w ciągu doby będzie się zmniejszać. Kiedy jest najlepszy moment, aby podać dziecku coś do picia? Jeszcze nigdy nie dopajałam niczym synka, mam tu na myśli wodę, herbatę, soki. A skoro jest karmiony piersią, to zacząć od podawania innych napojów butelką, kubkiem?
    Co to właściwie znaczy karmienie nocne? Domyślam się, że ostatnie karmienie zanim nie położę się spać, nie zalicza się do niego? Ostatnio prowadzę mało higieniczny tryb życia, tj. późno się kładę spać, ok. 00, 1 w nocy i późno wstaję, ok. 10. Syn jest karmiony zanim się położę spać i później ok. 4-6 rano. Sam bardzo rzadko budzi się na karmienie, muszę sama go obudzić. Zależy mi, aby utrzymać laktację, dlatego wiem, że to jedno nocne karmienie musi być, ale pytanie, czy to karmienie o 6 rano nie jest za późno?
    Pozdrawiamy

    1. Anabell, faktycznie z czasem dziecko zwykle zjada coraz więcej stałych posiłków więc może jeść nieco rzadziej z piersi ale to nie musi się stać bardzo widoczne w pierwszym roku życia.
      Napoje (wodę najlepiej) możesz wprowadzić niedługo po rozpoczęciu rozszerzania diety ale póki maluch pije dużo mleka to wody może wypijać niewiele więc nie martw się jeśli to będzie na początku raczej zabawa niż picie 😉

  101. Przed urodzeniem Skrzata często słyszałam,że „jak urodzi się dziecko to już nie ma się czasu na nic”.Teraz wiem,że to totalna nieprawda,no po prostu ściema na całego.Ja mam czas na wszystko!Od zawsze byłam nastawiona na karmienie piersią,choć nie miałam sprecyzowane jak długo.Wróciłam do pracy jak Skrzat miał pół roku.Tak na prawdę to jak miał 3 miesiące to znikałam raz w tygodniu na 3-godzinny dyżur.Mleko odciągnięte dostawał od taty z butli.Szybko jednak butlą wzgardził.Zaczęły się wątpliwości jak to będzie gdy mama będzie w pracy przez 6h.Okazało się że jak się chce to można.Moje nie-butelkowe dziecię piło odciągnięte mleko z kubka niekapka,ale warunek był jeden-mama musiała być poza domem.W innym wypadku tylko mleko bezpośrednio ze źródła;-)Oczywiście wiązało się to z odciąganiem mleka w czasie pracy,ale nie było to takie przerażające jak się wydawało na początku.
    Przekonałam się,że karmienie piersią to nie uwiązanie,jak to czasem słyszałam i słyszę nadal.Karmienie piersią to moim zdaniem ułatwienie,bo bufet Mały ma zawsze przy sobie jeśli jest mama,a jak mama „znika”to jest odciągnięte mleko,a teraz (2lata za 2 tygodnie)inne „normalne”jedzenie;-)Skrzat był tylko kp do skończenia 8 miesiąca,kiedy samodzielnie zaczął siadać i rozpoczęliśmy rozszerzanie diety.
    Pamiętam jak z 7-dniowym Skrzatem ruszyliśmy na spacer do lasu,a to był pierwszy krok żeby wrócić do wypraw w góry,których w sumie nigdy nie przerwałam-na tydzień przed porodem też byłam w górach.Szybko też wróciłam do tańca.Fakt,że z Dzieciem w chuście,ale salsujemy sobie regularnie w Szkole Tańca.Nie miałam też problemu,żeby wyjeżdżać na szkolenia czy spotykać się ze znajomymi.Teraz, gdy mały jest trochę starszy,zaczęłam realizować swoje kolejne marzenie-jazdę konno.
    Wbrew wyobrażeniu wielu osób,nie stałam się snującą po domu w podartym t-shircie z podkrążonymi oczami, sfrustrowaną jędzą z dzieckiem wiszącym przy cycu.Nadal jestem sobą,Czarownicą,która cieszy się życiem i łapie każdą chwilę.No i nadal się karmimy i końca nie widać,bo oboje to uwielbiamy:-)

  102. Myślę, że to właściwe miejsce, żeby o tym napisać.

    Kilka dni temu na stronie CNoL pojawiła się procedura zgłaszania skargi na doradcę laktacyjnego.

    Cenne, zwłaszcza, że zgłaszanie skarg na doradców międzynarodowych wg międzynarodowej procedury wymaga pisania skargi po angielsku i wysyłania do Waszyngtonu. Jeśli nie językowo, to albo kosztowo, albo czasowo dla większości z nas to niedostępne. A krajowe rozwiązanie pojawiło się dopiero co.

    1. Ania, pierwsze 3 mce to czas rozbujania laktacji. Dlatego dziecko tak wisi na piersi, dlatego nie jest łatwo i butelka wydaje się łatwiejszym rozwiązaniem. Ale! Każdy kolejny miesiąc jest łatwiejszy i wkrótce poczujesz, że to wygodniejsze. A po 6 mcu dziecko je inne rzeczy i nawet można wyjść na kilka godzin hihi 😉 jest taki wykres w internecie który pokazuje że kp.jest trudne na początku ale potem duuuużo łatwiejsze niż butelka. To przemawia!

  103. Karmie i jestem studentka medycyny 🙂 Może, na razie 7 miesięcy to nie jest jakiś oszałamiający wynik ale dla mnie to prawdziwe wyzwanie! Miałam szczęście bo urodziłam moja córeczkę na początku lipca, wiec przez 3 pierwsze miesiące karmienie piersią to byłalatwa sprawa, ale pózniej musiałam wrócić na uczelnie. Musiałam i chciałam. Mam nadzieje ze kiedyś moja córka będzie ze mnie dumna! Właśnie zdałam wszystkie egzaminy i to na dobre oceny w sesji zimowej i zaczynam ostatnie pół roku moich studiów! Łatwo nie jest, nie zaprzyjaźniłam sie z laktatorem ale sie tolerujemy. Na szczęście mój maź pracuje z domu i dzielnie opiekuje sie mała jak mama jest w szkole. Dzięki kup moja wież z córeczka codziennie odbudowuje sie po kilkugodzinnej rozłące. Na początku nie było łatwo ale teraz nie wyobrażam sobie naszej relacji bez cycka! W tym wszystkim muszę znaleźć jeszcze czas na naukę, najcześciej po 20 jak młoda już śpi, sprawy domowe. Czasu na swoje inne pasje chwilowo jest trochę mniej, ale na szczęście medycyna to moja pasja i korzystam z każdej chwili spędzonej w szpitalu! Da sie!

  104. Hej 🙂 jestem mamą bardzo wymagającego dziecka.. firmę prowadzę cały czas, również teraz na macierzyńskim,bo praca nie wybiera 😉 dodatkowo to mało kobiece zajęcie;) samochody <3 to moja miłość, pasja, praca:) jak to godzę?? Zabieram wszędzie córkę ze sobą:) jeździ ze mną i na warsztat(choć bardziej mąż trzyma rękę na pulsie ze względu na hałas i zapachy) i również w trasę jak kupujemy auta:) to najdoskonalsze rozwiązanie.pierś to jej największy przyjaciel i nie rozstaje się z nim na krok..a ja nie wyobrażam sobie by skończyć karmienie piersią:) karmię wszędzie gdzie tylko potrzeba a że najczęściej w aucie to kupiliśmy takie żeby można było się położyć( tylko tak córka lubi jeść) 🙂 jestem z Was wszystkich dumna:) dajecie rade dziewczyny 🙂

  105. A ja mam pytanie tak z czystej ciekawości 🙂 jaki jest mechanizm przechodzenia smaków, czy też zapachów jedzenia do mleka,skoro produkowane jest z krwi? Takie to przemyślenia z 4miesięcznym bąblem wiszacym właśnie na mamie 🙂 P.S. jak swojej bratowej jeszcze będąc w ciąży powiedziałam, że zamierzam jeść wszystko, to dostałam przerazone spojrzenie i komentarz ‚no jeśli chcesz, żeby go brzuch bolał, to tak rob’.

  106. Karmię Izę prawie 9 miesięcy. Jestem dumna z siebie, bo udaje mi się połączyć macierzyństwo z częścią pracy i studiami podyplomowymi. Jestem psychologiem, obecnie pracę ograniczyłam do wykładów na uniwersytetach. Jednak za mój prawdziwy sukces uważam zdanie ustnego egzaminu z 3-4 miesięczną Izunią w chuście. Mała miała wówczas trudny okres, tzw „foch na cyca”,jadła tylko w domu,tylko leżąc, i tylko czasami. Zawsze z krzykiem. Pomimo to zabrałam ją do szkoły na egzamin, karmiłam w pustej sali szkolnej. Udało się ją nakarmić gdy położyłam ją na ławce szkolnej, usiadłam na krześle i podałam pierś do stołu. Zjadła na tle dużo żeby móc zasnąć w chuście, więc egzamin zdawałam tańcząco 😉

  107. Jestem mamą 2 dziewczynek, pracującą na etacie i dodatkowo prowadzącą własną działalność. Starszą karmiłam 13 miesięcy, do pracy wróciłam gdy miała 3. Oczywiście nie udałoby się to gdyby nie laktator, wsparcie pracodawcy, męża i teściowej, która opiekowała się nią pod moją nieobecność. Ze starszą córką często wyjeżdżaliśmy. Gdy miała 3 miesiące do rodziny mieszkającej 240 km dalej, a 11-sto miesięczną wzięliśmy na wakacje – 412 km. Karmienie piersią zdecydowanie to ułatwiało. Bardzo często braliśmy ją na wycieczki w góry, m.in. w Tatry. Zabieraliśmy karimatę żebym mogła karmić w każdym momencie. Młodszą karmię 4 miesiące i mam zamiar co najmniej do roku. Zlecenie zaczęłam przyjmować tydzień po wyjściu ze szpitala, ale robię to, bo muszę. Najbardziej cieszę się z tego, że udało nam się całą rodziną pojechać na narty – między karmieniami mąż zajmował się córkami, a ja mogłam w samotności poszusować po stoku. Bardzo mi tego brakowało. Czytając wcześniejsze wpisy zauważyłam, że bardzo często pomocni są partnerzy/mężowie. Myślę, że tym naszym bohaterom również należy się uznanie i nagroda 😉

  108. Pierwsze dziecko: założyłam że karmię 6 miesięcy i nie będę się tym całym laktacyjnym terrorem UZIEMIAĆ. Karmiłam 25 miesięcy. Zupełnie swobodnie, wygodnie, bez przymusu, wychodząc 2 razy w tygodniu, a potem na całe weekendy 2 razy w miesiącu na uczelnię, zostawiając dziecko z mężem, opiekunką lub babcią, nie wprowadzając smoczka ani butelki. W tym karmieniu była przerwa 4 dniowa, kiedy po operacji serca dziecko musiało być na oddziale intensywnej opieki i ja nie miałam tam wstępu. Moje mleko dawane do kuchni i pasteryzowane razem z mlekiem od innych mam, mojemu dziecku nie podeszło. Przystawione po tej rozłące zassało się jakby nigdy nic. Mleka nam nigdy nie zabrakło.
    Drugie dziecko: nic nie zakładam, mimo że początki były podobnie bolesne jak przy pierwszym dziecku. Karmię już ponad rok. Wychodzę regularnie z domu bez dzieci. Dziecko umiało zasnąć bez piersi bardzo wcześnie. Ale jeśli jestem przy nim, zdarza się że usypia jedząc. W nocy karmi się sam, bo śpi z nami. 2-3 razy w miesiącu wychodzę w weekend na całe dnie – studia zaoczne – gdy wracam karmienie trwa może parę minut dłużej niż zwykle. Nie miewałam nawałów, zapaleń, niedoborów mleka. Na samym początku zdarzał się ból przy karmieniu, który mijał po kilku sekundach od prawidłowego zassania. Pokochałam karmienie.

    Zdarzyło się, że drugie dziecię napiło się mleka z cudzej piersi, oraz że podzieliło się moją piersią z koleżanką lub kuzynem. Nie trzeba karmiąc decydować się na powrót do normalności. Karmienie to normalność. Dzieci nie ograniczają. Dzieci to szczęście. A szczęście daje wolność. Dzieci uwalniają od ograniczeń. Mam na to póki co dwa dowody.

  109. Witam 🙂
    Zanim opowiem swoją historię, to chciałam zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny fakt – wsparcie partnera. Ułatwienie kobiecie samorealizacji, skanowanie jej jako człowieka z potrzebami i pasjami, wspieranie w trudnych momentach. Dla mnie to bardzo ważne. Karmię od 9 m-cy. W tym czasie złożyłam rozprawę doktorską z chemii, zdałam egzaminy, za 3 tygodnie mam obronę. Prócz tego nadal rozwijam swoje hobby – rękodzieło. Tworzę prace, uczestniczę w kursach, prowadzę bloga. Przymierzam się do własnej firmy. Niedługo rozpoczynamy także budowę domu…
    Czuję się spełniona i szczęśliwa, kocham moja córcię i mojego wspaniałego męża 🙂

  110. Moja historia pod znakiem macierzyństwa rozpoczęła się w czerwcu 2015 roku. Od początku zakładałam, iż chcę karmić piersią. Nie wiedziałam jak i czy uda mi się pogodzić to co zaplanowałam z obowiązkami zawodowymi, ale nastrojona optymistycznie swoim dobrym samopoczuciem w ciąży (do 39. tygodnia intensywnie pracowałam bez problemów) stwierdziłam, że nie może być źle. Niestety nie do końca się ułożyło tak jak miałam w planie. Zamiast porodu rodzinnego odbyło się cesarskie cięcie. Zamiast piersi mlekiem i miodem płynących miałam skąpą wydzielinę. Dziecko cały czas płakało domagając się ciągłego przystawiania do piersi jakby się nie najadało. Na domiar złego wybrało sobie tylko jedną pierś i na drugą nie chciało patrzeć. Cały czas odnotowywane były spadki masy ciała. W mojej głowie kłębiły się różne myśli, może dziecko się nie najada, może trzeba dokarmiać, może coś z moim dzieckiem jest nie tak (dziecko koleżanki na sali jadło i spało wzorcowo, też po cesarce) przeplatane skrajnym zmęczeniem. Ale całe szczęście na straży stał mój mąż. To on mobilizował mnie do ciągłego przystawiania dziecka do piersi, to on przyniósł mi laktator i kazał ściągać pokarm jako dodatkowa stymulacja, aby w końcu rozhulała się laktacja. Dzięki temu wsparciu karmię piersią już siódmy miesiąc i chcę karmić dalej. Czy karmienie przeszkadza w rozrywkach i w życiu zawodowym? Są trudności, ale jeżeli dobrze się rozplanuje czas, ułoży plan ewakuacji można wszystko zdziałać, nawet karmić w Narodowym Forum Muzyki. Już tydzień po wyjściu ze szpitala byłam u fryzjera. W kolejnych tygodniach wychodziłam na zakupy i do kosmetyczki. Do pracy wróciłam 4 tygodnie po porodzie. Do aktywności fizycznej w trzecim miesiącu karmienia (wcześniej ćwiczenia rehabilitacyjne). Nadal ją kontynuuję. Cały czas jestem aktywna towarzysko. W weekendy całą trójką odwiedzamy rodzinę, znajomych, robimy krótkie wycieczki. Od samego początku towarzyszy nam chusta. Bardzo wygodny i ergonomiczny środek transportu dla maluszka. Kiedy nie ma mnie w domu ściągnięty pokarm podaje butelką mąż. Co chciałabym przekazać innym mamą? Przede wszystkim to, aby nie poddawały się, aby walczyły o swoje marzenia jakim może być niezależność podczas karmienie piersią bo przecież poza tym, że stałyśmy się matkami nadal jesteśmy kobietami, które mają swoje potrzeby. Tylko walcząc możemy stać się zwycięzcą. Przy dobrych chęciach i dobrym planie możemy zrealizować wszystko czego zapragniemy. Ja jestem tego przykładem 

  111. Zaszłam w ciążę mając 20 lat. Rozpoczynałam wtedy I rok studiów na których bardzo mi zależało. Miałam duże obawy, czy skończę studia, jak będzie wyglądać nasze codzienne życie we troje, w obcym mieście 350 km od rodzinnego miasta. Ani nawet nie myślałam o karmieniu naturalnym. W raz z upływem czasu zafascynowałam się tematami ciąży, okołoporodowymi i karmienia piersią i zaczęłam się edukować w tym temacie  Po dowiedzeniu się, jak ważne jest mleko mamy i bliskość, które daje karmienie piersią, wiedziałam, że będę o to walczyć. Nie obyło się bez problemów, jednak wiedziałam, że będę karmić, czułam że to mój najważniejszy obowiązek. Synek okazał się być wyjątkowym przytulasem, bardzo bałam się powrotu na studia. I ja i mąż studiowaliśmy dziennie. Miałam wybór: dziekanka lub kontynuacja. Postanowiłam pójść na całość i zaryzykować kontynuację. Udało mi się dostać zgodę od dziekana na indywidualny tok studiów, jednak na niektóre zajęcia musiałam regularnie uczęszczać. Starałam się nakarmić Jaśka tuż przed wyjściem z domu i starałam się, żebym dokładnie 2 godziny później była w domu. Biegłam na tramwaj jak jamajski sprinter a wracałam truchcikiem z pełnym biustem rozpinając koszulę od progu 😀 Wkrótce jednak zmuszona byłam brać synka na zajęcia, chociaż nie wiedziałam jak znajomi i wykładowcy zareagują na karmienie piersią na zajęciach. Jednak obawy rozwiały się, PRAWIE wszyscy bardzo pozytywnie podchodzili do kwestii karmienia, a tym, którzy nie podchodzili już tak pozytywnie, miałam okazję wytłumaczyć, dlaczego jest to dla mnie ważne. I w ten sposób, cupnąwszy sobie w zazwyczaj w ostatniej ławce, karmiliśmy się i notowaliśmy co trzeba, biorąc też czynny udział w zajęciach (dużo konwersatoriów, studiuję filologię). Dzięki temu doświadczeniu poczułam się bardziej pewna siebie i wiedziałam, że potrafię bronić swoich racji, choć wcześniej byłam baaardzo nieśmiała. Wkrótce planujemy wyjazd za granicę, żeby poćwiczyć język, zastanawiam się nawet nad wyjazdem na Erasmusa jeśli oceny pozwolą  Najważniejsza jest dla mnie rodzina, ale jestem przeszczęśliwa, że udaje mi się godzić karmienie piersią z rozwijaniem pasji i studiowaniem, właśnie o tym marzyłam.

    1. Oj, przeczytałam wszystkie historie i ten komentarz na końcu wzruszył mnie do łez. Jesteśmy fanstastyczne, kobietki! Pozdrawiam 🙂

  112. Moja Teściowa kupiła ostatnio cienkie wafelki dla mojego synka. Dała mi je, z komentarzem, że „takie fajne bo bez cukru”. Rzeczywiście na opakowaniu było hasło „bez cukru”. Jednak gdy zerknęłam, na ich skład z tyłu opakowania to tak „fajnie” już nie było.. ja myślę, że wiele osób spojrzy na hasło „dla alergików” na opakowaniu, i nie pomyśli, że coś może być z tym produktem nie tak. Myślę, że wynika to z niewiedzy, z brakiem zainteresowania tymi tematami, trochę z braku czasu, może lenistwa i pójścia na łatwiznę. Razem z mężem pracujemy nad „uświadamianiem” ludzi wokół nas, nie z każdym idzie nam jednak łatwo 😉 dużo ludzi mówi nam, że przesadzamy…

  113. Pani Małgosiu, a co doradziłaby Pani mnie? Karmię piersią 14 miesięcznego synka, który po spożyciu łyżeczki kaszy z mlekiem modyfikowany dostaje dookoła ust kilku czerwonych placek, swędzą go oczy i nos. Podobnie z jogurtem i innymi przetwornik mlecznymi. Jak uzupełnić wapń, czy wystarczy tylko pierś do tego? Dodam, że staram się gotować dziecku urozmaicone potrawy, a kaszę wieczorną prxyrządzam z owoców i kaszy typu Holly. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam Kasia.

  114. Dlatego też ja córce robię kaszki sama z różnych płatków i Zosia się po prostu zajada. Patrząc na etykiety kaszek dla niemowląt przerażające jest to ile tam jest cukru. Ale bardziej przeraża mnie to ile cukru jest w lekach. Z powodu niedoboru żelaza przepisano nam syrop z żelazem a tam 5 ml syropu zawiera 1 g sacharozy i 1,4 g sorbitolu, no niby nie dużo. Ale jak rozyspałam sobie cukier na wadze to jednak 1 g cukru to jest dużo, biorąc pod uwagę że mam podawać 5 ml przez 2 miesiące. Czy może przesadzam?

  115. Witaj. Bardzo mądrze to odpisałaś, nie wolno oceniać, gdyż każda matka robi to co uważa za najlepsze dla dziecka..
    Karmie już 14 miesięcy, fakt teraz już tylko wieczorem i w nocy ale jednak. Od początku nie miałam problemu z mlekiem, było go aż za dużo. U nas problemem jest alergia. Od maja jestem na diecie eliminacyjnej. Juz wiele razy słyszałam, że powinnam przejść ba butle. Do dziś nie zapomnę jak pewna osoba powiedziała mi, że robię krzywdę swojemu dziecku karmiac go piersią… Te wyrzuty kiedy mały dostawał wysypki a ja nie wiedziałam od czego…momenty kiedy jadłam sam ryż i brokuły… I później kiedy zaczęło się parcie na rozszerzenie diety a ja nie wiedziałam już co podać by mały nie zareagował uczuleniem… Wsparcie jedt bardzo potrzebne niezależnie od decyzji jaka matka podejmie. Napewno żadna nie chce skrzywdzić dziecka.

  116. Przyznam się szczerze, że daje mojemu synkowi ta kaszke na kolacje. Sięgam po nią chyba z tego powodu co większość rodziców. Poprostu jest to coś bezpiecznego, bo niekiedy już naprawdę nie mam pomysłu co.moge dać młodemu… No i jest to pierwszy produkt jaki zalecają lekarze po propozycji przejścia na preparat mlekozastepcze… Ale w sumie jak się tak wczytuje, to może lepiej nawet sam kleik ryżowy dawać z karobem, też szybko a zawsze mniej cukru.

    1. Oj leki to czasem strach brać patrząc na skład. Mało kto na to patrzy. Na jedzenie tak- nie kupujemy już byle czego, ale leki. Ale myślę że jeszcze jakiś czas i powstaną leki bez zbędnych substancji, bez konserwantów (no niektóre muszą być)

  117. Czasem mam wrażenie, że intuicja jest jednak najlepszą bronią, przed tymi wszystkimi głupotami, które można wyczytać i usłyszeć,o zgrozo, nierzadko w gabinetach lekarzy. Jestem mamą 7 miesięcznego chłopca i do 6m karmiłam go wyłącznie piersią, dopiero teraz powoli rozszerzam dietę, ale mnóstwo razy słyszałam np. że syn sąsiadki to już jak miał 4 miesiące to się słoiczkami zajadał, albo, że sama pierś to dziecku nie wystarczy itp. Usłyszałam za to od jednej mądrej uwaga fizjoterapeutki, że dziecko jest gotowe na jedzenie inne niż mleko jak już pojawiają się u niego ząbki i zaniknie odruch wypychania wszystkiego z buzi. I to wydało mi się logiczne i intuicyjne-bo po co mam na siłę dziecku wpychać coś do buzi, skoro ono ewidentnie nie ma na to ochoty?
    Inna sprawa dotyczy samych mądrości dotyczących karmienia piersią….miałam taką przygodę, że podczas jednej z wizyt wspomniałam Pani doktor, że mały ma kolki, a ona spytała tylko ile razy robi kupki i ile razy go karmię…dodam, że mały miał 3 miesiące, a mi wydawało się, że nic innego nie robię tylko na zmianę go karmię i przewijam, więc liczę tam na szybko i wychodzi, że karmię go co 2 godziny, a kupek jest co najmniej kilka na dzień….po czym dostaje ochrzan, że te kolki to w takim razie moja wina, bo przekarmiam małego(dodam, że nigdy nie wyszedł mi poza 25centyl, więc do tej pory to raczej bałam się, że jest za mały…ale Pani doktor lepiej wie jak to stwierdziła). Ahh no i dodała jeszcze, że to, że dziecko płacze to nie zawsze znaczy, że mam mu od razu cycka podstawiać, bo ono powinno jeść max 8 razy na dobę…. głupia byłam, bo pomyślałam, że może coś w tym jest-wiecie pierwsze dziecko, młoda mama….myślę sobie spróbuje, go rzadziej karmić…no i próbowałam ze dwa dni…ale poskutkowało to tylko tym, że ja płakałam prawie razem z młodym i poddawałam się po chwili-nie wiem czy ktoś potrafi znieść płacz głodnego niemowlaka przez godzinę? Kolki oczywiście nie przeszły, a jedynie poziom stresu mój i małego wzrósł…że o mężu nie wspomnę. Od tamtej pory zaczęłam „na poważnie” interesować się rozwojem dziecka, a przede wszystkim nauczyłam się obserwować i „wsłuchiwać”w jego indywidualne potrzeby…a nie ślepo ufać lekarzom co to wszystko wiedza lepiej, że o dobrych radach sąsiadek nie wspomnę…Jeżeli i ja i dziecko jesteśmy szczęśliwi i zdrowi jedząc co 2 h, to nikomu nic do tego….na nadanie, to na żądanie….
    Zastanawiam się, co słyszę częściej…czy słowa podziwu, że karmię piersią cały czas(swoją droga co tu podziwiać-to najbardziej naturalny i po prostu najwygodniejszy sposób) czy jednak zdziwienia, że mi się chce, albo stwierdzenia, że po co przecież teraz są już dostępne „takie” mieszanki, ze szkoda się męczyć (jakie męczyć-serio mniej męczące jest bieganie z butlą i grzanie mleka w środku nocy niż przysłowiowe „wyjecie cyca”?)…
    Nie wiem skąd w tym dziwnym kraju biorą się glosy, że ktoś wstydzi się, albo co gorsza brzydzi karmienia piersią, bo to takie zwierzęce i pierwotne…To rodzić też mamy przez cesarkę, bo naturalny poród to strasznie „brzydki” taki …ręce opadają.

    1. Ja na początku naczytałam się niby „mądrych” książek, a potem się stresowałam, że moje szybciej głodne niż co 3h, że zasypia na rączkach a nie samo odłożone do łóżeczko, ze przy piersi, że pozwalam spać w nami w łóżku (cóż… wygoda i zmęczenie zadecydowały 🙂 itd itd… W pewnym momencie stwierdziłam, że nie będę się przejmowała tym, co jest napisane, nie będę czuła się winna, że karmię częściej! I nagle ja się uspokoiłam i dziecko też 🙂 Dziecko dalej robi po swojemu (np chce częściej jeść niż co 3h, zasypia przy cycu), a ja się tym nie martwię, bo widzę, że moje dziecko jest spokojne i szczęśliwe 🙂 Kochane Mamusie, zaufajcie intuicji 🙂 Wasze dzieci nie czytały tych książek, więc skąd mogą wiedzieć, że tak się mają zachowywać? 😉
      Rozszerzanie diety zaczęłyśmy jak mała miała ok 5,5 m-ca. Tydzień po rozpoczęciu wprowadzania nowych pokarmów siedziała już stabilnie (czyli pod tym względem może ciut za szybko). Niestety dalej nie ogarnia jeszcze jak to zrobić tym językiem, żeby trafiło do brzuszka (ale nie wypluwa). I ogólnie jak widzi, że idę do niej z miseczką bardzo się cieszy i chętnie otwiera buzię na nowości 🙂 Zjada ok 2-3 łyżeczki, karmię, aż da znać, że nie chce, 1x dziennie. Nic na siłę. I naprawdę takie karmienie daje nam dużo radości 🙂 Gdyby dziecko protestowało, poczekałabym kilka dni i spróbowała jeszcze raz, Ważne żeby obserwować, jak reaguje nasza kochana pociecha 🙂

  118. Bardzo mądry artykuł i polecam do niego wracać za każdym razem gdy ktoś ma wątpliwości odnośnie karmienia niemowlaka. Sama jestem mamą 6,5 miesięcznego synka i cały czas mam wątpliwości czy dobrze go karmię i czy je wystarczająco. Karmi ę go piersią około 7 razy dziennie i o tego raz daję mu przecier warzywny w porze obiadu. Uważam że to dla niego jest wystarczające jak na ten wiek, ponieważ w ciągu dnia synek je częściej ale za to w nocy przesypia większą część budzi się dopiero nad ranem. Marudzi co prawda czasami ale sądzę że to bardziej z tego że chce aby się z nim bawić i zwracać na niego uwagę. Te wszystkie kaszki kaszki, kleiki, słoiczki już od 4 miesiąca i w większych opakowaniach wydaje mi się że służą tylko po to aby rodzicom robić mętlik w głowie i zachęcać do kupowania a tym samym naciągać na kasę. Moim zdaniem nie ma pośpiechu jeżeli dziecko rzeczywiście potrzebowało by więcej jedzenia to przede wszystkim dłużej ssało by pierś a Mały już po około 7 minutach jest najedzony, a podobno piersi dostosowują produkcję mleka do potrzeb dziecka.

  119. super, tylko jak długo można czekać, jeśli 7,5 m-czne dziecko nie chce jeść-ani samo,ani łyżeczką, a z uwagi na niedobory żelaza pediatra kazał od 6m-ca wprowadzać codziennie zupki mięsno-warzywne?jestem zrozpaczona,bo nie chcę zmuszać dziecka do jedzenia…a może jest jakiś sposób na zachęcenie go? BLW b.mi się podoba,ale boję się, że to nie dla nas(zanim mały zacznie jeść mogą minąć m-ce, co potwierdzają dotychczasowe próby…). Czy „wciskanie” dziecku łyżeczki w tych okolicznościach jest naprawdę takie złe? czy lepiej suplementować żelazo do czasu aż zacznie „ładnie” jeść”?(no ale skutki uboczne suplementacji też nie są fajne…). z góry dziękuję za pomoc.

    1. Zapytałam o to Carlosa Gonzaleza (autora książki „Moje dziecko nie chce jeść”, którą bardzo polecam 😉 ), co w sytuacji gdy dziecko bardzo długo nie chce jeść nic albo prawie nic oprócz mleka. Powiedział mi, że tak może być, że jeśli dziecko jest zdrowe i rośnie, przybiera na wadze, to poza ewentualną kontrolą poziomu żelaza i ewentualną suplementacją nic by z tym nie robił. Oczywiście dobrze jest stwarzać okazje do tego, żeby dziecko mogło próbować stałych pokarmów i proponować codziennie stałe posiłki.
      Niezależnie od tego czy rozszerzanie diety jest według BLW czy tradycyjnie, i tak o ilości zjadanego stałego pokarmu ma decydować samo dziecko. Więc jeśli decyduje, że nie jest gotowe na próbowanie, to pewnie ma ku temu jakiś powód. Może jeszcze nie jest gotowe, tak fizycznie, np nie siedzi stabilnie z podparciem, co może wskazywać na brak gotowości do jedzenia stałych produktów i że jego organizm potrzebuje jeszcze czasu.
      Czasami więcej czasu potrzebują dzieci, które urodziły się przedwcześnie, albo takie, które trochę wolniej niż „średnia” się rozwijają motorycznie..
      Trudno powiedzieć czy w Waszym przypadku jest to niepokojące.. Można skonsultować się z terapeutą integracji sensorycznej, fizjoterapeutą niemowlęcym, albo logopedą żeby sprawdzić i ewentualnie wspomóc malucha.
      Ale może być też tak, że dziecko potrzebuje więcej czasu niż maksymalnie „26 tygodni” na to żeby mieć gotowość na rozszerzanie diety..
      Właściwie jestem ciekawa co na taką sytuację poradzili by eksperci wydający rekomendacje dotyczące rozszerzania diety. Zmuszanie do zjedzenia chociaż jednej łyżeczki mięska wydają mi się być zupełnie bez sensu, bo tworzą bardzo dużo presji i stresu wokół rozszerzania diety i dla Ciebie i dla dziecka, a jednym z celów tego procesu powinna być nauka i poznawanie smaków i konsystencji. Dziecko zmuszane do jedzenia zawsze w końcu reaguje odmową i tym bardziej nie będzie chciało próbować.

  120. Bardzo dziękuję za odpowiedź:). Czytam właśnie tę książkę i skłaniam się raczej do suplementacji żelaza niż do zmuszania synka do jedzenia…Synek urodził się o czasie, jest bardzo rozwinięty motorycznie (od dawna raczkuje, od jakiegoś czasu wstaje), ale faktycznie nie siedzi jeszcze stabilnie, a jedzeniem w zasadzie nie interesuje się nawet jeśli dostaje do rączki, siedząc na moich kolanach…

    1. Opiszę początki swojego syna – bo może komuś się przyda. Po skończeniu 6 miesięcy oczywiście jeszcze nie siedział, ale bardzo interesował się jedzeniem – kolorami, łapaniem ale niekoniecznie z moich kolan. A zatem wyglądało to tak: leży sobie bądź jest w pozycji raczka(tak chyba to się nazywa – jest na kolankach i podpiera się rękami a tułów w górze) na stole kiedy my jemy (na szczęście stół jest sporych rozmiarów) i z chęcią bierze do rączki, rozgniata i ssie. Dostaje duże kawałki: ćwiartka jabłka, ziemniaka, kalafior, pół marchewki, brokuły duże muszle makaronu i co tam jeszcze sami jemy. Czasami uda my się oderwać zbyt duży kawałek, więc wypluwa bądź odkrztusza – w tej pozycji szybko wypada na stół. Ma przy tym świetną zabawę a my towarzystwo przy stole…później kąpiel obowiązkowa ;P.

  121. Witam. Chciałam nawiązać do postu Oli, która później nie rozwinęła swojego pytania. W którym momencie należy wprowadzić do diety niemowlaka gluten? W zaleceniach wskazane jest, iż najlepiej by było, gdyby dziecko karmione piersią do końca 6 mż nie miało rozszerzanej diety. Zarazem w tych samych zaleceniach wskazane jest, aby gluten wprowadzić przed 7 miesiącem. Co logicznie rzecz biorąc oznacza, że należy to uczynić najpóźniej w 6 mż. Jak więc pogodzić te dwa sprzeczne zalecenia?

    1. aktualizacja 2016 zaleceń polskich ekspertów na szczęście już w oparciu o najnowszą wiedzę o ekspozycji na gluten: produkty z glutenem można wprowadzić w dowolnym momencie po między końcem 4 a 12 miesiąca życia. Ekspozycja na gluten nie ma żadnego znaczenia dla wystąpienia celiakii, która jest chorobą genetyczną.
      A więc można spokojnie karmić tylko mlekiem przez pół roku a następnie rozszerzać dietę kontynuując karmienie piersią i po prostu między produktami wprowadzanymi do diety dziecka powinny się znaleźć również te z glutenem.

  122. Widze normalne i nie fanatyczne podejscie do BLW wiec zapytam bo mniw to nurtuje ostatnio – BLW powinno sie wprowadzac po 6mcu. Do blw dziecko powinno siedziec. A co jesli dziecko nie siedzi samodzielnie? Jestem przeciwna sadzaniu i chce poczekac az syn usiadzie sam no ale to moze byc w 6 jak i w 9 miesiacu. Zwlaszcza ze jest wczesniakiem z 33/34tc. Jak narazie rozwija sie idealnie pod wzgledem wieku urodzeniowego (a nie korygowanego!) No ale siadanie to juz wyzsza szkola jazdy 🙂 czy w takim wypadku jak nie siedzi to mamy zaczac od warzyw zmiksowanych? Czy mozna posadzic w lezaczku i podniesc mu poziom wyzej? Jak to w ogole ogarnac 🙂

  123. Bardzo trudno w tym załym zamieszaniu z nowymi wytycznymi znaleźć informacje o rozszerzaniu diety u niemowlaka karmionego sposobem mieszanym (2 razy dziennie mm i pierś na żądanie średnio co 3h). Byłam przekonana, że spokojnie mogę jeszcze poczekać z rozszerzaniem diety bo Hubi ma skończone dopiero 20 tygodni, ale na ostatniej wizycie pani alergolog (synek ma problemy skórne ale jeszcze nie zidentyfikowaliśmy alergenu)zaleciła rozszerzanie diety już teraz, zaczynając od warzyw, potem mięso a na koniec owoce. Wertuję więc internety w poszukiwaniu informacji czy to aby nie za wcześnie… Hubi co prawda siedzi już na moich kolanach, jest też bardzo zainteresowany tym co dzieje się na stole i na talerzu w trakcie jedzenia, bez problemu trafia rączką do buzi. Być może wprowadzenie pokarmów stałych spowoduje, że będziemy mogli szybciej pozbyć się mm z diety?

    Sam fakt, że zalecenia lekarza muszę dodatkowo weryfikować na własną rękę w internecie żeby sprawdzić czy nie zrobię dziecku krzywdy jest dla mnie trochę patologiczny 🙁

    1. Jagna, sam fakt karmienia mieszanego nie powinien być wskazaniem do tego żeby rozszerzać dietę wcześniej. Nie ma w żadnych rekomendacjach informacji, która by mówiła o tym, że karmienie mieszanką w jakiś sposób powoduje wskazanie do wcześniejszego rozszerzania diety.
      Myślę, że rozszerzanie diety to może być rzeczywiście okazja do tego żeby wykluczyć mieszankę (tym bardziej że to tylko dwa razy dziennie 😉 )

  124. Gdyby było więcej takich Pań jak P.Jackowska, byłoby też o wiele więcej szczęśliwych, niezdolowanych mam :)Wspaniały wpis, w końcu ktoś stara się traktować po prostu uczciwie również matki które karmią mm. Niestety widzę że nie wszystkie Panie komentujace rozumieją o co chodzi. Ja zrezygnowałam świadomie z kp po miesiącu niestety nie dlatego że akurat taki miałam humor. do dzisiaj cierpię, bo dręczą mnie wyrzuty sumienia ze może jednak istniał jakiś sposób żeby to kp uratować. Moja depresję pogłębiają wszystkie fanatyczki kp od których słyszę ze ” widocznie się nie staralas” „ja też miałam ciężko ale ja umiem walczyć” – no pewnie Drogie Panie bo ja się nie starałam i nie walczyłam. Nie można pod płaszczykiem walki o prawdę kopać leżącego. To nie jest pomoc. Pomoc prawdziwa to taka o której pisze P. Małgosia!

  125. Dziękuję za ten konkretny,jasny artykuł! Chciałabym zapytać o warzywa i owoce. Czy muszą być z upraw ekologicznych? Czy wystarczy kupić je w warzywniaku? A może warzywa z supermarketu też nie są złe?

    Od lekarza usłyszałam, że najlepiej kupować słoiczki, bo tu można mieć pewność, że warzywa i owoce są eko 🙁

      1. A czy w jakimś innym miejscu rownież można znaleźć Pani odpowiedź na to pytanie? Moja prośba o przyjęcie do grupy przez kilka tygodni nie została zaakceptowana a bardzo bym chciała tą odpowiedź przeczytać.

          1. Ja również chętnie przeczytam odpowiedź na temat warzyw i owoców ze sklepu i słoiczków. Strona na FB jest zablokowana więc nie mogę zobaczyć co jest tam publikowane…

      2. JA również poproszę o odp. nt produktów podawanych dziecku. Jakie jest Pani zdanie? Czy kupowanie warzyw, owoców itp w popularnych marketach na L lub B 🙂 jest bezpieczne? Mam obawy, że są one naszpikowane chemią, spryskane przedłużaczami trwałości i jak takie dać 9 mies, niemowlakowi.

    1. Podpinam się pod pytanie. Mam ten sam dylemat. Chciałabym sama przygotowywać Synkowi posiłki, ale mieszkam na Śląsku i tutaj nigdzie nie można dostać ekologicznych warzyw. Znalazłam sklep internetowy, ale sama wysyłka kosztuje ponad 30 zł. bo wiadomo, że te warzywa i owoce trzeba zabezpieczyć w transporcie

      1. Dwa razy w tygodniu jest Biobazar w Katowicach i tam można dostać ekologiczne warzywa i owoce. Śląsk nie taki straszny 😉

  126. Mnie nurtuje jedna kwestia – czy te wszystkie chrupki kukurydziane są ok? Mój malutek trzęsie się z radości na ich widok, ale jak nie przesadzić? Dzięki ?

    1. Nie przepadam za tymi produktami, bo to sama mąka kukurydziana albo ryż preparowany. Myślę, że nie są szkodliwe, ale na pewno nie obowiązkowe i można się bez nich obejść podając produkty bogatsze odżywczo.

  127. A ja potrzebowałabym doprecyzowania odnośnie samego mleka, Pani Małgosiu. Mój synek skończył 9 miesięcy, jogurty naturalne i twarożek bardzo lubi i je od samego początku, ale co z mlekiem? Chciałabym ugotować mu owsianke na mleku (na wodzie jest taka nijaka). BLW mówi, że traktowane jako produkt do gotowania a nie napój teoretycznie można, ale w polskich opracowaniach często pokutuje nieprzekraczalna granica tych 12 miesięcy… Pomocy!

      1. A próbowałaś mleko roślinne? Ja robie mleko z wiorków kokosowych (niekonserwowanych) i na tym gotuje kaszki i bardzo smaczne są.
        Przepraszam za wzmożona aktywność, ale Bebok już 40 minut spożywa cycka i jak widać zaczęło mi się nudzić. ☺

    1. polecam chrupki ryżowe, jaglane lub gryczane dostępne w internetowych ekosklepach! nie mają żadnych dodatków- soli czy spulchniaczy

  128. a co z napojami, co najlepiej podawać dziecku do picia poza wodą? można herbatki ziołowe czystek,koper włoski itp? i soki owocowe??

  129. Super post. Mam dwa pytania:
    od kiedy podawać posiłki smażone? Na alantkowym jest pełno naleśników, placuszków, no ale czy 9m dziecko może już to jeść?

    Czy 9m. dziecko może zjeść już całe awokado? Moja córka uwielbia, no ale, czy mimo wszystko nie jest ono za ciężkie dla niej?

      1. też mnie nurtuje kwestia smażenia – chętnie poznam odpowiedź, ale jakoś nie mogę znaleźć nic na blogu 🙁

  130. Karmie swoją córkę piersią. Za tydzień skończy 6mcy. W jaki sposób jej podawać produkty? Czy to ma być np ugotowana marchewka i odrazu mleko z piersi? O jak dużo na początek tej marchewki?

  131. Super tekst,akurat dla mnie ?od miesiąca wprowadzamy pokarmy metoda BLW. Mnie nurtuje sprawa makaronów-od jakich zacząć?pełnoziarniste czy zwykłe?A jeśli podawac zmielone ziarna to wczesniej je podprażyć na patelni? Chodzi o słonecznik albo sezam:)

    1. Ziarna na surowo, prażenie (chociż pyszne) powoduje powstawanie niekorzystnych substancji i utlenianie tych korzystnych kwasów tłuszczowych. Ze zbożami można zacząć ma poczatku z tymi lżej strawnymi (a więc z mniejszą ilością błonnika – makaron zwykły taki włoski z durum) a w drugiej kolejności podawać pełnoziarniste. Renata a napisz proszę, jakie makarony Ty jadasz? Zwykłe czy razowe ?

  132. Szkoda, że tego tekstu nie przeczytają pediatrzy… co to w większości zalecają słoiczki bo ekologiczne, zaczynanie od marchewki i łyżki kaszki! Moje dziecko zaczęlo od brokuła i mango. Mnie tylko zmartwił w tekście ten olej słonecznikowy, który jest najmniej wartościowym olejem. Może lepiej wpisać kokosowy i lniany?
    Renata- każda obróbka cieplna zabija witaminy, więc lepiej nie prażyć.

      1. A co do lnianego, faktycznie jest bogaty w kwasy tłuszczowe wielonienasycone, w tym omega 3, ale w związku z tym jest bardzo bardzo nietrwały. Trzeba kupować tylko taki w ciemnej butelce i powinien być cały czas przechowywany w lodówce. Dlatego napisałam o mielonych pestkach w tym lnu, świeżo zmielone będą lepszym źródłem onega 3 niż źle przechowywany olej lniany.

      2. Bo ma mało omega 3 i dużo wielonasyconych? Czy po prostu wystarczy na nim nie smażyć? Ja lnianym smaruje Bajtla to nadążam z użyciem bo faktycznie tylko 30 jest dobry, więc ciągła walka z czasem ☺

        1. sprawdziłam już 🙂 faktycznie słonecznikowy ma dużo omega 6, zdecydowanie więcej niż wiele innych olejów roślinnych. To też kwasy tłuszczowe wielonienasycone ale ponieważ ich występowanie jest dużo powszechniejsze to zjadamy ich generalnie za dużo w stosunku do omega 3. A więc słonecznikowy nie aż tak często jak rzepakowy i ryby 🙂 ale też można, na zmianę z pozostałymi.

  133. Dziekuje za odpowiedz?to prażenie nasion mnie nurtowało. A ja jadam raczej makaron zwykly, czasem orkiszowy i pełnoziarnisty. Niestety moja mala reaguje na białko wiec wystrzegam się jajecznych makaronów. kupujemy tez te z maki durum:) Hania ma 7m i je wiele warzyw, na Alaantkowe jest sporo przepisow z makaronem,chciałabym juz to polaczyc, tylko nigdzie nie bylo o makaronach a u dziewczyn w przepisach jest zasugerowane 8m+. I jeśli moge zapytac o mąki? Placuszki,ciasteczka itp.maja w składzie mąki,rozumiem ze bez różnicy kiedy wprowadzę jaką mąkę? Byle po trochu? Gluten podaje od miesiąca po pól łyżeczki,wiec nie wiem co dalej i ile moge dawac wiecej. Prosze o odpowiedź 🙂

  134. eee, a ja daje mlodej wszsytko , doslownie, dzis na sniadanie miala kawalek chleba razowego z maki zytniej ( bez soli i innych cudow)z bieluchem, rzodkiewke, cykorkie ,kielki ( w tym z lucerny) , pomidora….oczywiscie ile z tego zjada to juz inna sprawa;) najbardziej lubi makaron(razowy), chleb(razowy) i ciapalape(nazwa wlasna : ryz bialy+jaglana kasza+ platki owsiane) z owocami lub warzywami, lub samo, na zimno i na cieplo, gorzej ze inne zupki geste, wodniste, z kasza, czy bez pare lykow i czesc, makaron z sosem, mieso z ziemniakami, spagetti jarzynowe..no pare kesow i wszsytko leci na podloge. czy na samym chlebie, makaronie i ciapalapie daleko mozna pociagnac :/ ? bo zmusic jej nie zmusze zeby jadla co innego, a „nalezy zapewnic dziecku bogata diete” to tylko teoria :/w naszym wypadku 🙁 mloda 9mcy, ale po 12mca planuje zakonczyc kpi, wiec fajnie gdyby „cos” wartosciowego jadla bo chce pominac mm, i tu pytanie sie martwic, kombinowac, czy poczekac /lub inne pomysly mile widziane?

  135. Bardzo dziękuję za artykuł, niebawem się przyda. A jak to jest z siadaniem? Niektóre dzieci nie siadają jeszcze w okresie, w którym należy rozpocząć rozszerzanie diety, co w takim przypadku?

  136. Dlaczego nie mozna zacząc rozszerzać diety po 4 ms? Bo wszędzie jest napisane, że należy karmic wyłacznie mlekiem do 6ms, ze tak sie zaleca, ale dlaczego? Czy tylko dlatego, że mleko do tego czasu dostarcza niezbędnych wartości maluchowi? Czy są inne powody? Dlaczego w takim razie na sklepowych półkach mozna znaleźć słoiczki dla szkraba, który ukończył 4ms?

    1. Odp 1: Słoiczki „po 4 miesiącu” są na półkach dlatego, że prawo na to pozwala. Nasze a raczej prawo UE. Najwcześniejszy wiek dopuszczalny dla żywności uzupełniającej specjalnego przeznaczenia żywieniowego to właśnie ukończone 4 miesiące życia. Tak przyjęła Komisja Europejska i tak przyjmują wszyscy eksperci zajmujący się żywieniem niemowląt. To jest granica bezpieczeństwa, po prostu są dowody na to, że podawanie produktów innych niż mleko dzieciom młodszym niż 4 miesięczne ma negatywne konsekwencje zdrowotne krótko i długoterminowo.
      Odp 2: Można zacząć rozszerzanie diety po 4 miesiącu, pytanie tylko czy dziecku jest to naprawdę potrzebne? Są pewne oznaki, które wskazują że niemowlę jest gotowe na coś więcej niż mleko, zwykle pojawiają się właśnie w tym okresie skończonych 4-6 miesięcy. Moim zdaniem to tymi oznakami lepiej się kierować a nie tylko wiekiem dziecka. Jeśli dziecko będzie gotowe na nowości to na pewno da nam znać 🙂 Chodzi o to, że nieprawdą jest, że zaleca się rozszerzanie diety natychmiast po 4 miesiącu życia, a naprawdę bardzo wiele osób (w oparciu o schemat) tak właśnie mówi..

  137. A ja mam wątpliwość co do soli. .. no bo rozumiem ze unikać nie oznacza całkowitego wyłączenia? Sama jestem od dawna na diecie nisko sądowej, prawie nie sole ale odrobina się tu czy tam znajdzie. Większość rzeczy dla Młodego robie całkiem bez soli (8.5 m-ca BLW) ale jak dorwał moje lekko posolone mięso to zjadł, a swojego nie chciał… i nie wiem czy wciąż ma mieć zero soli czy ta odrobina będzie ok?

    1. Nie powinniśmy dosalać potrwa dla niemowlaka, można gotować ziemniaki i makaron bez dodatku soli, to kwestia przyzwyczajenia. Ale są takie produkty w których sól jest i niemal niemożliwe żeby jej nie było (np chleb, żółty ser). Myślę, że śladowe ilości pojawiające się w diecie dziecka nie będą szkodliwe, chodzi o to żeby tej soli unikać maksymalnie i nie dodawać do potraw na talerzu i w garnku.

  138. Za niedługo będę mieć w ogrodzie własne jagody goi. Teraz mam też rabarbar. Zastanawiam się czy mogę je podać 9 msc maluchowi?

    1. Czytałam też że olej powinien być niskoerukowy czy jest to każdy olej (np. kujawski) mimo że na butelce nie ma takiej informacji?

      1. Jak dodam ciut rabarbaru do jabłka i banana to myślę że zje 😉
        Tych jagód to jeszcze nie mam… Na razie jest piękny krzak z liśćmi. Zobaczymy czy w tym roku będą owoce 😉 Na razie to taki eksperyment 😉 Jak najbardziej w Polsce, w Małopolsce. Krzak podobno kosztował grosze, wsadziłam do ogrodu, zobaczymy co z niego wyrośnie 😉 Dziękuję za odpowiedzi! 😉

  139. Nie wiem czy to aby nie będzie pytanie nieco off topic, ale czy jeżeli maluch 9-10 miesięczny nie zajada jeszcze tak szerokiego wachlarza produktów, to znaczy że czegoś na pewno będzie mu brakowało? Moja mała ciągle jeszcze niemal wyłącznie żywi się mlekiem z piersi, warzywka i kaszki odrzuca, jada ew. owoce (bo słodkie). Chlebkiem, makaronikiem i innymi bardziej stałymi pokarmami póki co zwyczajnie się dławi. I już sama nie wiem, czy mamy jakoś mocno napierać na rozszerzanie diety (no bo jednak niebawem 10 miesiąc stuknie)? Na wadze przybiera nieźle, waży ok. 10 kg 😉

  140. Właśnie! Rodziłam 30 godz. Bylam wymeczona i przerazona. Nie mialam pokarmu, bolaly mnie piersi. Przez 3 dni moje dziecko prawie nic nie jadlo, ssalo piers bezskutecznie, po czym zasypialo. Zero placzu z powodu glodu. Po tych 3 dniach maly spadl o 350 g i dostał goraczki. Dopiero wtedy zaintersowano się mna. Kazano mi odciagac mleko, a pozneij przystawiac do piersi wraz z nakladka ( brodawki to byla jedna wielka rana). Z dnia na dzien bylo ciut lepiej, ale ilosci byly niewystarczajace. Walczylam ponad 2 tyg, przystawialam, odciagalam, dokarmialam mm. Rodzilam we Francji, bariera jezkowa, stres zrobily swoje. Ten czas wspominam bardzo zle i nikt nie byl w stanie mi pomoc, nawet ja sama. Moj nawal trwal 12 godz i skonczyl sie zapalniem piersi.W pewnym momencie zmeczona i zrezygnowana odpuscilam. Czulam sie jak matka 2 kategorii, ta zła, której w oczach innych nie chcialo sie karmic piersia. Czulam sie okropnie i w sumie do tej pory zostal mi jakis moralniak. Kiedy siegalam w sklepie po puszke mleka, trzesła mi sie reka. Strach, zal i wyrzuty sumienia. Może gdybym miala jakies wsparcie i pelny spokoj, byloby inaczej i karmilabym przynajmniej 6 miesiecy, jak to sobie zalozylam.

    1. Ja też się podpisuję pod ostatnimi komentarzami. I uważam, że matki kp nigdy nie zrozumieją do końca matek mm. Pamiętam jak byłam w ciąży to moim marzeniem było żeby maleństwo było karmione piersią. Gdy przyszedł poród – okazało się, że musi być cc. Pierwszej nocy zabral mi dziecko bo jak powiedziała położna:”a jest Pani pewna, że da dobie SAMA radę? ” i wszystko poszło jak z górki. W boju wyszło, że mały dostał pierwszej nocy mm. Ja miałam za mało pokarmu i ciągłe naciskanie żeby go dokarmiać. 3 miesiące ciągłej walki o chociaż 10ml. Dziś jesteśmy niestety tylko na mm. I czuje się jak matka wyrodna, zła i niegodna swojego dziecka, jak matka 2 kategorii bo pomimo, iż szukałam wsparcia i pomocy to nie otrzymałam nic z tego. A może mogło być inaczej. .

  141. Witam, czy takie leniwe mozna podac niemowleciu, ktore uczy sie jesc dopiero od tygodnia? Stale posilki wprowadzam metoda blw. Pozdrawiam!

    1. Myślę, że można spróbować, chociaż dla początkującego takie kluski mogą być troszkę za twarde, no i mają od razu 4 składniki. Może najpierw spróbować sam biały ser (np. na śniadanie) i w dalszej kolejności w kolejnych dniach leniwe? no i dla maluchów na pewno bez zasmażki i cukru 😉
      Proszę o wieści jak spróbujecie!

    1. o ile jestem przekonana, że dieta wegetariańska jest bezpieczna i można ją dobrze zbilansować, o tyle w przypadku wegańskiej mam pewne obawy. Zwykle jednak wymaga dodatkowej suplementacji i o ile mi wiadomo nie jest uznana za w pełni bezpieczną dla dzieci, ale nie jestem w tej diecie specjalistką, więc odsyłam do Iwony –Roślinny Dietetyk

  142. wreszcie znalazłam kogoś kto ma podobne odczucia. Karmie synka ponad 5 miesięcy, rozpoczęłam rozszerzanie diety dwa tygodnie temu,mały je warzywka i owoce-jako drugie śniadanie ( najpierw pierś,po ok. 45-60 minutach owoc, tak samo robię z warzywkami na obiad). Po posiłku mały chce sie napić z piersi i oczywiście pije. mam pytanie odnoście podawania wody czy herbatki rumiankowej czy jakiejkolwiek. Mały nie potrafi pić z butelki a kubek niekapek traktuje jak gryzak. jak nauczyć takiego malucha pic? próbowałam z kubeczka ale słabo idzie…
    odnośnie planu żywieniowego,najśmieszniejszy wg mnie ma bobovita-w 6 tygodni niemowlę ma zjadać 5 posiłków dziennie,taki turbo plan.

  143. Ja mam pytanie odnośnie mleka koziego. Mam dostęp do takiego mleka z własnej hodowli, czy mogę je zacząć podawać niemowlakowi na tej samej zasadzie co mleko krowie?

    1. według zaleceń PTGHiŻD o mleku kozim i owczym ” Mleko takie cechuje bardzo wysokie, niekiedy niebezpieczne, stężenie soli mineralnych oraz mała zawartość kwasu foliowego i witamin. Zdecydowanie nie należy stosować takiego mleka u niemowląt poniżej 12 m.ż.”

  144. Zastanawiam się czy są jakieś wytyczne co do ilości podawanego jajka (żółtka) niemowlakowi. Na Internecie wyczytałam, że powinno się dawać pół żółtka co drugi dzień, a koleżanka była ostatnio u lekarki i powiedziała jej, żeby przez tydzień łącznie pół żółtka. Dziecko ma 8,5 msc i już sama nie wiem ile dawać…

    1. Trudno się tu podeprzeć rekomendacjami, więc stawiam na zdrowy rozsądek. Ja dawałam dzieciom 1-3 razy w tygodniu, jajko w całości, np jajecznicę albo pastę z jajka na twardo, albo jajko gotowane w koszulce. 1-2 sztuki w zależności od apetytu, chociaż młodszy syn miał „fazę” około 1,5 roku i zjadał na kolację nawet 3 😉

  145. I tak i nie. Mój maluch miał refluks od urodzenia. Pózniej problemy ze skora. Przy rozszerzaniu diety gdy podawałam jajko dostała wysypki. Zaprzestałem. Przestałam tez sama jesc jajka jako ze dalej na mleku z piersi. Skora zaczęła sie regenerować. Po miesiącu zjadłam trochę majonezu dwa dni pózniej skora tak samo zaczęła sie pogarszać. Zjadłam raz jeszcze zobaczyć czy coś sie zmieni, skora bardziej czerwona. Przestałam. Skora znów sie polepsza. Moze i mozna jesc wszystko pod warunkiem ze dziecko jest zdrowe i nie ma alergii. Pozdrawiam.

      1. Dlatego uważam ze ma sens powolne rozszerzanie diety by móc obserwować i być pewnym co szkodzi. U nas jest duża alergia kiedy zjem orzechy jabłko i kto wie co jeszcze.

  146. Pani Małgosiu, czy należy podawać dziecku po skończeniu roku mleko modyfikowane lub krowie jeśli przestanę karmić piersią? jeśli tak to do kiedy i w jakich ilościach?

    1. są jednak słodkie w smaku więc poczekałabym do końca pierwszego roku życia, ale dokładnych miesięcy nie podam, bo wszystkie składniki są bezpieczne dla maluchów po rozpoczęciu rozszerzania diety.

      1. A co z cynamonem? Z tego co wiem należy z nim uważać, ze względu na kumarynę. W zbyt dużej ilości może mieć działanie toksyczne. A przepis zawiera dość sporo cynamonu.

  147. Ciekawe badanie, widać, że BLW jest coraz popularniejsze, bo można już poczytać i badania naukowe i nawet w oficjalnych zaleceniach coś wspomną. Chętnie poczytam więcej naukowych doniesień na ten temat 🙂

  148. Szalu mozna dostac! Mozna wszystko i nie mozna! leze w szpitalu z dzieckiem z biegunka wczesniak 4 tyg leje sie z niego a wszystkie badania wychodza ok tydzien i nie ma poprawy. Kazdy pyta co ja jem ze taka biegunka… a ja juz mysle ze energia sloneczna bede zyc…

    1. Dorota, trzymam kciuki za szybką poprawę i trafną diagnozę. A maluch nie dostaje żadnych leków? Dodatkowo mieszanki? Trudno powiązać jakiekolwiek działanie produktów spożywczych zjadanych przez mamę z biegunką u dziecka, mam nadzieję że oprócz zalecenia Ci drakońskiej diety są prowadzone jakieś badania u maluszka?

  149. Zrobili badania moczu, kału, krwi posiewy, wymazy z pod pachy, noska, pupy. Powtarzali i nic zupelnie nie wyszlo. Synek dostaje jakis antybiotyk ale na co to juz nie wiem.. kup robil na godzine jedna teraz robi co 4-5 godz. Ja jem biale wedliny i pieczywo tostowe, zrezygnowalam z mleka calkiem. Nie wiem czy to faktycznie mleko mu szkodzilo bo faktycznie jest poprawa od kiedy nie jem nabialu. Ale jak to zweryfikowac? Malutki je tylko moje mleko i nawet dr powiedziala, ze to jest dla niego najlepsze lekarstwo.

  150. chciałabym karmić wyłącznie piersią jak najdłużej. Kiedy mleko matki przestaje być dla dziecka „niewystarczające” pod względem odżywczym?

    1. Na pewno pół roku wyłącznego karmienia mlekiem mamy jest dla dziecka najlepsze.
      Po tym pierwszym półroczu dobrze jest zacząć wprowadzać stałe posiłki po to, żeby dziecko mogło uczyć się i poznawać nowe smaki, konsystencje, poznawać jedzenie i stopniowo dołączać do rodzinnych posiłków.
      Niektóre dzieci są gotowe na stałe posiłki nieco przed końcem 6 miesiąca życia inne po 6 miesiącem, ale myślę że wszystkie około końca 6 miesiąca mogą dostawać coś do próbowania.

  151. Dobry wieczór Pani Małgorzato córka skończyła 6 miesięcy 27 maja. Karmiona jest wyłącznie piersią, tydzień temu podałam jej przez 6 dni po kilka łyżeczek jabłka z fatalnym skutkiem boleści brzuszka ponieważ nie zastosowałam się do wprowadzenia najpierw warzyw.W ciągu dnia karmię co 2-2.5h.Corka przy piersi jest jakieś 5-6 minut w tym czasie kilka razy przerywa karmienie puszczając pierś. W nocy również budzi się co 2 godziny. Proszę mi powiedzieć co mogę zrobić aby nocne karmienie było z troszkę większym odstępem czasowym ponieważ jestem zmuszona wracać do pracy a chciała bym karmić jeszcze córeczkę.

  152. To jest genialny artykuł i każda mama powinna go przeczytać. Ja przy pierwszym synku wyeliminowałam sporo produktów, bo zwyczajnie się bałam. Nie miałam z nim większych problemów, oprócz płaczu wieczorami, ale nie był on mocno męczący ani dla nas ani dla niego. Natomiast teraz karmię drugiego synka, już 3 miesiące, jem absolutnie wszystko, nie we stresuję się dietą, moje dziecko również jest spokojne, dobrze przybiera na wadze i przesypia całe noce! Grunt to spokój i szczęście mamy! ?

  153. Dziękuję, co nieco o tym słyszałam i mialam dylemat co robić. Maz ma celiakie a córcia właśnie kończy 5 miesiecy i wg lekarza rodzinnego miałam zaczac podawac gluten. Teraz raczej odpuszcze u bede probowac spokojnie później. Co ma byc to będzie.

  154. A czy jest na rynku jakąś książka o diecie niemowląt godna polecenia? Nie chodzi mi o przepisy, a bardziej właśnie o merytoryczną wiedzę. Może myć naukowa.

    1. No właśnie z tym jest trudno… ja się opieram raczej na publikacjach naukowych. Z książek na pewno warta uwagi jest „Moje dziecko nie chce jeść” Gonzaleza wcale nie tylko o niejadkach ale właśnie o tym jak jedzą małe dzieci i skąd biorą się zalecenia żywieniowe.

  155. A my zamierzamy w ogóle nie wprowadzać glutenu. A nawet żadnych zbóż. To w Polsce jeszcze mało popularne podejście ale prawda jest taka że zboża nie są do niczego potrzebne. Mają tylko substancje antyodzywcze które utrudniają wchłanianie substancji odżywczych. Będziemy bazować na owocach, mięsie, wątróbce, warzywach, żółtkach, maśle, oleju kokosowym, oliwie. Oczywiście wszystko w miarę możliwości BIO jeśli się uda. No i zobaczymy co mała sobie z tego wybierze..

    1. To raczej kontrowersyjne podejście, ale domyślam się że chodzi o to żeby ograniczyć negatywny wpływ wysoko przetworzonych zbóż.. Ja jestem przekonana że jedzenie dużych ilości np białej mąki nie jest korzystne ale polecam bardzo jednak jadać np kasze czy pełne ziarna. Nie jako najważniejszy składnik diety, ale jednak jeden z elementów zbilansowanej diety.

  156. Pani Małgosiu, dołączam się do pytania Moniki, czy konieczne jest podawanie mleka po roku karmienia piersią?
    p.s. super blog!!!!!pozdrawiam

    1. Ola to trochę zależy od sytuacji, jeśli dziecko samo odstawia się od karmienia piersią albo ten proces jest na tyle powolny że jego dieta w momencie odstawienia zawiera wiele innych źródeł białka, wapnia, itd. to myślę że można sobie spokojnie podarować podawanie mieszanki.
      Jeśli dziecko jest odstawiane nagle, jest niedługo po 1 roku życia i nadal piło sporo mleka mamy to może potrzebować jeszcze wprowadzenia mieszanki na chwilę, kilka tygodni, miesiąc, dopóki jego dieta nie będzie możliwie pełnowartościowa, tak myślę.

  157. Dzięki wielkie za odpowiedź:)
    Mi część koleżanek powiedziała że należy podawać dziecku(po zakończeniu karmienia piersią) mleko modyfikowane do 3 roku życia pół litra dziennie! Ale moja
    kobieca intuicja kazała mi wątpić;)

  158. O masakra! Jestem na diecie karmiac drugie dziecko i dalej na niej będę! Obserwacja po pierwszym. Synek ulewal od pierwszych dni życia. No to wypracowalam dietę – niczego mi w niej nie brakowało, głodna nie chodziłam. Ale proooosze nie: jak ktoś pisze, że je tylko białe wędliny i chleb tostowy. To już lepiej frytki i colę – większą przyjemność dla mamy tak samo niezdrowe 😉 Na diecie byłam przez rok. Wyniki dobre i moje i synka. Teraz ma 4 lata. Je wszystko (no dobra, nie lubi szpinaku 😉 Gdy był na moim mleku dostawał wysypki na truskawki – sprawdzałam. Teraz nie ma. Kolek tez nie mial. A, przepraszam, raz miał jak dałam się namówić w trzecim miesiącu na talerz ogórkowej 😉

  159. czy niemowlę ze skazą białkową może jeść sery/kefiry/jogurty z mleka krowiego? czy może jedynie produkty wytworzone z mleka koziego

    1. Jeśli dziecko ma tzw skazę białkową to znaczy że źle reaguje na białka mleka krowiego, a więc produkty które je zawierają powinny być z diety raczej wykluczone. W tym nabiał, ale też np masło (chociaż w maśle białka mleka zostaje już bardzo niewiele więc czasami jest okej) czy produkty do których dodane są mleko czy jego przetwory.
      Kozie mleko w tej sytuacji też raczej nie jest wyjściem, bo osoby z alergią na białka mleka krowiego często źle reagują też na białka mleka innych zwierząt..można spróbować, ale raczej po 1 r.ż. bo niemowlętom kozie mleko nie jest polecane.
      Chyba że chodzi o nietolerancję laktozy? Wtedy produkty takie jak żółty ser czy mleko pozbawione laktozy można dziecku podawać. Ale nietolerancja laktozy u niemowląt jest bardzo rzadka, prawie się nie zdarza tak naprawdę.

  160. Czy to prawda, że dzieciom do warzyw powinno się olej dodawać? Rehabilitantka zasugerowala aby dodaç kilka kropel podczas gotowania aby wiaminy się lepiej wchłaiały. Kiedyś bylam na diecie ułożonej przez dietetyka i coś kojarzę, że olej był w potrawach.

    1. Tak, to dobry pomysł żeby w posiłkach zawsze znalazło się nieco tłuszczu, moze być olej np rzepakowy czy oliwa (kilka kropli) może być też troszkę masła czy awokado. Dzięki temu lepiej przyswajają się witaminy rozpuszczalne w tłuszczach.

    2. Olej jak najbardziej jednak na zimno. Przechowywac w lodowce i dodawac zimny do gotowych posilkow. Podgrzany jest szkodliwy.

      1. Angelika, to zależy od oleju i od tego jak długo jest podgrzewany. Zgadzam się że najlepiej używać olejów na zimno, ale są też takie, które nadają się do smażenia, czy pieczenia. Nie stają się szkodliwe, chociaż tracą na wartości, np oliwa z oliwek czy olej rzepakowy. Szkodliwe są takie tłuszcze przemysłowe np do smażenia frytek czy tłuszcze utwardzane stosowane np w przemysłowej produkcji pieczywa cukierniczego.

  161. „Dieta w czasie karmienia piersią powinna być normalną dietą, podobnie jak dieta każdego zdrowego człowieka!”
    Zbytni hura optymizm bije z Pani wpisu. Zapomniała Pani o tym, że rodzi się coraz więcej alergików i nie można tego bagatelizować! A dla alergika podstawą jest odpowiednie eliminacyjne żywienie i zadbanie o stan flory bakteryjnej jelit. Rzeczywiście jest to tekst dla zdrowych ludzi! A ile jest teraz zdrowych osób??? Jeżeli potencjalna mama ma na przykład „tylko” Hashimoto a tata „tylko” alergię na pyłki to mają bardzo duże szanse na urodzenie dziecka alergika. A odpowiednia dieta już w ciąży i po porodzie podczas karmienia może tą szansę zminimalizować. Dla alergików polecam książki Bożena Kropka „Pokonaj alergię”, Susanne Bennett „Jak zwalczyć alergię w 7 dni” oraz blogi mądrych dietetyków, którzy specjalizują się w alergiach i nietolerancjach pokarmowych. Moje dziecko reagowało bardzo mocno wzdęciami i bólami brzucha, krwią utajoną w kale, na niektóre produkty spożywane przeze mnie w okresie karmienia piersią. Dieta eliminacyjna dostosowana do indywidualnych potrzeb towarzyszy mojej rodzinie codziennie i dzięki niej moje dziecko rozwija się prawidłowo.

    1. Nie zapomniałam. Wiem o tym, mam do czynienia z dziećmi i rodzicami i wiem że część z nich potrzebuje pewnych modyfikacji i dopasowania diety do stanu zdrowia. Tylko że nadal nie oznacza to, że każda matka w czasie laktacji potrzebuje mieć dietę eliminacyjną, która wyklucza produkty potencjalnie alergizujące, potencjalnie wzdymające, o wyrazistym smaku itd. Mleko nie powstaje bezpośrednio z tego co zjada matka, błonnik powodujący wzdęcia nie przedostaje się do pokarmu, nawet profil kwasów tłuszczowych w diecie, który ma pewne znaczenie dla składu mleka mamy nie wpływa na mleko natychmiast.
      Moim dzieciom też zdarzały się reakcje na produkty które jadłam w czasie karmienia piersią, ale moje prywatne doświadczenie nie oznacza, że wszystkim kobietom w czasie laktacji będę polecać stosowanie diety np bez owoców morza po których mój syn miał wysypkę.
      Jest wiele źródeł na które warto się powoływać.

  162. Bardzo dziękuję za ten wpis! Spadł mi z nieba bo od ponad dwóch tygodni próbuję opracować jakąś strategię rozszerzania diety mojego synka i wszędzie sprzeczne i niejasne informacje. Teraz już wszystko wiem i mogę spać spokojnie 🙂 Mam natomiast takie pytanie – ze względu na to, że muszę zacząć przyjmować leki, przechodzimy niestety z karmienia piersią na mleko modyfikowane (syn ma 6,5 miesiąca). Wiem, że nie powinnam już uczyć picia z butelki tylko z kubeczka Doidy czy kubka ze słomką. Zaopatrzyłam się w kubeczek Doidy, ale mimo codziennych prób nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko wypiło z niego chociażby 100 ml mleka. Po prostu chyba prędzej się zagłodzi niż naje w ten sposób. Czy w tej sytuacji dawać mleko z butelki? Druga kwestia to czy Pani zdaniem w przypadku karmienia mlekiem modyfikowanym powinnam czuć jakąś większą presję zastępowania mm posiłkami stałymi? – tzn czy lepiej by było jednak jakoś bardziej intensywnie synka namawiać i zachęcać do posiłków stałych? Czy może tak jak przy karmieniu piersią „wrzucić na luz” i próbować powoli i bez stresu? Oczywiście nie zmuszę synka do jedzenia, ale zastanawiam się na ile mleko modyfikowane może być podstawą diety w drugim półroczu a na ile lepiej dla niego by było jednak przechodzić na inne, nieprzetworzone, naturalne produkty.

    1. Zu, cieszę się że wpis się przyda 😉
      Jeśli chodzi o leki w czasie karmienia piersią to na wszelki wypadek namawiałabym żeby sprawdzić jeszcze raz, czy na pewno Twoje leki są przeciwwskazane przy karmieniu piersią (niestety chyba jeszcze więcej mitów na ten temat niż na temat diety w czasie laktacji 😉 ). Możesz zajrzeć na stronę http://www.e-lactancia.org lub stronie Centrum Nauki o Laktacji
      Jeżeli jednak faktycznie nie da się dobrać leku bezpiecznego dla dziecka to na pewno maluch powinien dostawać zamiast Twojego mleka mieszankę. Jestem propagatorką karmienia mlekiem mamy ale przecież w sytuacjach w których jest to niemożliwe dziecko musi dostać coś wartościowego w zamian. Dla niemowlaka powinna być to mieszanka i nie sądzę żebyś musiała mieć z tego powodu obawy co do jej nienaturalności i składu. Więc jeśli dziecko jest karmione mieszanką to nadal wszystko to co napisałam we wpisie jest aktualne. Wybierając mieszankę najlepiej porównać składy mlek i poszukać takiego, które ma najmniej białka (jego nadmiar w diecie jest wiązany ze zwiększonym ryzykiem otyłości w późniejszym czasie), możliwie najmniej tłuszczów nasyconych i substancji słodzących.
      W czym podawać? Chociaż faktycznie poleca się wprowadzanie kubka otwartego po 6 mż to jednak może być ciężko podawać z niego właściwą ilość mleka, tym bardziej że maluch dopiero uczy się z niego pić. Myślę że butelka ze smoczkiem w tej sytuacji jest uzasadniona, chociaż niektóre porcje mleka można uwzględnić np w porannej kaszy jeśli Synek ją jada albo będzie jadł. W międzyczasie można uczyć Synka picia z kubka dzięki czemu około 12 miesiąca będzie można z butelki zrezygnować. Nie musisz trzymać się dokładnie wielkości porcji i częstotliwości posiłków opisanych na opakowaniu mleka, moim zdaniem można niemowlakowi podawać częściej mniejsze porcje, będzie to bliższe naturalnemu trybowi jedzenia i może wspierać samoregulację apetytu.
      Czy zastępować w tej sytuacji mleczne karmienia stałymi posiłkami czy nie? Wydaje mi się że dzieci wraz z postępowaniem nauki jedzenia posiłków uzupełniających same redukują ilość wypijanego mleka, więc w pierwszych 2-3 miesiącach rozszerzania diety myślę raczej o poznawaniu i nauce plus obserwacji reakcji dziecka a więc podawanie posiłków uzupełniających niezależnie od karmień mlekiem. Pomiędzy nimi albo po posiłku mlecznym. Myślę, że z czasem zaobserwujecie że Synek zjada mniej mleka a woli zjeść więcej obiadu czy kaszy.

      1. Czyli (w przypadku karmienia mm) na poczatku proponowac dziecku nowe produkty jednoczesnie utrzymujac liczbe karmien butelka? I czekac az dziecko samo zacznie rezygnowac z mm lub zjadac mniej,tak?
        Czy moze ZASTĄPIC kolejno jedno lub dwa karmienia innymi produktami?

        1. Moim zdaniem w przypadku karmienia mm należy postępować podobnie jak w przypadku karmienia piersią i w pierwszych tygodniach czy nawet miesiacach jednak podawać posiłki dodatkowe, nie zamiast mleka. Dziecko pijąc z butelki mleko też nie wie, że nagle z łyżeczki dostanie jedzenie którym można się najeść i potrzebuje czasu żeby się do tego przyzwyczaić.

    2. No właśnie! Artykuł bardzo przydatny! Ja mam inny problem..corka ma juz skończone 9mcy. Jak do tej pory, udało mi się jej wprowadzic tylko śniadanie, odrazu jak wstanie, pozniej jakis owoc i obiadek. Mysle ze trzeba by bylo tez wprowadzić juz podwieczorek i kolacje. Chcialam sie tez ścisle trzymac jakichś godzin…no ale tak się nie da..dzieci same decydują. Dalej jest karmiona piersią…oczywiscie na żądanie..myslałam ze jak bede wprowadzac jej inne posilki to juz mniej bedzie chciec ode mnie mleka…ale tak nie jest. Zastanawiam sie jaki powinien byc harmonogram spozywania posilkow dla 9mc dziecka? Wspomne tez ze nie dawałam jej mleka modyfikowanego…a w artykule jest mowa m.in. o obowiazku podawania posilkow mlecznych…co mam przez to rozumieć? Na jakim mleku mialyby byc one robione? No a BLW…dlugo myślałam..nawet próbowałam..dawałam jej do ręki kubek Doily ale odrazu wszystko wylewała na siebie i sie nim bawiła…:( podawalam jej tez do rączki jedzenie, brokuła, kalafior itp…ale tez sie tym tylko bawila…a potem jak juz se do buzi wsadziła wiekszy kawalek to zaczela się krztusic…a ja oczywiscie odrazu wpadalam w panikę…ehhh to chyba nie na moje nerwy

      1. Wylewanie, wypluwanie, zabawa i krztuszenie to elementy nauki jedzenia. Bardzo trudno jest ominąć ten etap. Wiem że to może być stresujące, ale maluchy naprawdę są w stanie sobie poradzić z nauką samodzielnego jedzenia i żuciem stałych produktów. Trzeba im tylko dać czas i przemóc swoje obawy..
        O zakrztuszeniach nieco więcej możesz przeczytać tutaj https://malgorzatajackowska.com/2015/10/10/blw-a-zakrztuszenia-czyli-blw-vs-bliss/

          1. Posiłek mleczny na jakim mleku ? W moim rozumieniu to jest po prostu podanie dziecku piersi jako jeden z posiłków

        1. A to nie powinno się dawać dodatkowo tych posiłków? Z tego co zrozumiałam pani podaje je w zamian za karmienie piersią. Ja wyczytałam na hafiji że TYLKO jako dodatek takie posiłki

    3. A ja mam odwrotny problem. Mój malec, prawie 8 miesięcy bardzo ładnie zjada, trochę blw trochę łyżeczka. Jak chce to troszkę dojada z piersi, zaś obecnie ma dwa razy dziennie dostaje też butelkę z mm (bo moje jednak jako pełny posiłek nie wystarcza), i zastanawiam się kiedy mogę mu te butle z mm powoli wycofywać i zastępować normalnym jedzeniem?

    4. no nie wiem. wg poradnika ktory otrzymałam od bobovity moje dziecko powinno szamac 5 posiłkow dziennie po 6tyg rozszerzania diety. a rozszerzanie moge zaczac juz po 17 tygodniach

    5. Pani Małgorzato, uprzejmie dziękuję za ten i za pozostałe bardzo przydatne artykuły. Mam pytanie odnośnie menu mojej córeczki. Ma 13 miesięcy i nie wiem czy nie je za dużo? Rano, po obudzeniu pierś (niewiele, bo w nocy się najada), około 9 je 2-3 małe kanapeczki z bieluchem albo z awokado, po 11 kasza manna/owsianka/jaglanka na wodzie z owocem, około 14 -15 obiad (pulpeciki z indyka/ryba/placki z buraka/ zupa pomidorowa albo barszczyk/pierogi ruskie/kopytka z warzywami) jeśli zje mniej na obiad to wtedy jeszcze ją karmię piersią. O 17 daję jej jakiś owoc albo mus z owoców. O 19 zjada z nami kolację – najczęściej kanapeczki z bieluchem/twarogiem/masłem/żółtym serem. I przed snem karmię ją jeszcze piersią. W nocy budzi się zazwyczaj 3 razy i też wtedy ją karmię. Córeczka waży 9,8 kg ale wszyscy dookoła mówią, że jest „pulpecikiem” albo „klockiem”. Ja się cieszę, że ładnie je, ale może faktycznie je za dużo? Czy proponuje Pani coś zmienic w jej karmieniu?

    6. Jeśli chodzi o podawanie 2-3 posiłków dziennie czy to mają być np.3 różne warzywa lub owoce w ciągu dnia czy jedno warzywo podawane z częstotliwością do 3 razy ?

    7. Witajcie!
      Czy to oznacza, że jeżeli moja córeczka ma 8,5 miesiący, to powinnam przed posiłkami uzupełniającymi dawać swoje mleko? Robiłam tak, a ona łyżeczkę-dwie zjadała uzupełniających i zmieniłam to dając pierś po posiłku. Je o wiele więcej, chętniej, no i piersią dojada.
      Uprzejmie proszę powiedzieć, czy tak może być?
      Pozdrawiam serdecznie

  163. A my mamy inaczej.. Na piersi mała urosła ponad normę. Z apetytem nie ma żadnego problemu, wręcz przeciwnie. Teraz w wieku 6 miesięcy zaczęliśmy jej dawać stałe pokarmy bo bardzo chciała.I już dwa razy zdarzyły nam się wymioty po takim jedzeniu.Problem chyba polega na tym że tak jak inne dzieci może nie zjedzą nic to nasza mała zje dużo i może za dużo jak na początek..? Co zrobić w takiej sytuacji? Już się boję jej dawać cokolwiek poza mlekiem. Nie chce żeby się później marzyła..

  164. Jeszcze nie wiem czy to zbieg okoliczności ale akurat wtedy co wymiotowała za każdym razem było żółtko, więc może to ono powodowało. W tym samym posilku jednego razu skubala indyka drugi raz banana.

    1. a może to więc kwestia jaja a nie ilości? To może być taka pierwsza reakcja obronna organizmu na produkt na który występuje jakaś nietolerancja.
      Sprawdziłabym w kolejnych dniach czy sytuacja się powtarza w posiłkach bez jajka w składzie.

  165. Witam Pani Małgorzato,
    Bardzo cenię Pani artykuły i jeśli mogę chciała bym zadać 2-3 pytanka.
    Synek ma już prawie 9 m-cy zaczęliśmy dietę po 6 m-cu od papek i częściowego blw synek woli blw także teraz częściej stosujemy:)
    1. Czereśnie-mój maluch na widok czereśni aż się ‚trzęsie’ uwielbia je, najchętniej bierze do rączki z ogonkiem pomacha i do dziubka, ja wcześniej wyjmuję rzecz jasna pestkę. Czy taki sposób podawania jest ok? On sobie z tym nie żle radzi, ale czasem obawiam się, że połknie zbyt dużo na raz. Jak podawać?
    2. Odnośnie diety-na śniadanko płatki owsiane z owocami, obiad-zupka warzywna z kaszą manna lub jajkiem lub mięskiem, podwieczorek-owoce lub kasza jaglana czy orkiszowa z owocami, kolacja-no właśnie-czy zupkę lepiej przewidzieć na kolację czy póki co jeszcze kolacji nie podawać?

    Pięknie dziękuję za możliwość zadania pytania i pozdrawiam serdecznie:)

    1. Aniu, myślę, że czereśni można spróbować, ale koniecznie odpestkowanych i raczej bym je przekroiła, małe okrągłe produkty mogą łatwiej wpaść do gardła. Chociaż jeśli widzisz że sobie radzi to może wystarczy samo odpestkowanie?
      Można wprowadzić powoli kolejny posiłek ale chyba stawiałabym raczej na coś słonego niż kolejną słodką kaszę. Może być zupka, ale może być też kanapka z masłem i warzywa, może jakaś pasta warzywna lub strączkowa, jeśli nie było jeszcze produktów nabiałowych to można je wprowadzić, może być kasza czy makaron z warzywami.

      pozdrawiam 🙂

  166. A co jeśli dziecko nie chce pić mleka modyfikowanego? Moja córcia ma 13 miesięcy i wiele razy próbowałam podać jej mleko ale bez skutku. Zjada za to tak jak my 5 posiłków dziennie, uwielbia jogurty i serki naturalne. Czy jest sens zmuszać ją do picia mleka?

          1. Przeczytałam Wasze historie i utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie trzeba rezygnować z cyca, skoro Ulka nadal się o niego upomina. Ja jednak obawiam się tego, że mąż nie poradzi sobie z zasypianiem, gdyż Ulka zasypia tylko przy piersi! Próbowałam dać jej moje mleko z butelki ale bez skutku, dlatego chciałam odzwyczaić ją od piersi, co się oczywiście nie udało!

  167. Bardzo ciekawy artykuł. A czy mogłabym prosić o radę odnośnie pietnastomiesiecznego dziecka?Syn jest właśnie w trakcie odstawiania od piersi,korzysta jeszcze w niej nocy. Na różne sposoby próbujemy przekonać go do mleka modyfikowanego.niestety kompletnie nam się to nie udaje. Co powinnismy zrobić? Czy możemy sobie odpuścić mm?

    1. Oj myślę że spokojnie możecie odpuścić podawanie mm. Zresztą Synek chyba wyraźnie Wam to daje do zrozumienia 😉 Po pierwszym roku życia nie musi być już wprowadzane, a póki dziecko pije chociaż 1-2 razy z piersi to na pewno nie ma takiej potrzeby. Za to dobrze zadbać o dobre jakościowe i zdrowe posiłki poza mlekiem.

  168. jej, zeby pediatrzy te wszystkie zalecenia tez czytali i sie ich trzymali… nasz pediatra kazala nam rozszerzać diete dziecka od 4 miesiaca, robic ekspozycje na gluten, meczyc sie z żółtkiem co drugi dzien, papki itp, no to zaczełam, ale widzialam ze dziecko nie chce, zabiera mi łyżke,rozsmarowuje jedzenie po sobie, krztusi sie, pytalam lekarz – w odpowiedzi uslyszalam ze moze niejadek, ze mam kontynuowac, ze wyrosnie z plucia, dopajac butelką, ze odchodzi sie od późniejszego rozszerzania diety! intuicyjnie jednak przestalam, tak se wymyslilam ze sama tez nie chcialabym jeść w półleżeniu jakies papki, pediatrze sie nie przyznalam i kontynuowałam kp (wszystko bylo ok), w tym czasie poszukiwałam informacji, czytałam, szukałam autorytetów, artykułów popartych badaniami, zaczeliśmy od skonczonego 6mca blw i to był strzał w 10tke! wbrew radom lekarza mam dziecko bezbutelkowe, zadnych niekapków, wszystkojedzące

  169. U nas z kolei problemem nie jest gotowość córki, a moja obawa przed alergią. Gdy mała skończyła 6 mies. i dość stabilnie siedziała na moich kolanach zaczęłyśmy BLW. Dostała gotowaną marchewkę, po paru dniach brokuły. Była bardzo zainteresowana jedzeniem już wcześniej, obserwowała nas, gdy dostała swoje od razu łapała, wkładała do buzi, pięknie gryzła i połykała, aż miło. Dałam jej też parę razy spróbować jakiegoś owocu od siebie, ale tylko do pociumkania. I po paru dniach wyszło jej uczulenie, najpierw na buzi. Odstawiliśmy wszystko, z myślą, że jak zejdzie zaczniemy od nowa, ale nie zeszło, a po tygodniu było gorzej, pojawiło się na rękach. Pediatra zapisała maść, kazała czekać z rozszerzaniem. Nie pomogło. Dermatolog zapisała maść i kazała czekać. Maść pomogła, ale mamy odczekać parę dni. Na tym czekaniu zszedł nam miesiąc… mała ma już ponad 7 miesięcy, widzę, że jest gotowa, chce jeść, od wczoraj sama siada. Ale ja mam obawy. Czy teraz znów pojedynczo mam jej dawać nowe rzeczy i czekać, co będzie? I np. dwa razy dziennie ma dostać marchewkę? Co z glutenem, dawać już, czy nie?

      1. Lekarze twierdzili, że raczej nie od jedzenia, ale trzeba było sprawdzić. Po maści zeszło, ale po odstawieniu jej znów wraca, a jedzenia nie dostawała, więc to chyba nie ten trop. Może przez ząbkowanie? Dziękuję za link, wątpliwości rozwine. Postanowiłam spróbować znów ze stałymi pokarmami, zobaczymy co będzie. Najchetniej dawałabym małej już od razu wszystko, ale chyba muszę cierpliwie wprowadzać po jednym produkcie i obserwować.

  170. A co zrobić w sytuacji kiedy 7 miesięczniak karmiony piersią ładnie je (BLW) ale niestety im wiecej zje tym mniej pije mleka i tym cześciej budzi sie w nocy na jedzenie?

      1. Ja zauważyłam, że mój ponad siedmiomiesięczniak od jakichś trzech tygodni (4 tygodnie temu zaczeliśmy BLW) je z piersi wyraźnie mniej w ciągu dnia, za to wyraźnie więcej w nocy (3, czasem 4 razy). Przez BLW zjada sporo jak na takiego szkraba, co widać po pieluchach, ale ja raczej jego brak zainteresowania piersią w ciągu dnia kładę na karb bardzo dynamicznego rozwoju – w ostatnich tygodniach błyskawicznie zaczął pełzać bardzo energicznie, potem jednego dnia usiadł i zaczął raczkować. Może po prostu ma lepsze rzeczy do roboty (patrz: poznawanie świata ;)) niz taki banał, jak jedzenie i nadrabia to nocą. Ale jednocześnie też zauważyłam, że po niemlecznym posiłku najczęściej musi „popić” z piersi.

  171. Ja też zaczęłam rozszerzać dietę mojej 6 miesięcznej córeczki. Próbowała ziemniaka, marchewki, dyni i jabłka. Najbardziej zasmakowała jej dynia, na drugim miejscu jabłko, ziemniaki zupełnie nie. Kłopoy mam z tym, że mała bardzo chętnie patrzy jak my jemy, wręcz wyciąga ręce i przełyka, a jak podaję jej coś do spróbowania łyżeczką to nie otwiera buzi. Nie siedzi jeszcze samodzielnie i nie wiem czy w takim wypadku mogę zaproponować jej coś metodą BLW. Nie chcę jej też zniechęcić do jedzenia podając coś łyżeczką skoro widać, że nie chce. Chyba, że sama trzyma łyżeczkę to wtedy pakuje ją do buzi, ale raczej nie z chęci jedzenia tylko z chęci wkładania wszystkiego do buzi. Nie wiem co zmienić, żeby ją zachęcić do jedzenia czegoś innego niż mleko.

  172. Mam pytanie o jajko w diecie dziecka. U nas po podaniu jajka przy rozszerzaniu diety wyszły czerwone policzki i czerwoną pupa,ale żadnych innych objawów. Za jakiś czas podalam tylko zoltko i bylo podobnie. Pediatra zalecił,zeby zrobić dłuższą przerwę,bo nawet policzki czerwone mogą być wyznacznikiem nietolerancji.A czy jest faktycznie tak,ze jak znów zrobię kolejna próbę podania,to może nie być objawów i nagle córka będzie mogła normalnie jeść jajka?

    1. Mój wówczas ‚nie siedzący ‚ raczkował po stole i wkładał sam sobie jedzenie do buzi – świetna pozycja bo przy krztuszeniu od razu wypadało na stół. Warunek: stół musi być duży i dwie osoby dla bezpieczeństwa po bokach 🙂

  173. Super artykuł ! Ja mam 12 miesięcznego młodzieńca, co nadal woli pierś od pokarmów stałych. Je BLW i potrafi zjeść wszystko i czasem zjada sporo (rekord to 3/4banana) i umie łyżką i widelcem nawet. No ale jednak przeważnie dziabnie dwa kęsy i tyle. Proponujemy mu kilka razy dziennie coś do jedzenia, ale często w ogóle nie jest zainteresowany. Najcześciej decyduje sie na owoce. Lubi natomiast bardzo zdecydowane smaki np oliwki i jak spróbuje czegoś „naszego” co jest posolone, albo ostre (trochę). No i karmię go piersią i na razie nie planuję przestawać i czasem się martwię, ze jego upodobanie do mleka jest zbyt wielkie…
    Pytania mam dwa:
    Czy w którymś momencie warto zrobic jakies badania zeby sprawdzić czy młody nie ma jakiś niedoborów? (Nie ma żadnych fizycznych objawów, ale jak to mama się zastanawiam, czy wszystko ok zwłaszcza widząc w okół dzieci, co to zjadaja pełne posiłki w tym wieku)
    Czy takiemu dziecku można juz bardziej „dosmaczac” posiłki? Jak to jest z solą?

  174. Dziękuję za artykuł, ja właśnie dookoła słyszałam, że mam się nie przyjmować tym, że dziecko (obecnie 10,5 miesiąca) je głównie mleko z piersi (nawet 10-12 razy na dobę!, kilka razy w nocy), a stałego jedzenia mało. No ale teraz wiem, że te moje obawy, że to jednak nie jest ok, były słuszne. Mnie od początku niepokoi ta kwestia jedzenia mojej córeczki, a jak mam jeszcze perspektywę powrotu do pracy to już w ogóle zastanawiam się jak to będzie..
    U nas od początku rozszerzanie diety idzie opornie (na początku słabe zainteresowanie jedzeniem, mega krztuszenie się). Obecnie próbujemy trochę BLW, a trochę łyżeczką (choć generalnie dziecko teraz nie pozwala, żeby je karmić tylko samo chce nabierać łyżeczką jedzenie – oczywiście robi to albo nie tą stroną łyżeczki, którą powinno, albo tak że jedzenie spada z łyżeczki, no coż.. niech żyje samodzielność:P). No i ilości zjedzonego jedzenia cały czas są niewielkie. Trochę mnie niepokoi to, że córeczka wg mnie jest wybredna, tzn. chętnie je mięsko, kawałeczki ryby, kawałki bułki, biały serek, owoce typu truskawki, maliny i brzoskwinie (a np. z kolei banan jest be), czasem zje też jajecznicę czy jogurt i na tym koniec. Nie chce natomiast jeść za bardzo warzyw (podawanych w kawałkach czy zupek), nie chce kaszek, płatków jaglanych itp. Nie wiem, czy gdzieś popełniłam jakiś błąd czy po prostu taki wybredny egzemplarz mam.. Co w ogóle mogę teraz zrobić, żeby ją zachęcić do warzyw? No i też teraz ma dwa posiłki (śniadanie, obiad) + deserek (mus owocowy lub jakiś owoc), ale to jednak chyba za mało? No i tak myślę, co mogę jej dawać na kolację.. skoro te kaszki jej nie podchodzą. Czy jak wrócę do pracy i nie będzie miała mamy na każde zawołanie, to zacznie więcej jeść? 🙂

  175. Pani Małgorzato, do tej pory myślałam, że nie neży podawać dziecku więcej niż 1 jajko jednorazowo. Rozumiem, że dwulatkowi danie 2 szt bedzie jednak rozsądne? Płacze jak mu sie skończy jajecznica z 1 szt…
    I pytanie nr 2: jak jest z ostrymi przyprawami? My, rodzice, bardzo lubimy potrawy azjatyckie, orientalne. Synkowi (2 lata) smakują (na razie lekko) pikantne dania. Czy dziecko może je jeść? Bo pewnie w Meksyku czy Tajlandii jakos oswaja się dzieci z ostrym smakiem…

    1. Mój młodszy syn mając półtora roku miał „fazę” na jajka, zjadał 3 jajka „w koszulce” na jedno śniadanie, kocha jajka do dzisiaj zresztą.
      Nie, nie trzeba ograniczać liczby jajek do jednego dziennie.

      Co do przypraw, to chyba kwestia przyzwyczajenia i zwyczajów w danym domu. Nie dawałabym od razu bardzo ostrych potraw maluchowi, ale jeśli będzie dobrze znosił umiarkowanie pikantne przyprawy to też nie sądzę żeby były jakieś przeciwwskazania..

  176. Dzień dobry! Dziękuję za artykuł. Dokładnie tego samego uczyli mnie w szkole rodzenia, a potem przekazywała położna. Czyli: jedz, co lubisz 🙂 Mojej córki nie wzrusza absolutnie nic (nawet kawa),a „kolki” też przeżyliśmy dzięki dr Karpowi, a nie diecie 🙂
    Mam natomiast pytanie o miód. Wiem, że nie powinno się go podawać niemowlakom z powodu kwasu botulinowego. Czy mogę go natomiast jeść, karmiąc piersią? Czy może przenikać do mleka? Niestety nigdzie nie znalazłam informacji na ten temat.
    Dziękuję z góry za odpowiedź!

  177. Czyli jeśli daję córeczce(skończone 5 mc) od tygodnia po pół łyżeczki kaszy manny i nic si ę nie dzieje mogę wprowadzić inne produkty glutenowe? Ona je 3 stałe posiłki w ciągu dnia i mm. Czy istnieje jakieś ryzyko przedawkowania glutenu w ciągu dnia?- pytanie może infantylne, ale to moje pierwsze dziecko i nie wszystko jest dla mnie do końca jasne:)Z góry dziękuje za odpowiedz.

    1. Nie sądzę żeby była jakaś dawka która powoduje przedawkowanie glutenu. W zaleceniach nie ma o tym mowy, że istnieje jakaś górna granica ilości tyvh białek w diecie dziecka. Moim zdaniem możesz odpuścić sobie podawanie pół łyżeczki kaszy i po prostu podawać po trochu produkty glutenowe. Powoli, bo dziecko jest jeszcze dość małe więc większość jego diety powinno stanowić mleko. Przy karmieniu butelką też!

  178. Witam serdecznie! Jestem mamą już prawie 8 miesięcznego syna. Pediatra ok 4 miesiąca życia kazał wprowadzić papki i do końca 5 wprowadzić mięsko z powodu mojego krwotoku w czasie porodu i ryzyka jego anemii. Spróbowaliśmy podawać warzywa jednak syn zaciskał usta i płakał. Po badaniach wyszła krew synka w normie i lekarz pozwolił nam odpuścić. ok 6 miesiąca zaczęliśmy wprowadzać na nowo. Syn jest rehabilitowany i nie powinien siedzieć tak więc karmiony był na półleżąco i do rączki coś w czasie zabawy na czworakach. Dostaje zupki (większości papki) i często jedzenie do rączki. I jednego i drugiego nie chce jeść. po pierwszej łyżce/kęsie pluje zaciska usteczka i tyle z tego jest. dostaje więc co jakiś czas coś od nas do rączek i próbuje ale mało co zjada. Pediatra zaleca karmienie i straszy anemią ale przecież nie wcisnę nic na siłę. na kocyku na podwórku trawkę zjada a jak dałam brokuła ( w końcu kolor ten sam) to pluje… łącznie zjada ok 2 łyżek dziennie „czegoś”. nie chce i słodkich owoców i warzyw (lubi tylko chrupki i chlebek). czasem zje czegos dwa kęsy pod rząd i wydaje się że smakuje a po chwili już jest beee. Jak my jemy to az się trzęsie że też chce, a jak on dostaje to już nie chce… Powinnam się martwić? pozatym jest kp i na 95 centylu więc drobinką nie jest… jakies pomysły?? bo mi juz ręce opadają…

  179. W końcu mętlik w mojej głowie się rozplatal. Moja Hanka typowo piersiowa nie chce totalnie jesc żadnych słoiczków. Ma odruch wymiotny chyba. Za to bez problemu zjada jarzynowa i pomidorowa. Przyprawiona. Głupia byłam bo byłam przekonana ze trzeba zaczynać od tych okropnych jalowych papek. Niestety dopiero ostatnio mnie oswiecilo ze moje dziecko nie chce jeść tylko tego a nie w ogóle. .. szkoda ze zrozumialam to jak Hania ma prawie 8 miesięcy. Pomógł mi ten artykuł. Pozdrawiam

  180. Super blog! Ciesze sie ze tu trafilam.
    Moj synek za kilka dni skonczy 9 mcy. Je 6 posilkow( 3x mleko-kp, sniadanko i podwieczorek w postaci kaszki z owocami, obiad-sloiczki lub zupka domowa). Nie ma jeszcze zabkow. Co moglabym mu zaprooponowac jako przekaske do reki (niekoniecznie owoce)?

    1. Butka, może być kawałek pieczywa, gotowane warzywa, placek lub naleśnik, ugotowany makaron. Owoce teraz w sezonie są świetną przekąską 😉 ale oczywiście można podawać też inne rzeczy.

  181. Moja córa, karmiona poprzez BLW, zadławiła się pierwszy raz naprawdę poważnie, doprowadzając mnie do łez, w wieku 14 miesięcy, kiedy to jej umiejetnośc jedzenia była przecież bardzo dobrze rozwinięta. Zawiniło surowe jabłko, bardzo kruche. A w początkach samodzielnego jedzenia wrogiem nr 1 była gotowana marchewka, zawsze było coś nie tak przy próbach konsumpcji. A hitem były brokuły, kaszamanna ugotowana na sztywno z sosem owocowym i oblizywanie kostek kurczaka – mięso rządzi do dziś:)

  182. witam, jestem mamą 7 miesięcznego urwiska i bardzo odpowiada mi metoda blw i staram się ją wprowadzać mojemu synkowi. Cały czas jego głównym pożywieniem jest moje mleko. Synek garnie się do jedzenia ale kiedy ugryzie kawałek warzywa, który goni mu w buz,i to zaczyna się denerwować i wyciąga rączki, żeby go wyciągnąć z fotelika do karmienia. Próbowałam podawać mu papki skoro tak bardzo buntuje się na kawałki jedzenia ale też nie bardzo mu pasują. Jak sobie z tym radzić? Skoro maluch daje do zrozumienia, że mu to nie pasuje. Nie jest gotowy na domowe jedzenie? Czy to tylko przejściowe i trzeba próbować dalej i czekać aż się przyzwyczai? CZy lepiej dawać papki?
    Pozdrawiam
    Justyna

  183. Mam pytanie dotyczące zupek na wywrze mięsnym . Powinno się gotować warzywa osobno i mięso osobno tak? A jeśli mamy np kurkę z własnego chowu, karmiona bez żadnych antybiotyków to czy można dziecku po skończonym 7 m.ż. podać np rosołek gotowany zupełnie normalnie? Jak wygląda ta sprawa?
    Czy chodzi tu o to, że zwierzątka są karmione zazwyczaj antybiotykowo czy o coś innego?

  184. Dzień dobry! Mam prośbę o wyjaśnienie tak na „chłopski rozum”, dlaczego dieta mamy kp nie ma wpływu na pojawienie się alergii u dziecka? Chciałabym mieć argument w rozmowach z „doswiadczonymi” mamami, które niestety opierają się na tym, co usłyszą nie czytając najnowszych (lub wcale nie takich najnowszych) badań. Z góry bardzo dziękuje !

  185. Dzieki za ten post, duzo waznych informacji w jednym miejscu 🙂
    Zastanawia mnie kwestia serów pleśniowych. Od kiedy maluch moze próbować? Moja córka (obecnie 16 miesięcy) lubi dziwne jak na dziecko smaki i bardzo chce ich próbować… Nie wiem czy powinnam jej na to pozwalać.

    1. Justyna, myślę że jeśli to jest jako spróbowanie – ciekawostka poznawanie smaku to może spróbować. Ale ponieważ sery pleśniowe są dosyć tłuste to powinny raczej być rzadko w diecie dziecka. Podobnie zresztą jak żółty ser. Małe ilości i raczej rzadko.

  186. Witam serdecznie,
    proszę o poradę, syn ma skończone 7 miesięcy, karmiony jest piersią jednak niepokoję się ponieważ od 6 miesiąca próbuje podawać mu różne posiłki, bezskutecznie. Na widok łyżeczki wykręca się i zaciska usta. Wagę ma niską, nie podwoił jeszcze masy urodzeniowej (4070, teraz 7600). Proponuje codziennie: rano kaszkę bezgl., w południe obiadek, na podwieczorek deserek, pierś na żądanie. Zastanawiam się nad dokarmianiem mm lub zrezygnowaniem z piersi, może wówczas zacznie jeść?

    1. Dominika,
      Rozszerzanie diety to nie tylko jedzenie ale przede wszystkim poznawanie, próbowanie, nauka smaków, przyzwyczajanie do wspólnych posiłków, budowanie miłych skojarzeń z porą posiłków.
      Jeżeli maluch wykręca się od łyżeczki, nie chce próbować, to nie można go do tego zmuszać. A jak idzie mu ze zjadaniem produktów podawanych do rączki? Próbowaliście? Czy maluch siedzi z podparciem dosyć stabilnie?
      Masa ciała to jeden ze wskaźników, ale nie jest najważniejsza. Na pewno to co opisujesz nie jest wskazaniem do odstawienia dziecka od piersi…to najlepiej przyswajalny pokarm jaki możesz dziecku zaproponować, jaki jest sens go maluchowi odbierać? 😉

      1. O wiele chętniej bierze do rączki i buzi różne warzywka, pieczywo, owoce, siedząc w foteliku (nie siedzi jeszcze stabilnie bez podparcia). Nie jestem jednak do końca przekonana do rozszerzania tą metodą, wiem, że synek nie najada się przecież przez takie lizanie produktów. Zwróciła mi Pani jednak uwagę na inne ważne aspekty posiłków, za co bardzo dziękuje. Może już niedługo synek będzie zjadał to co trzyma w rączce 🙂

    2. Podczas kontroli mojego pięciomiesięczniaka pediatra powiedział, że skoro młodzież interesuje się jedzeniem na stole i próbuje łapać je i wkładać do ust, to można zacząć rozszerzanie diety (u nas BLW, chyba, ze jemy zupę – wtedy jest karmiona, ale próbuje zjadać tez ze swojej łyżeczki).
      Pediatra powiedział, ze zalecenie WHO odnośnie sześciu mięsiecy wyłącznie na piersi są globalne, tzn obowiązują w Europie, ale tez w krajach Trzeciego Świata. W niektórych rejonach, gdzie np. trudno o czysta wodę, wyłączne karmienie do wieku 6 miesięcy zwiększa przeżywalność niemowląt.
      Pediatra powiedział tez, ze pięciomiesięczny niemowlak produkuje sporo amylazy w dłonie, więc to tez taka oznaka, że jest gotowy na nowe pokarmy.
      Z pierwszą córką czekałam do wieku 6 miesięcy – teraz nasz pediatra mnie przekonał i młodsza zaczęła jeść z nami już w wieku pięciu miesięcy.

      1. Kasiu, mój młodszy syn też zaczął nieco przed końcem szóstego miesiąca bo właśnie fizycznie był na to gotowy. Ściągał z talerza 😉 Co do zaleceń WHO, są globalne, to prawda, ale to własnie oznacza że w Europie również obowiązują. Jasne, że w krajach rozwijających się jest to tym bardziej ważne bo jest wyższe ryzyko zatrucia, ale nie zmienia to faktu że WHO niezmiennie i ciągle od nowa rekomenduje karmienie wyłącznie mlekiem przez pierwsze około 6 miesięcy życia, niezależnie od miejsca w którym dziecko żyje.

  187. Pani Malgosiu
    Bardzo Dziekuje za artykul.Jestem w kropce bo gubie sie bardzo z karmieniem.synek ma 10,5 miesiaca I o blw Ani sladu.na sniadanie Nie chce kanapek,Na obiad Nie chce nic wziac do lapki (wiec daje mu Zupy,ktorych I tak jak zje 100ml to cud),czasem jakas przekaske (ale he Tylko borowki ?).jak to jest z tym mm ? Ile razy mu probowac dac,skoro what zalecen 3-4 posilkami dodatkowo.brakuje mi jakby czasu zeby to wszystko mu dac.ile ml mm powinien dziennie wypijac ?

    1. Ilość mleka modyfikowanego powinna być mniej więcej taka jak opisano na opakowaniu, ale z uwzględnieniem apetytu dziecka. Tzn może chcieć wypić więcej niż proponowana porcja lub mniej ale częściej. A posiłki uzupełniające są niezależne od karmienia mlekiem, w pierwszych tygodniach rozszerzania diety można maluchowi proponować je pomiędzy karmieniami mlekiem. Jeśli obaczysz że chętnie próbuje i zjada posiłki uzupełniające to można nieco ograniczyć ilość mleka na kolejny posiłek (lub dziecko samo będzie wpijało mniej) albo podawać je rzadziej. Ale generalnie w pierwszym roku życia raczej chodzi o to żeby maluch poznał produkty i dania a ilość zjadanego mleka może się zmniejszać raczej pod koniec 1 roku życia i w drugim.

      1. A jak postępować w sytuacji, gdy 10 miesięczny syn nie chce pić mm z butelki, którym jest karmiony od 7 miesiąca życia?(po 6 miesiącach odrzucił pierś)? Chętnie za to je kasze na mleku, desery owocowe z jogurtem i dodatkiem kaszki itp. W nocy również nie chce jeść mleka…

  188. Ja wymyśliłam jak na razie własną metodę;) proponuje dziecku zawsze 2 rodzaje pokarmów- w kawałku i papkę. Jedne produkty córka woli w kawałku, drugie jako papkę- jej wybór. Nie jest to do końca BLW ani BLISS, bo jeżeli widzę, że chętnie je a np. dynia jej się rozpada w rączce i wypada zanim dotrze do buzi to je pomagam trochę. Papki jemy na 2 łyżeczki- trochę córka je sama, a trochę ją karmię jeżeli ona tego chce. To jest taki mój kompromis pomiędzy BLW a tradycyjnym karmieniem łyżeczką. Najbardziej o zakrztuszenie martwi się moja mama- jak na razie córka częściej krztusiła się mlekiem niż nowymi pokarmami.
    A czy jeżeli jabłko surowe jest „zagrożeniem” to czy można je np ugotować na parze i podać dziecku do rączki?

    1. Ooo,my też z mężem takie coś stosujemy, bo on się nie chciał zgodzic na czyste blw,a ja na papki:-) taki piękny kompromis:-)

  189. Mnie tez bolalo KP na poczatku,ssanie mego Malenstwa niczym skrobanie zyletkami..tak sobie to wyobrazalam!!Ale coz..zacisnelam zeby i dalysmy rade!!dzis mija 7 miesiecy i jest wspaniale,super wygoda,nie czuje w ogole bolu!ponadto od 3 tygodni rozszerzanie diety metoda BLW☺i mleczko oczywiscie moje wedle zyczen coreczki☺

  190. Bardzo przydatny artykuł. W zasadzie powinien być obowiązkowy dla rodziców. Ja też mam pytanie odnośnie wieczornego jedzenia. Po kąpieli,ok. 19.30 daję siedmiomiesięcznej córce słoiczek owocowy z ryżem lub kaszką (zjada około 125gr max),potem daję popić z piesi i córka idzie spać. Wcześniej, koło 17.30 córka zjada owoca – np. jedną morelę lub kawałek banana lub jabłka itp. W ciągu dnia staram się dawać trochę papki z mięsem, ale je dosłownie parę łyżeczek. Rano natomiast eksperymentuję z BLW, więc córka bawi się warzywami. Do tego wszystkiego pierś na żądanie. Tak trochę od końca wyszło, ale chciałam pokazać, że jednak na wieczór córka je najwięcej. A moje pytanie jest takie, czy jedzenie tuż przed snem i to bardziej słodkiego jedzonka nie powoduje złych nawyków żywieniowych? I jeszcze jedno przy okazji – czy warto dawać owoce i warzywa w smoczku z siateczką (moja córka nie ma jeszcze nawet jednego zęba i jak jej daje jedzenie metodą BLW to cała jestem spocona ze stresu)? A może w ogóle inaczej konstruować menu?

  191. szukam informacji nt wywarow z miesa/kosci, a dokladniej informacji o purynach, chormonach i innych neibezpieczenstwach czyhajacych w domowej zupie na kosciach. gdzies mi sie obilo o oczy ( ale odszukac nie moge) ze obecnie juz nie ma zalecen aby gotowac mieso oddzielnie a warzywa oddzielnie,czyli mozna podac zupe nazwijmy ja tradycyjnie gotowana mieso i kosci+warzywa ?, bede wdzieczna za cynk jak to wreszcie jest, bo krazy przekonanie ze absolutnie nie nalezy takich zup podawac, ale cisza gdy pada pytanie dlaczego ( oczywiscie mam tu na mysli mieso swieze i np zagrodowe lub z pewnego zrodla).

    1. Pani Nałsowa, dobre pytanie 😀
      Urządziłam poszukiwania w publikacjach naukowych, książkach i wśród znajomych dietetyków.
      Nie znalazłam uzasadnienia NIEpodawania wywarów z mięsem. Moje dzieci jadły zupy również na wywarze z mięsem i mięsem z kością. Myślę że to zalecenie to jakiś relikt niedawnej przeszłości 😉

    2. Tylko, jeśli ser jest pasteryzowany. Robiony tradycyjnie może zarazić Listerią. Tak samo jak surowe mięso czy dojrzewają
      ce wędliny.

  192. Jak to jest z trawieniem u takich maluszkow? Córka 8 mcy ładnie je to co dostaje do rączki. Jednak wszystkiego dokładnie nie pogryzie i wtedy w kupce widac niestrawione kawałki. Czy te kawalki nie obciazaja zbytnio żołądka?

    1. Monika, to że kawałki wychodzą drugą stroną jest raczej normalne. Może tak być póki dziecko nie ma możliwości dokładnego pogryzienia posiłków. Nie wiem czy ktoś badał wpływ tych kawałków na żołądek ale nie sądzę żeby robiły dziecku krzywdę.

  193. Bardzo ciekawy post, jednak prosze rozwazyc ponownie watek na temat kwasow DHA. Organizm sam je potrafi wytworzyc majac odpowiednia ilosc kwasow omega 3 i omega 6. Podawanie kwasow DHA jest wrecz szkodliwe. Polecam poczytac moim zdaniem fascynujaca ksiazke autorstwa Jerzego Zieby Ukryte Terapie. Tam jest to szczegolowo wyjasnione. Pozdrawiam

  194. Bez przesady. Kiedyś były konkretne wytyczne co do ilości karmień, teraz przegięcie w drugą stronę, bo mamy każdy płacz dziecka biorą za głód i wpychają mu pierś do buzi. Niemowlę w wieku już 4-rech miesięcy ma żołądek na tyle duży, że porcja mleka spokojnie mu starczy na 4h. U nas wypada zatem 5 karmień na dobę. Syn (6 miesięcy) świetnie przybiera na wadze, jest zdrowy, pogodny, nie ma żadnych odwodnień, laktacja w pełni. Polecam wsłuchać się w niemowlę, bo nie każdy płacz jest o jedzenie, i cudownym trafem się okaże, że ten nie musi wcale wisieć na piersi co dwie godziny ani też podjadać w nocy.

  195. A co jesli dziecko ma 6 miesiecy i juz dostaje 4 posilki uzupelniajace bo mleko mamy po ukonczeniu 2 miesiaca pije tylko po lyczku? Stale posilki musielismy wprowadzic po 17 tygodniu i teraz juz zjadamy naprawde spore porcje: 2×150 ml kaszek, 100ml zupki i jeszcze 70 g deserku. Zostac juz przy tym do 9 miesiaca? Zmniejszac czy zwiekszac?

    1. Na pewno nie zwiększać. 4 posiłki uzupełniające to liczba dobra i po 9 miesiącu.. Jeśli maluch jest zdrowy, przybiera na wadze przy tym piciu „po łyczku” to można nawet spróbować zrezygnować z jednego posiłku uzupełniającego. Ale myślę, że dobrze było by przyjrzeć się potrzebom dziecka, zaobserwować czy naprawdę potrzebuje już tyle posiłków uzupełniających czy to raczej wynik jakiegoś usłyszanego zalecenia? A piersią karmić na żądanie jak do tej pory i być gotową na to, że maluch może chcieć zjadać jednego dnia więcej a drugiego mniej.

  196. Pani Malgorzato. A co w przypadku takim jak moj. Czyli dziecko zdrowe, przebadane przez wielu specjalistów, waga 11kg wzrost 88cm, morfologia wszystko w normie A DZIECKO JEST NA SAMEJ PIERSI w wieku 25mcy ? 🙂

      1. Pani Małgorzato, a co w takim przypadku jak u mojego 10 miesiecznego synka? Rano je manne na wodzie, potem jabłko/ brzoskwinię (jakiś owoc), na obiad zupka, potem znowu owoc albo ostatnio pomidor. I przed snem kasza na mleku? Zastanawiam się czy nie przekarmiam synka. Pije z piersi, ale tak niewiele, po łyczku. Jak wypije to jest marudny i daje mu jeść stały posiłek. Bardzo proszę o opinię. Nie chciałabym zrobić dziecku krzywdy. W rodzinie babcie sie ciesza ze tak ładnie je. Ale nie wiem czy jest to w porządku…

    1. Faktycznie jest tak, że raz zjada więcej a raz mniej. Stałe posiłki kazała nam wprowadzić pediatra no bo jak mała piła po łyku to przestała przybierać na wadze – a pediatra chciała uniknąć dokarmiania mlekiem sztucznym – oni są jakoś przeczuleni na tym punkcie. Teraz od trzech dni mała nie chce już w ogóle pić mleka w dzień – pije tylko przed snem i w nocy. Ostatnie karmienie jest pomiędzy 4 a 6 i potem już cały dzień odwraca główkę jak chcę jej dać pierś.

  197. tak pije mleko, ale ograniczył jego ilość.Pije 2-3 razy w nocy i w dzień tak 3-4 razy ale króciutko. Piersi widocznie zmalały. Ja mu jedzenie proponuje a on chetnie je. Czasami jak mu podam np połowę brzoskwini to złości się i daję drugą połowę do zjedzenia.

  198. Dziękuję za odpowiedź. Trochę mnie zaniepokoiło, że dziecko powinno w tym wieku zjeść 3-4 stałe posiłki a u nas wychodzi 5-6. Jak podaje mu pierś to potem proponuje coś do zjedzenia i mimo opróżnienia obu piersi on dużo zjada. Czytam, że mleko powinno być podstawą żywienia u nas chyba proporcje są 50 na 50. Stąd moje rozterki

  199. Pani Małgosiu świetne przepisy czy jest książka w której można znaleźć te wszystkie pyszności? PS czy mogę podać roczniakowi czekoladę z przepisu w muifinkach jeszcze nigdy nie jadł czekolady nie chce mu wprowadzać sztucznych słodyczy jeszcze ale ostatnio słyszałam że kostkę czekolady powinno się zjeść od czasu do czasu czy to prawda?

    1. Basiu, no nie wydałam książki kucharskiej, ale kto wie, moze kiedyś ?

      Roczniak może zjeść trochę czekolady, chociaż myślę że im rzadziej tym lepiej 😉 Gorzka czekolada ma sporo przeciwutleniaczy (taka prawdziwa, z wysoką zawartością kakao), nie sądzę żeby istniało zalecenie aby ją jeść bardzo regularnie, ale myślę że mając do wyboru czekolady np. nadziewaną, mleczną i gorzką to właśnie gorzka będzie najlepszym wyborem 🙂

  200. U nas odwrotny problem. Syn ma teraz 6 miesięcy. Od samego początku nie lubił ssać piersi. Dwa lata starsza córka spędzała przy piersi całe dnie i noce i w zasadzie do 1,5 roku prawie nic innego nie jadła, a on chciał jeść co 3-4 godziny, bardzo krótko. To była taka wyraźna niechęć. Byłam w poradni, ale niby wszystko było ok. Zaczął dostawać stałe pokarmy po 5 miesiącu, bo widziałam ze tego chce i potrzebuje, bywał bardzo głodny (a mleko chciał tylko w ostateczności) i z pediatrą ustaliłyśmy że to lepsze niż podawać mm. Od pierwszego dnia zjadał chętnie i ciągle chciał więcej. Jeśli nie dostanie wystarczająco dużej porcji to płacze. Teraz ma 6 miesięcy i mleka nie pije prawie wcale. 2 razy dziennie, po drzemce, ale tylko troszkę, w nocy się budzi często i wtedy chce pierś, ale też po kilku lykach zasypia. Próbowałam dawać mu mleko z butelki, ale też nie chce. Laktacja powoli zanika. Co robić? Martwię się, że tak szybko rezygnuje z mleka i że może mieć to zgubne konsekwencje. 🙁

    1. Dodam jeszcze że potrafi na jeden posiłek zjeść całego banana albo 200 ml przetartej zupy. Wydaje mi się to ogromnymi porcjami. Je zupki, które gotuję, ale też pokarmy stałe, które ja podaję, np. banan, jajko na miękko, kawałki ryby. Nie krztusi się, ladnie żuje. Samodzienie nie chce jeść. Codziennie próbuję, ale złości się tylko że mu nie wychodzi i kończy się to płaczem.

  201. „Chyba, że Wasze dziecko siedzi stabilnie w wieku 4 miesięcy …”- nie siedzi! Dzieci w tym wieku nie siedzą! Bardzo jestem wyczulona na takie teksty, bo później rodzice sadzają niesiedzące dzieci i szkodzą kręgosłupowi dziecka.

    Poza tym zgadzam się z Panią ,że rozszerzać dietę powinno się po 6 mcu u niemowląt kp.Tu nie mam wątpliowści. Brakuje mi badań i teksów na temat rozszerzania diety niemowląt na mieszankach. Są one wiadomo niedoskonałe, uboższe składem od mleka mamy i stąd chyba to popularne wczesniejsze wprowadzanie innych pokarmów. Przydałoby się coś na ten temat. Zna Pani jakieś badania?

    1. Hela, zgadzam się że dzieci mające 4 miesiące baaaardzo rzadko siedzą..między innymi dlatego napisałam ten tekst..

      Co do rozszerzania diety dzieci karmionych mieszanką…no właśnie! Nie znam takich badań, to jest w ogóle ciekawy temat, czy można karmienie piersią i mieszanką traktować dokładnie tak samo właśnie w kontekście rozszerzania diety, ale też w kontekście np karmienia na żądanie? Może dzieci karmione butelką też mogą pić według swoich potrzeb a nie tabelki?

  202. Czy dziecku 2,5 rocznemu mogę dać spróbowac grzyba? Tzn. malutką ilość grzybów leśnych chciałabym dodać do zupy pieczarkowej dla smaku po prostu. Więc raczej chodzi mi o wywar niż o grzyba.

    1. Z grzybami leśnymi wstrzymałabym się nawet do 12 roku życia dziecka. Pieczarki, boczniaki – grzyby hodowlane dla dziecka w tym wieku mogą być, wiemy że nie są trującymi grzybami. Z leśnymi jest niestety takie ryzyko..

  203. Witam, czy zalecasz karmienie piersią przed każdym posiłkiem uzupełniającym? Czy jest taki moment kiedy dziecko nie musi dostawać wcześniej piersi tylko od razu może”usiąść” do posiłku?

    1. Myślę, że to indywidualna sprawa i przede wszystkim trzeba patrzeć na to jak maluch się zachowuje przy stole. W jednym z poradników WHO znalazłam informację, że do końca ósmego miesiąca proponujemy mleko przed posiłkiem uzupełniającym a potem już zmieniamy kolejność. Ale myślę, że podobnie jak z wieloma rzeczami dotyczącymi niemowlaków ta granica jest umowna i raczej indywidualnie trzeba to dopasować do swojej sytuacji i swojego dziecka.

  204. Witam, czy niemowlakowi (10 m.) można podać bunc, ser owczy?

    W komentarzach padło tez pytanie, ale nie odnalazłam odpowiedzi a chciałabym wiedzieć 🙂
    W jakich ilościach i jakie mleko należy podawać dziecku po odstawieniu od piersi. Rozumiem, że na początku modyfikowane, ale jak długo i co potem?

    1. Bundz muszę sprawdzić, ale jeśli jest z surowego mleka (tak podejrzewam) to nie dawałabym go maluchowi ze względu na ryzyko bakteriologiczne. Sery z mleka pasteryzowanego może spróbować.

      Co do mleka po odstawieniu od piersi. To zależy. Jeśli dziecko ma mniej niż rok albo około roku i do tej pory piło sporo mleka mamy a z jakiegoś powodu przestaje je dostawać to myślę, że potrzebuje wtedy mleka modyfikowanego. Jeśli odstawienie jest stopniowe i maluch też decyduje o zmniejszaniu ilości mleka mamy, ma skończony rok lub nieco więcej a jego dieta jest różnorodna w momencie odstawiania od piersi to myślę że można ominąć mleko modyfikowane.

  205. Mój syn od pierwszych dni rozszerzania diety zjada wszystko chętnie, a na koniec płacze, że już więcej nie ma. Ile powinna mieć taka porcja kaszki, czy obiadku dla 6miesiecznego malucha? Posiłki robię sama, a nie chcę przesadzić w żadną ze stron.

    1. Ola no tu znowu sprawdzi się zasada, że to dziecko powinno decydować czy i ile chce zjeść. Jeśli maluch zjada bardzo dużo to sprawdziłabym czy przypadkiem nie jest to zamiast karmień mlekiem? Może proponować mu w pierwszych tygodniach najpierw mleko a potem posiłek uzupełniający? Jak to u Was wygląda?

    2. Ja tak samo jak poprzedniczka Ola zastanawiam sie jaka powinna byc ta porcja dla Malucha, u nas dwa tygodnie temu byl pierwszy zblendowany brokul. Cora ma teraz 6 i pol miesiaca, ida papki, glownie warzywa, zjada chetnie I chyba sporo. Wode tez pije. Jest kp. Posilki stale proponuje dwa razy dziennie aa ona az sie trzesie z radosci gdy siadamy do stolu (zawsze cos zje, czasem troszke, czasem wszystko co podam). Zastanawiam sie czy nie za duzo pokarmow stalych bo kupa ma konsystencje plasteliny

      1. Emilia, kupa jak plastelina to normalka kiedy dziecko je już posiłki stałe 😉 Wielkość porcji jest uśredniona ale powinna zależeć od apetytu dziecka a więc moim zdaniem kiedy podajemy coś nowego to niech to będą 2-3 łyżeczki żeby układ pokarmowy dziecka się przyzwyczaił i żeby sprawdził czy maluch nie ma na ten produkt alergii. Ale jeśli dany produkt już jest sprawdzony to można podać tyle ile dziecko ma ochotę zjeść. Oczywiście proponując różne rzeczy, nie tylko ten jeden produkt który dziecko zjada bez ograniczeń.

  206. ja nie wiem co robię zle…moj syna ma prawie 8 mcy i rozszerzanie diety szło ok, dostawał na poczatek kaszki i zjadał na kolacje, wprowadzalam słoiczki z pojedynczych smaków, po troszku, owoce tez, teraz sytuacja wygląda tak, ze zje tylko to co mleczne i ma znany smak, tylko mleko i tylko kaszka okreslonej firmy, jakiekolwiek proby domieszania owocow do kaszy czy nowych zupek (próbowałam gotowac sama) to płacz i machanie rekami, obiadów nie je w ogóle, postanowiłam odpuscic, kupuje krzeselko do karmienia i bedziemy próbowac BLW, czy moje dziecko moze byc po prostu niegotowe na inne jedzenie a wczesniej jadł tylko z ciekawosci?

  207. Dzieki Bogu za internet! Bo bym myslala, ze moje dziecko jest inne. Moj synek ma 5 mcy, je tak co 1-2godz. Tylko w nocy przesypia raz 4-5godz i dalej co 2 godz chce jesc. Ważył 2tyg temu 5800 i mam nadzieje, że przekroczył już 6kg ale i tak z masy 2020(wcześniak) to na cycusiu dobrze?Dziewczyna, która ze mna leżała na poloznictwie tez z wczesniakiem dzien wczesnuej urodzonym o masie 1860g, napisała mi ostatni że jej synek waży juz 7kg ale od poczatku na mieszance i od 4 mca na zupkach i papkach, a my czekamy do 6 mca☺

  208. Witam. Moja córcia za tydzień kończy 7 miesięcy. Cały czas jest karmiona moim mlekiem. Oprócz mm gotuję jej zupki składające się z warzyw typu ziemniak, marchewka, pietruszka, dynia, brokuł, burak, kalafior,koper różnie że sobą łączone. Do tego kawałek mięska. Na deser je przeciery owocowe typu jabłko banan albo słoiczek. Do zupy dodaje troszkę kleiku ryżowego. Córcia nie chce pić nic innego poza moim mlekiem. Próbuję jej dawać wodę albo soczki ale nawet nie umie pić z butelki. Z niekapka też próbowaliśmy ale nie chce. Na kolację wystarczy jej mm. Czy muszę jej podawać coś na śniadanko czy moje mleko jej wystarcza? Córcia waży ponad 9 kilo i jest silna, sama siedzi.

    1. Joanna, mm czyli mleko mamy, czy mleko modyfikowane? 🙂
      Piciem się na razie nie martw, można próbować podawać małe ilości np z łyżeczki (kilka łyżeczek dziennie to naprawdę wystarczająca porcja dla niemowlaka) a większość zapotrzebowania na płyny pokrywa w tym wieku mleko.

    2. własnie mam zamiar to zrobić,po to chce kupic krzesełko do karmienia bo jak dotad dawałam mu jesc jak siedział w bujaczku i wszystko lądowało na podłodze, moze to jest jakis sposób zeby go zachecic do jedzenia

  209. Moja córka ma 11 mc. i karmię piersią.nie chce jeść innych posiłków pluje, jedynie owoce chrupie.kaszka to dosłownie 80-100 ml.i tak codziennie od pół roku . mąż karze odstawić ją od piersi to wtedy przekona się do innych rzeczy .

  210. Super wpis. A co mam zrobić z karmienim piersią. Mój syn ma 9 miesiecy i dostaje pierś przed posiłkiem. Czy moge/ powinnam już pomijać pierś np.W porze obiadu?Syn ma apetyt i lubi poznawać nowe, ale ja chyba mi jestem tak otwarta jak on. Troche nie wiem jak sie do tego zabrać, bo N ogół „cycek” zabiera czas, w którym Młody mógłby dostać podwieczorek chociazby.

    1. Karola, jeśli nie zmusza Cię do tego sytuacja (np praca) i możesz karmić dziecko na żądanie a oprócz tego podawać posiłki uzupełniające to dobrze jest tak robić. Nie ma określonego czasu w którym należy zacząć pomijać karmienia z piersi albo je ograniczać.

      1. Dziękuję. Bo właśnie zastanawiałam się czy, aby nie przesadzam . Synu dostaje zawsze śniadanie, obiad staram sie, zeby jadl, ale nie zmuszam jak nie smakuje. Podwieczorek bardzo różnie. Na ogół brakuje czasu, bo Młody jakoś cycka, albo ja cycka. Ech…
        Stale posiłki dostaje na ogół 30 minut po piersi, jak dobre to wciąga.Ale czasem nie mieści.

  211. Chciałbym zapytać o mleko kokosowe i jego produkty. Udało mi się kupić jogurt kokosowy (w składzie jest tylko mleko kokosowe) czy jest to odpowiednie dla 8 mies dziecka?

  212. Tak jest cycuś ,owoc,kaszka .zawsze codzienie próbuje obiadu ziemniaczki(zjada dosłownie mała łyżeczka i potem pluje) , mięso( różne) skubie ciut zje ,zupa zje tak ok 2 łyżki stołowe,nawet parówkę dostanie w rączkę ale ile jej zjada może 1/4, pic to tylko woda smakowa mało.jest drobnym dzieckiem ale bardzo energetycznym. mam jeszcze 2 starsze córki 11 lat i 8 lat ale z nimi nie miałam tak ze nie chcą jeść.

  213. witam.
    bardzo konkretny tekst,który może pomóc nie jednej mamie /tacie. mam problem z moim rocznym synkiem, który od niedawna czyli ok 1 mc przestał jesc całkowicie obiady. jak widzi ze daje mu obiad to zaczyna płakać , odwraca głowę i kiwa „nie nie „. nie wiem w czym tkwi problem. do tej pory jak słoiczki później jak ich nie chciał zaczęłam mu dawać to co my jemy . próbowałam mu dawać na talerzu aby sam jadl i również z łyżeczki i efekt jest żaden 🙁 nie wiem co robić. świeże owoce uwielbia , mleko modyfikowane również pije , jakieś wafelki i ciastka dla dzieci też, jogurty naturalne je i pieczywo. na tym się kończy . ręce mi już opadają 🙁 dodam że już próbowałam mu nie dawać żadnych przekąsek i potrafi nie jeść kilka godzin i to i tak nic nie daje .pomocy

  214. Mi też lekarz polecił ten Sin…. Ech ciągle żałuję że córka go jadła. Martwił mnie ten przeslodki smak, ale przecież lekarz polecił! 🙁

    1. Hela wiem.. niestety wiem że te produkty mają dobry „PR” i lekarze je polecają. Wierzę że w dobrej wierze, chociaż wystarczy przeczytać skład żeby z tego polecania zrezygnować.
      Karob możesz kupić w sklepach ze „zdrową” żywnością myślę że jest łatwo dostępny.
      Płatki mogą być jaglane, mogą być jęczmienne a nawet owsiane (mają różne smaki, te ostatnie mogą potrzebować dłuższego moczenia w wodzie lub ugotowania), jeśli chcesz żeby miały gładszą konsystencję to można je zmielić na proszek i dopiero dodać wodę, ale ośmiomiesięczniak już powinien ćwiczyć trudniejsze konsystencje 😉
      Olej rzepakowy, olej z pestek dyni, z pestek winogron, lniany, co tam wolisz. Najlepiej na zmianę różne rodzaje. Może być też odrobina masła czy awokado.

  215. Witam, ja uważam że matki widzą czego trzeba ich dzieciom i karmią je według potrzeb i zaleceń lekarza. 80% z nas nigdy nie widziało/czytało tych schematów itp. Nie ma co aż tak szaleńczo się nad tym rozwodzić.. :/

    1. Sylwia, mam nadzieję że nie wyglądam jednak na szaleńca. Po prostu żywienie niemowląt to temat który mnie bardzo interesuje i o tym właśnie piszę. Wiem że wiele osób z mojego bloga korzysta i docenia jako źródło rzetelnej wiedzy więc będę kontynuować 😉
      Że każda matka zrobi jak uważa to wiem. Po prostu wydaje mi się że fajnie jednak mieć możliwość podejmowania decyzji w oparciu o łatwo dostępną i aktualną wiedzę.
      Nasze matki i babki wprowadzały nam pokarmy nawet wcześniej, tak. Czy mamy się dobrze? Trudno powiedzieć, pandemia otyłości i chorób cywilizacyjnych trwa, trudno powiedzieć z całą pewnością że sposób żywienia w pierwszych latach życia nie ma na to wpływu. Zaryzykowałabym jednak stwierdzenie, że ma..
      Wiesz, ja nie mówię że każdy MUSI zrobić tak jak napisałam. Nauka póki co pokazuje że rozszerzanie diety po 4 miesiącu jest dla dziecka raczej bezpieczne, tylko nie wiadomo czy maluch tego potrzebuje 😉
      Ale to już jest decyzja każdego rodzica (mam nadzieję że nie tylko matek ale i ojców..)

  216. Moja córa ma 4 miesiące i tydzień- właśnie od tego tygodnia próbujemy marchewki, jabłuszka i bananka. Mala wcina jakby od zawsze potrafiła jeść łyżeczka, kupki robi książkowe, alergii brak-więc czemu nie? Nasze matki i babki nieraz wprowadzamy nam pokarmy nawet wcześniej i jakoś dzis wszyscy wszystko jemy i mamy się świetnie. Myślę, że każda mama indywidualnie po ocenie swojego dziecka powinna podejmować decyzje sama o tym kiedy wprowadzać nowości.
    Popieram zaś stwierdzenie, że takie wytyczne co do karmienia piersią naprawdę nie są dobre.. Ja przez niepełne 3 miesiące karmilam piersią i nie wyobrażam sobie żeby karmić mala 6-8razy 😮 Karmienie na żądanie to karmienie na żądanie i nic nie powinno się tu zmieniać. Matka natura wie co robi i nie poprawiajmy jej 😉

    1. ~Sylwia – ja nie jestem doświadczona ani wyedukowana w temacie, dlatego dopiero szukam wsparcia, ale… parę lat temu znajoma chwaliła się, że jej synek wcina zupę ogórkową (a miał chyba 3 mies) a w wieku 6 lat chłopiec miał bardzo poważne zaburzenia odporności i jak mówiła był „uczulony na samego siebie”. Układ trawienny dziecka rozwija się powoli i chyba warto wiedzieć kiedy już jest na tyle dojrzały (przy założeniu harmonijnego rozwoju całego organizmu), że już można podawać stałe pokarmy, a kiedy lepiej poczekać. Jak czytałam – maluchy często nie są w stanie strawić tego co podamy, jak jelita są niedojrzałe, a potem wydalają to i można to zauważyć w pieluszce.

  217. Dzień dobry
    Przeczytałam powyższy wpis i nadal mam wątpliwości czy od początku powinnam proponować dziecku te 2-3 posiłki. Czy jednak pierwszy tydzień to może być czas próbowania np. kilku warzyw raz dziennie, dodanie po paru dniach mięsa, i kolejno kasz, makaronów? Jest jakiś schemat BLW na pierwsze 2-3 tygodnie? Tzn. Z książek wiem, ze nie ma ale jakoś zacząć trzeba
    Za niecałe 2 tyg mam zaczynać i wciąż mam wątpliwości od czego i jak często:-(
    Pozdawiam

    1. Magda jeśli chcesz próbować BLW to po prostu przy okazji swoich posiłków zaproponuj coś do „ciamkania” swojemu dziecku. Kawałek chleba, warzywo, owoc. Kolejność podawania produktów ma mniejsze znaczenie niż to żeby dać dziecku w ogóle szansę na naukę jedzenia. Z czasem (kilka dni, tygodni albo może nawet miesięcy) maluch będzie zjadał coraz więcej i doskonalił umiejętności motoryczne i opanowywał umiejętność żucia i połykania kęsów i pewnie sam pokaże ile ma ochotę zjeść w czasie posiłku.

    2. Pani Karolino, czy dostała Pani jakąś odpowiedź albo może faza niejedzenia dziecku przeszła? Ja mam taki sam problem, mój syn (14mies) po spróbowaniu odmawia obiadów niezależnie co mu się da. Piłby tylko mleko, jadł owoce (najlepiej przetarte) i wypieki, te ostatnie też w niewielkiej ilości (kilka gryzów). Przedtem jadł też kaszki a obiadu zjadał na pewno mniej niż przeciętna mama uznałaby za posiłek, ale nie były to ilości śladowe! Przestał też żuć i połykać… Pomamle w buzi i wypływa nawet jeśli widać, że mu smakuje. Pozdrawiam

  218. Bardzo dziękuje za szybka odpowiedz. Rozumiem wiec ze mogę jej zaproponować np. 2-3 warzywa razem na początek i nie jest konieczne odczekiwanie po każdym z nich kilku dni (ewentualna alergia). Jednak wciąż pokutuje stara teoria rozszerzania diety ze „najpierw marchewka, po paru dniach ziemniak”itp ( mam starszą 12 letnią córkę i w tamtych czasach tak to wyglądało 🙂 i jakoś boje sie żeby nie przesadzić.
    Ah, jak sie uwolnić od tego myślenia ?
    Pozdrawiam serdecznie

  219. Witam!
    Nie do końca rozumiem zdanie „rozszerzanie diety od 6 m-ca”. Chodzi o koniec 5. m-ca i początek 6. m-ca (czyli gdzieś około 26. tygodnia) czy koniec 6. m-ca?
    Z góry dziękuję za doinformowanie 🙂

    1. ojojć! widzę, że źle policzyłam! przepraszam za pytanie 🙂 26 tydzień to koniec 6. miesiąca… moja mała 2 dni temu skończyła 6 m-cy, a nie podałam jej jeszcze glutenu… Czy to źle? Jak na razie dostała marchewkę…

  220. Pani Małgosiu,
    Czytając komentarze umieszczone powyżej widzę, że nie jestem sama. Podobnie jak inne mamy zostałam wprowadzona w błąd przez pediatrę na wizycie szczepiennej, która powiedziała mi: „po ukończeniu 5. miesiąca proszę wprowadzać papki warzywne”. Jako młoda mama pierwszego dziecka wpadłam w panikę, bo do tej pory w głowie zakodowane miałam wyłączne karmienie piersią przez 6. miesięcy. Do tego dostałam do ręki książeczkę producenta gotowych dań z poleceniem, żebym sobie wszystko doczytała. I tak zaczęłam od wprowadzania marchewki w 6. miesiącu życia dziecka. Niestety czasu na odnalezienie w Internecie mądrego źródła wiedzy na ten temat miałam niewiele i zanim trafiłam na tego bloga zaczerpnęłam całego mnóstwa sprzecznych informacji o rozszerzaniu diety niemowląt. Wpadłam w tooootalnie zagubienie. Z jednej strony każą karmić wyłącznie piersią przez 6 miesięcy a z drugiej piszą, że w 6. miesiącu to dziecko powinno już spróbować niemal wszystkiego łącznie z glutenem. Po przeczytaniu Pani artykułu i komentarzy dziś już wiem na pewno, że popełniłam błąd zbyt wcześnie rozszerzając dziecku dietę.
    Po dwóch tygodniach rozszerzania diety pojawiły się dotąd nieznane nam kłopoty z zaparciami. Nie wiem co robić. Mały każdy nowy posiłek przyjmuje baaardzo chętnie, aż żal mu teraz to zabierać. Nasza pediatra poleciła nam odstawienie kleiku ryżowego i kaszek. Najpierw powiedziała, żeby w ogóle powrócić na jakieś 2-3 tyg. do wyłącznego karmienia piersią, ale później stwierdziła, że mały może być głodny, bo już przyzwyczaił się do jedzenia zupek. Popatrzyła też na mnie i stwierdziła, że znacznie schudłam, więc kazała pozostać przy zupkach. Nie wiem jak powinnam postąpić, ale strasznie żałuję, że zaczęliśmy zbyt wcześnie rozszerzać dietę 🙁 Czy uważa Pani, że powinnam wrócić do wyłącznego karmienia piersią?
    Dodam, że:
    – mały ma skończone 6 miesięcy,
    – faktycznie nie najlepiej wyglądam (jestem bardzo drobnej budowy i każdy kilogram mniej powoduje, że wyglądam coraz gorzej),
    -zanim zaczęliśmy rozszerzać dietę miałam wrażenie, że mam kryzys laktacyjny trwający już jakieś 1,5 miesiąca (nie wiem, czy to możliwe, żeby moje piersi przestały nadążać z produkcją mleka i przez taki długi czas nie potrafiły się dostosować? no właśnie… czy to możliwe, że osiągnięta została górna granica możliwości produkcyjnych moich piersi i po prostu więcej mleka już nie będzie? Może jednak dobrze zrobiłam rozszerzając dietę wcześniej?)

    1. Karolina,
      O tym czy książeczka producenta jedzenia dla dzieci nie będę pisać bo każdy rodzic pewnie oceni to sam po chwili zastanowienia 😉
      Wiem jak wyglądają zalecenia, wiem że część lekarzy „zaleca” podawanie nowości w piątym i szóstym miesiącu życia, wydaje mi się że wynika to z tego że też z tych książeczek czerpią wiedzę niestety.. Na pocieszenie powiem Ci że starszemu synowi też podawałam pierwsze posiłki wcześniej niż teraz wiem że potrzebował, po prostu wtedy tyle wiedziałam i wydawało mi się że tak się robi. Drugie pocieszenie jest takie że minimalny wiek na nowe produkty to ukończone 4 miesiące, podawanie innych niż mleko posiłków młodszym dzieciom jest dla nich zagrożeniem bo układ pokarmowy i odpornościowy nie są zwykle na tyle dojrzałe żeby sobie poradzić z czymś innym niż mleko a na dodatek istnieje ryzyko że dziecko będzie dostawało mało odżywcze pokarmy zamiast mleka mamy czy modyfikowanego.
      Wygląda na to że podawanie nowych posiłków po 4 miesiącu (czyli w tym „słynnym” okresie 17-26 tygodni nie jest dla dziecka niebezpieczne, stąd takie zalecenie pojawia się w wytycznych Europejskiego Tow Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci oraz w polskiej wersji tych zaleceń. Ale tak jak staram się ciągle pokazywać, inne stanowiska i wytyczne mówią o tym że czas na pierwsze nowości jest około końca szóstego miesiąca życia i że ważna są też oznaki gotowości dziecka.
      Co do zaparć, cóż mogą oznaczać że maluch zjada za dużo nowych rzeczy albo że jego jelita potrzebują czasu żeby przywyknąć do nowości. Myślę że kilka dni na samym mleku może pomóc i powrót do rozszerzania diety w małych ilościach (1-3 łyżeczki na początek).

  221. Dziękuję, dziękuję, dziękuję za ten blog. Wiele się nauczyłam, ale nadal mnie coś dręczy. Może Pani mi pomoże. Jestem mamą dzieciaczka z kłopotami – wcześniak, hipotrofik, po operacji serca. Mały ma się już dobrze i ładnie je – jest na mleku modyfikowanym. Niedawno skończył 6 miesięcy, rozszerzyliśmy dietę, wielu warzyw już spróbował i smakują mu. Wiadomo jednak, że są to ilości „homeopatyczne”, 3-4 łyżeczki na poznanie smaków. Zjada też rano trochę kaszki, ale wybitnie nie przepada za kaszkami, żadnymi. Młody je co 4 godziny, także w nocy (ze względu na zagrożenie hipoglikemią). Wychodzi tego ok. 750-900 ml mleka na dobę plus na smak nowości. Zamierzam zrezygnować z jednego posiłku mlecznego dopiero wtedy, kiedy synek będzie w stanie zjeść zamiast tego coś pełnowartościowego – czyli porcję 120-150 gr białka i warzyw. Czy dobrze myślę, czy też powinnam ograniczać mu już mleko i uczyć, że jeden z posiłków to właśnie posiłek stały? Trochę się boję o jego przybieranie, bo to chudzina (ok. 6 kg). Pediatra i neonatolog są sprzeczni i nie do końca mogę się z nimi porozumieć. Proszę o wskazówki.

    1. Mama W. na pierwszy rzut „oka” i z tego co piszesz raczej byłabym za tym rozwiązaniem w którym posiłki uzupełniające są dodatkowo i póki synek nie zacznie wypijać mniej mleka z butelki nie zabierałabym mu jej jakoś odgórnie. A teraz posiłki dodatkowe podajecie po nakarmieniu z butelki?

      1. Teraz posiłki dodatkowe to rano próby z kaszką (kilka łyżek, pluje) i potem mleko, bo kaszka niedojedzona a dzieć głodny. Warzywa po południu (taki mamy rytm, sami jemy obiad późno), ok. 2 godzin po mleku. Czyli przykładowy nasz jadłospis:
        6 rano 120 ml mm
        9:30-10 kaszka (domowe lub Holle, na razie bez owoców) 100 ml mm
        13-14 150 ml mleka
        ok. 15 warzywa przeróżne, wkrótce zupki i mieszanki z mięsem (zjada kilka łyżeczek na razie)
        17 150 ml mm
        21 150 ml mm
        1-2 120 ml mm

        Jeżeli jest głodny, a po operacji z apetytem o niebo lepiej to głośno upomina się o jedzenie i chce mleka. Zamierzam wypróbować jeszcze kilka warzyw w takiej ilości jak dotychczas (niewielkiej), a potem zwiększyć ich ilość, wprowadzić mięso i jeśli będzie w stanie zjeść 120-150 ml mleka to dopiero odjąć mleka. Tak będzie ok?

        Wydaje mi się, że zjada mm w sam raz na swoje potrzeby. 200 ml nie da rady na raz, więc wolę częściej a mniej. Bardzo dziękuję za pomoc 🙂

  222. Witam
    Znalazłam taka opinie odnosnie oleju rzepakowegoi zaniepokoiło mnie to. Byłabym wdzięczna za komentarz. Czy jest w tym jakiś sens?

    „W mediach często słyszymy, że olej rzepakowy jest zdrowy ale niestety nie jest. Większość upraw rzepaku jest GMO, a kwasu erukowego z rzepaku nie da się pozbyć metodą bezinwazyjną, bo jest to naturalny składnik tej rośliny (w naturalnym oleju rzepakowym jest go 40-50%). Nie wiem jak sprawa się ma z nierafinowanym olejem eko ale osobiście bałabym się go używać… Bo Kujawski to kompletna ściema.. Jest rafinowany na gorąco i tylko filtrowany na zimno”

      1. To tylko opinia blogerki (nie żadne źródło naukowe) wiec dlatego powątpiewam ale chciałam zapytać co o tym myślisz. Blog blwmama. Doklejam link – jest o tym w jednym z komentarzy
        http://blwmama.pl/?p=1203&lang=pl
        A tak w ogóle znalazłam ostatnio w internetowym sklepie Eko olej rzepakowy tłoczony na zimno, nierafinowany. Czy taki trzeba by kupić czy twoim zdaniem to przesada?
        Pozdrawiam
        Magda

  223. Super post jak również masa cennych komentarzy, które pokazują, że tak naprawdę każde dziecko jest inne i nie zawsze da się go karmić zgodnie chociażby z wytycznymi na opakowaniu MM. Mój synek (obecnie 11 miesięcy) od 6 mc jest karmiony sztucznie – nie zje zagęszczonego mleka typu kaszka – mleko ma być konsystencji mleka i w dodatku w niewielkich porcjach – max 180 ml, ewidentnie traktuje mleko jak picie. W związku z tym je częściej niż 5 razy, domaga się częstego jedzenia, ale nieduże porcje. Mam nadzieję, że po roku odpadnie nam mleko i zostanie wtedy te 5 posiłków.Staram się tak układać jadłospis aby zawsze było coś surowego i do pogryzienia. Przykładowy jadłospis: na śniadanie płatki owsiane na wodzie z koktajlem owocowym (np.natka pietruszki, banan, gruszka)/ kasza jaglana z kawałkami owoców, mleko przed drzemką, II śniadanie tarta marchewka z jabłkiem/dynią/duszone jabłko z kaszą jaglaną i cynamonem/pół awokado z pomidorem/ogórkiem kiszonym, zupa z mięsem/jajkiem i jakąś kaszą, mleko, II danie ziemniaki z gotowanymi warzywami/surówką/kawałkiem ryby,(zazwyczaj to danie je samodzielnie), mleko. W nocy w zależności od dnia budzi się 1-2x na picie wody – potrafi wypić 250 ml ( w ciągu dnia też podaję mu wodę, soki go nie interesują- zarówno kupne jak i wyciskane w domu)

  224. Taki koktajl można zrobić z mini kiwi w połączeniu z innymi owocami, które lubi dziecko. Podanie bardzo mi się podoba, w takim słoiku 🙂 Czas zbiorów u nas już minął, ale na pewno wykorzystam pomysł w następnym roku.

  225. Witam Pani Małgorzato bardzo proszę o pomoc. Karmię synka wyłącznie piersią. 7 czerwca skończył 4 miesiące i odwiedziła mnie pielęgniarka środowiskowa w sprawie rozszerzania diety. Pani była bardzo zdziwiona ze dziecko jest tylko na piersi, nie jest przepajane i ze nawet w upały nie dałam nic do picia… Mój synek jest dość dużym dzieckiem i waży już około 8 kgi ma 65cm wzrostu (co mnie troszkę niepokoi (urodzeniowa waga 3390)), stwierdziła więc że powinnam zaprzestac karmić na żądanie i wydłużyć przerwy do minimum 3-4 godzin, ograniczyć karmienie nocne, a najlepiej na noc podawać kaszkę żeby przespał do rana. No i że już czas na wprowadzanie warzyw i owoców bo jest dużym chłopcem. Byłam przekonana że rozpocznę rozszerzanie po 6 miesiącu dalej karmiąc na żądanie, skoro syn budzi się w nocy to widocznie tego potrzebuje i też nie chciałabym mu tego odbierać chociaż do końca 1 rż…(czytałam że pokarm nocny jest bardzo bogaty w tłuszcze niezbędne do pracy i rozwoju mózgu). ale teraz nie wiem, w końcu każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie… może faktycznie przekarmniam dziecko (chociaż mój mąż i jego 2 bracia też mniej więcej tyle ważyli w tym okresie). bardzo proszę o poświęcenie mi chwili czasu i rozwianie moich wątpliwości:) Pozdrawiam

    1. Marta..nie wiem co napisać.. Wiele artykułów na moim blogu przedstawia wiedzę na temat rozszerzania diety niemowląt opartą o aktualną wiedzę i wytyczne eksperckie. Żadne z nich nie potwierdzają zaleceń które otrzymałaś od położnej. Może jest coś czego nie wiem, ale jeśli nie otrzymałaś informacji na czym opiera się zalecenie to mam wątpliwości czy jest słuszne.. Synek w czerwcu skończył 4 miesiące i ważył wtedy 8kg czy teraz w październiku tyle waży? 8kg dla 4miesięcznego dziecka to 85 centyl, jeśli to nie jest jakiś gwałtowny skok to nie widzę powodu żeby się denerwować tym a już na pewno żeby narzucać wydłużanie przerw między karmieniami z piersi.. :/

  226. bardzo dziękuję za taką odwiedź, która potwierdza moje przekonania:). synek po urodzeniu był na 25 centrylu wskoczył na 50 potem na 75 i utrzymuje się od co najmniej 2 miesięcy na 90 centylu, nie było gwałtownych skoków. wzrost zawsze 75 centyl. na początku czerwca ważył 7800. dodam że rodziłam przez CC i moje dziecko było dokarmiane od 1 doby w szpitalu (taka praktyka i wmawianie kobietom że nie mają pokarmu i głodzą dzieci) do około ukończenia 1 miesiąca. przez brak wsparcia laktacyjnego (w moim mieście gdzie mieszka 130tys ludzi nie ma wykwalifikowanego doradcy! a każda położna w szpitalu rozkładała ręce i kazała dokarmiać bo dziecko głodne i widocznie nie mam pokarmu, najbliższy doradca którego odwiedziłam pracuje w mieście oddalonym o 50km – i bardzo mi pomógł)) – pobudzałam piersi laktatorem, pokarm był ale On się nie najadał mimo że ssał prawidłowo więc odciągałam i podawałam butelką zmniejszając stopniowo ilość mm. oczywiście systematycznie przystawiałam do piersi aż coraz więcej z niej wyciągał i doszło do tego że około początku 3 miesiąca najadał się z piersi i tkwimy w tym szczęściu dalej:). być może to doświadczenie i obawa czy na pewno syn się najada z piersi budzi we mnie tyle wątpliwości… ale mam oczywiście zamiar poczekać do ukończenia 6 miesiąca z rozszerzaniem diety. bardzo dziękuję i pozdrawiam

  227. Witam. Bardzo proszę Panią o poradę, ponieważ nie wiem co robić. Synek właśnie skończył 6 miesięcy i rozpoczynamy przygodę z jedzeniem. Nastawiałam się na BLW, ale już widzę, że to ciężka sprawa. Dałam małemu na początek chyba nieodpowiednie warzywo – ziemniaka, początkowo w kawałkach, ale później rozgniotłam, mimo to i tak nim wymiotował jak tylko grudeczka znalazła się na języku. Jadł sam, oblizywał palce, ale do brzuszka nic nie trafiło. Kolejnego dnia marchewka ze słoiczka, ale zmiana konsystencji spowodowała jedynie łatwiejsze wypluwanie, bo już było bez wymiotów, wszystko po brodzie spłynęło 🙂 Kolejna próba to jabłuszko. Skrobałam łyżeczką – krzywił się i wypluwał. Dałam całe – ssał i skrobał dziąsłami przez chwilę, ale jak naskrobał odrobinkę i poczuł na języku, skrzywił się i wypluwał. Co dalej? Nie jest gotowy? Dawać mu coś, czy na razie nie? Jeśli tak to co i w jaki sposób? Serce podchodzi mi do gardła jak ma grudkę w buzi i nie umie jej połknąć, boję się że się udławi nawet skrobanym jabłuszkiem albo ziemniakiem, a co mówić kawałkiem… Proszę o poradę.

  228. Gosiu, dziękuję Ci za ten wpis! 🙂
    Szczególnie za ten fragment:
    „Celem do którego należy dążyć jest wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia” oraz „zalecenie wyłącznego karmienia piersią przez 6 miesięcy odnosi się do całej populacji” oraz „oznacza to, że w tym czasie niemowlę otrzymuje tylko mleko matki”.

    Jednocześnie podkreśla się, że nie ma górnej granicy karmienia naturalnego i że po 6 miesiącu karmienie piersią należy kontynuować przy jednoczesnym wprowadzaniu nowych pokarmów do diety dziecka.

    (…)

    Czyli? Pierwsze posiłki uzupełniające podajemy dzieciom POMIĘDZY końcem 4 a połową 7 miesiąca życia! NAJWCZEŚNIEJ po ukończeniu 4 miesiąca, a nie NATYCHMIAST po ukończeniu czterech miesięcy. Chyba, że Wasze dziecko siedzi stabilnie w wieku 4 miesięcy i nie wypycha językiem podawanego jedzenia..?”

  229. Pani Małgorzato, Igor właśnie skończył 7 miesięcy Pierwsze pół roku wyłączne karmienie piersią Rozszerzanie diety idzie nam opornie BLW i …łyżeczka (z domowym jedzonkiem )Kp niezmiennie 8-10 razy dziennie w tym 3 razy w nocy. Zauważyłam, że synkowi smakują soki świeżo wyciskane (robię sama w wyciskarce np. z buraka, szpianku, jabłka marchewki) wtedy otwiera buzię do łyżeczki Stąd moje pytanie czy 7-8 miesięcznemu dziecku można podawać SUROWE warzywa i owoce? ( Dziś dopiero znalazłam tego bloga, może jest już gdzieś o tym a ja się jeszcze nie wczytałam ) Sytuacja dla mnie niepokojąca (mam na myśli niechęć do stałych posiłków) dlatego że syn przestał przybierać na wadze Dotychczas książkowo ok 35 g na dobę przez pierwsze 3 miesiące potem 20 itd. (nigdy nie patrzyłam na centyle, mam w domu wagę i ważę raz w tygodniu) Teraz przyrost wagi znikomy (30 g/tydzień)a nawet był tydzień ze w ogóle brak przyrostu. Dlatego właśnie niezwykle ważne dla mnie jest wprowadzanie stałych posiłków. Intryguje mnie też wątek jakości pokarmów Dotychczas podstawą była dla mnie program rozszerzania diety na ossesek.pl, a tam dokładnie opisane, który produkt w którym miesięcy Tego chciałam się trzymać, ale….u ciebie nie znajduję potwierdzenia Co robić ? Podsumowując
    Czy można podawać soki świerze i owoce w wieku 7 miesięcy?
    Czy przyrost wagi jest faktycznie niepokojący?
    Czy są wytyczne co i kiedy wprowadzać (poza glutenem) ?
    P.S nie konsultowałam tych zagadnień z pediatrą Sama