4 wskazówki – JAK karmić niemowlaka i małe dziecko

To nie będzie jest o tym jakie proporcje białka tłuszczu i węglowodanów są potrzebne dziecku, ani o tym jak przygotowywać posiłki. Nie jest o tym ile i jak często dawać dziecku do jedzenia.. Jest o czymś innym, ale też bardzo ważnym. O tym, co w wirze myślenia o powyższych kwestiach często nam umyka.

Bardzo  często pytam na konsultacjach indywidualnych, ale też podglądałam przy okazji konsultacji domowych, które też prowadziłam jakiś czas temu, JAK dzieci są karmione. Gdzie stoi krzesełko, czy dziecku jest w nim wygodnie, co robią rodzice w trakcie posiłku, co mówią, co robią. W jakiej atmosferze odbywają się posiłki, jak dziecko się zachowuje?

Dlaczego to jest ważne?

Atmosfera w jakiej odbywają się posiłki jest super ważna! Bo nawet jeśli  maluch dostaje idealnie zbilansowany posiłek, nawet jeśli posiłek składa się z samych super produktów, jest przygotowany z troską i miłością, ale podany w sposób który dziecku utrudnia zjedzenie go… to cały nasz wysiłek idzie na marne.
Maluch będzie się denerwował, my będziemy się frustrować. Jedzenie stanie się walką, dziecko dostanie łatkę „niejadka” albo „wybrednego” a my będziemy coraz bardziej wkurzeni i zniechęceni.

No więc co zrobić? Jak karmić niemowlaka i małe dziecko?
  1. Po pierwsze sprawdź czy dziecku jest wygodnie

Czy siedzi dość stabilnie, czy ma podparte nogi, oparte plecy, czy blat nie jest za wysoko, czy nie wpijają się gdzieś pasy od krzesełka.

Jeśli dziecko jest starszakiem – czy siedzi wystarczająco wysoko korzystając z dorosłego krzesła?

Maluch któremu jest niewygodnie nie będzie w stanie wysiedzieć w trakcie posiłku. Będzie płakać żeby wyjąć go z krzesła, domagał się wyjęcia, lub jeśli jest już dość sprawny po prostu będzie się kręcił, wstawał, siedział półdupkiem itd. W takich warunkach naprawdę trudno z radością odkrywać nowe smaki i wchodzić w interakcje z osobą, która nas karmi albo po prostu siedzi obok.

  1. Po drugie – jak najmniej się wtrącaj w to co dziecko robi z jedzeniem

Po prostu podaj maluchowi posiłek, połóż przed nim na blacie (jeśli to pierwsze miesiące rozszerzania diety) albo na jego talerzyku czy w miseczce (jeśli już etap rzucania naczyniami macie za sobą). I usiądź obok. Zjedz swój posiłek, wypij kawę albo koktajl z jarmużu albo po prostu bądź obok. Ale postaraj się jak najmniej wtrącać w to co dziecko robi. Jeśli rozgniata jedzenie, zjada powoli, zjada tylko część tego co dostało itd. nadal pozwól mu zrobić to po swojemu. Dzięki temu nauczy się radzić sobie samo, nie będzie czuło presji ani stresu związanego z porą posiłków. Zobaczy, że posiłek to normalny element dnia a nie pole walki i obszar, w którym rodzice stają się nagle mocno podenerwowani.

Nie musisz udawać, że Cię tam w ogóle nie ma. Możesz oczywiście rozmawiać z dzieckiem, mówić mu co jecie, jaką jedzenie ma konsystencję, jaki kolor, jaki smak, gdzie kupiliście jedzenie itd. Jeśli widzisz, że dziecko próbuje jeść samo ale ma trudności (np. uczy się chwytać, nabijać na widelczyk czy pić z kubka) to możesz mu pomóc, pokazać jak nabić jedzenie na widelczyk, przytrzymać kubeczek itd.

Ale poczekaj na sygnał dziecka (niemowlak nie powie na głos ale jeśli się przyjrzysz jego zachowaniu to szybko się zorientujesz kiedy się frustruje, starsze dziecko da Ci jasno do zrozumienia o co mu chodzi). Nie wyręczaj dziecka od razu, zakładając że jest za mało albo za mało sprawne, zaufaj że sobie poradzi.

W ogóle, po prostu daj dziecku spokój. Nie wycieraj go cały czas, nie poprawiaj jedzenia na talerzu, nie dokładaj, nie namawiaj żeby próbowało, itd. Jeśli Ci daje znać że chce wytrzeć rączki lub buzię, że potrzebuje pomocy no to jasne, od tego jesteśmy 😉 Ale póki nie prosi o pomoc po prostu daj mu doświadczać i jeść po swojemu.

  1. Jeśli karmisz łyżeczką

Jeśli rozszerzacie dietę niemowlaka klasycznym sposobem, karmiąc dziecko z łyżeczki to punkt pierwszy nadal jest aktualny! Dziecku musi być wygodnie.

Pamiętaj żeby podawać łyżeczkę na wprost buzi i poczekać aż dziecko otworzy buzię. Nie wkładaj łyżeczki do ust dziecka kiedy ziewa, płacze albo się śmieje (byle tylko trafić nią do otwartej buzi). Nie wycieraj jej o wargi dziecka, pozwól mu zgarnąć zawartość z łyżeczki.

Do karmienia niemowlaka dobrze jest wybrać łyżeczkę która jest płaska, wąska i raczej twarda. Może być zwykła metalowa łyżeczka deserowa, lub któraś z dziecięcych dostępnych na rynku jeśli tylko spełnia powyższe wymagania.

Podawaj kolejne kęsy wtedy kiedy dziecko otwiera buzię, daje Ci wyraźnie sygnał, że chce dalej jeść. Jeśli odmawia, zaciska usta, pluje, odpycha, odwraca się to komunikat jest jasny – koniec posiłku. Siedzącemu niemowlakowi możesz teraz podać jeszcze kilka kawałków jedzenia na blat żeby poćwiczył samodzielne jedzenie 😉 TUTAJ przeczytasz o tym jak to zrobić bezpiecznie.

I ostatnia sprawa – pamiętaj że karmienie łyżeczką przez rodzica to rozwiązanie potrzebne na początku rozszerzania diety ale w kolejnych miesiącach ważne jest też podawanie kawałków do samodzielnego jedzenia i urozmaicanie konsystencji posiłków. To wspiera naukę żucia i gryzienia, co z kolei będzie ważne dla prawidłowego kształtowania umiejętności mowy. Nie przedłużaj więc za bardzo karmienia dziecka z obawy że się nie naje, zakrztusi albo zje mniej niż samodzielnie.

Więcej o tym dlaczego konsystencja jedzenia jest ważna możesz przeczytać TUTAJ

Przyglądaj się czy nie zaczyna się interesować samodzielnym jedzeniem,  czy chce Ci zabrać łyżeczkę, sięga po posiłki z Twojego talerza? Jeśli tak, pozwól mu ćwiczyć! Nawet niemowlaki dają sobie radę z nauką jedzenia łyżką i widelczykiem jeśli tylko mają okazję. A dzieci w drugim roku życia już z powodzeniem mogą jeść całe posiłki samodzielnie.

  1. Włącz dziecko we wspólne posiłki zamiast sadzać je na środku pokoju i skupiać się tylko na nim

Już się do tego odniosłam nieco w punkcie drugim, ale rozwinę tą myśl. Chodzi o to, żeby nie robić z posiłków wielkiego show.. o to żeby posiłek był normalnym elementem dnia, żeby dziecko nie zaczęło go kojarzyć z wielkimi przygotowaniami, nie słuchało w kółko o tym jak mało albo jak źle je, żeby cała Wasza uwaga w czasie posiłku nie skupiała się na nim.

Jeśli dziecko ma krzesełko ustawione na środku pomieszczenia a dookoła chodzą dorośli którzy je namawiają/karmią/poprawiają jedzenie na talerzu/liczą łyżeczki/chwalą za każdy kęs/strofują za brak apetytu itd. to naprawdę trudno będzie mu kojarzyć sobie porę posiłków przyjemnie..
Wiele problemów z karmieniem zaczyna się w okresie rozszerzania diety. Właśnie od tego, że przesadnie się skupiamy na ilości, kęsach, wycieraniu rączek, buzi i blatu w trakcie posiłku, zagadujemy dziecko, próbujemy mu pomóc mimo że nie potrzebuje pomocy, denerwujemy się że je za mało (mimo że je normalną „niemowlęcą” ilość) itd.

Wiem, że wiele tych rzeczy robimy odruchowo, uwierzcie mi też się zdarza coś palnąć jak mój sześciolatek kolejny raz chce zjeść jajecznicę albo co gorsza kanapkę z nutellą zamiast obiadu, który przygotowałam dla naszej rodziny. Ale wiem, że im mniej złych emocji wokół pory posiłków tym lepiej. Dlatego powstrzymuję się przed ochrzanianiem, karmieniem, nakazywaniem siedzenia „aż zjesz wszystko”.

Pamiętaj, że karmienie dziecka w pierwszych latach życia może wyglądać bardzo różnie i że dzieci mają różne „fazy” jedzeniowe. Np. nagle przestają jeść coś co bardzo lubiły, albo z dnia na dzień zakochują się w czymś czego nie lubiły. Albo nagle jedzą dużo mniej/więcej niż zwykle itd.

Jeśli Twoje dziecko rozwija się prawidłowo, rośnie i jest zdrowe to nie musisz martwić się o ilość zjadanego przez nie jedzenia. Pamiętaj, że Twoim zadaniem jest zadbać o regularne podawanie posiłków, dobór zdrowych posiłków i produktów i dobrą, zdrową atmosferę w ich trakcie. Resztę możesz spokojnie powierzyć dziecku i zaufać że będzie jadło tyle ile mu potrzeba a eleganckiego jedzenia sztućcami i prostego siedzenia przy stole w końcu się nauczy, kiedyś 😉

Na koniec ostatnia wskazówka

Pomyśl w jakiej atmosferze Ty chciałabyś/łbyś zjeść posiłek. To pomaga potrakotować i dziecko w sposób, który będzie sprzyjał dobrej atmosferze w trakcie posiłków. 

Trzymam kciuki !


Masz pytania? Zostaw komentarz!
Podoba Ci się ten artykuł? Możesz się nim podzielić udostępniając w social mediach.

Przeczytaj też

2 komentarze

  1. Ja mam pytanie! 😊 Wiem, że dziecko bada, ekserymentuje przy jedzeniu, ale… ileż można? Jak długo będzie trwało to zrzucanie jedzenia?
    U nas BLW w pełnym wymiarze od 6-go miesiąca. Atmosfera jest taka jak piszesz. Jedzenie to normalna część dnia, każdy je to co ma na talerzu.
    Staram się to rozrzucanie ignorować, ale czasem trudno nie odnieść wrażenia, że rzuca specjalnie (dziecko najpierw patrzy się mnie, potem strzela swoim rozbrajającym uśmiechem, podrzumując tym samym kontakt wzrokowy) by w tym samym czasie strzelić jedzeniem w podłogę. Syn ma skończony rok. Zdaję sobie sprawę, że to indywidualna kwestia każdego dziecka, ale… jakieś granice czasowe chyba są?
    Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

    1. Milena,
      a ja myślę że póki dziecko jest zdrowa i dobrz rośnie to nie ma się co przejmować „zabawą” w trakcie jedzenia. Próby rozrzucania można próbować ukrócić, wyjaśniając dziecku że tak nie wolno robić, ale myślę że na to będzie czas jeszcze jak dziecko będzie więcej rozumieć. Na razie to pewnie raczej zabawa niż badanie granic (takie w stylu dwulatka 😉 )
      U takich maluchów chyba najlepiej działa nie zwracać uwagi na te zaczepki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *