Miód i czarnuszka – duet na odporność

Trwa sezon jesienno-zimowych infekcji, przeziębień, a więc również sezon poszukiwania sposobów na wspieranie odporności. Jeśli zainteresujesz się tym, jak żywność może wspierać odporność i jakie mogą być naturalne sposoby na wspieranie układu odpornościowego, trafisz na takie produkty jak: zioła, naturalne syropy, kiszonki i z całą pewnością również na olej z czarnuszki i miód.
Miód i czarnuszka na odporność- o tych dwóch ostatnich produktach chcę Wam opowiedzieć – czy naprawdę to idealny duet wspierający nasz organizm?

Jak widzicie, ten wpis powstał we współpracy z firmą Olini, rodzinną olejarnią, którą na pewno już widzieliście na moim blogu. Jakiś czas temu pisałam obszerne opracowanie na temat tłuszczów – o olejach i tłuszczach w diecie mam i dzieci.

W tamtym tekście wyjaśniłam też skąd moja sympatia do Olini ale przypomnę raz jeszcze – to rodzinna firma,  która oferuje wyjątkowe i naturalne produkty. Po pierwsze oleje i nasiona. Oleje są tłoczone na zimno, na Twoje zamówienie – dzięki temu zawartość składników aktywnych w oleju jest bardzo wysoka a straty wynikające z przechowywania i transportu są minimalne. Od pewnego czasu w ofercie oprócz olejów i nasion są jeszcze zakwasy (o których świetnie napisał Pan Tabletka o tutaj – dodałam swoje dwa słowa o stosowaniu ich u dzieci, polecam!).
No i w końcu jeszcze jedna nowość od Olini – moja ogromna miłość czyli miody

Wiem, że podawanie dzieciom naturalnych mikstur wspierających odporność jest coraz popularniejsze. Często nie mamy zaufania do aptecznych syropków (a jeszcze częściej mamy  w tym rację) i szukamy naturalnych sposobów.

Dlatego na prośbę Olini przygotowałam dla Was artykuł o miodzie i czarnuszce – dwóch produktach, które naprawdę warto stosować w okresie hulających infekcji i przeziębień. 

Dlaczego warto? Już wyjaśniam.. 

Czarnuszka na odporność

Przygotowując się do napisania tego artykułu przekopałam się przez publikacje naukowe dotyczące wpływu czarnuszki na organizm człowieka. Jej korzystne właściwości są znane od baaardzo dawna i były wykorzystywane tradycyjnie między innymi jako remedium na: zmiany skórne, wsparcie dla wątroby i funkcjonowania układu pokarmowego, infekcje, różnego rodzaju zakażenia bakteryjne i grzybicze, oraz wiele innych dolegliwości.  

Wygląda na to, że oprócz ludowych wierzeń dotyczących właściwości czarnuszki jej dobroczynne działanie potwierdza współczesna nauka – publikacji na jej temat jest mnóstwo. Wynika z nich, że czarnuszka rzeczywiście ma wiele pozytywnych działań:

  • wspiera układ odpornościowy i walkę z infekcjami (krótszy czas trwania infekcji i łagodniejszy przebieg), w tym zapaleniem migdałków i gardła, nieżytach nosa (czyli po prostu katarze)
  • zmniejsza dolegliwości przy astmie i alergicznych zmianach skórnych,
  • działa ochronnie na układ pokarmowy i wątrobę i poprawia apetyt,
  • działa przeciwzapalnie, przeciwbólowo, przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo,
  • pomaga w walce z reumatoidalnym zapaleniem stawów, cukrzycą, chorobami układu krążenia a nawet chorobami nowotworowymi.

Bardzo obszerne opracowanie opisujące badania naukowe na temat czarnuszki znajdziesz TUTAJ

Te prozdrowotne właściwości wynikają z zawartości licznych składników aktywnych w nasionach czarnuszki. Zidentyfikowano ich ponad sto! Ale uważa się, że tym który w największym stopniu przyczynia się do dobroczynnego działania na nasz organizm to przede wszystkim tymochinon – składnik olejków eterycznych obecnych w nasionach. Oprócz niego w nasionach czarnuszki znajdują się również cenne wielonienasycone kwasy tłuszczowe, białko, błonnik, składniki mineralne i witaminy (cynk, fosfor, żelazo, miedź i inne) oraz inne olejki eteryczne, alkaloidy, flawonoidy i saponiny. Taka kompozycja składników nadaje czarnuszce wyjątkowych właściwości i sprawia, że bez wątpienia zasługuje ona na miano superżywności. 

Czarnuszka – działanie immunomodulujące czyli wsparcie odporności

Nie będę pisać o wszystkich właściwościach czarnuszki bo jest ich bardzo wiele, ale w kontekście tematu wspierania odporności chcę podkreślić, że badania naukowe potwierdzają jej korzystne działanie immunomodulujące.
To oznacza, że pomaga układowi odpornościowemu działać prawidłowo, czyli reagować adekwatnie do sytuacji. Ani nadmiernie (jak np. w chorobach autoimmunologicznych) ani niewystarczająco (jak przy obniżeniu odporności). 

Stosowanie czarnuszki (oleju i nasion) będzie więc super wsparciem w okresie nasilonych infekcji (jesień i zima!), u alergików (również astmatyków), osób z chorobami autoimmunologicznymi (np Reumatoidalne Zapalenie Stawów) i z osłabionym układem odpornościowym. Potwierdzone jest też korzystne działanie oleju z czarnuszki na skórę – będzie więc również wsparciem np. w Atopowym Zapaleniu Skóry.

Na dodatek wiadomo, że czarnuszka jest bezpiecznym produktem. Toksyczność tymochinonu jest bardzo niska. Dlatego czarnuszka uważana jest za produkt bezpieczny, który można stosować zarówno u dzieci jak i u dorosłych w codziennej diecie. 

Oczywiście im świeższy będzie produkt z którego skorzystacie tym lepiej. Więcej składników odżywczych i substancji aktywnych zostaje w ziarnach i olejach. Dlatego tak polecam produkty od Olini – oleje są tłoczone dopiero po Twoim zamówieniu a wszystkie produkty mają krótki termin przydatności do spożycia i zaleca się przechowywać je w lodówce – właśnie po to żeby zachowały maksymalnie dużo prozdrowotnych właściwości. 

Olej z czarnuszki – jak podawać dziecku?

Znając właściwości tych małych czarnych ziarenek od razu mamy ochotę zacząć popijać czarnuszkowy olej kilka razy dziennie albo zagryzać wszystkie posiłki nasionami. I oczywiście karmić czarnuszką nasze dzieci. 

Ale zanim zaczniecie, pamiętajcie, że oprócz działania prozdrowotnego ma ona też wartość odżywczą – dostarcza białka, tłuszczu, witamin i składników mineralnych, a olej jest normalną porcją tłuszczu w diecie. Druga sprawa – olej ma intensywny, korzenny smak, a więc podawanie go do picia niemowlętom i małym dzieciom może stwarzać pewne problemy praktyczne. W przypadku najmłodszych dzieci namawianie do picia go mimo odmowy dziecka może po prostu zniechęcić malucha do próbowania nowości. 

Dlatego myślę, że wprowadzanie czarnuszki do diety dziecka dobrze jest zacząć od naprawdę małej ilości oleju lub nasion. 

Jeśli chcesz podać czarnuszkę niemowlakowi – możesz dodać 2-3 krople oleju do miseczki zupy lub dania obiadowego i zobaczyć jak takie danie posmakuje dziecku. Jest duża szansa że nie znając jeszcze wielu smaków i przy regularnym podawaniu niemowlak po prostu przyzwyczai się do tego specyficznego smaku. 

Jeśli ta metoda się nie sprawdzi, zamiast oleju możesz użyć zmielonych nasion czarnuszki – zmielonych żeby zwiększyć przyswajanie składników odżywczych z ziaren i zmniejszyć ryzyko zakrztuszenia u dziecka. Oczywiście najlepiej rozdrobnić je w moździerzu lub młynku bezpośrednio przed podaniem, ale możesz też zmielić raz na kilka dni większą ilość i trzymać w zamkniętym słoiku w lodówce.   

Podobnie można wprowadzić czarnuszkę do diety starszego dziecka lub swojej (a nawet „podstępnie” nakarmić nią całą rodzinę na sobotnim obiedzie dosypując nasiona do sałatki albo makaronu 😀 )

Po pierwszym roku życia możesz też spróbować wprowadzić rytuał popijania oleju z czarnuszki z łyżeczki stosując ilości jak opisane u Alaantkowych ale pamiętaj, żeby uwzględnić ten dodatek jako jedno ze źródeł tłuszczu w diecie dziecka. W zależności od masy ciała maluchy w 2 i 3 roku życia zwykle potrzebują na co dzień ilości tłuszczu równej około 2-3 łyżek (Wszystkich, łącznie z tymi użytymi do gotowania. To mogą być różne oleje, masło, orzechy, nasiona). Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym potrzebują średnio 3-4 łyżki a dorośli bardzo różnie (w zależności od masy ciała, aktywności fizycznej, proporcji składników w diecie) od 4 łyżek w górę.
Ja przyjmuję 1 łyżkę oleju i zagryzam kawałkiem jabłka albo kiszonego ogórka 😉 oraz dodaję nasiona czarnuszki do posiłków.  

A żeby uprzyjemnić codzienną porcję czarnuszki możesz też wypróbować różnych mikstur z dodatkiem oleju z czarnuszki np. wymieszać ją z …miodem. 

Dlaczego miód wspiera odporność i czy można podawać miód dzieciom?

Miód to niezwykły produkt. Naturalna słodycz (składa się głównie z cukrów prostych – glukozy i fruktozy) ale też źródło składników mineralnych i witamin oraz składników aktywnych biologicznie.
Wprawdzie ilości składników mineralnych i witamin w miodzie są raczej śladowe, tym bardziej biorąc pod uwagę że nie powinniśmy go spożywać bardzo dużo (w końcu to słodzidło). Ale jego korzystny wpływ na odporność i lecznicze właściwości są znane od czasów antycznych (wiecie, że już Arystoteles pisał o miodzie jako leku na rany i infekcje oczu?). Na dodatek, co też jest dla mnie bardzo ważne – potwierdzone przez współczesną naukę. 

Miód – właściwości prozdrowotne

Wysoka zawartość cukrów prostych, w połączeniu z niskim pH (tzn. że miód ma naturalnie kwaśny odczyn) aktywnych biologicznie składników (enzymów, przeciwutleniaczy, mikroelementów i witamin) sprawia, że miód ma właściwości przeciwbakteryjne. Działa też przeciwzapalnie i przeciwutleniająco. Jest dzięki temu świetnym wsparciem dla układu odpornościowego w okresie obniżonej odporności i infekcji. Miody spadziowe mają ponadto działanie wykrztuśne (stąd polecana tradycyjnie herbata z miodem np. na kaszel).  

Ważne – prozdrowotne właściwości miodu dotyczą produktu jedzonego „na zimno”. Wysoka temperatura zmniejsza jego właściwości m.in. dezaktywuje enzymy (które w miodzie pochodzą ze śliny pszczół, nektaru i pyłku kwiatków), zmniejsza zawartość witaminy C.  

Od kiedy można podawać dziecku miód?

Ponieważ miód jest surowym produktem odzwierzęcym, to z jego spożyciem wiąże się pewne ryzyko mikrobiologiczne. Miód może zawierać laseczki jadu kiełbasianego. Są one szczególnie niebezpieczne dla niemowląt ze względu na nie w pełni rozwinięty skład mikrobioty jelitowej. Wprawdzie przypadki zatrucia jadem kiełbasianym u niemowląt w Polsce są bardzo rzadkie, ale profilaktycznie nie zaleca się podawania miodu niemowlętom. 

Starszym dzieciom można podawać miód jako naturalne słodzidło (np. dodatek do jogurtu z musli, na kromce pieczywa czy jako dodatek do placuszka lub naleśnika) albo właśnie składnik mikstury na odporność, z olejem z czarnuszki ;). Ale nie przesadzajcie z ilością, pamiętajcie że to nadal słodzidło i źródło dużej ilości prostych cukrów – łyżeczka słodkości dziennie wystarczy. 

Jakie miody można podawać dzieciom?

Moja ulubiona odpowiedź na pytanie „który produkt wybrać?” jest taka, żeby podawać różne produkty z danej grupy. I tu odpowiedź jest podobna. Najlepiej jest korzystać z różnych miodów, zarówno dla siebie jak i dla dziecka. 

Olini ma w ofercie cztery miody nektarowe, pochodzące z zaprzyjaźnionej pasieki w województwie Lubuskim. Wypróbowaliśmy wszystkie (dwa słoiczki już zostały opróżnione i wykorzystane ponownie na nasze ogródkowe przetwory 😉 ). Nazwa miodu pochodzi zwykle od nektaru rośliny, która była najczęściej odwiedzana przez pszczoły przed jego zebraniem. Mnie szczególnie zaskoczył smak miodu rzepakowego od Olini – jest bardzo aromatyczny, kwiatowy i świeży. Oczywiście wcześniej już jadłam miód rzepakowy, ale nie pamiętam takiego intensywnego smaku. W sklepie Olini znajdziecie też miody: faceliowy, nawłociowy i lipowy 

Miód faceliowy – jest pozyskiwany z nektaru facelii błękitnej, która należy do najbardziej miododajnych kwiatów. Ma lekko cytrusowy aromat.

Miód rzepakowy – jeden z popularniejszych miodów, ze względu na łagodny smak, kremową konsystencję i piękną jasną barwę. Nie krystalizuje się tak szybko jak inne miody, a ten od Olini jest naprawdę po prostu wyjątkowo pyszny!

Miód lipowy – tradycyjnie podawany w trakcie infekcji dróg oddechowych i przeziębień. Ma działanie wykrztuśne i sprawdzi się świetnie w trakcie infekcji (można też użyć go do przygotowania syropu z cebuli i czosnku).

Miód nawłociowy – rzadko spotykany w sklepach i pasiekach. Pszczoły zbierają nektar nawłoci pod koniec sezonu więc jego pozyskiwanie jest trudniejsze niż we wcześniejszym okresie miodowego sezonu. Ma bursztynowy kolor i szybko krystalizuje. 

View this post on Instagram

Jesień w tym roku jest dość łaskawa – ciepła i całkiem przyjemna 😉 Tylko te długie ciemne wieczory. Na wsi wydają się być jeszcze dłuższe! Ale jesień i zima to zawsze sezon na infekcje, przeziębienia i wyzwanie dla naszej odporności. W związku z tym zaraz po weekendzie będę miała dla Was nowy wpis na blogu – o naturalnym wspieraniu odporności. O miodzie (który kocham tak samo bardzo jak pszczoły i marzę o własnych ulach) i o jeszcze jednym niezwykłym produkcie od @olinipl o który często pytacie a ja z pełnym przekonaniem polecam i sama stosuję 😉 Przekopałam stare i nowe publikacje naukowe i bardzo stare książki – efekt tej pracy pokażę Wam już w poniedziałek 😉 A tymczasem jestem ciekawa, czy stosujecie jakieś domowe sposoby na wspieranie odporności? Waszej i Waszych dzieci? Może jakieś specyfiki od @pantabletka ? 😉 Albo domowe, babcine receptury? #jesien #miód #dietetykadlamamidzieci #workathome #pszczoły #pszczołyiludzie #odporność #olinipl #mjackowska

A post shared by Małgorzata Jackowska (@mjackowska.dietetyka) on

Ciekawostka 

Naturalne miody z czasem zmieniają konsystencję – krystalizują (czasami mówi się, że się „zcukrzają”). To naturalny proces! Miody o wyższej zawartości fruktozy w stosunku do glukozy krystalizują wolniej a ich konsystencja jest bardziej kremowa.

Jeszcze jedna ważna rzecz na temat miodu!

Szukaj polskiego miodu, z naszych lokalnych pasiek. Kupując miód lokalnie wspierasz pasieki. Więcej pasiek to więcej pszczół a więcej pszczół to dobrze dla naszego środowiska. Pszczoły zapylają rośliny, również te jadalne. Wiecie, że cukinia albo papryki potrzebują zapylaczy żeby owocować? Bez nich zostaje tylko ręczne przenoszenie pyłku między roślinami (w tym roku czytałam sporo na ten temat na facebookowej grupie poświęconej uprawie roślin jadalnych na balkonie i z ulgą oddychałam podglądając jak w naszym warzywnym ogródku latają pszczoły i trzmiele i włażą do kwiatków). 

Jeśli kupujesz miód w markecie przeczytaj koniecznie skąd pochodzi – najlepiej żeby był z Polski, lub z krajów Unii Europejskiej. Jeśli jest spoza UE (lub mieszanka miodów z krajów UE i poza UE) to pokonał długą drogę zanim do nas dotarł. Raczej poszukaj lokalnej pasieki albo kooperatywy, a najlepiej zajrzyj TUTAJ 😉 

I NA KONIEC!
Mam dla Was rabat -10% w sklepie Olini, ważny od 18.11 do 1.12. Robiąc zakupy w sklepie Olini wpisz w zamówieniu kod: GOSIAJACKOWSKA żeby skorzystać ze zniżki!


Literatura:
  1. Zahra G. i wsp. Preclinical and clinical effects of Nigella Sativa and it constituent tymoquinone: A review., Journal of Ethnopharmacology (2016)
  2. Ahmad A. I wsp. A review on therapeutic potential of Nigella Sativa: A miracle herb. Asian Pac J Trop Biomed 2013, 3(5): 337 – 352
  3. Wojtacki M. Produkty pszczele I przetwory miodowe. Panstwowe Wyd. Roln. I Leśne. 1988 
  4. Vallianou et al., Honey and its Anti-Inflammatory, Anti-Bacterial and Anti-Oxidant Properties General Med 2014, 2:1 http://dx.doi.org/10.4172/2327-5146.1000132
  5. Ajibola A., Novel Insights into the Health Importance of Natural Honey Malays J Med Sci. Sep-Oct 2015; 22(5): 7-22 
  6. https://www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/inne-rodzaje-zakazen/159263,zatrucie-toksyna-botulinowa-botulizm-zatrucie-jadem-kielbasianym

Zapisz się do newslettera i odbierz prezent!

Please wait...

Dziękuję za zapisanie się do newslettera!

Przeczytaj też

2 komentarze

  1. Dobry wieczór.
    Pijemy czarnuszke od ok 2 lat popijajac woda z miodem.Ostatnio wyczytałam ze powinno robic sie przerwy.Czy to prawda, bo my nie robiliśmy żadnej.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *