Dobre rady – wskazówki dla tych, co je słyszą i dla tych, co je głoszą

Temat porad od rodziny, znajomych i nieznajomych jest bardzo emocjonujący. Po ostatnim nagraniu na temat słodyczy i przekąsek w diecie dzieci wrócił do mnie znowu i pomyślałam, że napiszę coś, czym będzie można się podzielić właśnie z tymi, którzy Wam doradzają.

O tym jak i dlaczego dobrze żywic dziecko można pisać książki, blogi, ebooki i prowadzić godziny rozmów. Możesz o tym czytać i dowiadywać się bez końca. Możesz się dokształcać, i w końcu być pewna (lub pewien), że znalazłaś Waszą najlepszą drogę i postępować zgodnie ze swoimi wyborami.

Ale co zrobić jeśli ktoś bliski lub dalszy dzieli się z Tobą swoją opinią, nawet nieproszony?

Jestem mamą dwójki dzieci, mam dużą rodzinę, wielu znajomych bliższych i dalszych. Ja też się nasłuchałam, zanim nauczyłam się asertywności (to jeden z najlepszych „skutków ubocznych” mojego macierzyństwa!). A wiem też, dzięki mojej pracy i wielu rozmowom z innymi rodzicami, że temat „dobrych” rad to coś co wzbudza mnóstwo emocji i może być dużym wyzwaniem.

Mam więc dla Was tekst, który możecie podesłać swoim bliskim, znajomym, teściom i innym osobom, które z trudem przyjmują Wasze rodzicielskie decyzje dotyczące żywienia dziecka.

Tak naprawdę ten tekst mógłby dotyczyć też innych rodzicielskich tematów, ale jako że zajmuję się żywieniem dzieci to o nim będę pisać.

Kilka wskazówek dla rodziny i znajomych, którzy martwią się o to jak Młodzi Rodzice podchodzą do żywienia swojego dziecka lub dzieci.

Na początek wyjaśnienie – Młodzi Rodzice to na potrzeby tego tekstu osoby, co do których zachowania masz wątpliwości – może Twój syn/córka, synowa/zięć, może kuzyni, albo po prostu znajomi, bliżsi lub dalsi. Prawdopodobnie od nich dostałaś/eś ten tekst do przeczytania.

Przyjmuję, że dzielisz się z Młodymi Rodzicami swoją opinią nie po to żeby im uprzykrzyć życie. Zakładam, że robisz to z troski, obawy o zdrowie ich dziecka, że masz dobre intencje. Jestem raczej optymistką jeśli chodzi o ludzi, więc tak założę, że intencje są dobre.

Zanim podzielisz się swoją opinią, o tym jak powinno być żywione dziecko, pomyśl jakie mogą być intencje jego rodziców? Dlaczego wybrali jakąś konkretną drogę? Skąd wzięli ten pomysł?
Czy zapytałaś/eś o to czy od razu dzielisz się swoimi radami? Czy prosili o pomoc albo opinię? Co Cię w tym podejściu martwi? Czego się obawiasz?

I jeszcze ważniejsze – czy myślisz że rodzice tego dziecka naprawdę chcą mu zaszkodzić?

A jeśli robisz to na złość, albo nawet się nie zastanawiasz po co, to po prostu ugryź się w język. Rodzicielstwo to i tak duże wyzwanie, nawet bez krytyki od rodziny i znajomych.

Najprawdopodobniej mają jakiś powód dla którego postępują właśnie tak.

Zanim powiesz, co o tym myślisz, zapytaj. Życzliwie zapytaj, skąd się wziął ten pomysł i to podejście?

Albo opowiedz o swoich obawach i przemyśleniach, ale zrób to tak żeby nie zabrzmiało to jak atak a raczej troska. Możesz po prostu powiedzieć: „widzę że postępujecie w taki sposób, mam pewne obawy w związku z tym, a zależy mi na Waszym zdrowiu/bezpieczeństwie/jestem ciekaw/a. Skąd ten pomysł”

To dużo lepszy początek rozmowy niż „moje dziecko w tym wieku…” „ty w tym wieku…” albo „na pewno się zakrztusi/zje za mało/zaszkodzi mu to”

Druga sprawa to Twoje doświadczenia.

Być może masz swoje dzieci i sprawdziły się u Ciebie pewne rzeczy. I jesteś przekonany/a że Twoje podejście sprawdzi się najlepiej też dla innych. A może nie masz swoich dzieci ale masz dużo obserwacji z boku, widzisz jakieś rzeczy, które wydają Ci się być błędne, dziwne, przesadne?

Ludzie są różni.
Dzieci są różne – mają różne temperamenty i charaktery, potrzeby i apetyt.
Rodzice są różni – mają różne priorytety, z różnymi trudnościami mogli się spotkać na swojej rodzicielskiej drodze (możesz o tym nie wiedzieć), mogą mieć różne źródła wiedzy, wspomnienia z dzieciństwa związane z jedzeniem, różne zwyczaje żywieniowe i przekonania dotyczące tego jak dobrze karmić swoje dziecko.

Niezależnie od tego wszystkiego, jestem pewna, że nie potrzebują kolejnego krytyka. Szczególnie wśród bliskich. Raczej potrzebują wsparcia, zainteresowania, albo po prostu akceptacji ich wyborów i świętego spokoju.

Może się okazać, że Młodzi Rodzice szybko zorientują się, że mogą od Ciebie spodziewać się nieproszonych rad, krytyki albo dezaprobaty. I przestaną się z Tobą spotykać, albo będą jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać to co mówisz. To na pewno nie wpłynie dobrze na Wasze relacje.. a to nie na tym Ci zależy, prawda?

I wracając do Ciebie – Młody Rodzicu 😉

Jeśli słyszysz porady, o które nie prosisz, to pamiętaj o tym, że prawdopodobnie osoba, która Ci ich udziela ma dobre intencje. Powiedz, że możecie pogadać, wyjaśnić, zanim ktoś podzieli się z Tobą swoimi poradami. Na spokojnie, asertywnie, ale bez rzucania się do gardeł.

Jeśli wiesz, że ten ktoś jednak ma złe intencje to możesz po prostu powiedzieć, że dziękujesz za poradę i nie chcesz o tym dyskutować.

Niezależnie od wszystkiego co pojawiło się w tym tekście, pamiętaj, że masz prawo podejmowac decyzje dotyczące Twojego dziecka i nie musisz się nikomu tłumaczyć. Oczywiście nie powinny one dziecka krzywdzić, ale zakładam, że nie ma wśród moich czytelników i czytelniczek osób, które chciały by to robić.

Jestem ciekawa, jakie Wy macie doświadczenia z tematem „doradców” i dobrych rad?
Jak sobie z nimi radzicie?

Zapisz się do newslettera i odbierz prezent!

Please wait...

Dziękuję za zapisanie się do newslettera!

Przeczytaj też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *