Zajawka na ogródek – wywiad z Basią Chronowską-Cholewą

wywiad Małgorzata Jackowska i Barbara Chronowska Cholewa domowy ogródek
Kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę z domowa uprawą warzyw i ziół to jednym z pierwszych źródeł, z których korzystałam była książka „Wyhoduj i zjedz” Barbary Chronowskiej-Cholewy. Regularnie wymieniam się z Basią naszymi doświadczeniami, wysyłam jej fotki z naszego ogródka i udzielam się na założonej przez nią grupie wsparcia na facebooku. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że moja zajawka na ogródek to w dużej mierze zasługa Basi!
Moja zajawka na ogródek..

Jeśli jesteś ze mną już nieco dłużej, to na pewno zauważyłaś, że uprawa warzyw i przydomowy ogródek to moja ogromna i całkiem niedawno odkryta pasja. Mam wielką frajdę z siania, pielenia, podglądania jak kiełkują i rosną rośliny. No i oczywiście ogromną satysfakcję z zebranych plonów i zrobionych zapasów na zimę.

Dla mnie to nowe doświadczenie. Kiedy mieszkałam z rodzicami, to na balkonie mieliśmy tylko kwiaty i chociaż mój Tato uprawiał na swojej działce jakieś warzywa, to nigdy nie miałam okazji albo potrzeby żeby się w to angażować. Mało tego, w czasach „przed dziećmi” byłam zawsze strasznie słaba w kwiatki! Wszystko mi umierało, nawet kaktusy.

Ale to się zmieniło, może z wiekiem 😉 I teraz nie tylko uprawiamy z moim Narzeczonym kawałek ogródka ale też ciągle go powiększamy i planujemy jeszcze większe tereny na warzywa i owoce.

I własnie ta zajawka na ogródek to jest jeden z powodów dla których rok temu wyprowadziliśmy się z Warszawy na wieś.

View this post on Instagram

Mniej więcej rok temu znaleźliśmy miejsce, w którym planowaliśmy spędzać weekendy i lato. Gdzie mieliśmy założyć mały ogródek warzywny, zrobić czasem ognisko i pić kawę na ganku. Z czasem okazało się, że spędzamy tu każdy wolny moment, weekendy, ale też czas w tygodniu kiedy to tylko możliwe. Powrót do miasta był strasznie męczący, ciasno w mieszkaniu, głośno, stresująco, w biegu. W lipcu przenieśliśmy się tu na dobre. Zapisałam dzieci do wiejskiej szkoły, zrobiliśmy nie tylko ogródek (wcale nie taki mały 😉)ale też szklarnię, wzięliśmy szczeniaka ze wsi w okolicy, do Warszawy jeździliśmy coraz rzadziej. Sprzedałam mieszkanie w Warszawie, kupiliśmy ziemię na wsi i załatwiamy sprawy przed rozpoczęciem budowy domu (strasznie tego dużo 🤯). W tym roku szklarnia będzie jeszcze większa, Narzeczony zbił kilka skrzynek na podwyższone grządki i wykopał jeszcze więcej miejsca na warzywaniak. Mieliśmy robić warzywniak na nowej działce ale budowa domu nie zacznie się jeszcze przez kilka miesięcy, więc jeszcze jeden sezon zostajemy w wynajętym domu. Nie byłam pewna czy to dobry krok, tak wszystko zostawić w Warszawie? Ja miastowa dziewczyna, żyjąca od urodzenia w Warszawie? Ale im dłużej tu jesteśmy tym bardziej wiem, że mamy nasze miejsce na ziemi. Mimo wszystkich stresów i trudności po drodze (i pewnie jeszcze kolejnych przed nami). Nadal dużo pracuję, nadal jeździmy do Warszawy co jakiś czas, ale ta frajda z pracy na ganku, pielenia, słuchania ptaków, lasu, ciszy, planowania co dalej! Nie do opisania ❤️ Czy są wśród Was takie osoby jak my? Które wyniosły się na wieś? Albo mieszkają na wsi i nie wyobrażają sobie inaczej? #nawsi #zmiastanawieś #countryside #doktoratprzyłopacie #ogródek #workathome #love #couplegoals #zieleń #wiosna #hellospring #dietetykadlamamidzieci #zycienawsi #changes #doonethingeverydaythatscaresyou #bójsięirób

A post shared by Małgorzata Jackowska (@mjackowska.dietetyka) on

A jaka jest historia Basi? Skąd jej zajawka na ogródek i własnoręcznie wyhodowane jedzenie?

Ponieważ Basia jest jedną z bardzo ważnych dla mnie osób w całym tym procesie i dużo się od niej uczę cały czas, to postanowiłam poprosić ją o to, żeby podzieliła się ze mną i z Wami swoją historią miłości do uprawy jedzenia na balkonie (i nie tylko).


Gosia: Jak to się stało że zajęłaś się tematem domowej uprawy warzyw ziół i owoców? Jaka historia za tym stoi? 

Basia: Wychowałam się w parterowym mieszkaniu na dużym blokowisku w Gdańsku. Miałam to szczęście, że Rodzice postanowili przygarnąć kawałki ziemi z obu stron budynku i stworzyć tam niewielkie zielone oazy. I zawsze rosło tam coś jadalnego, tuż obok pięknych róż – dumy mojego Taty. Wiśnie, porzeczki (czerwone, czarne i białe!), agrest, winogrona.. W kącie rosła też mięta, którą moja Mama suszyła i dodawała do swoich flagowych pierogów z serem. Naturalnym dla mnie było, że w ogródku mogłam coś podjeść 🙂

Może właśnie dlatego kiedy pierwszy raz miałam możliwość zagospodarować własny balkon to pierwsze o czym pomyślałam to zioła? A może to mój wrodzony pragmatyzm?

Lubię myśleć, że to te ziarenka zasiane przez moich Rodziców jak jeszcze byłam dzieckiem. Teraz nie wyobrażam sobie nie uprawiać roślin jadalnych, stało się to częścią mojej codzienności. Tak samo jak regularny wypiek własnego pieczywa 🙂

Gosia: Dlaczego ten temat jest dla Ciebie osobiście ważny?

Basia: Mam dwójkę małych dzieci. Chyba nie ma większej radości dla rodzica jak dziecko chętnie je warzywa ;). W zeszłym sezonie mój synek, wówczas trzyletni, sam kłócił (!) się ze mną, że chce więcej jarmużu z balkonu. I zjadał większość pomidorków jakie udało nam się wyhodować.
Musiałam spieszyć się żeby dla nas coś zostało. No i trzymać go z daleka od papryczek chili!

Ważne jest dla mnie, żeby dla moich dzieci jedzenie warzyw było czymś normalnym, naturalnym. Do tego zależy mi na tym, żeby wiedziały skąd to jedzenie się bierze. Że trzeba w to włożyć pracę żeby ten pomidor można było zjeść 😉 Że nie bierze się to znikąd. Chcę żeby wiedziały, że pomidor rośnie na krzaku, jabłko na drzewie, a marchewka w ziemi. Chcę żeby ich wspomnienia z dzieciństwa zawierały w sobie element podjadania różnych smakołyków prosto z ogródka… Chrupiącego zielonego groszku, słodkich truskawek, chcę żeby znały zapach świeżych ziół.

Marzy mi się żeby w przyszłości również chcieli mieć pod ręką choćby najmniejszy ogródek warzywno owocowy.

Mam w sobie takie przekonanie, że umiejętność wyhodowania sobie czegoś do jedzenia powinna być podstawową umiejętnością każdego człowieka. Tak jak zrobienie obiadu, upieczenie chleba czy zacerowanie dziury w spodniach ;).

I chcę pokazywać, że to naprawdę jest całkiem proste i każdy może to robić.

foto: Monika Nowakowska

Gosia: Jakie masz wskazówki dla całkiem początkujących?

Basia: Zacząć! Serio, zacząć od czegokolwiek. Zbliża się połowa maja – idealny moment na kupno sadzonek. Ja kocham pomidory więc siłą rzeczy o nich mówię najwięcej. Dlatego polecam np zakupić sadzonkę pomidora koktajlowego, do tego jakąś bazylię, wsadzić je razem do dużej donicy i niech rosną! Podlewać i obserwować :). Jeśli nie lubisz pomidorów to wybierz truskawki czy poziomki. Albo kilka aromatycznych ziół. A może zechcesz zacząć z przytupem i zasadzić na balkonie krzak porzeczki czy borówki? Też można 😉

Ważne aby działać. Ogrodnictwo jest super bo zawsze jest kolejny sezon. Nawet jeśli teraz popełnimy błędy, coś nam nie wyjdzie, nie wyrośnie to zawsze możemy spróbować jeszcze raz, trochę inaczej. Aż znajdziemy swój własny sposób na ogród.

Gosia: Basiu, powiedz gdzie Cię znaleźć i jak można skorzystać z Twojej pomocy? Naprawdę uważam, że jest nieoceniona!

Basia: Centrum wszelkich działań to blog – www.slonecznybalkon.pl. Znajduje się tam dość rozbudowana baza różnego rodzaju artykułów – zachęcam aby od razu przejść do spisu treści TUTAJ.

Drugi najważniejszy kanał to Facebook – tutaj obecna jestem na fanpage oraz grupie wsparcia TUTAJ. Dochodzą mnie słuchy, że grupa ta to najbardziej przyjazne miejsce w internetach 😉 Mamy tam mnóstwo zakręconych na zielono osób, których uprawy nie mogą nie inspirować!

Dla tych co chcą więcej jest książka. Obecnie nakład fizyczny jest praktycznie wyczerpany, można znaleźć gdzieś pojedyncze egzemplarze. I na ten moment nie są planowane dodruki. ALE jest ebook! Co prawda nie da się w nim kolorować czarno białych ilustracji, ale za to może być zawsze pod ręką!
Do kupienia na woblink i na google play.

View this post on Instagram

W zeszłym tygodniu odebrałam paczkę z książką od Basi Chronowskiej-Cholewy, która prowadzi bloga Słoneczny Balkon. Nie mogłam się doczekać i się nie zawiodłam 😉I na blogu i w książce jest mnóstwo wskazówek dla początkujących ogrodników, zaczynając od siania, przez naturalne środki ochrony przed szkodnikami i nawozy, aż po opisy pielęgnacji poszczególnych roślin w domowych warunkach. My już mamy niemal gotowy kawałek ogródka (kawałek = 40m2, moje warszawskie mieszkanie jest niewiele większe 😄), rozrysowany plan w zeszycie, nasiona podzielone – co kiedy siejemy, zanotowane w zeszycie również. Cukinie i słoneczniki już w ziemi! Dzieci na razie zainteresowane raczej zabawą w szałasie niż kopaniem w ziemi ale jestem pewna że jak zobaczą rosnące warzywa i owoce to zaangażują się też, przynajmniej w zbieranie plonów 😉 🥒🥒🥒🥒🥒 A ja mam do Was dwa pytania: 1.czy chcecie żebym dzieliła się z Wami naszymi ogrodniczymi dokonaniami? Najblizsze 4 miesiące to będzie dużo doświadczeń 😉 Mogę dawać znać jak nam idzie, co wyhodowaliśmy i jak wykorzystujemy plony w kuchni. Co Wy na to? 2. Książka Basi jest super i na pewno będę z niej korzystać regularnie, ale przyda mi się też coś o uprawie warzyw i owoców w ogrodzie, nie tylko na balkonie (gleba, nawożenie, towarzystwo innych roślin), podpowiecie źródła z których warto skorzystać? Książki? Blogi? Profile na Insta? (Już kilka podglądam ale chętnie przyjmę więcej 😘) Pozdrawiam Was słonecznie ☀️☀️☀️ #instamatki #ogród #warzywa #owoce #homeplanted #gardening #veggies #slonecznybalkon @wydawnictwoznakpl #swietazdziecmi #doktoratprzyłopacie #wielkanoc #wiosna #nawsi #nawsinajlepiej

A post shared by Małgorzata Jackowska (@mjackowska.dietetyka) on

A najbardziej wymagających zapraszam na kurs! Stworzony we współpracy z Kasią i Dominiką z inspekty.pl – specjalnie dla osób, które chcą zacząć swoją przygodę z ogrodnictwem balkonowym.

10 lekcji, które prowadzą za rękę przez cały proces zakładania ogródka, porady na cały sezon, całość w formie wideo. Bardzo dużo pracy poszło w przygotowanie tych materiałów!

Po więcej informacji o kursie zajrzyj TUTAJ  (Aktualnie kurs do pracy indywidualnej można nabyć w niższej cenie!)

Chyba wszyscy już wiemy, że obcowanie z naturą daje radość. Że przy grzebaniu w ziemi uwalniają się endorfiny. Ale ja Wam powiem coś jeszcze! W uprawie własnego jedzenia jest prawdziwa moc! ❤️ Taka satysfakcja, której nie da się do niczego porównać.

Zapytajcie innych ogrodników o ich pierwsze plony. Albo o te, z których są najbardziej dumni! Ich twarze natychmiast rozjaśni szczery uśmiech a w oczach pojawi się błysk. To wciąga, uzależnia wręcz. Jednocześnie dając tak wiele w zamian! Radość, satysfakcję, no i jedzenie! Czego chcieć więcej? 😉

 


Mam nadzieję, że dasz się namówić na wypróbowanie jak działa  zajawka na ogródek i w tym roku posiejesz zioła na balkonie, parapecie albo w przydomowym ogródku. Albo może kupisz sadzonki pomidora albo truskawek?

Namawiamy!

A jeśli chcesz wiedzieć więcej o mojej ogródkowo-wiejskiej przygodzie to zapraszam Cię do mojego wiejskiego Newslettera, który znajdziesz TUTAJ


 

Basia Chronowska-Cholewa – autorka prawdopodobnie najpopularniejszego w Polsce bloga o uprawie roślin jadalnych na balkonie (slonecznybalkon.pl) oraz książki w tej samej tematyce („Wyhoduj i zjedz”, wyd. Znak). Wierzy, że na każdej przestrzeni można uprawiać coś co potem można zjeść 🙂 Od ponad 8 lat pomaga i inspiruje w zakładaniu nawet najmniejszych warzywniaków. Prywatnie mama dwóch małych aspirujących ogrodników, których stara się zarazić swoją pasją (i w międzyczasie nie zwariować 😉

foto: Monika Nowakowska


 

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *