Dlaczego wszystkie niemowlaki powinny jadać grudki i kawałki?

Bardzo często pierwsze skojarzenie z posiłkami dla niemowląt to zupa krem albo kleik ryżowy czy kaszka błyskawiczna. Skąd się wziął pomysł że niemowlęta muszą jeść gładkie przeciery a grudki i kawałki grożą zawsze zakrztuszeniem? Że lepiej tego unikać co najmniej do końca pierwszego roku życia?
Wbrew pozorom to nie będzie wpis o BLW 😉

Nie będę tu pisać o wartości odżywczej ani kolejności wprowadzania produktów, chociaż oczywiście są one bardzo istotne. O tym przeczytacie TUTAJ

Chcę napisać tu tylko o konsystencji produktów, które dostaje niemowlę. I o tym dlaczego konsystencja jedzenia jest AŻ tak ważna właśnie w drugim półroczu życia.

Umówmy się na początek, że nie będziemy opierać się na wskazówkach z etykietek i poradników producentów słoiczków i kaszek, dobrze? Dobór składników i konsystencji gotowych produktów dla dzieci jest właściwie dowolny. I zależy od inwencji producentów i od tego co się najlepiej sprzedaje.

Co mówią zalecenia żywienia niemowląt na temat konsystencji jedzenia ? Czy podawać grudki i kawałki?

Polskie rekomendacje (1) opierają się w tej kwestii na wytycznych WHO (2). Podają przykładowe konsystencje proponowanych produktów:

6-8 miesięcy :początkowo: gęsta kasza, owsianka, gładkie puree, następnie: rozdrobnione produkty z rodzinnego stołu, np. papki, puree z grudkami, rozgniecione produkty,

9-11 miesięcy: posiekane lub rozdrobnione pokarmy, oraz miękkie produkty podawane do rączki,

12-23 miesiące: produkty z rodzinnego stołu,

A w zalecenia żywienia niemowląt dla Unii Europejskiej (a więc i dla nas)(3) czytamy, że żywność uzupełniającą można podzielić na przejściową (przetartą, pogniecioną, półpłynną) i rodzinną. W tych zaleceniach dużo jest mowy o tym, że tylko w naprawdę początkowym etapie potrzebne są mocno rozdrobnione produkty czy papki. Już do ósmego miesiąca życia sprawność języka jest na tyle duża, że niemowlę spokojnie może sobie radzić ze zjadaniem posiłków z kawałkami i samodzielnym jedzeniem. Od 9 miesiąca zwykle już dzieci są wystarczająco sprawne, żeby karmić się samodzielnie. Mogą pić z otwartego kubka i jeść żywność przygotowywaną dla reszty rodziny z niewielkimi tylko modyfikacjami (np bez soli, pokrojone). I nadal nie mówimy o BLW 😉

W tabelce dotyczącej konsystencji podano, że:

pomiędzy 7 a 12 miesiącem: dziecko może dostawać produkty o zwiększającej się różnorodności konsystencji. Zarówno rozdrobnione jak i nadające się do jedzenia samodzielnego.

Przeciery są potrzebne tylko między 4 a 7 miesiącem życia. Jeżeli w tym czasie w ogóle są podawane jakieś posiłki uzupełniające.

Skąd się w takim razie wzięło przekonanie o tym, że niemowlaki muszą jeść przeciery i gładkie puree?

Stąd, że jeszcze kilka lat temu rozszerzanie diety było zalecane już po 4 miesiącu życia dziecka. A taki maluch nie umie po prostu zjeść nic co ma konsystencję inną niż półpłynna. Niestety ze względu na bardzo mylący schemat rozszerzania diety w polskich zaleceniach (1) nadal wiele mam słyszy takie zalecenie. Więcej o tym o którym pisałam już TUTAJ i TUTAJ. Nie chcę tu się znowu o tym rozpisywać. Ale naprawdę WSZYSTKIE najbardziej liczące się instytucje zajmujące się żywieniem dzieci, które są niezależne i opierają się na aktualnej wiedzy naukowej potwierdzają, że dzieci potrzebują posiłków uzupełniających zaczynając od około KOŃCA szóstego miesiąca życia. Niezależnie od tego czy dziecko jest karmione naturalnie czy z butelki. Niezależnie od tego, czy mowa o krajach rozwiniętych, czy rozwijających się. Niezależnie od tego co jest napisane na opakowaniu słoiczka czy kaszki.

Czasami dzieci są gotowe na rozszerzanie diety przed końcem szóstego miesiąca, ale to widać. Dziecko sięgnie do waszego talerza i będzie umiało samo sobie coś podać do jedzenia. Wtedy najprawdopodobniej już spokojnie poradzi sobie ze zjedzeniem również grudek czy kawałków.

Wróćmy do papki..

Dziecko które nie siedzi i nie umie sięgnąć po kawałek jedzenia nie będzie umiało też zjeść tego kawałka. Jeżeli pierwsza łyżeczka jedzenia była podawana dziecku zanim ono było gotowe na żucie jedzenia, to musiało być to jedzenie o konsystencji płynnej. Po to, żeby maluch mógł wypić zawartość tej łyżeczki, po prostu. Oznakowanie na produktach gotowych dla niemowląt „po 4 miesiącu” znajduje się tam dlatego, że zgodnie z prawem żadne produkty uzupełniające nie mogą być sprzedawane jako właściwe dla niemowląt młodszych, niż właśnie po ukończeniu 4 miesiąca. Im wcześniej producent dotrze do klienta tym więcej zarobi, to chyba logiczne, że żywność typu pierwsza łyżeczka jest tak mocno promowana. A darmowy zestawik pierwszych słoiczków można zamówić na każdej stronie internetowej producenta.

Ale jeżeli zaczynamy rozszerzanie diety w momencie w którym dziecko jest na to naprawdę gotowe: ma około pół roku, siedzi w miarę stabilnie z podparciem, to zapewne jest też w stanie zjeść posiłek o konsystencji bardziej zaawansowanej niż przecier.

Również w polskich zaleceniach jest mowa o tym, że umiejętność żucia i gryzienia kształtuje się w miarę jak dziecko ma okazję ją ćwiczyć. To oznacza, że aby nauczyć się jedzenia kawałków, przeżuwania i połykania jedzenia dziecko potrzebuje dostawać jedzenie, które wymaga tych umiejętności.

Jeżeli maluch nie ma okazji do jedzenia chociaż grudek (już nie mówiąc o kawałkach jedzenia) PRZED 9-10 miesiącem życia, to później może mu być dużo trudniej się tego nauczyć. Największe możliwości nabywania tych umiejętności przypadają na czas pomiędzy 6 a 10 miesiącem życia (1). Jest co najmniej kilka badań potwierdzających, że dzieci potrzebują dostawać kawałki i grudki, żeby się nauczyć z nimi radzić i że akurat tutaj istnieje luka czasowa (czy tam okno), w której uczą się tego najlepiej.

Ważne jest, żeby nie rezygnować z konsystencji grudkowatej i kawałków z powodu skrzywionej miny malucha. Dziecko po prostu nie jest przyzwyczajone do nowej konsystencji i dlatego może być zdziwione. Potrzebuje kilku prób i nieco czasu, żeby się przyzwyczaić. Ale jeżeli przez cały pierwszy rok życia dziecka będziecie podawać mu gładkie i rozgniecione na papkę posiłki, to prawie na pewno pojawią się problemy z akceptacją grubszej konsystencji w kolejnych miesiącach. A przed przedszkolem będziecie musieli zafundować dziecku kurs intensywnego przyzwyczajania do dorosłego jedzenia…(4)(5)(6)

Zobacz też TUTAJ o kawałkach i samodzielnym jedzeniu

brokuły

Martwicie się, że się zakrztuszą?

To pewnie temat na oddzielny wpis (może tu). Ale mówiąc w skrócie, rozwój motoryki jamy ustnej dziecka przebiega w taki sposób, że niemowlę zaczyna się krztusić mając jedzenie bardzo płytko w buzi.  To taki odruch, jeśli kawałek jedzenia znajduje się odrobinę głębiej to język odruchowo się unosi zamykając dostęp do dróg oddechowych. Dziecko odkrztusza kawałek jedzenia i go wypluwa. Nie dławi się jak mogło by to się wydarzyć w przypadku starszego dziecka, np. przedszkolaka, czy dorosłego, kiedy jedzenie jest już głęboko w gardle.

Na dodatek wiele badań dotyczących metody BLW (krztuszenie to główna obawa, więc temat krztuszenia pojawia się praktycznie w każdym opracowaniu) pokazuje, że maluchy radzą sobie bardzo szybko z nauką manipulowania jedzeniem w buzi i krztuszenie zdarza się głównie na początku rozszerzania diety dziecka. W żadnym z opracowań (łącznie z moim badaniem do pracy magisterskiej) nie odnotowano sytuacji zakrztuszenia, która wymagałaby pierwszej pomocy medycznej. Właśnie dlatego, że niemowlę odkrztusza jedzenie zanim trafi ono głęboko do buzi, czy do gardła. A w przypadku BLW dodatkowo ma okazję poznać dany produkt rączkami, jeszcze zanim trafi do ust. Poznaje konsystencję dłońmi. A więc już ma orientację z czym ma do czynienia.

I tak chcesz podawać przeciery? 

Decyzja o sposobie żywienia dziecka to decyzja indywidualna rodziców, wierzę, że podejmowana w oparciu o najlepszą dostępną wiedzę. Jeżeli więc po przeczytaniu powyższego wpisu i tak chcielibyście podawać dziecku przeciery to pamiętajcie, że oprócz nich maluch powinien dostawać też produkty z grudkami, kawałki i jedzenie do rączki. I że powinno być ono wprowadzone przed 9-10 miesiącem życia dziecka.

Papki mogą być przydatne w początkowym etapie wprowadzania nowych produktów do diety, jako konsystencja przejściowa, na pierwsze próby. Ale z czasem konsystencja posiłków powinna się zmieniać, tak żeby pod koniec pierwszego roku życia dziecko mogło zjadać przynajmniej część posiłków z rodzinnego stołu bez specjalnego rozdrabniania. Chodzi o to, żeby niemowlę nauczyło się żucia, gryzienia i połykania żywności podawanej w kawałkach w tym okresie, który w jego rozwoju naturalnie temu procesowi sprzyja..

Nauka żucia i gryzienia jest bardzo ważna ze względu na prawidłowy rozwój aparatu mowy a więc nie dość że kawałki i grudki w drugim półroczu życia sprzyjają szybszej nauce jedzenia rodzinnych posiłków to są też profilaktyką problemów logopedycznych w późniejszych latach życia.

Podsumowując informacje dotyczące konsystencji jedzenia dla niemowląt:

  1. Nauka żucia naturalnie najlepiej przebiega pomiędzy 6 a 10 miesiącem życia dziecka a gryzienia do końca 2 roku życia.
  2. Niemowlęta mogą i powinny dostawać jedzenie zawierające grudki już od początku rozszerzania diety czyli od końca szóstego miesiąca życia.
  3. Kawałki i produkty do rączki najlepiej wprowadzić do diety dziecka przed 9-10 miesiącem życia.
  4. Pod koniec pierwszego roku życia dziecko powinno móc zjadać już przynajmniej część produktów z rodzinnego stołu.
  5. Papki i gładkie przeciery były potrzebne w sytuacji wprowadzania nowych produktów do diety dziecka, które nie było jeszcze gotowe na żucie jedzenia. Można je podawać w pierwszych próbach rozszerzania diety ale nie jest to konieczne z rozwojowego punktu widzenia. Oczywiście, że są dania, które podaje się w formie kremu czy papki, np. zupa z dyni i nie ma zakazu ;).  Ale chodzi o to żeby nie opierać całej diety niemowlęcia na przecierach. Tylko dać mu szansę próbowania jedzenia w jego naturalnej formie i na optymalny rozwój umiejętności żucia, gryzienia i w dalszej perspektywie mówienia.

_DSC1045

źródła:

1. Zasady żywienia zdrowych niemowląt  PTGHiŻD 2014
2. WHO feeding and nutrition of infants and young children 2003
3. Żywienie niemowląt i małych dzieci: standardy postępowania dla Unii Europejskiej
4
. Nicklaus S. 2011: Childrens acceptance of new foods at weaning. Role of practices of weaning and of food sensory properties
5. Coulthard et al. 2009: Delayed introduction of lumpy foods to children during the complementary feeding period affects child’s food acceptance and feeding at 7 years of age
6. Schwartz et al. 2011: Developement of healty habits early in life. Review of evidence and selected guidelines.

 

Przeczytaj też

43 komentarze

  1. Przy starszaku bałam się zakrztuszenia i jakiś czas przecierałam i blendowałam. Teraz szybko zaczęłam podawać kawałki i grudki. Nawet mannę potrafię z grudkami zrobić 😛

  2. Po prostu trzeba dzieciom pozwolić się nauczyć. Moja córka swój trzeci obiad (warzywa) zwymiotowała – bo to „odkrztuszanie”, „krztuszenie” to najczęściej objaw odruchu wymiotnego, który rzeczywiście na początku jest blisko z przodu jamy ustnej, a z czasem przesuwa się ku tyłowi i zostaje do końca życia jako obronny ważny odruch. Podawanie pokarmów o stałej konsystencji jest rewelacyjnym treningiem tego przesuwania się odruchu. Problem widzę częściej w lęku rodziców niż w braku gotowości dzieci 😉
    Warto też świadomie dobierać rodzaj jedzenia. I tak jak przy papkach królują na początku tarte/blendowane jabłka, tak przy BLW bym się z nimi wstrzymała. Dotarłam do badań (mała grupa, ale zawsze coś), gdzie się okazało, że przyczyną zakrztuszeń wymagających interwencji rodzica było podanie jabłek. Jabłka są twarde i odrywają się w dość dużych kawałkach. Jeśli już, to polecam pozwolić dziecku samemu zeskrobywać dziąsłami/zębami (siekaczami) miąższ z całego jabłka. 🙂

  3. znakomity i bardzo pomocny wpis! dlaczego ja tu predzej nie trafilam, choc karmie syna metoda blw to zawsze jakos tak z obawa do tego podchodzilam… dzis synek ma juz 15 miesiecy sam się najada nie musze biegac za nim z lyzeczka i wpychac mu jedzenia czy robic „samolociki”. teraz moja siostra staje przed tak trudnym wyborem metody karmienia, namawiam ja na blw ale ona strasznie sie boi….rozumiem jej lek, tez taki mialam. ale zaraz przesylam jej link do tej strony niech czyta i sie przekonuje co do slusznosci blw:)

  4. Wszyscy wokół mnie robią okrągłe oczy gdy próbuję wytłumaczyć im tą całą sytuację z krztuszeniem. Dobrze że mnie od wariatek nie wyzywają 😉 Mój syn też przy jabłku się krztusił, dopóki nie zaczęłam dawać mu całego okrągłego owocu, tak że sam sobie zeskrobywał miąższ 🙂 tak jak pisze Magda powyżej. W sumie zaliczyliśmy kilka zakrztuszeń, w tym z 3 takie że mi serce w gardle stawało, ale zawsze synek dawał sobie radę sam, i miał przy tym większy spokój niż ja. Dziś ma 16 miesięcy i zakrztuszenia prawie się nie zdarzają 🙂

  5. czy jeśli do tej pory podawałam prawie wyłącznie papki (z większą lub mniejszą ilością grudek), to moje 9miesięczne dziecko będzie już miało problem z ogarnięciem normalnego jedzenia? próbowałam blw, ale po wydarzeniu, w którym wieczorem 3 razy zwymiotował niestrawioną cukinią i makaronem, strasznie się wystraszyłam i zrezygnowałam 🙁

    1. Celina, nie musi tak być że na pewno będzie miał problem. Ale na pewno potrzebny mu czas i możliwość jedzenia nie tylko gładkich rzeczy. Myślę że podawanie kawałków i posiłków do samodzielnego zjadania będzie dobrym wyjściem na ten etap. Jeśli raz zdarzyły się wymioty po cukinii to spróbujcie z czymś innym, nie poddawaj się po jednej próbie, bo to może być zbieg okoliczności albo nadwrażliwość na ten jeden produkt. A jeśli synek będzie wymiotował częściej to wybrałabym się z nim na wszelki wypadek do logopedy lub może do gastroenterologa ?
      Przeczekanie wydaje mi się być krótkotrwałym rozwiązaniem..

      1. dziękuję za odpowiedź! 🙂
        dzisiaj podjęłam kolejną próbę – tym razem prawie rozgotowane ziemniaki, marchew oraz kalafior – zjadł, krzywiąc się przy tym, po czym wszystko zwrócił 🙁 byliśmy jakiś czas temu u gastroenterologa z powodu refluksu, ale mocne ulewanie po mleku, na które syn cierpiał, minęło więc nie wiem czy może to mieć jakiś wpływ? logopedycznie/laryngologicznie – ma ciągle za krótkie wędzidełko – jedno podcięcie nie dało do końca zadowalającego efektu, ale czy to również mogłaby być przyczyną?
        Jestem na siebie zła, że nie zaczęłam proponować mu jedzenia w kawałkach wcześniej.
        Dodam jeszcze tylko, że karmię piersią i to jest nadal podstawa diety syna.

  6. Normalnie czytam i płaczę.. z radości 😀 Moja córka ma 6 miesięcy, więc trafiłam tu we właściwym momencie i serce mi się raduje 🙂 a płaczę na samą myśl, że mogłabym Ciebie nie znaleźć 🙁 <3<3 <3

  7. Moja córka ma 6 miesięcy ale jest wcześniakiem- korygowane 4 miesiące. Nie siedzi samodzielnie nawet z podparciem, nie ma zębów, karmiona mlekiem modyfikowanym. Chciałabym już rozszerzać dietę ale zupełnie nie wiem jak… czy powinnam zastosować w takim przypadku metodę BLW ??

    1. BB, jeśli chcesz zastosować BLW to trzeba poczekać aż córka będzie w stanie siedzieć z podparciem i sięgać sama po jedzenie. Rozszerzanie diety wcześniaków to dosyć wyjątkowa sytuacja i mało jest na ten temat publikacji i dzieci bardzo różnie nadrabiają ewentualne deficyty wynikające z przedwczesnych narodzin. Wytyczne dla Unii Europejskiej mówią o tym, żeby wcześniakom rozszerzać dietę patrząc na wiek korygowany. Zęby i karmienie mlekiem modyfikowanym mają w tym wypadku moim zdaniem mniejsze znaczenie. Ważniejsza jest gotowość dziecka.

  8. Moj syn wlasnie konczy 8 miesiac i od tygodnia podaje mu bardziej grudkowate jedzenie ale odmawia, zamyka usta, robi miny i konczy sie to na 3 łyżeczkach…spróbować dac do reki? dawac dalej i sie nie poddawać? czy moze nie jest gotowy i ponowic proby za tydzien?

    1. Aga, jeśli nie próbowaliście jeszcze podawać nic do samodzielnego jedzenia to spróbuj. Papki z grudkami są wbrew pozorom trudne do zjedzenia. Nie poddawaj się ale też pozwól dziecku trochę podotykać jedzenie i samodzielnie próbować jeść.

  9. Witam serdecznie, mój syn ma skończone 9 miesięcy i nadal nie je nic z własnej rączki. Młody już od 5 miesiąca ma zęby. Aktualnie jest ich tak dużo, że kiedy daję mu przykładowo banana, on bardzo chętnie się za niego bierze gryząc duże kawałki. Boje się że się zakrztusi. W związku z tym nadal nie dałam mu do łapki nic co sam mógłby jeść 🙁
    Co robić? od czego zacząć? Dać coś podgotowanego? O frytkowatym kształcie?

    1. Mam/ miałam taki sam problem. Zaczęłam rozszerzać dietę zgodnie z zaleceniem lekarza od połowy 5 miesiąca ( syn na mm), zupki i początkowo jabłuszka gotowałam sama, mimo sugestii pediatry, żeby podawać słoiki. Do tego kaszki. Ale w pewnym momencie syn przestał jeść zupki. Kombinowałam z konsystencjami ( grudki to był koszmar), składem i nic. A synek jest drobny od urodzenia i martwiłam się, że nie chce jeść. Ale zauważyłam, że też bardzo uważnie przygląda nam się przy jedzeniu. I spróbowałam, najpierw dałam chrupka ryżowego, potem jabłuszko w siatce (choć to chyba nie do końca się sprawdziło). W każdym razie widziałam, że chwyta, ssie nie krxtusi się bardzo. Pierwszy posiłek z klopsikami wylądował na podłodze w większości, ale synek był taki szczęśliwy. Fakt, że doszłam też do wniosku, że podawała mu za gęstą kaszkę i w porze obiadu po prostu jeszcze nie był głodny. Teraz jesteśmy po 4 obiedzie, daję trochę zupki a potem „drugie”, zjada z ciekawością niewielkie porcje, zaczął się interesować tym, co spada na podłogę, patrzy, jak ja jem. Mam nadzieję, że w ten sposób prawidłowo rozwinie wszystkie umiejętności. Nie wiem, tylko, co z deserkiem, do tej pory podawałam trochę kaszki i słoik ( zima), ale nie wiem, czy po prostu podawać mu owoce w cząstka na deser? P.s. synek, 8 miesięcy, też jeszcze samodzielnie nie siada, choć próbuje, ale siedzi z poparciem.

  10. Synek zaczyna zaraz 10 miesięcy i pojawił się problem przy jedzeniu, mianowicie wkłada sobie głęboko rączki do buzi i prowokuje do odruchu wymiotnego. Co robić?

  11. Pani Małgosiu,

    Pisze do Pani z nadzieja, ze Pani cos poradzi. Zawalilam bardzo, sugerowalam sie stwierdzeniem, ze przeciez ‚mleko do roku to podstawa’ wiec sie nie spieszylam- potem trafilam na Pani wpis o tym tytule, i zaczelam intensywnie rozszerzac diete sloikami po 4 mies (syn mial wtedy ok. 6,5 mies). Za tydzien skonczy 10 mies, no i mamy problem. Ilekroc probowalam dac mu zupe z grudkami odmawial, wiec nie naciskalam, i serwowalam te gladkie przeciery.
    W tej chwili Mlody nie chce nic grudkowatego, po pierwszej lyzeczce odruch wymiotny, otrzepuje sie i zaslania buzie raczkami. Baaa, nie chce nawet zupek domowych, bo maja nieco inna konsystencje niz te sloikowe.
    Duzo czytalam o blw, ale przy pierwszych probach panikowalam tak bardzo, ze stwierdzilam ze to nie dla mnie (jak wzial kawalek banana do buzi i go naciagnelo, a ja juz mialam wizje zadlawienia :/)
    Syn byl zainteresowany jedzeniem, ale teraz zupelnie go ono nie obchodzi, jesli nie jest podane lyzeczka.
    Dzis ugotowalam brokuly, marchewke (pokroilam w slupki) i ziemniaka – jak podeszlam z talerzem – rozplakal sie, nie chcial nawet brac jedzenia do rączki.
    Odczekalam chwile, dalam chrupka kukurydzianego, wzial do raczki po czym rzucil, nawet nie sprobowal.
    Rwe wlosy z glowy, jestem zalamana, ze na wlasne zyceznie wyhoduje sobie niejadka. Nadal karmie piersia.
    Co robic?

    1. Asia, ale dobrze rozumiem że to dopiero jeden dzień próby z kawałkami?
      Twój synek już ma za sobą kilka miesięcy jedzenia z łyżeczki, przyzwyczaił się do pewnej konsystencji i pewnie dlatego niechętnie sięga po kawałki i nie chce zjadać papki z grudkami w środku. Wie że może napełnić brzuszek jedzeniem z łyżeczki prawda?
      Być może w tej sytuacji pomoże podawanie kawałków do samodzielnego zjadania dopiero po tym jak zje swoją „zwyczajową” porcję z łyżeczki?
      A jakie produkty udawało mu się zjadać samodzielnie do tej pory?

  12. Pani Malgosiu, ja trafilam do Pani dopiero dzis, ale czytam z zapalem.Moja coreczka ma skonczone 7miesiecy, a z ukonczeniem 6stego rozpoczelam rozszerzanie diety. Niestety czuje ze nie mam w tym zadnej intuicji i zgubialam sie ostatnio. Od poczatku podawalam malej domowe zupki blendowane z warzyw, teraz rowniez i z mieskiem,ale i zupki grudkowe. Zjadala calkiem ladnie od poczatku porcje o objetosci nawet do 3ech lyzek stolowych. Owoce i kaszke wprowadzilam po 3ech tyg. Kaszke zajada, a owoce niechetnie. Niestety od ponad tyg mala nie chce jesc warzywa i mieska. Ani w postaci papek, ani gniecionych. Ani w kawlkach do raczki. Nic. Jeden wielki bunt i placz na sam widok jedzenia. A bylo dobrze.. Nie wiem jak na to reagowac, co robic. Czy po takim nie zjedzonym obiadku od razu podac piers(do 6tego msiaca karmilam wylaxznie piersia)czy odczekac jakis czas, mimo, ze brzuszek nienapelniony? Jak reagowac kiedy corcia tak placze, pluje i sie odwraca?

    Czy jest szansa na jakis taki przykladowy dzien jedzonka malucha 7miesecznego bedacego na piersi? Bylabym ogromnie wdzieczna..

    1. Martyna, wzbraniam się trochę przed tymi jadłospisami dla niemowlaków ale może się w końcu przełamię 😉
      A jaka ta kaszka którą tak chętnie zajada? Jak płacze pluje i odwraca głowę to znak jest bardzo wyraźny że nie chce teraz zjeść, może spróbuj później? W innym miejscu niż do tej pory? O innej porze niż do tej pory? Może to zęby (ja wiem że to zawsze zęby ale w przypadku jedzenia naprawdę mogą mieć znaczenie 😉 ). Czy coś do rączki obok gotowanych warzyw próbowałyście?

  13. Z tego wzgledu że córcia ma nietolerancje laktozy jak tez skaze bialkową,podaje jej Bobowita Expert Minima. To lubi bardzo,je pokazna porcje przed poludniem.
    Do raczki dostawala chrupek kukurydziany,co tez zajada,oraz owoce,co juz niekoniecznie Jej podchodzi.
    Później tzn.zrobic kilka dni przerwy w jedzonku stalym?

    Co do zebow,to píerwszy ząbek wyszedl niedawno,bo 17ego kwietnia,a drugi 4 dni pózniej,wiec to juz za nami:-(

    Slyszalam o roznych szkolach podawania stalego pokarmu,ze np podawac zamiennie z piersia,tak by dziecko czulo głod i zechcialo smakowac np zupki i nauczylo sie ze w ten sposob takze,a nie tylbo piersia glod moze zaspokoic,ale takze inna szkola kt. mowi,aby nakarmic dziecko mlekiem na ok 30min przed stalym posilkiem.
    Ja juz naprawde nie wiem co jest wlasciwe.

    1. Martyna, nietolerancja laktozy zdarza się bardzo rzadko i gdyby Twoja córka naprawdę na nią cierpiała to nie mogłaby pić Twojego mleka, podstawowym cukrem w mleku matki jest właśnie laktoza 😉 Alergia na białko mleka krowiego lub nietolerancja jest bardziej prawdopodobna chociaż mam wrażenie że też nieco za często diagnozowana..
      Co do kaszki dla alergików..wiem że często jest polecana przez pediatrów ale jako specjalistka żywienia po prostu muszę powiedzieć o tym że jest to cukrowa bomba. Pisałam o tych kaszkach tutaj zajrzyj jeśli chciałabyś więcej przeczytać. Niestety są bardzo często polecane a nie mają mocy ani leczyć z alergii ani nie powinny być jako takie przedstawiane i reklamowane. Jeśli dziecko ma bardzo ubogą dietę i silne reakcje alergiczne na wiele produktów to jestem skłonna zrozumieć konieczność podawania takiej kaszki ale w przypadku dziecka które dopiero zaczyna rozszerzaie diety podanie takiej słodkiej kaszki moim zdaniem stwarza ryzyko trudności w nauce jedzenia innych smaków i produktów.
      Jeżeli Twoja Córeczka zjada pokaźną porcję słodzonej kaszki to może po prostu nie mieć już miejsca na inne produkty w ciągu dnia, pije mleko które pokrywa znaczną część jej zapotrzebowania na składniki odżywcze, ale jedząc codziennie słodką kaszkę może po prostu nie chcieć próbować produktów dużo mniej słodkich. Moim zdaniem mogłabyś spokojnie podawać jej kaszkę bez cukru, jest ich na rynku wiele, albo ugotować domową kaszę i dodać np banana czy gruszkę.
      Zęby mogą dokuczać nawet po tym jak już je widać (bo przecież nadal się wyżynają) więc może być tak że różne sprawy wpływają na to że Córeczka nie chce jeść innych produktów.
      Później mam na myśli żeby spróbować o innej porze niż do tej pory, po dłuższej przerwie od ostatniego posiłku.
      A jeśli chodzi o to czy podawać przed czy po karmieniu mlekiem to nie ma „właściwej” drogi bo dzieci są różne 🙂 Twoje jest wyjątkowe i Ty najlepiej będziesz wiedzieć jaka przerwa od ostatniego posiłku i jaka pora będzie właściwa na posiłek dla Córeczki. Tylko że niedawno zaczęłyście więc macie prawo potrzebować czasu na naukę. Publikacje naukowe mówią o tym że w początkowym okresie podajemy posiłki uzupełniające po nakarmieniu mlekiem bo dziecko po prostu jeszcze nie wie że te nowe produkty służą do zaspokojenia głodu więc może odmawiać próbowania i domagać się mleka. Jak już się zorientuje jedząc niewielkie ilości posiłków stałych oprócz mleka to można kolejność zamieniać i wprowadzać większe porcje posiłków stałych.

      1. Wezme pod lupe te kaszki, dziekuje za uwage. Sprobuje robic domowe kaszki, zajrze do poleconego artykulu na pewno.. Mam nadzieje, ze uda mi sie znalezc jakies smaczne przepisy ktore corcie zacheca.

        Co do nietolerancji laktozy, mala od poczatku miala problem z moim mlekiem. Jedzenie sprawialo jej bol, do tego wieczorne bole brzuszka. Po badaniu wyszla nietolerancja z bardzo wysokim wskaznikiem. Corcia dostala kropelki z enzymem do podawania przed kazdym karmieniem co mialo pomoc przyswajac cukier(Delicol) Po 4ech msiacach ich stosowania, stopniowo je odstawilam i juz jest ok. A skaza wyszla na uszkach, bardzo ropialy, duze zmiany. Ze wzgledu na nietolerancje jak i skaze, wielu uwazalo, ze piers warto odstawic, ale mi ardzo zalezalo na karmieniu i wprowadzialam u siebie diete eliminacyjna oraz calkowiecie odstawilam nabial. Zmiany skorne po pewnym czasie ustapily, wlasnie oo odstawieniu nabialu, a nie innych produktow. Wprowadzalam nabial do swojej diety stopniowo, a odstawialam gdy wystepowaly zmiany. Obecnie zajadam wszystko oprocz czystego mleka, gdyz nawet mala jego ilosc, powoduje ogromny bol brzuszka u corci.

        Chcialabym aby corcia jadla ze smakiem , aby jedzonko sprawialo jej przyjemnosc. Ale ostatnie wydarzenja troszke dobijaja:-(

        1. Martyna, pamiętaj że ta nauka jest długoterminowa, postaraj się nie koncentrować na jednym dniu i tym co się dzieje teraz i tak bardzo nie martwić. Proponuj Córeczce różne produkty i daj sobie i jej czas na to żeby nauczyć się ich jedzenia. Dopiero zaczynacie 🙂

  14. Pani Malgosiu,korzystajac,jeszcze jedno pytanie.
    Co można dodawac do posiłkow takiego maluszka 7miomiesiecznego,co usprawni jelitka? Corcia od poczatku meczy sie z brzuszkiem,kupka,to nie lada wysilek,wyzwanie.
    Piediatra zaleca farmakologie,ale wiadomo,ze kazdy woli pierwszorzednie wspomoc naturalnie. Chemia,to ostatecznosc.

    Pozdrawiam serdecznie!!

  15. Pani Małgosiu, dopiero do Pani trafiłam i jestem zachwycona blogiem! Tyle pożytecznych rad! Nasza Asia jest ze stycznia 2016, w sumie to jestem zadowolona z jej jedzenia, ale mam pytanie, w sumie więcej niż jedno 😉

    Asik je w sumie wszystko, w żłobku nie ma problemów z jedzeniem, w domu też. Rano dostaje moje mleko z butli, potem żłobek, po żłobku w czasie naszego obiadu siedzi w swoim krzesełku i je z nami obiad (albo to co my, albo przygotowuję jej obiad na parze, je sama rozrzucając przy okazji jedzenie rękoma ;)). Przed snem kaszka i na koniec moje mleko z butelki (dalej ściągam laktatorem). No i teraz pytanie – kaszką musimy ją karmić, bo sama nie ogarnia łyżeczki. Ta służy jej na razie do zabawy, chociaż ostatnio zaczęła przy okazji kaszki karmić mnie lub mojego partnera, i wkłada łyżeczkę do swojej buzi, ale nie umie nabierać pokarmu, a poprowadzić własnej ręki nie pozwala, wyrywa ją. Zastanawiam się, kiedy nauczy się jeść łyżeczką samodzielnie… Czy może też urozmaicić kolacje – raz kaszka, raz placuszek, raz kanapka?

    I druga kwestia. Asik pije z niekapka samodzielnie. Głównie wodę. Kupiłam kubeczek doidy, gdy przytrzymam go jej przy ustach to nawet się z niego napije, ale samodzielnie zawsze kończy się machaniem i zabawą kubkiem, no i rozlaniem napoju. Zastanawiam się, czy nie będzie się jej łatwiej nauczyć pić samodzielnie z kubeczka przy gęstszej konsystencji, np. zrobić jakieś smoothie? Czy na razie dać spokój i pozostać przy niekapku?

    No i zastanawia mnie ilość posiłków. W weekend, gdy nie ma żłobka, Asik je 5 posiłków, mniej więcej co 3-4 godziny. Ale w tygodniu, w żłobku, posiłki są podawane plus minus co 2 godziny, plus Asik pije mleko przed wyjściem do żłobka, po przyjściu „obiad” z nami, potem kolacja kaszka + mleko. Nie chcę rezygnować z mleka, bo jeszcze ściągam i rano i wieczorem to jedyny czas gdy może je wypić. Ale przeraża mnie ilość posiłków w tygodniu, mam wrażenie, że w żłobku dzieci ciągle jedzą… Później w przedszkolach jest taki sam rozkład dnia… Co Pani o tym myśli?

    Teraz Asik ząbkuje, i czasami odmawia jedzenia w ogóle, czasami nie chce pokarmów stałych albo z grudkami, tylko przecierane zupki, kaszki i mleko… Ale ogólnie dobrze jest 🙂

  16. Dzień dobry mojemu synkowi zaczęłam rozszerzać dietę koniec 3miesiąca początek czwartego, ponieważ gdy widział jak ktoś je robił oczy jak złotówki. Za 3 dni kończy 5 miesięcy, a od tygodnia daje mu jedzenie z grudkami. Moja teściowa spiera sie ze mną ze nie powinnam. Czy to prawda? Zaznaczę że znakomicie mu idzie takie jedzenie widać ze pracuje swoja malutka szczęka. I nie wypluwa są wręcz je z zachwytem.

  17. Dzień dobry Pani,
    bardzo dziękuję za ten wpis, ponieważ wiedza nt. rozszerzania diety niemowlaka jest bardzo rozproszona i zazwyczaj kończy się stwierdzeniami w stylu: papką dla dziecka jest ok, bo tak. Brakuje argumentacji. Zaczęłam rozszerzanie diety dziecka po ukończeniu przez nie 6 miesiąca. Ponieważ przygotowywałam jedzenie sama, codziennie i w małych ilościach, nie dałam rady porcji warzyw zblendowac. Zamiast tego rozdrabniałam pokarm widelcem na puree z grudkami. Dziecko sobie radzi doskonale z konsystencją takiego pokarmu. Mam jednak pytanie odnośnie wchłaniania. Czy pokarm zmiksowany jest lepiej trawiony, czy konsystencja nie ma tu żadnego znaczenia. Niestety, nie mogę znaleźć literatury na tem temat. Z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam serdecznie

    1. Mama Kasi, dzięki za Twój komentarz.
      Niestety też nie dotarłam do literatury która by opisywała różnice w trawieniu pomiędzy papkami a kawałkami jedzenia w przypadku niemowląt..

  18. Pani Małgosiu, proszę o wyjaśnienie. Moja córka ma 5,5 m-ca, karmię wyłącznie piersią. Córka siedzi stabilnie z podparciem, ząbków brak, jest bardzo zainteresowana jedzeniem, zwłaszcza, gdy ja coś jem, sięga swoimi rączkami do jedzenia, które trzymam. Chcę zacząć rozszerzanie diety metodą BLW, ale nie do końca rozumiem, w jakiej postaci podać jej jedzenie. Np. jeśli chodzi o warzywa(sztandarowa marchewka) – mają być ugotowane na bardzo bardzo miękko? Ciężko mi sobie wyobrazić, że córcia jest w stanie coś przeżuć 🙂 Jak duże mają to być kawałki? Jeśli chcę uformować kulkę z jedzenia, żeby podać dziecku, jakiej wielkości ma być? Proszę o łopatologiczne wyjaśnienie i dziękuję za świetnego bloga!

    1. Maria, z tego co piszesz Twoja córka jest właśnie na początku swojej drogi do rozpoczęcia rozszerzania diety 😉
      O kawałkach przeczytasz więcej tutaj, również o konsystencji, widziałaś ten wpis? Jeżeli tak to czy nadal masz pytania o konsystencję? 🙂

      1. Właśnie wróciłam z wizyty lekarskiej i jestem zupełnie zdezorientowana. Po pierwsze, że już dawno powinnam zacząć rozszerzać dietę (wiem, że nie i tego się trzymam). Po drugie, że powinnam dawać słoiczki – 1 raz dziennie po łyżeczce, przez 3-4 dni to samo warzywo. A ja bym chciała próbować bardziej po dziecięcemu niż po lekarskiemu 😉
        Wracając do moich poprzednich pytań (i dokładając nowych): czy marchew i ziemniaki ugotowane tak zwyczajnie do miękkości przekrojone wzdłuż na cienkie słupki i różyczka brokuła będą w porządku? Podawać przez kilka dni jeden taki sam posiłek obserwując dziecko, czy mogę wprowadzić w jednym dniu te warzywa i dodatkowo jakiś owoc? Mogę podawać kaszkę już od samego początku, czy lepiej zacząć wyłącznie od warzyw, a kaszkę po kilku dniach/tygodniach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *